• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(6)/2011, dodano 31 grudnia 2011.

Między wolnością a bezpieczeństwem
z profesor Ireną Lipowicz Rzecznikiem Praw Obywatelskich
rozmawiają

Krystian Markiewicz i Bartłomiej Przymusiński
(inne teksty tego autora)

 

Krystian Markiewicz: Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży równości wobec prawa, w tym równego traktowania przez władze publiczne, co wynika z art. 32 Konstytucji – nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym, gospodarczym, z jakiejkolwiek przyczyny. Dyskryminacja przybiera nowe formy nazwane wykluczeniem społecznym. Coraz powszechniejsza jest dyskryminacja ze względu na ubóstwo, coraz więcej sygnałów wskazuje na dyskryminację w szkołach, w instytucjach państwowych ze względu na światopogląd, płeć. Czy Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega te problemy i jak na nie reaguje?

Irena Lipowicz: Problemami tego typu zajmuję się od pierwszego dnia mojej kadencji. Jako priorytety urzędu Rzecznika wybrałam działania na rzecz ochrony praw osób starszych, osób z niepełnosprawnością oraz imigrantów przebywających w Polsce. W tych dwóch pierwszych obszarach mogę już wskazać wiele konkretnych dokonań, w trzecim – również już mamy efekty, aczkolwiek zintensyfikujemy działalność w 2012 r.
[hidepost=1]
Najbardziej znana akcja dotyczyła udziału w wyborach osób z niepełnosprawnością i osób starszych. Odbyła się ona przy wsparciu radiowej Trójki, tygodnika „Newsweek” i „­Gazety Wyborczej”. W czasie tej kampanii zdarzało się nawet, że ludzie pełnosprawni dzwonili, by powiedzieć, że słysząc sparaliżowanego Pana Janusza Świtaja, który w radiu mówił o przeszkodach, jakie pokonują osoby z niepełnosprawnością, by oddać głos, sami czuli się zachęceni do udziału w wyborach. Okazało się też, że nawet w najbardziej wzorowych gminach, które uważały, że mają 100% lokali wyborczych dostosowanych do potrzeb wszystkich głosujących, nie uniknięto błędów. Przy okazji wizytacji w jednej z gmin zauważono, że sala Urzędu Stanu Cywilnego jest na pierwszym piętrze i nie ma w budynku windy, postanowiono więc w najbliższym czasie przenieść ten urząd na parter. Bardzo się z tego cieszę, bo widać, że zmienia się myślenie i wrażliwość społeczna urzędników.

Nasze działania dotyczą również ratyfikacji Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Polska ją podpisała i od 30.3.2007 r. mogła dokonać ratyfikacji, jednak ciągle tego nie uczyniła. Będę starała się zorganizować w tej sprawie debatę społeczną, niejako przy okazji kolejnych „urodzin” podpisania Konwencji. Będziemy przypominać w ten sposób parlamentowi o potrzebie ratyfikacji. Jednak już dziś mogę stwierdzić, że wskutek naszych działań podjęto prace w tym kierunku. Konkretne problemy osób z niepełnosprawnością staramy się rozwiązywać przy wsparciu komisji złożonych z wybitnych specjalistów i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Funkcjonują trzy Komisje Ekspertów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich: do spraw osób starszych, do spraw osób z niepełnosprawnością i do spraw imigrantów. Zasiadają w nich wspaniali eksperci, którzy na dodatek robią to społecznie.

Jeżeli chodzi o wykluczenie społeczne i ubóstwo, to zgłosiłam m.in. konkretne propozycje dotyczące sytuacji bezdomnych w relacjach ze służbą zdrowia. W sferze tej funkcjonuje szereg absurdów prawnych, np. szpital musi wręcz zatrudniać specjalną osobę, która wyrabia dokumenty hospitalizowanym osobom bezdomnym, często więc osoby te muszą pozostawać na oddziale intensywnej terapii aż do czasu przygotowania im dokumentów. W przeciwnym razie szpital nie otrzyma zwrotu kosztów hospitalizacji. Wyrobienie dokumentów trwa czasem nawet do dwóch tygodni. Ten czas na intensywnej terapii mogłaby spędzić osoba bardziej tego potrzebująca.

Inna sprawa dotyczy obowiązku zapłaty podatku VAT przez lekarza, który chce udzielić bezpłatnej pomocy. Problem ten zgłaszali mi lekarze stomatolodzy, którzy chcieli utworzyć przychodnię dla osób bezdomnych, ale nie zezwolono im na to, zarzucając „segregowanie” pacjentów. Jest jeszcze kilka innych absurdów dotyczących dyskryminowania i wykluczania różnych grup społecznych. Byłabym wdzięczna, gdyby „Iustitia” wsparła mnie w rozwiązywaniu tego typu problemów, np. jej członkowie mogliby zgłaszać dostrzeżone przez siebie absurdy prawne czy administracyjne, które utrudniają ludziom życie.

 

K.M.: Problem równości wobec prawa i wykluczenia dotyczy coraz bardziej sfery ubóstwa. Wspomniała Pani o bezdomnych. Problem ten został ostatnio szczególnie uwidoczniony na terenach przemysłowych. W Bytomiu mieszkańcy całej dzielnicy zostali zmuszeni do opuszczenia mieszkań z uwagi na szkody wywołane działalnością górniczą. Zagrożenie takie jest coraz bardziej realne w innych dzielnicach w tym i innych miastach. Pozostawienie takich osób samym sobie w starciu z gigantami przemysłowymi czy Państwem wydającym zezwolenie na eksploatację stawia tych pierwszych na przegranej pozycji. Jakie rozwiązanie Pani widzi w tej sytuacji?

I.L.: Byłam w Bytomiu, rozmawiałam z mieszkańcami dzielnicy Karb oraz z władzami samorządowymi miasta. Doskonale rozumiem skalę problemu. Samorząd w tej sytuacji nie może być pozostawiony sam sobie, przecież nawet duże miasta miałyby problem ze znalezieniem nagle 1000 lokali. Zaapelowałam do środowisk prawniczych – kancelarii adwokackich, radców prawnych, instytucji wymiaru sprawiedliwości – o włączenie się do akcji pomocy mieszkańcom Bytomia. Prosiłam przede wszystkim o organizowanie bezpłatnych porad prawnych, z których mogłyby skorzystać zwłaszcza te osoby, które wykupiły swoje mieszkania i jako właściciele nie mogą być reprezentowani przez miasto. Po rozmowach z mieszkańcami Bytomia wiem, że, proszę mi wierzyć, każda informacja, każde wyjaśnienie czy rada są dla nich na wagę złota, dlatego powinniśmy okazać im naszą solidarność. Szczególnie jestem wdzięczna śląskiemu samorządowi radców prawnych za podjęcie tej inicjatywy, z dziekanem Piotrem Boberem na czele.
[/hidepost]