• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(19)/2015, dodano 30 maja 2015.

Władze są równorzędne
z Cezarym Grabarczykiem, Ministrem Sprawiedliwości,
rozmawiają

Krystian Markiewicz, Bartłomiej Przymusiński, Małgorzata Stanek

(inne teksty tego autora)

Krystian Markiewicz: Panie Ministrze, pierwsze pytanie dotyczy tzw. „reformy Gowina”, czyli likwidacji małych sądów. Czy wiadomo, jakie są koszty związane z likwidacją sądów i ich przywróceniem?

[hidepost]

Cezary Grabarczyk: Pełną wiedzę na ten temat będziemy mieli po 1.7.2015 r., bo wtedy zakończy się pełen cykl odtwarzania sądów. Jako minister decyzję podjąłem na podstawie noweli prawa o ustroju sądów powszechnych2, której inicjatorem był Prezydent RP, ale łatwo mi było podejmować decyzje o odtwarzaniu, ponieważ byłem zdeklarowanym przeciwnikiem likwidacji sądów. Uważam, że obywatel musi mieć łatwy dostęp do wymiaru sprawiedliwości, a działania Pana Ministra Gowina stały w oczywistej sprzeczności z tym założeniem. Dodam, że znoszenie sądów powodowało także zubożenie tej części Polski, która nie jest Polską centralną i także z tego powodu to był zły pomysł. Będziemy analizować skutki finansowe zmian. Badaliśmy, jakie finansowe konsekwencje wiążą się z odtworzeniem sądów i wygląda na to, że są one prawie neutralne. Większość tablic dawnych sądów, które teraz są odtwarzane, została zachowana i nie ma tych wydatków. Najważniejsze, żebyśmy ten proces przeszli bez perturbacji. Pierwsza grupa, tj. 41 sądów, została odtworzona z dniem 1.7.2015 r. i 34 sądy przewidujemy do odtworzenia w drugiej turze.

K.M.: Panie Ministrze, czy dostrzega Pan niebezpieczeństwo związane ze zróżnicowaniem pozycji sądów powszechnych? Mam tu na myśli te wszystkie projekty, które dotykają w sposób negatywny sędziów sądów rejonowych, czyli tę podstawową grupę sędziów. Są to m.in. ograniczenie liczby sędziów sądów rejonowych w zgromadzeniach, pozbawienie tej grupy sędziów zwrotu kosztów dojazdu („kilometrówki” parlamentarne, w przeciwieństwie do sądowych, mają się mocno)?

C.G.: W państwie jest pewna ciągłość instytucjonalna i prace nad tymi propozycjami już trwały w momencie, gdy przyszedłem do resortu. Oczywiście zasygnalizowano mi oceny, które pojawiły się przy tych propozycjach zmiany proporcji w składzie zgromadzeń. Są argumenty za i przeciw. Mamy jeszcze czas, aby taką pogłębioną analizę skutków przeprowadzić przed rozpoczęciem pracy w Senacie nad tym projektem.

Bartłomiej Przymusiński: Czy nie widzi Pan Minister takiego zagrożenia, że ten cały pakiet zmian spowoduje, iż ten fundament sądownictwa, którym są sędziowie sądów rejonowych, które to sądy załatwiają ponad 90% spraw, odwróci się w ogóle od zainteresowania pozytywnymi zmianami w sądownictwie? Wśród sędziów sądów rejonowych pojawiają się głosy, że w tej sytuacji to oni w ogóle nie chcą być w zgromadzeniu.

C.G.: Muszę w takim razie zapytać, jakie argumenty przemawiają za udziałem sędziów rejonowych w zgromadzeniu? Jeżeli polityk słyszy o tym – jest nas za mało, jesteśmy w zbyt małej proporcji i zastanawiamy się, czy nadal mamy być, bo to gwarantuje formułowanie własnych ocen sądów, zmianę, to według mnie jest argument za dokonaniem tych zmian.

Małgorzata Stanek: W zgromadzeniach okręgu dyskutowane są sprawy istotne przede wszystkim dla sędziów rejonowych. Ich udział w zgromadzeniach przekłada się także na reprezentację w Krajowej Radzie Sądownictwa.

C.G.: Oczywiście mam świadomość, że skład Krajowej Rady Sądownictwa jest pochodną tych proporcji.

M.S.: Po dwóch latach obowiązywania przepisów, które zwiększyły udział sędziów sądów rejonowych w zgromadzeniach okręgu, trudno ocenić efekty. Te ciągłe zmiany nie służą stabilizacji ustrojowej.

K.M.: Dla porównania można dodać, że w korporacjach zawodowych nie tworzy się sztucznych parytetów. Jeśli już to proporcje powinny odnosić się do liczebności danej grupy sędziów, albo należy zrezygnować z tworzenia takich parytetów.

C.G.: W tej wymianie zdań pobrzmiewa dla mnie teza, że „musi nas być więcej, bo chcemy wywierać większy wpływ na decyzje zgromadzeń”.

B.P.: No tak, ale czy w takim rozumowaniu jest coś złego, że sędziowie rejonowi, fundament sądownictwa, chcą też mieć wpływ na to, jak będzie ono funkcjonowało? Czy to może być zarzut w ogóle?

C.G.: Nie. Tylko pytanie co jest fundamentem sądownictwa? Fundamentem sądownictwa jest ustrój wymiaru sprawiedliwości. I to są normy rangi konstytucyjnej i prawa ustroju sądów powszechnych – to będzie fundament sądownictwa. I oczywiście ludzie, którzy orzekają są wartością, natomiast ja bym jednak bronił tezy, że te normy ustrojowe to jest podstawa.

[/hidepost]