• Temat numeru
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(6)/2011, dodano 31 grudnia 2011.

Dlaczego kodyfikacja ustroju władzy sądowniczej?

prof. UŚ dr hab Krystian Markiewicz

(inne teksty tego autora)

Wydawałoby się, że truizmem jest stwierdzenie, że w Polsce istnieje trójpodział władzy. Zasada ta jest wyrażona w art. 10 Konstytucji. Z unormowania tego wynika, że władza sądownicza przynajmniej formalnie jest równorzędna z władzą ustawodawczą i wykonawczą. Konstytucja stanowi również, że sądy i trybunały są władzą odrębną i niezależną (art. 173 Konstytucji).

[hidepost=1]

Wymiar sprawiedliwości sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe (art. 175 ust. 1 Konstytucji). Sędziowie orzekają także w Trybunale Konstytucyjnym. Wspomnieć można też o Trybunale Stanu. Każdy z tych sądów ma własną regulację ustrojową, jest reprezentowany przez odrębne organy. Skutkuje to zróżnicowanym statusem sędziów, w tym ich reprezentacji w samorządzie sędziowskim, inny jest też sposób powoływania prezesów w poszczególnych sądach. W odmienny sposób określone zostały zasady nadzoru nad sędziami. Wszystko to powoduje, że realia sprawowania wymiaru sprawiedliwości, pozycja poszczególnych sądów i trybunałów w stosunku do władzy ustawodawczej i wykonawczej, odbiegają daleko od siebie. Zarówno ustawa z 23.11.2002 r. o Sądzie Najwyższym1 (art. 8 § 1), jak i ustawa z 25.7.2002 r. – Prawo o ustroju sądów administracyjnych2 (art. 29) oraz ustawa z 1.8.1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym3 (art. 6 ust. 8), zawierają ramowe i syntetyczne, bezpośrednie lub pośrednie odesłanie do ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych4. Zgodnie podkreśla się, że taki zabieg legislacyjny może być źródłem wielu trudności interpretacyjnych, zwłaszcza, jeżeli zważy się, że w większości wypadków przepisy powyższych ustaw są przepisami niesamodzielnymi, tzn. wymagającymi dla skonstruowania kompletnej normy postępowania odesłania do innych norm systemowych zawartych w przepisach samodzielnych5.

Powstaje pytanie, czy jest to rozwiązanie optymalne, czy może wreszcie należy odpowiedzieć na postulat opracowania jednego aktu prawa ustrojowego. Mowa tu o kodeksie, swoistej konstytucji władzy sądowniczej, stanowiącej jednolitą, usystematyzowaną i opartą na wspólnych zasadach całość przepisów zawartych dotychczas w różnych aktach prawnych.

Nie podzielam poglądu wyrażonego niedawno w związku z pracami nad kodeksem wyborczym, że po jego uchwaleniu jednymi z ostatnich postulowanych, ale nieskodyfikowanych gałęzi prawa, będzie prawo administracyjne ogólne oraz prawo ochrony środowiska6. Uważam, że w co najmniej takim stopniu, jak wyżej wymienione, łącznie z prawem wyborczym, przepisy dotyczące władzy sądowniczej powinny być przedmiotem kodyfikacji.

Blisko 100 lat temu, na progu II Rzeczypospolitej, by opracować akt prawny, o którym tutaj mowa, w ramach Komisji Kodyfikacyjnej powołano podkomisję Prawa Ustrojowego, skupiającą znakomitych prawników. Zespół ten uchwalił początkowo zasady ustroju sądownictwa (1920 r.). Następnie opracowywano projekt ustawy o ustroju sądownictwa i odrębnie projekt pragmatyki służbowej sędziów. Według wstępnych zamiarów bowiem, ustawa o sędziach i prokuratorach regulująca status sędziów, ich prawa i obowiązki, stosunek służbowy, sposób szkolenia, miała być bowiem odrębnym aktem prawnym. Ostatecznie połączono obydwa akty w jeden7.

Od tego czasu dużo się zmieniło, w tym w tak podstawowych kwestiach jak prawa człowieka, zasady ustrojowe w państwie, a także jeśli chodzi o legislację. Od wielu lat inicjatorem zmian jest Ministerstwo Sprawiedliwości. Nie sięgając mocno wstecz należy odnieść się do aktualnie obowiązującej PrUSP. Jej twórcy przedstawiali ją jako ustawę na miarę XXI wieku8. Tymczasem, w ciągu 10 lat ustawa ta poddana została kilkudziesięciu nowelizacjom9, Trybunał Konstytucyjny kilkakrotnie stwierdzał jej niezgodność z Konstytucją, stanowi ona przedmiot krytyki ze strony doktryny i judykatury10. Nie jest ona aprobowana także przez osoby aktualnie kierujące Ministerstwem Sprawiedliwości i stąd kolejna duża zmiana ustawy11, uchwalona wbrew stanowisku niemal wszystkich środowisk prawniczych12. Trudno więc mówić o stabilności tego podstawowego dla wymiaru sprawiedliwości aktu prawnego.

Zarówno przy tworzeniu PrUSP, jak i podejmowanych następnie pracach legislacyjnych, zarzucano projektodawcom brak szerszej wizji prawa ustrojowego. Przede wszystkim kolejne projekty dotyczyły tylko sądów powszechnych, a nie wszystkich sądów Rzeczypospolitej Polskiej. Zamiast możliwie jednolitego prawa, stanowiącego rozwiązanie i konkretyzację zasad Konstytucji RP i odpowiednich norm międzynarodowych, dotyczących władzy sądowniczej, mamy nadal rozproszone odrębne regulacje13. Jak trafnie się zauważa, nie służy to rozgraniczeniu i równowadze władzy sądowniczej w stosunku do władzy ustawodawczej i wykonawczej14. Skutkuje także m.in. brakiem rozwiązań dotyczących jednolitej reprezentacji władzy sądowniczej, co nie tylko obniża rangę poszczególnych jej przedstawicieli15, ale i utrudnia realizację bieżących zadań władzy sądowniczej oraz obronę przed nieuzasadnionymi ingerencjami, przede wszystkim władzy wykonawczej16.

[/hidepost]