- Temat numeru
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(6)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Głosy w dyskusji
[hidepost=1]Dotyczy to więc np. wynagrodzeń sędziowskich. Tylko sędzia dobrze wynagradzany, który ma poczucie stabilizacji zawodowej, któremu państwo gwarantuje bezpieczne (także w wymiarze socjalnym) sprawowanie swego urzędu, może w pełni oddać się służbie prawu oraz wykazać się niezawisłością, odpornością na jakiekolwiek naciski (stron, prasy, środowisk politycznych). Warto wspomnieć, że przy okrągłym stole w 1989 r., jako jeden z 13 postulatów przyjętych przez zespół ds. reformy prawa i sądów, przyjęto właśnie postulat, aby ustalano wynagrodzenia sędziów według kryteriów odpowiednich do wysokiej pozycji społecznej zawodu sędziego, z tym, że wysokość wynagrodzeń sędziów danego sądu różnicować może jedynie wysługa lat i sprawowana funkcja.
Trafnie zauważono, że istnieje korelacja pomiędzy wynagrodzeniem sędziów a ich pozycją społeczną. Wówczas, przed 20 laty, zakładano a priori, że ta pozycja społeczna (w domyśle: wysoka) istnieje i domaga się odpowiedniego wynagrodzenia. Dziś można zastanowić się nad tym, czy nie doszło do odwrócenia wzajemnych relacji skutku i przyczyny, a mianowicie, czy czasem wcale nieimponujące wynagrodzenia sędziów nie powodują społecznej deprecjacji zawodu.
Brak też jest racjonalnych powodów, dla których należałoby utrzymywać znaczącą różnicę pomiędzy płacami sędziów sądów administracyjnych i powszechnych. Ci pierwsi, na szczeblu wojewódzkiego sądu administracyjnego, wynagradzani są na poziomie sędziów sądów apelacyjnych. Nie da się obronić spotykanej czasem argumentacji, jakoby sędzia sądu administracyjnego rozpoznawał sprawę z założenia bardziej złożoną i skomplikowaną, już niejako na jej trzecim etapie (po wydaniu ostatecznej decyzji administracyjnej), a sędzia sądu powszechnego rozpoznawał rzecz niejako w I instancji. Przykładowo, w sprawach karnych sąd I instancji także bywa trzecim organem ochrony prawnej, który prowadzi sprawę, po policji i prokuraturze; każdy z tych organów wnosi własny wkład do sprawy, lecz jednocześnie kontroluje pracę organu, który poprzednio zajmował się sprawą. Skomplikowane sprawy podatkowe, będące przedmiotem rozpoznania sądów administracyjnych, tak samo trafiają do sądów powszechnych z aktami oskarżenia w sprawach karnych skarbowych. Co więcej, do niedawna trafiały w większości do wydziałów grodzkich w sądach rejonowych, które to wydziały zostały zniesione. Obala to zresztą mit nieistniejących już wydziałów grodzkich sądów rejonowych jako miejsca rozpoznawania spraw rzekomo w większości prostych i nieskomplikowanych. Ale też przedstawione wyżej okoliczności sprzeciwiają się temu, aby różnicować pozycję ustrojową sędziów sądów administracyjnych i powszechnych, a skoro tak, również stanowią argument na rzecz daleko idącego ujednolicenia rozwiązań dotyczących tych dwóch rodzajów sądownictwa w jednym akcie prawnym, swego rodzaju Konstytucji sądowej czy Kodeksu ustrojowego
sądownictwa.
Podstawowe gwarancje niezawisłości sędziów przewidziane są w art. 179 oraz art. 180 ust. 1 Konstytucji. Chodzi o mianowanie sędziów przez Prezydenta RP na czas nieoznaczony oraz nieusuwalność sędziów; zresztą ta druga zasada doznaje istotnych ograniczeń, przewidzianych w art. 180 ust. 2 Konstytucji. Zasady te są powiązane ze sobą oraz są wspólne dla wszystkich rodzajów i szczebli sądownictwa, a ich rozwinięcie w ustawie także powinno wykazywać tendencję ujednolicającą. Można i trzeba akceptować różnice, np. w trybie wyłaniania kandydatów i powoływania na określone stanowiska sędziowskie. Jednak co się tyczy gwarancji właściwego i zgodnego z konstytucyjnymi standardami pełnienia urzędu sędziego, jakiekolwiek różnice, a przede wszystkim ewentualne ograniczenia, nie znajdują uzasadnienia konstytucyjnoprawnego ani aksjologicznego, niezależnie od tego, czy mowa o sędzim SN, sądu powszechnego, administracyjnego czy wojskowego. Te swoiste imponderabilia są i muszą być całemu sądownictwu wspólne.
W tym z kolei kontekście za niedopuszczalne uznać należy przemycanie do ustaw ustrojowych dotyczących sądownictwa wszelkich rozwiązań ograniczających konstytucyjny wzorzec niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Problem ten dotyczy m.in. tzw. nadzoru administracyjnego nad sądami, co do którego, choć to temat na zupełnie odrębne rozważania, istnieje szereg kontrowersji: tak co do jego zakresu i granic, jak faktycznego sposobu sprawowania. De lege ferenda nie widać uzasadnienia, dla którego tylko jeden pion sądownictwa – sądownictwo powszechne – miałby podlegać w tym zakresie organowi władzy wykonawczej, jakim jest Minister Sprawiedliwości. To samo wprawdzie dotyczy sądownictwa wojskowego, ale o tyle można je w tych rozważaniach uważać za drugoplanowe i pomijać, że jest ono (w sensie liczby rozpoznawanych spraw) marginalne w stosunku do sądownictwa powszechnego. Jak wspomniano, to w sądownictwie powszechnym, a zwłaszcza w sądach rejonowych, w zdecydowanej większości odbywa się wymierzanie sprawiedliwości w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej. Nadzór ministra nad sądownictwem powszechnym jest więc w istocie nadzorem władzy wykonawczej nad sądownictwem w ogólności.
[/hidepost]