• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(34)/2018, dodano 7 marca 2019.

Sąd to ludzie, nie budynek
z SSR Dorotą Zabłudowską rozmawiają

Edyta Bronowicka i Tomasz ­Zawiślak

(inne teksty tego autora)

E.B., T.Z.: Co oznacza obowiązek zachowania apolityczności przez sędziego? Gdzie jest granica, której nie wolno przekroczyć? Pytamy w szczególności w kontekście Pani ­aktywności w mediach społecznościowych.

D.Z.: Troszkę już o tym powiedziałam wcześniej. Moje podejście do polityki i polityków jest bardzo proste: nie obchodzi mnie, kto sprawuje władzę w państwie, dopóki przestrzega prawa. Jako sędzia mam obowiązek kontrolowania, czy władza polityczna postępuje zgodnie z prawem i Konstytucją. Rzecz jasna, taka trzecia władza jest dla władzy politycznej bardzo niewygodna. Miało być przecież tak pięknie. Po przejęciu Trybunału Konstytucyjnego wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie bezkarnemu łamaniu Konstytucji. I nagle stają jacyś sędziowie i mówią: „No pasaran!”. Nieusunięcie Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, bo ma konstytucyjną kadencję. Nie przeniesiecie wcześniej sędziów w stan spoczynku, bo to sprzeczne z zasadą nieusuwalności sędziów. Nie będziemy współpracować z waszą KRS, bo nie spełnia standardów konstytucyjnych, bo bezprawnie skróciliście kadencję jej poprzednich członków – sędziów. Śmiem twierdzić, że tego się nie spodziewano i stąd brutalne ataki medialne na sędziów, które trwają nieprzerwanie prawie od 2 lat.

Wracając do mediów społecznościowych. Jeżeli jako sędzia widzę nieprawidłowości w postępowaniu pozostałych władz, mam obowiązek je sygnalizować. Media społecznościowe to kapitalne narzędzie przepływu informacji. Ważne, aby te informacje były rzetelne, żeby nikogo nie obrażać, by ważyć słowa i używany język. Jestem sędzią również w czasie wolnym, poza salą rozpraw. Można to samo powiedzieć w inny sposób, równie mocno, ale jednak z zachowaniem zasad kultury języka. Moim mistrzem jest tutaj Prezes SN Stanisław Zabłocki, który w sposób bardzo przemyślany formułuje posty na facebooku. Wszyscy wiedzą, o co chodzi, a jednak nikogo nie obraża, nawet jeżeli jego posty bywają dosadne.

Co jest dla mnie granicą? Nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek współpracy z partiami politycznymi czy czynnego uczestnictwa w spotkaniu, w którym wzięliby udział politycy, zwłaszcza tylko jednej opcji. O ile organizacje społeczeństwa obywatelskiego nie mają ambicji politycznych i ukierunkowane są na kontrolę prawidłowości sprawowania władzy przez polityków, o tyle partie polityczne chcą przejąć tę władzę i rządzić same. Sędzia nie może współdziałać z taką organizacją ani nawet stwarzać pozorów takiego współdziałania, żeby nie stracić przymiotu wiarygodności i bezstronności.

Wyznacznikiem granicy udziału sędziego w debacie publicznej są dla mnie słowa art. 178 ust. 3 Konstytucji RP: „prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezależności sędziów”. Uczestnicząc w debacie publicznej, zwłaszcza tej odbywającej się w mediach społecznościowych, sędzia powinien mieć zawsze z tyłu głowy świadomość, że po pierwsze, reprezentuje urząd, tym samym jego wypowiedź publiczna nigdy nie będzie wypowiedzią zwykłego Kowalskiego, tylko przedstawiciela władzy państwowej i to, co mówi czy pisze może mieć wpływ na postrzeganie tej władzy w społeczeństwie, po wtóre, że krytyka powinna się skupiać na wadliwych rozwiązaniach prawnych, nigdy na osobach. Niedopuszczalne są dla mnie ataki personalne na konkretnych polityków. Jako sędziowie mamy prawo recenzować ich działania, a nie oceniać osoby. Można powiedzieć, że jest to mechanizm przeniesiony z sali rozpraw. Prowadząc sprawę, oceniam nie człowieka, ale jego czyny. Takie same zasady powinny obowiązywać poza salą rozpraw.

Spotykałam się również z propozycjami, żebym coś napisała „pod pseudonimem”. Konsekwentnie odmawiam. Uważam, że jako sędzia nie powinnam pisać niczego, czego nie mogę podpisać własnym nazwiskiem.

E.B., T.Z.: Zacytowała Pani na forach społecznościowych prof. Mirosława Wyrzykowskiego, który na Kongresie RPO, powiedział: „Konstytucja stała się dziś najbardziej przejmującym i widocznym znakiem sprzeciwu wobec żywiołu politycznego. Stosunek do koszulki z napisem KONSTYTUCJA wyraża tak naprawdę stosunek sprawcy do ofiary. Bowiem Konstytucja jest wartością moralną, jej naruszenie staje się zaprzeczeniem moralności publicznej. Jest rodzajem zgorszenia publicznego. Pogarda dla Konstytucji jest pogardą dla obywateli i obywatelek. Zaprzecza godności człowieka. A wstyd sprawcy zamienia się w nienawiść do ofiary”. Jaki jest Pani stosunek do noszenia tych koszulek? Jak zapatruje się Pani na nową wykładnię zasad etyki sędziowskiej przyjętą przez organ pełniący rolę KRS?

D.Z.: Zadziwia mnie ta histeria na tle koszulek z napisem „Konstytucja”. Sędziom – członkom tzw. KRS nie przeszkadzało, że do tego organu wybrali ich politycy. Nie przeszkadzało im, że musieli się przed wyborem z tymi politykami spotykać, uzgadniać kwestię kandydowania i poparcia. Przecież to współpraca z politykami w czystej postaci, ewidentne naruszenie art. 178 ust. 3 Konstytucji RP. Jednocześnie noszenie przez sędziego koszulki z napisem KonsTytucJA oceniają jako manifest polityczny z uwagi na układ graficzny. Przecież to hipokryzja w czystej postaci.

Już pomijam fakt, iż „uchwała gaciowa”, jak wdzięcznie nazwał ten twór jeden z kolegów, została sformułowana w taki sposób, że wbrew intencji jej projektodawców nie obejmuje swoim zakresem plakatu KonsTytucJa. Bo ten plakat nie jest ani infografiką, ani symbolem.

Wracając do pytania, fenomen powodzenia plakatu autorstwa Luki Rayskiego bierze się z prostoty jego przekazu. Nic nie trzeba tłumaczyć, wszystko od razu wiadomo. Konstytucja to nasze wspólne dobro, Ty i Ja jesteśmy przez nią jednakowo chronieni. Wbrew twierdzeniom rozmaitych gremiów, ten wzór graficzny jest w powszechnym użyciu, nie przez jedną organizację społeczną, ale przez wszystkich, dla których drogie są wartości konstytucyjne. A przecież dla sędziów są one szczególnie istotne.

Konstytucja jest również ważna dla obywateli. Moim zdaniem może się zdarzyć, że na sali rozpraw spotkają się powód i pozwany w takich samych koszulkach, a sędzia przy jakiejś okazji też taką koszulkę założył. I będzie to oznaczało tylko tyle, że te osoby – mimo sporu pomiędzy nimi – zgadzają się, ze Konstytucja jest dla nich istotną wartością. Jednocześnie szacunek sędziego dla Konstytucji w mojej ocenie w oczywisty sposób zwiększa gwarancje sprawiedliwego procesu.

Nie bez przyczyny słowo „Konstytucja” zostało słowem roku 2018. I nie ma to nic wspólnego z jakąkolwiek działalnością polityczną. To symbol państwa i prawa.

Sędziowie wysyłają do sędziów – członków tzw. KRS kartki KonsTytucJa, by im przypomnieć, że nadal są sędziami i Konstytucja ich obowiązuje. Oczywiście, jeżeli ktoś nie przestrzega Konstytucji, nie chce również, by mu o niej przypominano.

Strona 3 z 512345