• Temat numeru
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(10)/2012, dodano 17 lutego 2013.

Krajowy Rejestr Sądowy 2.0. Czas na zmiany?

Wojciech Łukowski

(inne teksty tego autora)

W niniejszym artykule analizie poddano kwestię istnienia obowiązku sądów każdorazowej weryfikacji karalności osób wpisywanych do Krajowego Rejestru Sądowego. Problem ten był w ostatnim czasie wielokrotnie i różnorodnie przedstawiany przy okazji komentarzy do tzw. afery Amber Gold. Autor tekstu jednoznacznie wskazuje granice obowiązku sądu co do badania wniosku i wyraźnie podkreśla, że jedynie w przypadku wystąpienia uzasadnionych wątpliwości sąd rejestrowy dokonuje pełnego jego badania. Wskazane zostały realia pracy i obciążeń sądów rejestrowych, z których wynika, że w obecnej rzeczywistości gospodarczej, przy niezwykle dużej ilości danych, niezmiernie trudne jest posiadanie przez sąd wiedzy, która byłaby potrzebna do owego powzięcia uzasadnionych wątpliwości. Warto zatem zastanowić się nad możliwościami odciążenia i usprawnienia pracy sądów, także z wykorzystaniem nowych technologii i zmian w zakresie środków i infrastruktury do przekazywania informacji.

[hidepost=1]

Wielki zgiełk ambergoldowy

Sprawa Ambergold zwróciła uwagę na istnienie i działalność Krajowego Rejestru Sądowego i sądów rejestrowych. Przy okazji osoby zaangażowane w stanowienie prawa i różnego rodzaju prawnicy-celebryci wygłaszali różnorodne poglądy co do działalności sądów rejestrowych. Zaskakujące przy tym jest, że pozwalano sobie na uwagi co do obowiązku sądów weryfikacji za każdym razem karalności osób wpisywanych do Krajowego Rejestru Sądowego1 bez lektury normujących kognicję sądów przepisów ustawy z 20.8.1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym2, będących zresztą kontynuacją wcześniejszych przepisów Kodeksu handlowego z 1934 r.3. Wiedza o tym, że sąd rejestrowy podlega dość ograniczonym regułom badania wniosku, a możliwość pełnego jego badania jest ograniczona do przypadku wystąpienia uzasadnionych wątpliwości, jest bowiem raczej wiedzą, którą powinno posiąść się najpóźniej na aplikacji4. Oczywiście więc sprzeczne z treścią przepisów były opinie, że sąd miał powinność zawsze badać karalność członka zarządu. Nie miał, chyba, że zaistniały co do tej kwestii uzasadnione wątpliwości.

A przedtem apelowano, aby sądy miały umiar

Dotychczas zresztą zdarzały się publikacje odmawiające sądowi rejestrowemu możliwości odmowy wpisu okoliczności wynikających z uchwały wspólników5 z uwagi na rzekomy brak uprawnienia sądu do badania treści uchwał, a to dlatego, że uchwały takie są wyłącznie zaskarżalne, a nie nieważne z mocy prawa6. Poglądy ograniczające kompetencje sądu rejestrowego niekoniecznie uznać należy przy tym za dominujące, w końcu nawet w ramach doktrynalnego sporu co do sposobu stosowania przepisów Kodeksu cywilnego w obszarze prawa handlowego obie strony godziły się co do możliwości weryfikacji podstaw wpisu przez sąd rejestrowy7. Nie należało więc mieć wątpliwości co do tego, że sąd rejestrowy może odmówić wpisu. Równocześnie jednak sądy rejestrowe (jak zresztą i wszystkie inne) słyszały ciągle o swej opieszałości, potrzebie szybkiego załatwiania spraw itp. W tych okolicznościach miały oczywistą tendencję do skupiania się na weryfikacji dokumentów, które ustawodawca nakazał dołączyć do wniosku. Logiczne jest przecież założenie, że ustawodawca nakazując dołączyć dokumenty dotyczące pewnych okoliczności, a innych nie, rozsądnie uznał za konieczne dokładne badanie niektórych zjawisk, a co do innych uznał za wystarczające przyjęcie założenia, iż wnioskodawca, który w końcu ponosi konsekwencje zgłoszenia nieprawdziwych danych do KRS8, poda prawdziwe.

Istnieje zresztą „wentyl bezpieczeństwa” w postaci przepisów pozwalających wykreślić tzw. wpis niedopuszczalny (art. 12 ust. 3 KrRejSU) czy też wszcząć postępowanie przymuszające do dokonania zgłoszenia (art. 24 KrRejSU). Te regulacje pozwalają sądowi działać z urzędu w razie stwierdzenia wadliwości wpisu, co dodatkowo uzasadniało odejście od zawsze obowiązkowego badania wszystkich okoliczności. W tym wszystkim, jak widać, istniały teoretyczne możliwości badania wszystkich okoliczności dotyczących zasadności wpisu, uzależnione jednak były od tego, czy sąd poweźmie uzasadnione wątpliwości (dla poszerzonego badania wniosku o wpis), albo też poweźmie wiedzę o podstawie wykreślenia z urzędu jakiegoś wpisu. Wydawało się więc może, że wszystko jest w porządku, jeżeli ktoś bowiem będzie chciał zgłosić okoliczności, które nie mogą być wpisane, to sąd poweźmie uzasadnione wątpliwości, a jeżeli nawet nie będzie miał podstaw do ich wpisu, to w razie późniejszego zaistnienia problemów wykreśli wpis. W zasadzie tak też i jest. Tyle tylko, że wobec ilości spraw rozpoznawanych przez sądy nie powinno dziwić, jeżeli zdarzy się sytuacja podpisania rano postanowienia o wpisie tej samej osoby z racji orzeczenia wobec niej zakazu sprawowania funkcji w zarządzie przez sąd upadłościowy (art. 55 pkt 4 KrRejSU oraz art. 373 ustawy z 28.2.2003 r. – Prawo upadłościowe i naprawcze9), a po południu postanowienia o wpisie tej samej osoby jako członka zarządu spółki.

Od 2003 r. istnieje weryfikacja przy wpisie do rejestru przedsiębiorców oraz rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej co do tego, czy dana osoba nie jest wpisana do rejestru dłużników niewypłacalnych. Jest to jednak weryfikacja co do tego, czy osoba wpisywana do rejestru przedsiębiorców lub rejestru stowarzyszeń jest może wpisana do rejestru dłużników niewypłacalnych z zakazem sprawowania funkcji orzeczonym na podstawie art. 373 PrUpN. Nie jest jednak realizowana weryfikacja w drugą stronę tj. co do tego czy osoba wpisywana w RDN wobec orzeczenia zakazu sprawowania funkcji jest już może wpisana jako członek organu.

 

Czy orzekający powinien kojarzyć takie fakty? Powinien, tyle tylko, że przy konieczności rozpatrzenia coraz większej ilości spraw i terminach wskazywanych przez ustawodawcę, chęć jak najszybszego zakończenia sprawy jest oczywista. W tej sytuacji to kojarzenie między sobą kilku spraw może być niemożliwe. Zresztą, w postępowaniu rejestrowym istotnie szybkość jest ważna. Przy przepisach, z których wynikało, że zawsze obligatoryjne badanie dotyczy tylko dokumentów podlegających dołączeniu do wniosku, istnienie takich terminów miało jakiś sens10. Jeżeli jednak szybkość stanie się dobrem samym w sobie, to warto zastanowić się nad tym, czy sądowa kontrola nie staje się fikcją.

[/hidepost]