• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(15)/2014, dodano 8 maja 2014.

Obawiam się populistycznych haseł
z adw. Andrzejem Zwarą, Prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej,
rozmawiają

Krystian Markiewicz i Bartłomiej Przymusiński

(inne teksty tego autora)

Krystian Markiewicz, Bartłomiej Przymusiński: Jakie Pan stawia cele sobie, jako Prezesowi NRA, i całej Palestrze, na następne lata swojej kadencji?

Andrzej Zwara: Na funkcję prezesa NRA zostałem wybrany po raz drugi. Zatem przede wszystkim chcę kontynuować politykę prowadzoną przez ostatnie trzy lata. W najbliższych latach samorząd adwokacki będzie nadal angażował się w sprawy społeczne. Jednym z priorytetów adwokatury jest stanie na straży praw
i obowiązków obywateli. Wiele dobrego w tym zakresie zrobiła w ostatnich latach komisja praw człowieka
przy NRA, organizowaliśmy też ogólnopolskie akcje pro bono, reagowaliśmy na łamanie praw obywatelskich
w Polsce i na świecie. Będę dążył do tego, aby te kwestie były w dalszym ciągu realizowane. Problemem ostatnich lat jest wielka pauperyzacja zawodu. Obecnie jest nas ponad 20 000, a popyt na usługi prawne nie rośnie proporcjonalnie do wzrostu liczby prawników. Planujemy więc podjąć działania, które ułatwią pracę adwokatom, a jednocześnie pozwolą zyskać nowych klientów. Staramy się wykorzystać potencjał informatyczny i technologiczny, szukamy nowych ścieżek aktywności adwokackiej, dużą nadzieję pokładamy w edukacji prawnej. Warto wykształcić już u najmłodszych obywateli świadomość prawną, aby – już jako dorośli ludzie – za naturalne uważali podejmowanie decyzji życiowych, mających skutki prawne,
po konsultacjach z adwokatem. Wielkim problemem społecznym są niskie stawki za pomoc z urzędu. W wielu przypadkach rozporządzenie ministra sprawiedliwości, dotyczące wynagrodzenia za czynności adwokackie
z urzędu, przewiduje niższe wynagrodzenie niż stawka godzinna opiekunki
do dziecka. Na rażąco niskich stawkach tracą osoby wygrywające sprawy, bo nie dostają od przeciwnika zwrotu faktycznie poniesionych kosztów zastępstwa, a jedynie ich nikły ułamek. Zbyt często jest to przeszkodą do skorzystania z usług profesjonalisty. Obecnie pracujemy więc nad rozwiązaniami, które będą dostosowane
do realiów. Projekt ten planujemy zaproponować w najbliższym czasie ministrowi sprawiedliwości.
K.M., B.P.: Jakie jest Pańskie zdanie co do połączenia zawodu adwokata i radcy prawnego?

A.Z.: Jestem zwolennikiem różnorodności. Uważam, że więcej dobrego wynika z tego, że istnieją dwa samorządy, niż miałby być jeden. Prawnicy mają wybór,
czy chcą pracować na etacie, czy wykonywać wolny zawód. Między samorządami istnieje zdrowa konkurencja – każdy chce być lepszy, więc przygotowuje projekty, które mają pozytywne skutki dla całego wymiaru sprawiedliwości. A współistnienie dwóch zawodów prawniczych wcale nie jest przeszkodą do współpracy między władzami w sprawach, które tego wymagają. Dwadzieścia pięć lat temu walczyliśmy z wszechobecnym monopolem, dlaczego więc mamy teraz do niego wracać.

K.M., B.P.: W projekcie dużej noweli zmian do KPC Komisja Kodyfikacyjna proponowała, z jednej strony, przyjęcie, że pełnomocnikiem może być każdy,
kto ma zdolność procesową, a z drugiej, znaczne poszerzenie przymusu adwokacko-radcowskiego, począwszy od postępowań przed sądami okręgowymi.
W związku z pracami KKPC nad nowym kodeksem, pytanie na pewno powróci. Jakie jest Pańskie zdanie w tej kwestii? Czy adwokaci byliby gotowi wziąć taki ciężar na siebie?

A.Z.: Procesowanie się jest sztuką, którą powinny wykonywać osoby, które się na tym znają. Gdyby każdy, kto chce, mógł być pełnomocnikiem procesowym
w sprawach cywilnych, niewątpliwie w wymiarze sprawiedliwości zapanowałby totalny chaos, a sądy zawalone zostałyby setkami niezasadnych pozwów. Skutki takiego rozwiązania na własnej skórze odczuliby klienci dochodzący praw, których nie mają, względnie przegrywający sprawy przez błędy formalne. Poczekajmy
na skutki deregulacji, otwarcia zawodów prawniczych. Są one już wymierne i każdy, kto chce, nie ma żadnego kłopotu z dostępem do zawodowego prawnika. Te skutki deregulacji uzasadniają m.in. poszerzenie przymusu adwokacko-radcowskiego. Jest tylu adwokatów i radców, że z pewnością nie zabraknie rąk do pracy. Jeśli nie chce się doprowadzić do wzrostu cen usług prawnych, konieczne jest zwiększenie popytu na nasze usługi. Paradoksem deregulacji jest to, że otwarcie zawodów regulowanych i znaczący wzrost przedstawicieli wcale nie prowadzi do obniżenia cen. Proces jest absolutnie odwrotny – ceny rosną, bo przy rosnących kosztach spada liczba klientów czy zleceń. Kto chce zahamować ten proces, musi zaproponować rozwiązania zwiększające popyt, np. jako przymus adwokacko-radcowski.

Strona 1 z 41234