• Varia
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(19)/2015, dodano 30 maja 2015.

Przekupny sędzia

dr hab. Maciej Jońca, prof. KUL

(inne teksty tego autora)

Grafika, która powstała w XVIII w. gdzieś na zachodzie Europy, jest anonimowa. I nic dziwnego, skoro bez wątpienia nosi cechy wizualnego paszkwilu. Jej autor zapragnął podjąć walkę ze zjawiskiem korupcji w wymiarze sprawiedliwości, ukazując alegoryczne wyobrażenie przekupnego sędziego. Pomimo kunsztownego wykonania oraz dopracowania detalu, co dobrze świadczy o zawodowych kwalifikacjach artysty, przedstawienie dalekie jest od elegancji.

Przekupny SędziaPrzekupny Sędzia

Ukazany na pierwszym planie jegomość w peruce zagłębił się właśnie w lekturze. Można się jedynie domyślać, że nie jest to jakieś przypadkowe dzieło, ale raczej kodeks bądź specjalistyczne opracowanie z zakresu prawa. Księga musi być zaprawdę interesująca, skoro jej czytelnik z błogą miną pożera kolejne wersy, nie zwracając uwagi na to, co się dzieje wokół niego. A dzieje się sporo. Oto po lewej stronie sędziego, nieco w tle, widać wózek, jakim dowożono skazańców na miejsce straceń. Przy nim tłoczą się gapie, których pilnuje miejski pachołek. Po prawej stronie można natomiast dostrzec platformę, na której właśnie połamano kołem jednego ze skazańców. Drugi wisi na ustawionej obok szubienicy. Miejsc stracenia również pilnują uzbrojeni pachołkowie. Nieco dalej znajduje się więzienie, w którym w mizernii spędzają czas inni nieszczęśnicy.

Autor omawianego wyobrażenia chciał dać widzowi do zrozumienia, że zarówno straceni, jak i uwięzieni, nie zasłużyli na swój los. Sprawcą ich nieszczęścia jest przekupny sędzia, który z dobrotliwą miną potrafi godzinami studiować uczone traktaty. Potrafi jednak również wziąć pieniądze, wypuścić złoczyńców, a następnie wydać niesprawiedliwy wyrok na niewinnych. Symbolicznym odbiciem tego zjawiska jest scena pokazująca małpę wypuszczającą z klatki ptaszka. Żeby nie było żadnych niedopowiedzeń, artysta postanowił ukazać zwierzę w momencie, kiedy zarazem… wydala monety. Chwyt niesmaczny, choć przyznać trzeba, że dosyć obrazowo oddający istotę rzeczy. Haniebnej działalności sędziego patronują jego „święci”. Oto na ufortyfikowanym bastionie znalazło się miejsce na dwóch diabłów, z których jednemu nadano pozę więcej niż frywolną.

Zjawisko korupcji wśród sędziów było na przestrzeni wieków piętnowane w różnoraki sposób. Głos w tej sprawie musiała zabrać również sztuka. Omawiana grafika to jeden z najbardziej spektakularnych przejawów takiego zaangażowania. Jaki z tego morał? Ano, rozpamiętując stare dzieje można więc oddać cześć umiejętnościom artysty, uśmiechnąć się nad pomysłowością dawnych mistrzów, a przede wszystkim cieszyć komfortem wynikającym z faktu, że u nas nikt wyroków za pieniądze nie wydaje.

* Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Rzymskiego KUL oraz historykiem sztuki.