• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(14)/2013, dodano 13 marca 2014.

Nadmierna rutyna jest niebezpieczna
z prof. UŚ dr. hab. Maciejem Szpunarem,
rozmawiają

Krystian Markiewicz i Bartłomiej Przymusiński

(inne teksty tego autora)

Krystian Markiewicz, Bartłomiej Przymusiński: Jakie są Pana pierwsze odczucia w roli rzecznika?Maciej Szpunar

Prof. Maciej Szpunar: Nie mam wątpliwości, że jest to bardzo duże wyzwanie. Wystarczy pomyśleć,
jak wielką rolę w procesie integracji europejskiej odegrał Trybunał Sprawiedliwości. Mam również świadomość, że pełnienie przeze mnie funkcji pierwszego polskiego rzecznika generalnego będzie miało wpływ na postrzeganie Polski, w tym polskiej tradycji prawnej, przez środowisko prawnicze całej Unii Europejskiej.Bardzo pomocne okazały się moje wcześniejsze doświadczenia z tą instytucją – najpierw jako stażysty, a potem, przez niemal 5 lat, jako pełnomocnika rządu polskiego w postępowaniach przed organami sądowymi Unii Europejskiej.

K.M., B.P.: Jak „od kuchni” wygląda Pańska praca – ilość i rodzaj spraw, które zostały przydzielone, czy udało się Panu skompletować personel pomocniczy, jak dużym zapleczem osobowym Pan dysponuje?

M.S.: Już następnego dnia po złożeniu ślubowania dowiedziałem się, że przydzielono mi około 50 spraw. Jeśli chodzi o system tworzenia referatu, to wygląda to tak, że sprawy przydziela Pierwszy Rzecznik Generalny wedle własnego uznania. O składzie, w jakim dana sprawa będzie rozpatrywana decyduje zgromadzenie ogólne Trybunału. Obawiałem się, że sprawy przydzielone „debiutantowi” będą w większości mało interesujące. Okazało się jednak, że niektóre z nich są niezwykle ciekawe
i mogą mieć istotny wpływ na rozwój systemu prawa UE. Dużym wyzwaniem jest fakt, że nie ma tu żadnej specjalizacji. Mam zatem sprawy z zakresu prawa podatkowego, znaków towarowych, prawa ubezpieczeń społecznych, prawa instytucjonalnego, prawa prywatnego czy współpracy sądowej w sprawach karnych.

Różnorodność tematyki, a także konieczność obcowania ze wszystkimi porządkami prawnymi w Unii Europejskiej, wpłynęły na skład mojego gabinetu. Współpracuję z czterema referendarzami. Dwóch z nich wspomaga mnie w pisaniu opinii w języku polskim, choć jeden z nich ukończył studia prawnicze na Litwie. Pozostałe dwie osoby to prawnicy z Hiszpanii i z Niemiec. W sekretariacie pracuje Polka i Francuzka. Trzeba pamiętać, że zdecydowana większość powstających w moim gabinecie dokumentów jest redagowana w języku francuskim. Jest to jedyny język roboczy Trybunału.

K.M., B.P.: W jakim stopniu praktyka adwokacka i dotychczasowe doświadczenie będzie przydatne w wykonywaniu funkcji rzecznika?

M.S.: W Polsce nigdy nie wykonywałem zawodu sędziego. Przez ponad 3 lata wykonywałem zawód adwokata, natomiast w pierwszej kolejności koncentrowałem się na działalności akademickiej. Moje zdanie jest takie, że w wykonywaniu niemal każdego zawodu prawniczego dużym atutem jest doświadczenie zdobyte w innych zawodach, nie tylko prawniczych. Uważam, że adwokaci z doświadczeniem sędziowskim, prokuratorskim, naukowym, bankowym czy administracyjnym lepiej odnajdują się we współczesnej praktyce prawniczej. Nadmierna rutyna jest niebezpieczna, gdyż nie pozwala właściwie reagować na stojące przed prawnikami nowe wyzwania. Dobry prawnik nie może sobie pozwolić na nieznajomość realiów społecznych czy gospodarczych. To samo dotyczy zresztą wykonywania zawodu sędziego. Z tych względów m.in. bardzo sobie cenię moje doświadczenie w administracji publicznej, jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Po pierwsze, rola prawa i prawników w polityce europejskiej i międzynarodowej jest ciągle niedoceniana. Po drugie, miałem wówczas okazję współpracować
ze znakomitymi prawnikami z administracji publicznej, nie tylko z MSZ. Mam wrażenie, że przedstawiciele tzw. tradycyjnych zawodów prawniczych nie są świadomi roli oraz wysokich kompetencji tych prawników, którzy wybrali służbę publiczną w administracji.

Strona 1 z 3123