• Varia
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(6)/2011, dodano 31 grudnia 2011.

Różdżka sprawiedliwości

dr hab. Maciej Jońca, prof. KUL

(inne teksty tego autora)

Poszukując zewnętrznych atrybutów ubioru współczesnego sędziego, bez trudu wskażemy następujące: togę z żabotem koloru fioletowego, do tego fioletowa lamówka na kołnierzu i mankietach oraz łańcuch. Skromnie. Jednakowoż sąd to przecież nie teatr i nie pasuje do niego przesadna ornamentyka w stroju oraz otaczanie się przedmiotami pozbawionymi funkcji praktycznych. Zbyt odważne innowacje w tym zakresie mogłyby ściągnąć na sędziów falę krytyki za pozbawione umiaru strojenie się. Zresztą, wszelkie radykalne zmiany w sferze „sędziowskiej mody” nie wydają się w chwili obecnej możliwe, chociażby ze względu na utrwaloną w ostatnich dziesięcioleciach tradycję.

Warto jednak pamiętać, że w sferze atrybutów polski strój sądowy ma dużo bogatsze tradycje. Od średniowiecza przedmiotami nieodmiennie kojarzonymi z funkcją sędziego były: miecz sprawiedliwości, sygnet oraz laska sędziowska zwana również różdżką sprawiedliwości. W świecie, w którym znajomość pisma była przywilejem nielicznych, ubiór, przedmioty z nim związane, gesty i określone słowa odgrywały niezwykle ważną rolę.

Ekslibris doktora praw W. Fromma (1925). Autor: Wilhelm Spethmann.

Ekslibris doktora praw W. Fromma (1925).
Autor: Wilhelm Spethmann.

Różdżce sprawiedliwości warto przyjrzeć się bliżej. Genezy jej funkcji można poszukiwać w starożytnym Rzymie, gdzie w postępowaniu sądowym wykorzystywano laski zwane festuca lub vindicta. Pretor, najwyższy urzędnik sądowy, korzystał z nich zwłaszcza w rozprawach dotyczących własności oraz wolności. W wiekach średnich przedmiot ten pozostał w sądowym użyciu. Zmieniła się jednak jego funkcja oraz ideologiczne uzasadnienie racji bytu. Oto w księdze proroka Izajasza zapisano: „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok” (Iz. 11.1–5). Fragment powyższy stanowił credo sędziego, a różdżka, którą dzierżył w dłoni podczas rozprawy, miała mu o nim nieustannie przypominać.

Pewne trudności w ustaleniu sposobu wykorzystania różdżki podczas procesu przysparza fakt, że była ona atrybutem nie tylko sędziów. Posługiwali się nią królowie, dworscy oficjałowie, posłańcy, organy samorządu miejskiego oraz władze cechowe (nie tylko sprawując wymiar sprawiedliwości). Jedno jest wszakże pewne. Procedując, sędzia trzymał ją w ręce, a przed wydaniem wyroku wykonywał przepisane zwyczajem gesty. Szczególnie sugestywny jawi się dziś gest stosowany w procesach karnych, w których oskarżonego skazywano na śmierć. Po ogłoszeniu wyroku sędzia łamał różdżkę, po czym z impetem ciskał ją na ziemię.

Co się tyczy wyglądu, to początkowo były to proste okorowane kije. Z czasem forma różdżek stała się bardziej wyszukana. Zaczęto bowiem zdobić je ornamentami i przedstawieniami figuralnymi. Niektóre, wykonane ze złota i srebra, w niczym nie ustępowały królewskim berłom. Ponieważ jednak złamanie tak kunsztownego przedmiotu podczas każdego procesu karnego, w którym zapadł wyrok śmierci, było nieracjonalne, przeto na tę specjalną okoliczność sędziowie mieli przygotowane proste drewniane ekwiwalenty, które z trzaskiem informowały oskarżonego o strasznym losie, który go czekał.

Dawniej, zwaśnione strony, które pragnęły rozstrzygnąć spór na drodze sądowej, zwykły mawiać, że będą „odwoływać się do laski sędziowskiej”. Dziś nikt już prawie tak nie mówi. Może to i lepiej…

Maciej Jońca -autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Rzymskiego KUL oraz historykiem sztuki.