• Prawo karne
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 2(4)/2011, dodano 31 grudnia 2011.

Prawno-historyczne uwarunkowania pojedynku w prawie polskim a ich wpływ na współczesne orzecznictwo sądowe

Robert Netczuk
(inne teksty tego autora)

[hidepost=1]

Pojęcie „pojedynku” we współczesnej praktyce sądowej

Pomimo rezygnacji zprzepisów regulujących odpowiedzialność karną uczestników pojedynku w kodyfikacji prawa karnego, również obecnie zdarza się, iż sądy powszechne rozpoznające sprawę nawiązują do tego określenia. Uważna analiza prowadzi jednak do wniosku, że motywy składów orzekających decydujące oposłużeniu się nazwą „pojedynek” są zróżnicowane iwynikają ze zgoła odmiennych, aniekiedy nawet sprzecznych ze sobą wniosków. Można wręcz powiedzieć, że rozważania na temat pojedynku wracają do polskiego orzecznictwa dzięki zjawisku tzw. „solówek” i „ustawek”.

Za przykład może służyć wyrok SA wKrakowie z 14.4.1999 r.45. W analizowanym przez SA stanie faktycznym ustalono, że Sąd Wojewódzki wKrakowie wyrokiem z 15.12.1998r. uznał oskarżonego Artura S. za winnego tego, że w dniu 3.5.1998r. w T. uderzając pięścią w twarz Marka J. ipowodując przez to naruszenie czynności narządów ciała na okres krótszy niż 7 dni, spowodował, że uderzył on głową wasfaltowe podłoże i stąd doznał urazów mózgowo-czaszkowych, w wyniku których zmarł w dniu 4.5.1998r. W efekcie poczynionych ustaleń faktycznych SW, wbrew tezie aktu oskarżenia, przypisał oskarżonemu sprawstwo lekkiego uszkodzenia ciała (art. 157 § 2 KK), którego nieumyślnym skutkiem była śmierć pokrzywdzonego (art. 155 KK) iza to skazał go na karę 1 roku i4 miesięcy pozbawienia wolności. Okolicznością, która zdaniem sądu miała decydujący wpływ na ocenę prawną całego zdarzenia, był fakt, że Marek J. wyzwał Artura S. na pojedynek, awięc godził się i akceptował fakt, że przeciwnik naruszy jego nietykalność cielesną, anawet że może spowodować obrażenia ciała. Oskarżony w ocenie sądu swoim postępowaniem nie wykroczył poza zwyczajowo przyjęte reguły takiego pojedynku określonego wuzasadnieniu sądu I instancji jako tzw. „solówka”46. Sąd nie uwzględnił przy tym rażącej dysproporcji w możliwościach fizycznych pomiędzy stronami, na niekorzyść Marka J.

W podobnym tonie SA w Krakowie wyraził się kilka lat później. Uznał bowiem, że uczestnik pojedynku na pięści poprzedzonego obustronną zgodą, nie może powoływać się na działanie wobronie koniecznej, bowiem wzajemna zgoda na naruszanie nietykalności, anawet doznanie lekkich obrażeń ciała znosi bezprawność wzajemnych działań47.

Zgoła przeciwną ocenę prawną podobnych starć wyraził SA w Katowicach, który wwyroku z 29.10.2005 r.48 stwierdził, że dobrowolne starcie pomiędzy dwoma stronami, które działają z chęci wyładowania agresji, czy sprawdzenia swych sił nie pozwala na uznanie, że w zaistniałej sytuacji jeden czy drugi z walczących jest uprawniony do bezprawnych działań zaczepnych lub obronnych, ale inie daje podstaw do przyjęcia, że chroni ich instytucja określona w art.25 § 1 KK. W obydwu zatem przypadkach sądy w skrajnie odmienny sposób oceniły dobrowolną zgodę na udział w starciu na pięści.

Jeszcze bardziej jednoznaczny w swojej ocenie prawnej okazał się Sąd Najwyższy, który w orzeczeniu z 11.3.2003 r. uznał, że zgoda pokrzywdzonego na dokonywane podczas starcia naruszenia nietykalności cielesnej obejmuje jedynie te z nich, których skutek nie przekracza naruszenia czynności narządów ciała na czas do 7 dni. W uzasadnieniu SN wręcz wprost uznał, że przyjmowanie za kryterium stopnia szkodliwości społecznej okoliczności, że pokrzywdzony wyraził uprzednio zgodę na udział w pojedynku, jest niezrozumiałe i prowadzi do wprowadzenia w praktyce orzeczniczej swego rodzaju kontratypu przestępstwa wpostaci „instytucji pojedynku na pięści”49.

Uważna analiza cytowanych orzeczeń sądowych prowadzi do wniosku, że sądy nie przejawiają dążenia, aby precyzyjnie rozgraniczać okoliczności, które niegdyś zadecydowały owprowadzeniu do KK 1932r. pojedynku jako uprzywilejowanego typu przestępstwa zabójstwa lub uszkodzenia ciała od tych, które mają obecnie wpływ na uznanie pewnych zachowań za mieszczące się wkontratypie ryzyka sportowego lub obrony koniecznej.

Uprzywilejowane traktowanie zabójstwa lub uszkodzenia ciała uzasadniano w okresie międzywojennym potrzebą respektowania wieloletniego zwyczaju staczania pojedynków w obronie czci i honoru oraz opieszałością sądów50. Tolerowanie przez prawo karne pojedynku wprzeszłości uzależnione jednak było od rygorystycznego spełniania warunków określonych przez obie umawiające się ze sobą strony, gwarantowanych przez czuwających nad prawidłowością pojedynku sekundantów51. Jedną z podstawowych przesłanek prawidłowości pojedynku było także uznanie, że obie strony wyrażały wolę udziału w pojedynku dobrowolnie idostatecznym rozeznaniem52. Czy w tej sytuacji można nazywać pojedynkiem starcie dwóch przeciwników w sytuacji, gdy jeden z nich jest nietrzeźwy? Nie bez znaczenia wydaje się też pozostawać miejsce pojedynku. Uprzywilejowany charakter pojedynku wKK 1932 r., wynikał bowiem po części zprzyjęcia, że walka miała odbywać się wodosobnieniu, nie stwarzając tym samym zagrożenia dla osób postronnych. Ponadto, w warunkach umożliwiających zminimalizowanie ujemnych skutków dla zdrowia jedynie do tych zamierzonych przez strony i wynikłych zwybranego rodzaju broni i walki53.

Równie nieuzasadnione wydaje się, nawiązujące do ryzyka sportowego, uznawanie zgody uczestników starcia jako czynnika legalizującego walkę poprzez przyjęcie, że obaj przeciwnicy wyrażają w ten sposób zgodę na ewentualnie powstały uszczerbek na zdrowiu. Legalność działania w warunkach ryzyka sportowego uzasadnia się bowiem pozytywnym wpływem uprawiania sportu dla zdrowia człowieka oraz jedynie sportowym celem dokonywanych naruszeń ciała54. Tymczasem „dobrowolne” starcie dwóch adwersarzy na ulicy żadnych pozytywnych skutków dla zdrowia nie niesie. Słowo „solówka” wywodzi się z subkultury więziennej ichociażby z tego względu praktyka ta nie powinna być akceptowana przez sądy jako zwyczajowa forma rozstrzygania konfliktów55. Zwłaszcza, że oceniając całokształt stanu faktycznego opisywanych przypadków należy zgłosić wątpliwość, czy wyrażana w warunkach ulicznych zgoda jest oświadczeniem woli wyrażonym swobodnie. A ponadto, czy może ona być rozumiana jako aprobata dla wszelkich negatywnych dla zdrowia następstw, które mogą być wynikiem walki przeprowadzonej na ulicy56. Trudno wreszcie dopatrzyć się w takim działaniu pożądanego społecznie elementu rywalizacji sportowej.

Przeciwko uprzywilejowanej ocenie prawnej „solówek” świadczy także ograniczenie zakresu dopuszczalnej zgody na powstały uszczerbek na zdrowiu. Przyjęto bowiem, że kategoria dóbr, co do których dysponent może wydać zgodę na naruszenie, jest ograniczony do uszczerbków mieszczących się wznamionach przestępstw prywatnoskargowych iściganych na wniosek pokrzywdzonego57. Zakładając więc konsekwentnie, że orzecznictwo uznaje, iż każde uderzenie pięścią w głowę jako godzące w organ istotny dla życia izdrowia, stwarza zagrożenie spowodowania śmierci58, przyjmowanie niskiego stopnia szkodliwości społecznej „dobrowolnych” starć wydaje się nieuzasadnione.

Paradoksalnie, nieco bliższym idei pojedynku jest zjawisko „ustawek”. Eksperci z zakresu problematyki kryminologicznej definiują pojęcie „ustawki” jako dobrowolne starcie zwolenników dwóch przeciwnych drużyn, w której większość warunków, takich jak ilość osób uczestniczących po każdej ze stron, rodzaj broni, jest z góry ustalony59. Podobnie też, jak określano to wdawnych kodeksach honorowych, uczestnikom „ustawek” towarzyszą lekarze zapewniający natychmiastową pomoc medyczną, amiejsce i czas jej odbycia utrzymywany jest w tajemnicy dla osób postronnych60.

Zasadniczą różnicę pomiędzy „ustawką” a pojedynkiem tworzy jednak cel obu starć. W przypadku dawnego pojedynku genezę starcia tworzył konflikt prawny pomiędzy stronami, który decydowano się rozstrzygnąć w formie walki. Wprzypadku „ustawki” celem nie jest zadośćuczynienie uszczerbkowi na godności i honorze, lecz wynika ze specyficznie pojmowanej potrzeby rywalizacji pomiędzy fanami przeciwnych drużyn61. Można więc zatem odnieść wrażenie, że „ustawka” jako starcie, którego negatywny wynik dla zdrowia jest objęty zgodą pokrzywdzonego, również zasługuje na zalegalizowanie. Na szczęście jednak, pomimo deklarowanego celu, który przypomina nieco zawody sportowe, nikt nie kwestionuje kryminalnego charakteru „ustawek”, kwalifikując udział wnich jako przestępstwo udziału wbójce (art. 158 KK)62.

Podsumowanie

Przytoczone tezy orzeczeń prowadzą do wniosku, że obecnie słowo „pojedynek” jest rozumiane specyficznie i niekiedy prowadzi do zmniejszenia wymiaru odpowiedzialności karnej. Upodstawy takiego rozumowania tkwi przekonanie, że zgoda obu stron na wzajemny uszczerbek na ciele jest okolicznością łagodzącą, gdyż obustronnie i dobrowolnie wyrażona zgoda nie zasługuje na karalność typową dla przestępstwa art.156 lub 157 KK. Tymczasem ocena prawna opisywanych wydarzeń dokonywana na gruncie ogólnych zasad prawa karnego oraz argumentów, które niegdyś zadecydowały o rezygnacji zprzepisów przewidujących złagodzoną odpowiedzialność sprawców uszczerbków na zdrowiu dokonywanych w ramach pojedynku, powinna prowadzić do wniosków zgoła odmiennych.

[/hidepost]