• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(33)/2018, dodano 16 stycznia 2019.

Niektórzy mówią o nich kamikadze

Tomasz Zawiślak
(inne teksty tego autora)

[hidepost]

Lepiej działać i stawiać czynny opór choćby w niewygodnych warunkach niż być biernym

Rozmowa z SSO Piotrem Gąciarkiem*

Tomasz Zawiślak: Panie Sędzio, dlaczego wziął Pan udział w konkursie do Izby Karnej Sądu Najwyższego? Czy jest Pan kamikadze?

Piotr Gąciarek: Zamiar był dla mnie oczywisty od samego początku. Obrona Sądu Najwyższego przed politycznym zamachem. Sytuacja była i jest bardzo trudna. Pamiętam jak w lipcu toczyły się żywe dyskusje w środowisku na temat tego, czy kandydować do SN, czy też bojkotować konkurs prowadzony przez organ niebędący Krajową Radą Sądownictwa. Przekonały mnie wówczas argumenty, że trzeba podjąć wyzwanie i bronić w każdy możliwy sposób Sąd Najwyższy przed politycznym zamachem.
SSO Piotr Gąciarek
Lepiej działać i stawiać czynny opór choćby w niewygodnych warunkach niż być biernym. Obecna władza nie przebiera w środkach, dążąc do podporządkowania sobie najważniejszego sądu w Polsce i obsadzenia go ludźmi niegodnymi funkcji sędziego z nominacji opartej o kryteria polityczne. Dotychczas jako sędzia – karnista znałem poglądy prawne niektórych sędziów z Izby Karnej SN, ale nie znałem i nie znam ich poglądów politycznych. Dziś zaś kryterium rozstrzygającym o nominacjach do SN stała się deklarowana przez kandydatów lojalność dla projektu politycznego zamachu na SN nazywanego dla niepoznaki „reformą wymiaru sprawiedliwości”. Tak, jestem jednym z „kamikadze” startujących w konkursie do SN od początku z zamiarem skarżenia uchwał KRS do NSA. Uważam, że konkurs był nieważny, albowiem obwieszczenie Prezydenta o wolnych miejscach było pozbawione kontrasygnaty premiera, zamiast zaś legalnie działającej Krajowej Rady Sądownictwa mamy dziś organ podający się za KRS, w którym zasiadają wybrani niezgodnie z Konstytucją RP sędziowie wskazani przez dwa ugrupowania polityczne.

Nie do końca podoba mi się określenie kamikadze, bo jak wiemy z historii, japońscy piloci kamikadze jedynie opóźnili amerykańską inwazję na Okinawę, ale jej nie zatrzymali. Moją motywacją jest zaś wytrwała i skuteczna walka o niezależny Sąd Najwyższy. Myślę jednak, że dobrze się stało, że zostały zainicjowane postępowania przez NSA i będą mogły trafić do opinii publicznej argumenty wskazujące na nieważność tego konkursu. Nie żałuję swojej decyzji.

T.Z.: Które z pytań w czasie wysłuchania przed zespołem KRS było dla Pana najtrudniejsze? Dlaczego zdecydował się Pan na upublicznienie nagrania z tego wysłuchania?

P.G.: Na posiedzeniu zespołu KRS nie było trudnych pytań. Dała się zauważyć banalność i pozorność tego postępowania. Upublicznienie nagrania traktowałem jako swoją oczywistą powinność, albowiem wszyscy powinni poznać jak naprawdę odbywa się nabór do SN. Wszyscy powinni także dowiedzieć się, że bez badania dorobku zawodowego kandydatów (nie badano akt spraw, w których orzekali sędziowie kandydujący do SN) można w 8 minut rozstrzygnąć o tym, czy ktoś się nadaje do pełnienia najwyższego urzędu sądowego. Pewną trudność sprawiło mi jedynie pytanie, o to co zrobię, gdy zostanę zarekomendowany Prezydentowi przez KRS. Bynajmniej nie dlatego, że miałbym co do swojej decyzji jakiekolwiek wątpliwości. Nadrzędny cel jakim była i jest obrona SN nakazywał jednak rozważną odpowiedź na tak postawione pytanie.

[/hidepost]