- Temat numeru
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(13)/2013, dodano 22 listopada 2013.
Budżetowa godność wynagrodzenia sędziego
[hidepost=1]
3) System ustalania wynagrodzeń sędziowskich
Regulacje dotyczące płac sędziowskich przed wejściem w życie Konstytucji z 1997 r. były rzec można „godniejsze”. Widać przy tym jasno, jak brak woli politycznej determinuje interpretację przepisu nawet tak wysokiego rzędu. Otóż do dnia 1.1.1995 r. wynagrodzenie zasadnicze sędziów równorzędnych sądów było równe i stanowiło, odpowiednio do rangi stanowiska sędziego, wielokrotność przeciętnego wynagrodzenia w sferze produkcji materialnej14. Ustawa z 23.12.1994 r. o kształtowaniu środków na wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej15 odeszła na dobre od zobiektywizowanej podstawy naliczania wynagrodzeń sędziów, zastępując odniesienie do sfery produkcji materialnej odwołaniem do prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej16. Powyższy manewr wydatnie obniżył wynagrodzenia sędziów i rozszerzył zakres dowolności w kreowaniu ich wynagrodzeń przez władzę wykonawczą. Kolejnym krokiem było zastąpienie od 1.1.2000 r. stosunkowo zobiektywizowanego określenia „prognozowane przeciętne wynagrodzenie w państwowej sferze budżetowej” poprzez sformułowanie dające władzy wykonawczej całkowitą dowolność w kształtowaniu wynagrodzeń trzeciej władzy w postaci „wielokrotności kwoty bazowej, której wysokość ustaloną według odrębnych zasad określa ustawa budżetowa”17. W chwili obecnej, stosownie do art. 91 § 1c i 1d ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych18, podstawę ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego w danym roku stanowi przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale roku poprzedniego, ogłaszane w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej „Monitor Polski” przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie art. 20 pkt 2 ustawy z 17.12.1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych19, z zastrzeżeniem, że jeżeli przeciętne wynagrodzenie, o którym mowa w § 1c, jest niższe od przeciętnego wynagrodzenia ogłoszonego za drugi kwartał roku poprzedzającego – przyjmuje się podstawę ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego w dotychczasowej wysokości.
Na przykładzie ewolucji uregulowań wynagrodzeń sędziowskich widać, czym pozostaje bez materialnego substratu pojęcie wynagrodzenia sędziów jako odpowiadającego godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków. Jedyną aktywnością ze strony władzy wykonawczej, a w tym Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym zakresie są kolejne projekty zmierzające do obniżenia wynagrodzenia. Reasumując, początkowo punktem odniesienia było wynagrodzenie w sferze produkcji materialnej, następnie prognozowane wynagrodzenie w sferze budżetowej (nota bene zwykle zaniżane), a wreszcie samodzielnie przez władzę wykonawczą określana kwota bazowa w ustawie budżetowej.
Obecnie przyjęty system, odnoszący się do przeciętnego wynagrodzenia w drugim kwartale roku poprzedzającego (w drugim kwartale, rzecz jasna, a nie w trzecim czy czwartym, gdyż wysokości te w drugim kwartale są zwykle niższe od następujących po nich) uznać można za zobiektywizowany. Jednak i tu władza wykonawcza znajdzie sposób, aby swój cel osiągnąć i nie spełnić swoich zobowiązań wobec trzeciej władzy powołując się na zasadę równowagi budżetowej20. Języczkiem u wagi okazują się być wynagrodzenia sędziów i ta grupa zawodowa ma uratować spójność budżetu. Powstaje pytanie, w jaki sposób przed Trybunałem strona rządowa zdołała wykazać skutecznie, że to właśnie gwarancje finansowe wobec sędziów mogłyby narazić Radę Ministrów na odpowiedzialność konstytucyjną?21 Czy to nie inne pożyczki, gwarancje i poręczenia finansowe powodują, że istnieje ryzyko przekroczenia 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto?
Warto w tym miejscu odnieść się do stanowiska Ministra Finansów wyrażonego w toku rozpoznania sprawy przez Trybunał. Jest ono oparte na zasadzie zwierzchnictwa organów przedstawicielskich nad sądami22. Jak słusznie zauważa A. Bałaban23, wynika to „z braku zaufania do kompetencji i potencjału trzeciej władzy, której przypisuje się trzeciorzędną rolę ustrojową, poszukując szans na usprawnienie państwa tam, gdzie jest ich coraz mniej, (…) jedną z przyczyn tego nieporozumienia jest przekonanie o słabej legitymizacji władzy sądowniczej, która jeśli nawet działa kompetentnie, to nie z woli narodu”, a powyższe rozumowanie nieuchronnie prowadzi do sugestii, że: „znacznie lepsze jest działanie niekompetentne z domniemanej woli narodu, dopuszczalne tak długo, dopóki naród nie upomni się o swe prawa, co – jak wiadomo – zdarza się rzadko i z reguły jest poważnym wstrząsem ustrojowym”24. Błędne wydaje się stanowisko polegające na próbach pośredniej „legalizacji” sądownictwa poprzez akt wyborczy25. A. Bałaban26 zauważa, że według tego rozumowania sądownictwo „też jest trochę legalne”, choć byłoby bardziej, gdyby w KRS było więcej posłów albo wyłącznie oni i gdyby sądzili sami ławnicy, bo obecność sędziego nie jest „legalna”. Idąc zapewne tym tokiem rozumowania, Minister Finansów przydaje ustawodawcy prawo każdorazowej, i przez to w istocie nieograniczonej, ingerencji w uposażenia sędziów.
[/hidepost]