- Ważne pytania
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(3)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Kiedy lex nie było ius
z profesorem Adamem Strzemboszem sędzią Sądu Najwyższego w stanie spoczynku rozmawia
[hidepost=1]
Ł.P.: Jaki model dochodzenia do zawodu sędziego uważa Pan za najbardziej właściwy? Czy model aktualny opierający się na wiodącej roli Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury można uznać za najlepszy?
A.S.: Nie znam dokładnie aktualnie obowiązującego modelu. Wiem, że jest on wzorowany na modelu francuskim, który generalnie we Francji uważany jest za właściwy. Nie do końca jednak wyobrażam sobie wprowadzenie w Polsce tamtejszych rozwiązań, gdzie decyduje lista i gdy zwalnia się miejsce dla sędziego, to tam jest kierowany do pełnienia służby absolwent szkoły sędziowskiej – niezależnie od np. jego dotychczasowego miejsca zamieszkania i warunków rodzinnych. To u nas się raczej nie uda. Przede wszystkim jednak ważne jest, by istniała jakaś forma sprawdzenia faktycznych predyspozycji do orzekania, możliwość dokładnego przyjrzenia się kandydatowi. Za moich czasów była taka możliwość, ale był zupełnie inny ruch w zawodach prawniczych, teraz wiem, że aplikanci całymi grupami przemieszczają się po sądzie – w takich warunkach jest to praktycznie niemożliwe. Asesura nie była rzeczą złą – to że ktoś mianowany jest na określony czas do pełnienia stanowiska sędziowskiego, a dopiero potem otrzymuje nominację dożywotnią, zdarza się w innych krajach. U nas tę instytucję pogrążyły wypaczenia z poprzedniego ustroju, gdy sytuację prawną asesora wykorzystywano dla osiągnięcia celów politycznych. Chciałbym, by jak w systemie anglosaskim najlepsi adwokaci czy radcowie prawni przechodzili do sądownictwa, ale by się to stało, musieliby naprawdę dobrze zarabiać. U Anglosasów jest to możliwe, ponieważ tam sędziów jest bardzo mało, a większość spraw załatwiają, jak np. w Wielkiej Brytanii, sędziowie niezawodowi. Nie jestem do końca przekonany, czy chcielibyśmy, by i u nas tak było, że sędziowie niezawodowi mają głos decydujący w znakomitej większości spraw. Poza tym, ten system wiąże się z zupełnie innym niż nasz systemem prawnym common law, gdzie sędzia tak naprawdę tworzy prawo.
Ł.P.: Jak Pan Profesor ocenia sprawę nierównomiernego rozmieszczenia sędziów, utrzymującego się od wielu lat – przy różnicach sięgających kilkukrotnych wielkości?
A.S.: Oczywiście uważam, że należałoby zasilić nowymi etatami najbardziej obciążone sądy – zwłaszcza warszawskie. Od razu jednak widzę problem, bo sędziego nie można powołać z dnia na dzień. Wiem, że są chętni na te stanowiska, ale procedura jest długotrwała. Warto też pomyśleć o tym, że nie wszystkie rodzaje spraw muszą być w sądzie. Głosiłem to już dawno, np. w odniesieniu do spraw wieczystoksięgowych i rejestrowych, w wielu krajach takie sprawy znajdują się poza sądem z prawem odwołania się do sądu i chyba jest to dobre rozwiązanie. Sam jako asesor pracowałem w księgach wieczystych i wiem, ile jest tam do wykonania prostych czynności technicznych. Teraz jednak sytuacja się zmieniła, ponieważ tam pracują głównie referendarze, więc obciążenie sędziów jest niewielkie. Przydałaby się również większa elastyczność w tworzeniu sądów oraz wydziałów.
Ł.P.: Zgłosiliśmy – jako „Iustitia” – pomysł Okrągłego Stołu. Jaki jest Pana stosunek do tej idei?
A.S.: Uważam ją za jak najbardziej słuszną i pożyteczną. Taki całościowy projekt może rozwiązać wiele problemów, z którymi się aktualnie borykamy. Również usytuowanie Okrągłego Stołu przy urzędzie Prezydenta RP uważam za właściwe – to w końcu Prezydent jest tym organem państwa, który ma wiele wspólnego z wymiarem sprawiedliwości, nominuje sędziów, często korzysta z prawa inicjatywy ustawodawczej w zakresie tej problematyki. Myślę, że warto ten pomysł zrealizować.
Ł.P.: Stowarzyszenie „Iustitia” ogłosiło akcję protestacyjną. Co Pan o niej sądzi?
A.S.: Mogę zrozumieć przyczyny tej akcji, ale krytycznie się do niej odnoszę, a szczególnie do niepodejmowania uczestnictwa w komisjach wyborczych w czasie wyborów lokalnych.
Adam Strzembosz – Sędzia SN w stanie spoczynku, wiceminister sprawiedliwości w latach 1989–1990, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego w latach 1990–1998. Z urzędu pełnił również funkcję przewodniczącego Trybunału Stanu. Podczas obrad Okrągłego Stołu został przewodniczącym podzespołu ds. prawa i sądów, a następnie pełnił funkcję przewodniczącego komisji prawa i sprawiedliwości Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Lechu Wałęsie. Po przejściu w stan spoczynku w Sądzie Najwyższym w 1998 r. powrócił do pracy na KUL. W 2000 r. został powołany na stanowisko profesora zwyczajnego. W 1995 r. kandydował na urząd Prezydenta RP, jednak zrezygnował w trakcie kampanii.
Łukasz Piebiak – Sędzia Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy w Warszawie, prezes zarządu Oddziału Warszawskiego i wiceprezes zarządu głównego Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Przewodniczący Zespołu ds. Współpracy Międzynarodowej Stowarzyszenia.
[/hidepost]