• Varia
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(14)/2013, dodano 13 marca 2014.

O czytaniu obrazów ze zrozumieniem

dr hab. Maciej Jońca, prof. KUL

(inne teksty tego autora)

Proszę mi wybaczyć śmiałość, a na wyrozumiałość liczę zwłaszcza u sędziów, którzy poza orzekaniem ogłaszają uczone rozprawy. Szanowni Państwo, współczesne książki prawnicze są… nudne. I nie mam na myśli bynajmniej ich treści – w każdym razie z pewnością nie treści wszystkich tego rodzaju dzieł – ale formę, w jakiej bywają wydawane. Do czego to podobne? Drobna czcionka, słaby tusz, nieprzejrzysty układ, nudna okładka, a do tego horrendalna cena! Dzieło specjalistyczne –
– odpowiedzą na ten zarzut wydawcy – nie służy temu, by bawić oko i nie ma zwyczaju, by je ładnie opakowywać. Obecnie i w naszym kraju – owszem. Ale kiedyś…Praxis Aurea de Iurisdictione Inferiore

Z wielką przyjemnością sięgam do zapomnianych współcześnie dzieł autorstwa sędziów, którzy, bogaci doświadczeniami wyniesionymi z sal rozpraw, wydawali książki, gdyż czuli, że mają innym coś ważnego do powiedzenia. Obecnie zasięg oddziaływania ich prac jest żaden, gdyż zostały napisane po łacinie. Do XIX w. miały one jednak charakter uniwersalny, gdyż… zostały napisane po łacinie. Jednym z takich traktatów jest rozprawa Antona Wilhelma Ertela „Praxis Aurea de Iurisdictione Inferiore Civili” („Złota praktyka niższego sądownictwa cywilnego”), wydana po raz pierwszy w Norymberdze w 1693 r. Autor zajął się w niej strukturą oraz sposobem procedowania niższych sądów orzekających na terenie niemieckiej Rzeszy.

Jedną z początkowych stron omawianej pracy, nazywaną w bibliotecznym żargonie przedtytułową, ozdobiono niezwykle ciekawą grafiką. Wyobraża ona alegorię postępowania sądowego. W zrozumieniu przekazu pomagać mają szarfy zawierające łacińskie określenia, które uporządkowano w sposób hierarchiczny. Nie szarfy są jednak najciekawsze. W centrum, na tronie ustawionym pod przepysznym baldachimem, zasiada Sprawiedliwość. Rozpościerający się nad nią łaciński napis głosi: Quod iustum est iudicate (Orzekajcie sprawiedliwie). Na dwóch szarfach umieszczonych po obu stronach tronującej bogini znalazły się z kolei określenia: Apices Iuris (Sztuczki prawne) oraz Aequitas (Słuszność). Obie wartości ustawiono w wyraźnej opozycji względem siebie. To zabieg stosunkowo popularny od XVI w., w którym na płaszczyźnie ikonografii Iustitia kojarzona była z ideą prawnego rygoryzmu oraz prawniczej biurokracji wyrażanych przez antyczne rzymskie powiedzenie Summum ius summa ­iniuria (Najdoskonalsze prawo, [bywa] największą niesprawiedliwością). Jej przeciwwagę stanowić miała idea słuszności, opisana na grafice jako Aequitas.

Wokół tronu Sprawiedliwości kłębi się tłum postaci, z których da się wyodrębnić dwie grupy. Na prawo artysta usytuował personifikacje grup społecznych, które w stereotypowym ujęciu zawsze stały na słabszej pozycji występując przed sądem. Odziany w łachmany mężczyzna to wyobrażenie biednych. Brak butów, ręce złożone jak do modlitwy, pogłębiają wrażenie nędzy i nieszczęścia. Umieszczony obok napis głosi: Nulla sit distantia personarum (Nie ma różnicy między ludźmi). Obok niego stoi kobieta z małymi dziećmi. Całą grupkę opisano słowami: Viduis et Pupillis (Wdowom i sierotom). Dalej znalazł się wymizerowany człowiek zakuty w kajdany, którego identyfikuje napis Inique opressis (Bezprawnie uciskanym). On z kolei w błagalnym geście wyciąga przed siebie zdjęty z głowy kapelusz.

Ciekawiej (zło – przynajmniej w sztuce – jawi się, nie wiedzieć czemu, zawsze jakoś bardziej atrakcyjnie…) prezentuje się lewa strona i centrum omawianej sceny. Tworzą ją personifikacje zjawisk dewastujących zazwyczaj ideę sprawiedliwego procesu. Najbliżej Sprawiedliwości znalazła się więc szykownie ubrana dama z tacą pełną złotych (zapewne) monet. Napis nad jej głową jest równie nonszalancki, co jej mina: Pecuniae obediunt omnia (Wszyscy służą mamonie). Dalej umieszczono nadpobudliwego, brodatego jegomościa wymachującego mieczem. Szarfę powiewającą nad jego głową opatrzono frazą Compellam (Popędzam, Grożę).
To personifikacja wszystkich, którzy popisują się w sądzie odzywkami w rodzaju: „nie wiecie, kim jestem!”, „jakoś się dogadamy…”, „kto tu jest najważniejszy?”, „ja tego tak nie zostawię!” i innymi im podobnymi.

Strona 1 z 212