- Temat numeru
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(6)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Legislacyjne uwarunkowania prac nad kodyfikacją prawa ustrojowego organów władzy sądowniczej
[hidepost=1]
Na przełomie 2010 i 2011 r. doszło do skodyfikowania w Polsce prawa wyborczego. Byłem zwolennikiem podjęcia się działań kodyfikacyjnych w tej sferze życia społecznego. Niemniej jednak, efekt działań kodyfikacyjnych, sposób ich wprowadzenia w życie oraz kilkukrotne znowelizowanie ustawy z 5.1.2011 r. – Kodeks wyborczy11 jeszcze przed dniem jego wejścia w życie, nie jest przykładem godnym powielenia. W tym przypadku ustawodawca, w mojej ocenie, przekreślił podstawowe założenia przypisywane procesowi kodyfikacji w europejskim kręgu kulturowym. Przykład ten powinien stać się przedmiotem refleksji także i w przypadku prac kodyfikacyjnych w zakresie ustroju władzy sądowniczej.
Prawo o ustroju sądów powszechnych było już przedmiotem bez mała pięćdziesięciu zmian, a PrUSW niemal dwudziestu. Do tego należałoby również dodać wypowiedzi orzecznicze Trybunału Konstytucyjnego. Tak częste zmiany stanu prawnego, w zakresie ustrojowych aspektów władzy sądowniczej, z pewnością nie są praktyką pożądaną. Gdyby udało się osiągnąć efekt stabilizacyjny, poprzez ujęcie norm dotyczących ustroju władzy sądowniczej w jeden kodeks, to już ten efekt powinien skłaniać do rozważenia podjęcia się takiego zamierzenia.
Niektóre rozwiązania w zakresie ustroju władzy sądowniczej zostały przetestowane co do ich konstytucyjności przez Trybunał Konstytucyjny. Jedne ten test przeszły pomyślnie, inne nie. Ocenie konstytucyjności poddane zostały przepisy dotyczące: postępowania dyscyplinarnego sędziów sądów wojskowych, statusu prawnego asesorów sądowych w zakresie sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości, pozycji prawnej Krajowej Rady Sądownictwa, nadzoru Ministra Sprawiedliwości nad działalnością administracyjną sądów, kompetencji Ministra Sprawiedliwości do wyznaczania prezesa sądu, uchylania zarządzeń administracyjnych przez Ministra Sprawiedliwości, kwestii wytyku sędziowskiego, przenoszenia stanowisk sędziowskich, delegowania sędziów przez Ministra Sprawiedliwości do wykonywania czynności w kierowanym przez niego ministerstwie, pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności prawnej, wyrażania zgody na pozbawienie wolności sędziego, natychmiastowego odsunięcia sędziego od wykonywania czynności służbowych przez Ministra Sprawiedliwości itd. Można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że przez ostatnie kilkanaście lat obowiązywania PrUSP, została ona w znacznej mierze poddana ocenie konstytucyjności, choć oczywiście nigdy ocena ta nie była kompleksowa. Co więcej, w niektórych sprawach Trybunał wyraźnie zaznaczał, że nie wypowiada się o konstytucyjności całokształtu modelu tego czy innego rozwiązania, gdyż nie taki był przedmiot zaskarżenia w danej sprawie. Nie do końca wydaje się być wyjaśniona kwestia zgodności z Konstytucją możliwości delegowania sędziów przez Ministra Sprawiedliwości do pełnienia czynności w Ministerstwie Sprawiedliwości. Trybunał utrzymał konstytucyjność rozwiązania, które pozwala, jednak z wyłączeniem dopuszczalności równoczesnego orzekania przez sędziego, na wykonywanie pewnych czynności administracyjnych12. Jednak uważna lektura uzasadnienia tego wyroku może prowadzić do stwierdzenia, że sam Trybunał nie był do końca przekonany, gdzie wskazać nieprzekraczalną granicę takiego delegowania, wynikającą choćby z zasady podziału władz.
4. Wybór trybu postępowania legislacyjnego. Podjęcie się działań kodyfikacyjnych wymaga rozstrzygnięcia kilku kwestii technicznych. Pierwszym problemem jest zorganizowanie prac nad stworzeniem roboczego tekstu praprojektu kodeksu. To z kolei wymaga przesądzenia wielu problemów merytorycznych, poczynając od przesądzenia szerokości kodyfikacji, poprzez różne modele rozwiązań danych problemów, a skończywszy na wyborze konkretnych kwestii szczegółowych. Istotne jest kto (personalnie bądź instytucjonalnie) miałby „napisać” praprojekt kodeks. Dopiero on stałby się przedmiotem dalszych prac zmierzających do przyjęcia ostatecznego kształtu projektu kodeksu. Po drugie, należałoby wskazać, który podmiot miałby skorzystać z własnego prawa inicjatywy ustawodawczej oraz pilotować proces ustawodawczy. Z jednej strony, wiele argumentów przemawiałoby za wykreowaniem komisji kodyfikacyjnej przy Ministrze Sprawiedliwości. Doświadczenia, tradycje kodyfikacyjne oraz możliwości organizacyjne przemawiają za skupieniem prac legislacyjnych w ramach tego ministerstwa. Należałoby jednak również skorzystać z wiedzy i fachowego zaplecza Rządowego Centrum Legislacji, a w pracach konsultacyjnych nie pominąć opinii Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów. Pewne argumenty przemawiać mogłyby również za skupieniem takich prac kodyfikacyjnych przy Krajowej Radzie Sądownictwa, pomimo, że zakres jej działalności nie pokrywa się z całością działalności organów władzy sądowniczej i orzekających w nich sędziami. Nie powinno się wreszcie pomijać roli Prezydenta Rzeczpospolitej, szczególnie, że są w tym zakresie dobre doświadczenia choćby z inicjowaniem postępowania legislacyjnego w zakresie przepisów reformujących sądownictwo administracyjne.
[/hidepost]