- Artykuły, Prawo ustrojowe
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(5)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Czy sędzia może podlegać ocenom okresowym?
[hidepost=1]
Kontrolowanie efektywności i sprawności postępowania sądowego
Kolejne złudzenie projektodawców dotyczy kontrolowania efektywności i sprawności postępowania sądowego. Postępowanie, poza sytuacjami oczywistej bezczynności, na którą strona ma możliwość złożenia skargi8, nie poddaje się prostym wzorcom oceny w sytuacji, gdy strony nie zgłaszają skarg. Jeśli nawet zbudujemy wzorzec załatwienia sprawy w rozsądnym terminie, to właściwie, jeśli nie ma skargi stron, powstaje pytanie czemu mają służyć takie działania? Każde z nich z natury rzeczy zawsze będzie ingerencją w proces. Wizytator nie jest sądem i nie jest w stanie ocenić strategii sądzenia, jeśli wybór tych strategii jest jednym z wielu możliwych, a zarazem fundamentalnych uprawnień sądu. Jeśli nawet udałoby się poza procesem zbudować wzorzec załatwienia sprawy w rozsądnym terminie, to sytuacja taka wymagałaby ujawnienia strategii dowodowych oraz rozróżnienia odpowiedzialności pomiędzy sądami i stronami procesu za tok postępowania dowodowego w optyce podstawowej funkcji sądów, jaką jest poszukiwanie sprawiedliwego rozstrzygnięcia. Wymierzanie sprawiedliwości nie zawsze poddaje się takim prostym wzorcom. Wszelkie próby oceniania sprawności postępowania wymagałyby oceniania aktywności stron oraz sądu. W istocie byłyby one uwikłane w określone ideologie stosowania prawa. Dlatego też takie oceny tracą sens w ramach skonfrontowania nakładu pracy oceniającego, zagrożeń sędziowskiej niezawisłości z efektem końcowym9. Działania takie zawsze znajdują się na granicy naruszenia niezawisłości sądu. System taki staje się nieracjonalny, nieefektywny i zwyczajnie niebezpieczny dla wszystkich.
System nie chroni sędziego od nacisków wizytatorów, a tym samym biurokracji sądowych. Jeśli te ostatnie podlegają nadzorowi Ministra Sprawiedliwości, czyli władzy wykonawczej, to problem możliwości wpływania na sędziego w aspekcie orzeczniczym nie jest tylko teoretyczny.
Sąd, który orzeka na sali rozpraw, nagle poddany jest niczym uczeń władzy nauczyciela wizytatora, który ocenia kulturę urzędowania sądu. Samo takie założenie jest obraźliwe i niespójne systemowo. Ten sam ustawodawca, który mówi, że sędziowie są godni urzędu, nakazuje ich sprawdzać z pozycji kultury osobistej okresowo pod sankcją. Takie pomieszanie sfery bytu z powinnością nazywa się błędem naturalistycznym metodologii. Jeśli empiryczni sędziowie nie zachowują się godnie (a przecież są takie przypadki), to nie znaczy, że należy wszystkich sędziów oceniać okresowo w tej płaszczyźnie. Istnieją instrumenty skargowe i kontrolne chroniące przed tego rodzaju uchybieniami.
[/hidepost]