• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(33)/2018, dodano 16 stycznia 2019.

Niektórzy mówią o nich kamikadze

Tomasz Zawiślak
(inne teksty tego autora)

[hidepost]

T.Z.: Jak to jest spotkać się w czasie tzw. wysłuchania przez tzw. KRS z byłym kolegą z zarządu Stowarzyszenia, z innymi osobami, które się znało prywatnie, a które teraz są „­po drugiej stronie”? Czy warto było przez to przejść?

A.T.: Nie było to doświadczenie przyjemne, ale poznawczo interesujące. Zwróciło uwagę szczególne nastawienie emocjonalne do mojej kandydatury naszych byłych kolegów, którzy w momencie, w którym postanowili ubiegać się o posady w Radzie, definitywnie opuścili SSP „Iustitia”: Rafała Puchalskiego i Dariusza Drajewicza. Zaskoczył mnie w szczególności brak profesjonalizmu wiceprzewodniczącego KRS Dariusza Drajewicza, który pozwolił sobie na publiczne komentowanie w mediach mojego udziału w postępowaniu nominacyjnym jeszcze przed podjęciem czynności w tej procedurze. Następnie wziął udział w moim przesłuchaniu i ocenie skomentowanej wcześniej kandydatury. Jako sędziego dziwi mnie taki sposób postępowania. Przez lata, będąc sędzią odwoławczym, oceniałem wyroki Dariusza Drajewicza – wtedy takich elementarnych błędów się wystrzegał.

Zwróciłem uwagę na szczególne emocje towarzyszące obu Panom w czasie przesłuchania. Być może wynikają one z obaw co do prawnej i etycznej oceny działań, w których uczestniczą i jako członkowie Rady, i jako prezesi powołani przez Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego w miejsce ekstraordynaryjnie usuniętych poprzedników. Cóż, ludzkie charaktery poznaje się przez całe życie.

T.Z.: Wydanie przez NSA postanowień o udzieleniu zabezpieczenia w postępowaniu o uchylenie uchwał KRS w przedmiocie przedstawienia (nieprzedstawienia) wniosków o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego przyniosło nadzieję. Teraz okazało się, że Rada, pomimo tego, przesłała uchwały do Kancelarii Prezydenta. Co to oznacza i czy nie jest przypadkiem tak, że – posługując się przykładem przywołanym przez prof. Marcina Matczaka – próbujemy grać w szachy z kimś, kto oszukuje?

A.T.: Przykład podawany przez prof. Marcina Matczaka najpełniej oddaje realia, w których obecnie działamy. Ale czy to oznacza, że mamy odejść od tej szachownicy? Moim zdaniem nie. Rezygnacja oznaczałaby ustąpienie prawa przed bezprawiem i przemocą.

Odebranie od Prezydenta przyrzeczeń od osób wskazanych jako „nowi” sędziowie jest faktem. Równocześnie nie zostały zakończone postępowania dotyczące badania legalności procedury, w której osoby te zostały wskazane. Kiedyś jednak te postępowania się zakończą i zapadną stosowne orzeczenia. Być może będą miały one realny wpływ na przyszłą sytuację prawną i sądów, i osób wskazanych w tych postępowaniach. Znamienne, że kilka dni temu w Izbie Karnej Sądu Najwyższego nie dopuszczono do orzekania osoby wskazanej w takiej procedurze nominacyjnej, do czasu rozpoznania sprawy przez NSA. Oby był to optymistyczny prognostyk.

T.Z.: Czy tzw. symetryzm sędziowski jest niebezpieczny?

A.T.: Uważam to zjawisko za szalenie niebezpieczne. Nie mówiłbym zresztą o „symetryzmie”, ale wprost o relatywizmie. Chodzi o racjonalizację i usprawiedliwianie i przed samym sobą, i przed otoczeniem indywidualnych wyborów maksymalizujących osiągane korzyści. Psychologicznie jest to mechanizm znany od wieków. Od zawsze, w każdym środowisku mechanizmom takim poddaje się pewna grupa osób. Z satysfakcją odnotowuję jednak, że jeśli chodzi o sędziów, nie jest to grupa nadmiernie liczna. W każdym razie nie tak, jak oczekiwali tego rządzący, i jak im to obiecano. Ostatnio mam przy tym wrażenie, że w niektórych przynajmniej kręgach prawniczych liczba „symetrystów” skurczyła się znacząco. Jestem przekonany, że wpływ na to miało także przedstawienie opinii publicznej rzeczywistego przebiegu konkursu związanego z obsadą stanowisk w Sądzie Najwyższym. Nikt nie ma już chyba najmniejszych wątpliwości co do charakteru relacji łączących sędziów zasiadających w Radzie z Ministrem Sprawiedliwości – Prokuratorem Generalnym. W szczególności sposób obsadzenia Izby Dyscyplinarnej przez osoby ściśle powiązane z Ministrem (w tym przez znaczną liczbę byłych prokuratorów) pozbawił chyba złudzeń najbardziej zadeklarowanych „symetrystów”. W upublicznieniu tych mechanizmów upatruję także pozytywu naszego udziału w konkursie. Gdyby nie nasz start, opinia publiczna, ale i środowisko prawnicze, nie poznałyby wielu realiów podejmowanych działań.

* Sędzia Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia.

** Adwokat, profesor nadzwyczajny na WPiA UŚ.

1 Zob. https://monitorkonstytucyjny.eu/archiwa/5286

* Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie.

* Sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

[/hidepost]