- Ważne pytania
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(33)/2018, dodano 16 stycznia 2019.
Niektórzy mówią o nich kamikadze
[hidepost]
T.Z.: Co Pan czuł, przemawiając pod siedzibą KRS, gdy nasi koledzy sędziowie składali wyjaśnienia przed rzecznikiem dyscyplinarnym? Niektórzy mówili, że nie było nas tam wielu – zarówno sędziów, jak i osób spoza zawodu. Czy pomimo tego, to było ważne wydarzenie?
P.G.: Było dla mnie jasne, iż trzeba było tam być, by okazać solidarność z sędziami poddawanymi szykanom i dać mocny wyraz sprzeciwu wobec takiego traktowania sędziów. Rzecz nie jest w masowych demonstracjach sędziów, ale w wytrwałym i konsekwentnym pokazywaniu w różny sposób i na różnych polach, że nie ma zgody na represjonowanie sędziów zaangażowanych w dialog z obywatelami i sędziów broniących niezależności sądów i naszej niezawisłości. Dlatego też myślę, że było to bardzo ważne wydarzenie. Trzeba bardzo wyraźnie, twardo i konsekwentnie mówić, że za tymi działaniami o charakterze niedopuszczalnych i niegodnych szykan stoją konkretni ludzie, sędziowie, którzy zdecydowali się na współpracę z ministrem sprawiedliwości w jego działaniach zmierzających do politycznego podporządkowania sobie sądów i sędziów. A na to zgody być nie może. Zastępcy rzecznika dyscyplinarnego, sędziowie: Przemysław Radzik i Michał Lasota oraz ich przełożony, główny rzecznik dyscyplinarny sędzia Piotr Schab odpowiadają osobiście za te działania. Trzeba to przy każdej okazji przypominać. Dziś odpowiedzialność dyscyplinarna grozi sędziom broniącym Konstytucji RP i naszego prawa do wolnych od polityki sądów, co jest smutnym paradoksem. Udział w takich represyjnych działaniach zasługuje na jednoznacznie naganną ocenę. Zabierając spontanicznie głos 21.9.2018 r. przed siedzibą KRS, zrobiłem to, by dać świadectwo braku zgody na zastraszanie sędziów. Nie można milczeć, gdy nasze koleżanki i koledzy są odciągani od pracy i narażani na upokarzające spotkania z rzecznikami dyscyplinarnymi w sytuacji, gdy swoją postawą w żaden sposób nie uchybili godności sprawowanego urzędu. Chcę także powiedzieć, że wierzę, iż przyjdzie czas, gdy dzisiejsze działania nielicznych sędziów zaangażowanych w działania represyjne wobec sędziów broniących niezależności sądów, zostaną poddane sprawiedliwej ocenie.
T.Z.: Od jakiegoś czasu jest Pan obiektem ataków medialnych. To się nasiliło po konkursie do Sądu Najwyższego. Grzebie się w Pana życiu prywatnym i zawodowym. Pomimo tego nie odpuszcza Pan. Dlaczego Pan to robi i czy cena za zaangażowanie w obronę praworządności nie jest zbyt wysoka?
P.G.: Niezawisłość jest dla mnie jak tlen. Bez niezawisłości nie ma uczciwego procesu przed niezależnym sądem. Niezawisłość i niezależność sądów, gwarantowane w sposób jednoznaczny w Konstytucji. Nie godzę się na taki model urządzenia życia publicznego, w którym sądy podlegają politykom. Nie godzę się na zniesienie trójpodziału władzy i odrębności sądów od innych władz. Nie godzę się na pouczanie sędziów przez ministra sprawiedliwości, jakie mają wydawać wyroki. Nie godzę się na straszenie sędziów przez ministra sprawiedliwości. Nie godzę się na publiczne ataki i szykany wobec sędziów, których orzeczenia nie podobają się władzy. Nie godzę się na niszczenie niezależnego Sądu Najwyższego. I tak jak wielu obywateli chciałbym sądów pracujących sprawnie i wydających mądre, sprawiedliwe wyroki. Sądy podporządkowane politykom nie będą sądami, w których będziemy mogli liczyć na sprawiedliwe rozstrzygnięcie naszej sprawy. To są wartości, o które warto i trzeba walczyć. Jakiś czas temu powiedziałem sobie, że w obronie tego co najważniejsze nie cofnę się i nie dam się zastraszyć. A przede wszystkim nie dam sobie wmówić, że obrona Konstytucji, obrona niezależności sądów i naszej niezawisłości to polityka.
Czasem nie można kalkulować, co się opłaca. Dziś trzeba bronić zasad i wartości, nawet gdy przyjdzie za to zapłacić. Profesor Adam Strzembosz powiedział jakiś czas temu, że sędzią nie jest się tylko w czasie pięknej pogody. Dziś pogoda dla sądów i sędziów jest wyjątkowo niekorzystna, ale trzeba bronić naszego prawa do wolnych, niezależnych sądów, w których orzekają niezawiśli sędziowie.
Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale dumny jestem z tego, że mogę współdziałać z tak wieloma wspaniałymi sędziami i prawnikami w obronie tych najważniejszych wartości. A co do ceny… Nie chciałbym, chyba jak każdy, aby z powodu mojego zaangażowania moich bliskich spotkały jakieś przykrości.
A gdy czasem nachodzi mnie zwątpienie, czy to co robimy ma sens, czy będzie skuteczne, przypominam sobie słowa Winstona Churchilla wygłoszone 4.6.1940 r., gdy kończyła się ewakuacja z Dunkierki, a Francja chwiała się pod naporem rozpędzonego Wehrmachtu: „Będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lądowiskach, będziemy walczyć na polach, będziemy walczyć na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach. Nigdy się nie poddamy!”. Od upartej i nieustępliwej obrony niezależności sądów i naszej niezawisłości, od obrony naszego prawa do wolnych od politycznego nadzoru sądów nie ma odwrotu. Warto walczyć z pełną determinacją o te najważniejsze dla wszystkich obywateli wartości.
[/hidepost]