• Temat numeru
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(13)/2013, dodano 22 listopada 2013.

Budżetowa godność wynagrodzenia sędziego

dr Hanna Duszka-Jakimko, Witold Jakimko
(inne teksty tego autora)

[hidepost=1]

Ocena stanowiska TK

Biorąc pod uwagę powyższe uwagi należy stwierdzić, że w glosowanym orzeczeniu Trybunał li tylko utrzymał swoją wcześniejszą linię orzeczniczą, co dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem. Nie oznacza to jednak zgody na taką wykładnię, która dopuszcza kolejne wyjątki od zasad konstytucyjnych, hierarchizuje je przyjmując jako nadrzędną wyżej wspomnianą zasadę równowagi budżetowej, a ponadto przez ten pryzmat dokonuje wykładni pojęcia godności wynagrodzenia sędziego.

W przedmiotowej sprawie TK – ważąc dwie wartości konstytucyjne: wynagrodzenie sędziego godne jego urzędu (będące istotną gwarancją sędziowskiej niezawisłości, mającej fundamentalne znaczenie dla właściwego funkcjonowania trzeciej władzy) oraz równowagę i stabilność finansów publicznych (konieczną dla normalnego funkcjonowania państwa, jako całości) – dał pierwszeństwo zasadzie ochrony równowagi budżetowej, kosztem zaakceptowania (jak to określono w uzasadnieniu wyroku) ograniczonego w czasie (incydentalnego) spowolnienia wzrostu wynagrodzeń sędziowskich. Uznał je wprawdzie za pogorszenie warunków wynagradzania sędziów, niesprawiające jednak, że od 1.1.2012 r. przestały one odpowiadać godności urzędu i zakresowi obowiązków sędziów. Zdaniem Trybunału, minimalny standard określony art. 178 ust. 2 Konstytucji nie został naruszony, ponieważ wynagrodzenia te nadal pozostają znacząco wyższe od średniej wynagrodzeń w skali państwa, a przy tym przez ostatnie lata systematycznie wzrastały, podczas gdy wynagrodzenia ogółu pracowników sfery budżetowej oraz uposażenia posłów i senatorów są od dawna „zamrożone”. W ocenie Trybunału, równowaga i stabilność Państwa w tej sytuacji bierze górę nad zasadą godnego wynagrodzenia sędziego.

1) Równowaga i stabilność finansów publicznych

Cóż kryje się zatem za zasadą równowagi i stabilności Państwa i który konkretnie przepis Konstytucji w tym zakresie TK miał na myśli? Otóż Trybunał podkreślił, że: „wynagrodzenia sędziów są trwale związane z budżetem państwa, więc ich kształtowanie nie może pozostawać oderwane od stanu finansów publicznych. Powinny być możliwie wysokie i możliwie stabilne, ale nie oznacza to, że niezależnie od sytuacji budżetowej, muszą sukcesywnie wzrastać aż do przekroczenia konstytucyjnego limitu zadłużenia (60 PKB)”11. Linia orzecznicza Trybunału, choć wydaje się kontrowersyjna, jednoznacznie wskazuje na nadrzędność hierarchiczną zasady ochrony równowagi budżetowej Państwa. Widać także, że właśnie ten element wynagrodzenia sędziów,w zdaniem Trybunału i strony rządowej, w skali krajowej przyczynił do uratowania stabilności budżetu Państwa w 2012 r.

Wydaje się, że Trybunał Konstytucyjny poprzez tego rodzaju orzecznictwo ustanawia instytucję sui generis stanu nadzwyczajnego, podobną do tej uregulowanej w rozdziale XI Konstytucji. Jego zdaniem, mamy do czynienia z zagrożeniem równowagi budżetowej, o której mowa w art. 216 ust. 5 Konstytucji. Choć więc Państwo nie wywiązuje się ze swoich obowiązków na skutek np. niewłaściwego planowania budżetu czy błędnych decyzji w resorcie finansów, to należy ograniczyć pewne konstytucyjnego wolności tak, aby zaoszczędzić środków, gdzie jest to uczynić najłatwiej, czyli posługując się właściwym sformułowaniem: chroniąc zasadę równowagi budżetowej, bowiem zwyczajne środki są niewystarczające.

Odnosząc się do argumentu o „zamrożeniu” uposażeń posłów i senatorów można zadać pytanie, dlaczego np. posłowie i senatorowie, których godność wynagrodzenia nie jest chroniona odrębnym przepisem Konstytucji, a którzy również są opłacani z budżetu Państwa, otrzymują pomimo to wynagrodzenie o wiele wyższe niż sędziowie? Czyżby byli oni sibi ipso bardziej godni niż sędziowie na podstawie art. 178 ust. 2 Konstytucji?

2) Wynagrodzenie sędziego godne jego urzędu

W tym kontekście powstaje kwestia znaczenia konstytucyjnego pojęcia godności wynagrodzenia, skoro i tak w efekcie kształtuje je ustawodawca według swojego dowolnego uznania. Pytanie to jak dotąd pozostaje w orzecznictwie Trybunału bez odpowiedzi.

W uzasadnieniu glosowanego wyroku TK dostrzegł, że sędziowie – mający ograniczone możliwości dodatkowego zarobkowania (art. 86 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych12) – powinni dysponować zapewnionymi przez Państwo dochodami na odpowiednim poziomie, który wynika ze zwiększonych potrzeb, będących wypadkową nałożonych na sędziów obowiązków (art. 82 i 82a PrUSP). Sędzia powinien uczestniczyć w życiu społecznym i kulturalnym, bowiem musi znać sprawy, którymi żyje społeczeństwo. Obowiązkiem sędziego jest ustawiczne podnoszenie kwalifikacji, wymagające niemałych nakładów. Trybunał wskazał, że: „potrzeby bytowe sędziów i ich najbliższych powinny być zaspokojone na właściwym poziomie, gdyż w obecnych czasach prestiż człowieka, a pośrednio – zajmowanego przezeń stanowiska, zależy także od materialnego poziomu jego życia”.

Moc powyższych uwag uległa jednak znacznemu osłabieniu na skutek stwierdzenia, że o ile „godność urzędu” sędziego stosunkowo łatwo ocenić w aspekcie prestiżu zawodowego lub społecznego, o tyle w aspekcie finansowym jest ona całkowicie niewymierna i niemożliwa do uchwycenia wskaźnikami ekonomicznymi.

Kolejne pytanie: jeśli lege non distinguente non est distinguere, to dlaczego Trybunał wobec sędziów stosuje niezwykle restrykcyjną wykładnię ograniczając godność wynagrodzenia do godności „budżetowej”? Konstytucja nie mówi o wynagrodzeniu godnym w sferze budżetowej. Gdyby przyjąć powyższe, należało by zamknąć temat, bowiem w oczywisty sposób sędziowie należą do jednych z najlepiej wynagradzanych funkcjonariuszy publicznych, choć poziomu średniego wynagrodzenia w sferze budżetowej nie przekraczają w sposób znaczący. Dokonując porównań wynagrodzeń sędziowskich należy zestawiać je z całością poziomu wynagrodzeń w kraju. Zadaniem Państwa jest znalezienie właściwych proporcji w redystrybucji dochodu narodowego tak, aby zapewnić właściwe funkcjonowanie Państwa. Sądy są bowiem jednym z elementów takiego funkcjonowania Państwa i to równie ważnym, jak szeroko stosowana zasada ochrony równowagi budżetowej. Badania naukowe dowodzą ponadto, że stopień niezawisłości sędziowskiej w danym kraju dodatnio wpływa na wzrost ekonomiczny13, którego to wątku władza wykonawcza ani ustawodawcza w Polsce nie podejmuje. Usiłując ustalić „wymiar” godności wynagrodzenia, należy poddać analizie wysokość wynagrodzenia, jakie może uzyskać np. dobry dekarz, kafelkarz czy parkieciarz (zawody rzec można „pozabudżetowe”). Wydaje się, że ograniczenie się w analizie wymiaru pojęcia godności wynagrodzenia do li tylko sfery budżetowej jest nieuprawnione i nie znajduje żadnych podstaw, a wiele lepsze do odnalezienia treści pojęcia godnego wynagrodzenia sędziego jest przyrównanie go do wynagrodzenia przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Wynagrodzenie godne nie oznacza koniecznie wynagrodzenia wyższego, lecz takie, które przynajmniej nie pozostaje w dysproporcji do innych zawodów prawniczych i zarobków w ogóle. Sędziowie nie zamieszkują zamkniętych enklaw, przeznaczonych wyłącznie dla urzędników państwowych. Nie mogą oni unikać porównań do pracowników spoza sfery budżetowej, gdyż żyją w otwartym społeczeństwie. Wynagrodzenie powinno uwzględniać wielką odpowiedzialność, jaką ponoszą wykonujący ten zawód oraz ograniczenia życia prywatnego, jakich doznają. Sędziowie nie korzystają z przywilejów osób prowadzących działalność gospodarczą, a w szczególności różnego rodzaju odliczeń podatkowych, w tym VAT. Godność samego urzędu bez idącego za nią godnego wynagrodzenia staje się startym sloganem w konsumpcyjnej rzeczywistości.

[/hidepost]