• Mowa prezesowa
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(15)/2014, dodano 8 maja 2014.

Strategia jest dobra na wszystko

Maciej Strączyński

(inne teksty tego autora)

Krytyka strategii dokonana przez „Iustitię” w opinii nie była bezgraniczna. Autorzy strategii dostrzegli niekiedy trafnie słabe punkty wymiaru sprawiedliwości i celnie zdefiniowali źródła słabości. Niemniej nijak nie byliśmy w stanie dostrzec w strategicznych planach resortu tego, co dla sądów najważniejsze: konkretów. Zmian prawa, niezbędnych do usprawnienia funkcjonowania sądów. Bo przecież obecna sytuacja jest efektem właśnie błędów ustawodawcy, który rozszerzał kognicję sądów
i błędnie zmieniał procedury. Tylko poprawa tych przepisów może odwrócić obecną tendencję. Co ciekawe, opinia „Iustitii” na temat strategii została pozytywnie odebrana przez media. Dziennikarze dostrzegli, że jeśli stawiamy zarzuty, to rzeczowe, a zarazem wskazujemy cele, które trzeba osiągnąć i których nie osiągnie się przez samo pisanie strategii. Wskazaliśmy, że jeśli strategię opracowuje obecny rząd, to oczekujemy, że póki rządzi, jeszcze w obecnej kadencji sejmu będzie chciał jakieś zmiany w prawie wprowadzić. To też spotkało się ze zrozumieniem prasy i fachowców.

Ministerstwo zorganizowało jeszcze, wspólnie z Krajową Szkołą Sądownictwa i Prokuratury, wielką konferencję ku chwale strategii. Przyjechaliśmy, rozmawialiśmy, obradowaliśmy, coś się działo. Można zapisać, że podjęto kolejne kroki w celu poprawy funkcjonowania sądownictwa: zorganizowano wielką, wielotematyczną konferencję. Strategia została ogłoszona i cel został chyba osiągnięty, bo dalszych działań nie widać. Krytyczna opinia „Iustitii” zapewne sprawiła, że obecnie rozmów z nami na ten temat nikt z ministerstwa nie prowadzi. Ktoś się chyba pogniewał.

Nawet te prawdziwe czy rzekome usprawnienia, które ministerstwo samo chciało wprowadzać, gdzieś utknęły. Ostatnio zadziwiła mnie wypowiedź Ministra Marka Biernackiego, który w wywiadzie dla jednej z gazet oświadczył, że… prezes „Iustitii” blokuje wprowadzenie e-protokołów w sądach. Nawet nie Stowarzyszenie, tylko niżej podpisany. Oj, takiego komplementu jeszcze nie słyszałem: pierwszy raz w życiu udało mi się samemu zablokować coś, co władza chce wprowadzić.
I to mimowolnie. Nawet o tym nie wiedziałem, bo od wielu miesięcy na temat e-protokołów nikt z resortu z „Iustitią” nie rozmawiał. A szkoda, bo gdybym wiedział,
że mam takie możliwości, chętnie bym to i owo zablokował i z pewnością w pierwszym rzędzie nie byłby to e-protokół, którego za zbawienny dla polskich sądów bynajmniej nie uważam, ale władza miewa jeszcze gorsze pomysły.

Mamy za sobą obrady Okrągłego Stołu dla Sądownictwa. Na zakończenie tych obrad, stanowiących pierwszy etap współpracy prawników różnych specjalności, zaapelowaliśmy o utworzenie Komisji Kodyfikacyjnej ds. Wymiaru Sprawiedliwości. Komisji, która uporządkuje ustrojową ustawę sądownictwa, przypominającą obecnie pogryzmolony brudnopis wypracowania piątoklasisty. Przepisy zmieniane po pięć razy, co miesiąc nowelizacja i nowelizacja nowelizacji, ostatnio głównie pod hasłem „nadzór”. Dziesiątki orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, posiedzenia komisji sejmowej omawiającej nawet trzy odrębne nowelizacje PrUSP jednocześnie. Przepisy, w których cały czas ktoś chce gmerać, nie dając nam żadnej szansy na stabilność prawa. Stąd nasz apel: powołajcie Komisję Kodyfikacyjną
ds. Wymiaru Sprawiedliwości, niech raz zrobi z tym porządek, miejmy wreszcie taką ustawę o ustroju sądów, której nie będzie się zmieniać co dwa tygodnie! Identyczny apel, na wniosek „Iustitii”, przyjęło też Zebranie Przedstawicieli Sędziów Okręgów, którego obrady to osobny temat.

I Pan Minister odpowiedział. Co odpowiedział? A to, czego się można było spodziewać: nie powołam Komisji. Nie jest potrzebna, to byłby tylko zbędny organ
(jakby zbędnych komisji istotnie ministrowie nie powoływali…). A poza tym – napisał Pan Minister – sędziowie nie rozumieją zupełnie problemu, bo sytuację
sądownictwie uporządkować trzeba inaczej, nie przez zmiany prawa, lecz przez zmianę sposobu myślenia i działania. W tym celu trzeba było napisać strategię.
I właśnie to przecież zrobiono. Strategia nam powie, co robić i jak postępować, żeby było dobrze i cudownie. Strategia jest dobra na wszystko.

Rzeczywistość skrzeczy. Tysiące spraw spada z powodu braku zwrotnych poświadczeń odbioru wezwań. Podatnicy płacą za odwołane rozprawy. Trwa zamieszanie
z wielką likwidacją sądów, dzieło byłego ministra: sądy będą przywracane, nowe tabliczki się zdejmie, powiesi stare, wymieni z powrotem pieczątki. Podatnicy zapłacą za pomysły byłego ministra. Kolejki w sądach rosną, obywatele coraz dłużej czekają na wyrok. Ale ministerstwo ma strategię, panaceum na wszystkie dolegliwości.
I dzięki tej strategii powinno być cudownie i wspaniale. Obywatel zapyta: a czemu nie jest? I usłyszy, jak zawsze: to oczywiście wina sędziów.
Bo nie doceniają strategii.

Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Maciej Strączyński

Strona 2 z 212