- Temat numeru
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(6)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Dlaczego kodyfikacja ustroju władzy sądowniczej?
[hidepost=1]
Stan taki budzi powszechny sprzeciw31. Jest on uzasadniony z kilku powodów. Po pierwsze, żadna wartość konstytucyjna nie przemawia za tym, by minister sprawiedliwości sprawował nadzór nad sądami. Z samego wyliczenia sądów w art. 175 Konstytucji nie wynika, by zróżnicowanie nadzoru było uzasadnione. Co więcej, jeśli chcieć dzielić sądownictwo na powszechne z Sądem Najwyższym32 i administracyjne z Naczelnym Sądem Administracyjnym33, to widać, że ta podstawowa gałąź wymieniona jako pierwsza także nie ma wspólnego sytemu nadzoru.
Przyjęcie rozwiązania opartego na modelu funkcjonującym w Sądzie Najwyższym oraz sądownictwie administracyjnym, i powierzenie nadzoru I Prezesowi SN skutkowałoby tym, że osoba o niekwestionowanym autorytecie moralnym i prawniczym gwarantowałaby profesjonalizm i naturalne poszanowanie niezawisłości. Taki schemat ma uzasadnienie prakseologiczne, sprawowanie bowiem zarządu administracyjnego przez samych zainteresowanych34 stwarza szanse wykonywania go w sposób najbardziej kompetentny merytorycznie, gdyż jest wykonywany przez osoby w najwyższym stopniu bezpośrednio zainteresowane sprawnością tego zarządu, a jednocześnie mogące wykorzystać doświadczenie w pracy w tej strukturze35. Konstrukcja taka dawałaby gwarancję odseparowania sądów od nacisków politycznych36. Należy w tym miejscu podkreślić, że tak samo jak kwestionowano dopuszczalność nadzoru MS nad sądami administracyjnymi37, tak też czyniono w odniesieniu do sądów powszechnych38. Jest to całkowicie zrozumiałe, ponieważ każdy z sądów, jako ogniwo władzy sądowniczej, jest gwarantem ochrony praw jednostki.
Wreszcie ostatni argument odnosi się do nieakceptowalnych społecznie skutków wieloletniego administrowania sądami powszechnymi przez ministra, w porównaniu z wynikami SN i sądów administracyjnych podległych odpowiednio I Prezesowi SN i Prezesowi NSA39.
Poza sporem jest, że pomiędzy poszczególnymi sądami zachodzą różnice ustrojowe, które muszą znaleźć odbicie w regulacji. Stąd też różny jest zakres kompetencji sądów powszechnych, a w nich poszczególnych rodzajów sądów (karnych, cywilnych, rodzinnych) oraz sądów administracyjnych i SN. Z drugiej strony, nie jest zasadne separowanie sądów administracyjnych od powszechnych z uwagi na charakter spraw przez nie rozpoznawanych. Wystarczy wskazać na stale zmieniającą się kompetencję tych sądów40 oraz regulację stanowiącą podstawę dla sądów powszechnych do rozstrzygania w sprawach administracyjnych w ujęciu materialnym (np. z zakresu ubezpieczeń społecznych – art. 1, art. 4778–47716 oraz art. 1991 KPC). Na porządku dziennym są sprawy w sądach cywilnych, w których dochodzone są roszczenia obywateli przeciwko organom administracji publicznej, w związku z jej działalnością tak w sferze dominium, jak i imperium. Owo przenikanie się kompetencji poszczególnych rodzajów sądów jest nieuniknione. Nie stanowi jednak zagrożenia dla obywateli, gdyż każdy z sądów, co trzeba podkreślić, wchodzi w skład jednej władzy sądowniczej (art. 10, 173 i 175 Konstytucji)41. Podkreślana wielokrotnie konstytucyjna odrębność od władzy politycznej (art. 173 Konstytucji) wynika z faktu, że władza sądownicza (neutralna) powiązana jest immanentnie z ochroną praw jednostki42. Ta ochrona jakkolwiek przejawia się w różnych formach w poszczególnych sądach, co naturalne, jest bezpośrednio związana z działalnością sądów.
[/hidepost]