- Artykuły, Prawo ustrojowe
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(5)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Czy sędzia może podlegać ocenom okresowym?
[hidepost=1]
Rola sędziego i sądu
Projektodawcy nie odróżniają roli sędziego i sądu. Czy zatem sąd i sędzia oznacza to samo? Ocena sędziego dokonuje się w płaszczyźnie funkcji sądu, takich jak sprawność postępowania, efektywność, kultura urzędowania czy sposób uzasadnienia orzeczenia. Uzasadnienie sądowe ma oczywiście autora, ale jest to uzasadnienie sądu, podobnie sprawność postępowania i strategie orzekania przynależą do sądu. Jeśli nawet w pewnych konfi guracjach składów orzekających sędzia i sąd dla strony stanowią jedność, to utożsamienie ról prowadzi do fundamentalnych błędów ProjZmPrUSP. Projektodawcy zapominają, że wymiar sprawiedliwości w Polsce według art. 175 Konstytucji należy do sądów, nie do sędziów. Czy zatem za decyzje składu wieloosobowego miałby odpowiadać w płaszczyźnie ocen tylko sędzia sprawozdawca, czy zgodnie z zasadą kolegializmu wszyscy sędziowie orzekający? W takim przykładzie rozróżnienie na sąd i sędziego staje się wyraziste. Zatem pod pozorem oceny sędziów ProjZmPrUSP skutkuje oceną sądów w ich typowych funkcjach.
Ocenianie sądu w systemach demokratycznego państwa prawa, w których niezawisłość sędziowska jest elementem koniecznym tego państwa, należy do sądu wyższej instancji, a nie wizytatorów i prezesów sądów. Temu służy instytucja wytyku czy zwrócenia uwagi. Jest to o tyle logiczne, że nie można oceniać sprawy ,,niejako z zewnątrz”, z pozycji wizytatora, nie rozstrzygając jej tak jak sąd wyższej instancji.
Jeśli zatem zapytamy, czy można poddać sąd orzekający ocenom okresowym, to zmieniamy optykę analiz. Jeśli sędziowie po myśli art. 178 Konstytucji podlegają prawu, to nie znaczy, że wiąże ich każdy pomysł ustawodawcy wyrażony w formie ustawy. Taki projekt musi być zgodny z konstytucyjnymi zasadami, jak chociażby zasadą niezawisłości i nie godzić w istotę sprawowanej funkcji (art. 177 Konstytucji3).
Analizując zatem projektowany art. 106a należy zauważyć, że ustawodawca określił przedmiot kontroli sędziów dotyczący ich obowiązków związanych ze sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości. Tym samym kontroli w ramach ocen nie poddaje się sędziego, lecz sądy naruszając art. 175 i 178 Konstytucji oraz burząc idę nadzoru judykacyjnego4. Sędzia, jeśli uzasadnia orzeczenie, to jest to uzasadnienie sądu. To sąd uznaje w danych okolicznościach sprawy, jakie powinno być jego uzasadnienie i czy istnieją podstawy do publikacji orzeczenia.
Podmiot zewnętrzny wobec sądu, poza tokiem sprawy, nie może ingerować w takiej formie, jak to określa rozdział o ocenie sędziów, pod sankcją odpowiedzialności awansowej i fi nansowej sędziego. Techniki uzasadnień oraz strategie procesu to przecież pochodne określonych ideologii stosowania prawa. Ich swobodny wybór to fundamentalna gwarancja uczciwego procesu. Wszak sędzia, w myśl art. 177 Konstytucji, ma poszukiwać sprawiedliwego rozstrzygnięcia w ramach konkretnej sprawy, a nie pisać rozprawki akceptowane przez wizytatorów.
Amerykański teoretyk prawa Ronald Dworkin pisał w ,,Biorąc prawa poważnie”, że rozstrzygając nową sprawę, każdy sędzia musi widzieć siebie jako uczestnika skomplikowanego procesu pisania powieści, na której historie składają się niezliczone orzeczenia sędziowskie, struktury, umowy i zwyczaje postępowania. Jednak w tej powieści nie ma miejsca na wizytatorów podległych biurokracji sądowej. Skąd też weźmiemy owych wizytatorów dworkinowskich Super- Herkulesów, którzy zrozumieją, że prawo współczesne jest tożsame z jego wykładnią, a tym samym można powiedzieć, że omnia sunt interpretanda5.
ProjZmPrUSP nie odróżnia zatem sądu i sędziego. Pojęcie sądu obejmuje nie tylko sędziów zawodowych, ale i ławników. Każde zatem działanie sądu musi być traktowane według tych samych reguł niezależnie od składu orzekającego.
Jak w ogóle można by mówić o niezawisłości sądów, gdyby stosowanie prawa mógł oceniać organ zewnętrzny pod groźbą sankcji dla sądu (sędziego) stosującego prawo?
[/hidepost]