• Varia
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(3)/2011, dodano 31 grudnia 2011.

O reasumpcyi trybunałów

Jędrzej Kitowicz

(inne teksty tego autora)

Trybunał koronny zaczynał się w Piotrkowie. Trybunał litewski zaczynał się w Wilnie. (…)

Trybunału koronnego kadencya pierwsza, czyli początek, według prawa była w pierwszy Poniedziałek po ś. Franciszku, który bywa według kalendarza rzymskiego 4 Września. Poczynał sie w Piotrkowie, i jeżeli dnia prawem opisanego, wyżéj wyrażonego nie stanął, już być nie mógł, aż inny za rok. Limita trybunału piotrkowskiego, podług prawa być powinna była w Sobotę przed Kwietnią Niedzielą: lecz często limitowano go tygodniem prędzéj. (…)

W dzień poprzedzający reasumpcyą trybunału, zjeż­dżali się do Wolborza ci wszyscy, którzy mieli in­teres przeszkadzać do laski marszałkowskiéj, osobli­wie do funkcyi deputackiéj, osobom na sejmikach obranym, albo téż źle obranym, lub wcale nie obranym, przez rozmaite kabały utrzymować.

Cztery partye były w kraju, nakształt czterech sprężyn, które dawały ruchawość wszystkim polity­cznym obrotom. Pierwsza była dworska, przez którą znaczyli się przyjaciele ministra grafa Brülla i zięcia jego Mniszcha, marszałka nadwornego koronnego; bo Król sam, jako nie mający żadnych spraw w trybu­nale, byłby względem niego obojętnym, gdyby ci dwaj, powagi jego, do swoich intryg nie mięszali; dru­ga partya była hetmańska, trzecia Potockich, czwarta familii. Tym terminem znaczyli się Czartoryscy i Po­niatowscy; tudzież z tymi krwią i chęcią przewodzenia nad krajem złączeni. (…)

Kiedy takie trzy partye: dworska, hetmańska i Potockich zmówiły sie na jedno, już wtenczas pozostała partya bacząc się słabą, rzeczy nie mięszała; ale kiedy trzy pierwsze różniły się między sobą, albo gdy hetmańską na swą stronę przeciągnęła, nigdy nie opuściła zatrudniać się trybunałem. (…)

O godzinie siódmej rannéj nazajutrz, powinni wszyscy byli, mający być deputatami, zejść się do kościoła farnego, wktórym jeden z deputatów duchownych śpiewał wotywę o Duchu Świętym. Nie czekając zawsze końca, obie strony ubiegały do opa­nowania miejsca pierwszego w kościele, gdzie był stolik, przy którym zasiadało Ziemstwo Sieradzkie, przed którém według prawa deputaci tak świeccy, jako duchowni, obowiązani byli złożyć swoje instrumenta elekcyi, odpowiedzieć na zarzuty przeciw nim czynione albo na kondemnaty osobiste, i wykonać przy­sięgę na wierne sprawowanie funkcyi, jeżeli nie mieli żadnych zarzutów, albo choć mieli, dowiedli ich nieprawności, albo w dobry sposób zagodzili. Co wszystko podpadało pod decyzyę Ziemstwa Sieradzkiego. Miejsce tedy przy stoliku ziemskim było wielkiéj wagi do formowania trybunału; dlatego, która strona opano­wała stolik, miała już niemal w pół wygranej sprawy.

Jeden z sędziów, głosem dostatnim, czytał podług starszeństwa prowincyą, na którą podług starszeń­stwa laska marszałkowska przypadała województwa, a za przeczytaniem każdego województwa, lub ziemi, które osobnych deputatów obierają, odzywali się de­putaci: jesteśmy! jeżeli nie mieli od nikogo przeszko­dy, przedzierali się przez ciżbę do stolika, na którym złożywszy laudum sejmikowe, uznani od ziemstwa za prawych doputatów, wykonywali przysięgę. Gdy który z takowych był pod kondemnatą, zarzucający ją tamował mu przysięgę, i jeżeli nie mógł sam odda­lony, przez dziesiąte ręce podawał ją do stolika, która wpadłszy w ręce przyjazne deputatowi pod nią bę­dącemu, czasem niknęła na powietrzu, a ziemstwo nie dbając na protestacyą słowną, gdy na piśmie nie znajdowało żadnéj przeszkody, odbierało od deputata przysięgę. O przyjmowanie więc ważności wyboru, lub odrzucenie, lukty byty wielkie między partyami: każda chciała utrzymywać swoich przyjaciół, a odsunąć niechętnych sobie. Tak tedy namowami, proźbami i groźbami, biegając jedni do drugich, to szeptając do ucha, to się głośno wadząc, o zepchnięcie lub utrzymanie deputata między sobą, certowali. Wypadło nieraz, iż pokazawszy sobie zęby, strona stronie ustąpiła, szable się pochowały i wszystko ucichło. Nieraz téż przyszło do swarów, że jedna strona przemogła drugą.

Strona 1 z 212