• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(10)/2012, dodano 17 lutego 2013.

Poziom merytoryczny sędziów jest bardzo wysoki
z dr. Marcinem Dziurdą,
Prezesem Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa w latach 2006–2012
rozmawiają

Krystian Markiewicz i Bartłomiej Przymusiński

(inne teksty tego autora)

Krystian Markiewicz, Bartłomiej Przymusiński: Informacja o Pańskiej rezygnacji ze stanowiska Prezesa Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa stanowiła duże zaskoczenie. Jakie były powody takiej decyzji?

Marcin Dziurda: Po ponad siedmiu latach, bo organizować Prokuratorię Generalną zacząłem jeszcze we wrześniu 2005 r., przyszedł czas na zmiany.
[/hidepost]

K.M., B.P.: Ale z urzędu, który samemu się tworzyło, któremu poświęciło się tyle lat, nie odchodzi się chyba bez powodu?

M.D.: Po prostu doszedłem do wniosku, że chciałbym jeszcze popracować jako prawnik. A w Prokuratorii z każdym rokiem miałem na to mniej szans. Wraz z rozwojem urzędu, coraz więcej czasu trzeba było poświęcać sprawom administracyjnym, bardzo ważnym, ale mającym niewiele wspólnego z merytoryczną działalnością urzędu. Na dodatek szczególny status Prokuratorii Generalnej, która nie została zaliczona do kategorii urzędów centralnych, powoduje, że w urzędzie nie można utworzyć stanowiska dyrektora generalnego. Wszelkie kwestie administracyjno-budżetowe należą zatem do kompetencji prezesa. Co gorsza, w praktyce funkcjonowania szeroko rozumianej administracji w Polsce, coraz większe znaczenie ma sprawozdawczość. Z roku na rok rozbudowywana jest kontrola zarządcza czy budżet zadaniowy, który w czasach oszczędności budżetowych nabiera charakteru „wsi potiomkinowskiej”… Można odnieść wrażenie, że w praktyce polskiej administracji coraz mniejsze znaczenie ma to, co się naprawdę robi, zaś coraz większe – jakie sprawozdania się przedstawi. Jestem nawet w stanie zrozumieć, że dla niektórych instytucji rozbudowana sprawozdawczość to sposób na uzasadnienie potrzeby swego istnienia. Jednak w tych urzędach – ale nie tylko w urzędach, bo sądzę, że ten problem dotyczy również sądów – które pracy mają aż nadto, takie biurokratyczne wymogi poważnie utrudniają sprawne funkcjonowanie. Rezultaty nie są trudne do przewidzenia. Im więcej czasu poświęci się na przygotowywanie coraz to nowych zestawień i statystyk, tym mniej pozostaje go na realną pracę. A już najbardziej kuriozalny jest nacisk na prognozowanie – tam, gdzie przypominać to musi wróżenie z fusów. Przecież taki urząd, jak Prokuratoria Generalna, nie jest w stanie przewidzieć, ile nowych spraw sądowych trafi do niej w kolejnych latach. Zależy to od tego, ile podmiotów, realizując swoje prawo do sądu, zechce wszcząć postępowania przeciwko Skarbowi Państwa. Prokuratoria Generalna nie ma i nie może mieć na to żadnego wpływu.

K.M., B.P.: Dosyć ciemny obraz się tu rysuje. Czy to znaczy, że idą ciężkie czasy dla Prokuratorii?

M.D.: Prokuratorię zostawiłem w znakomitym stanie i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Co nie znaczy, że jest łatwo. Liczba spraw prowadzonych przez Prokuratorię Generalną cały czas wzrasta, a przez ostatnich kilka lat ­poziom ­zatrudnienia był zamrożony. Na szczęście w projekcie ­budżetu na 2013 r. udało się wywalczyć środki na pewną liczbę nowych etatów, w tym radcowskich, co powinno dać chwilę oddechu. Niemniej jednak liczba spraw przypadających średnio na jednego radcę i tak pozostanie bardzo duża. Dodatkowe obciążenie stanowi fakt, że główny urząd, z siedzibą w Warszawie, wykonuje czynności zastępstwa procesowego na terenie całego kraju. Liczba wyjazdów służbowych zbliża się do 2000 rocznie. Oznacza to, że na jednego radcę przypada w ciągu roku średnio kilkadziesiąt delegacji. Co gorsza, w dzisiejszych czasach wyjazd na rozprawę do Szczecina, Rzeszowa czy nawet Gdańska, to cała wyprawa. A zdarzają się sytuacje, że radca ma kilka wyjazdów w tygodniu. Proszę pamiętać, że obowiązkowe zastępstwo procesowe Skarbu Państwa wykonywane przez Prokuratorię Generalną obejmuje nie tylko wszystkie sprawy rozpoznawane w I instancji przez sądy okręgowe, a także dużą część spraw o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym oraz stwierdzenie zasiedzenia. W praktyce oznacza to, że do Prokuratorii Generalnej trafia blisko 5000 nowych spraw sądowych rocznie. Jak na osiemdziesięciu kilku radców, to bardzo duża liczba, zwłaszcza, że w dalszym ciągu nie została zakończona spora część spraw wszczętych w latach wcześniejszych.

K.M., B.P.: Czy skład kadry jest stabilny? Czy radcowie nie odchodzą do innych zawodów?

M.D.: Stabilność składu osobowego stanowi bardzo dużą wartość. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy nie odszedł z Prokuratorii Generalnej żaden radca. To kolejny fakt, który pozwala mi twierdzić z pełną odpowiedzialnością, że Prokuratoria Generalna jest w bardzo dobrym stanie. W tego rodzaju instytucjach, których funkcjonowanie opiera sięna specjalistycznych umiejętnościach, podstawową, a tak naprawdę jedyną wartością, są ludzie. Na szczęście mogę powiedzieć, że w Prokuratorii Generalnej pracują w tej chwili prawnicy nie tylko bardzo zdolni, ale też legitymujący się już znaczącym doświadczeniem.

K.M., B.P.: Jak wygląda nabór? Jakie osoby przychodzą do PG?

M.D.: Ze względu na niezbyt konkurencyjną wysokość wynagrodzeń, etat w Prokuratorii Generalnej nie jest szczególnie atrakcyjny dla doświadczonych prawników. Dlatego w praktyce najlepszymi kandydatami do pracy są bardzo zdolni prawnicy, którym jednak brakuje doświadczenia zawodowego. Ze względu na ogromną liczbę prowadzonych spraw właśnie w Prokuratorii Generalnej są w stanie bardzo szybko to doświadczenie zdobyć. Na szczęście, jak już wspominałem, większość z zatrudnionych osób decyduje się związać z Prokuratorią na dłużej. Urząd kształci zatem kadry dla siebie, a nie dla przeciwników procesowych. Muszę też wspomnieć, że w Prokuratorii znalazła zatrudnienie spora grupa asystentów sędziego, którzy nie mieli szans na etat sędziowski z powodu zniesienia asesury. Z tego grona wywodzą się najwybitniejsi radcowie Prokuratorii Generalnej.

[/hidepost]

Strona 1 z 512345