- Ważne pytania
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(6)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Między wolnością a bezpieczeństwem
z profesor Ireną Lipowicz Rzecznikiem Praw Obywatelskich
rozmawiają
[hidepost=1]
K.M.: W czasie konferencji „Kodyfikacja ustroju władzy sądowniczej?” profesor Marek Zubik zwrócił uwagę na konieczność wytłumaczenia parlamentarzystom, że są prawodawcami, a nie legislatorami, że są to dwie ustrojowo różne role społeczne. Uważamy, że w całościowych projektach przygotowywanych np. przez komisje kodyfikacyjne, nie powinno się wprowadzać „nowości” w toku prac legislacyjnych. Takie zdanie wyraził też prof. Tadeusz Ereciński.
I.L.: Zwłaszcza w projektach komisji kodyfikacyjnych.
K.M.: Pani Profesor, czy nie jest zastanawiające, że najwyżsi przedstawiciele władzy publicznej spotykają się z kibicami, a nie znajdują czasu na debatę z przedstawicielami władzy sądowniczej, których konstytucyjnym obowiązkiem jest dbanie o prawa człowieka i obywatela? Krajowa Rada Sądownictwa w maju 2011 r. wystąpiła z prośbą o taką rozmowę z Panem Premierem i, z tego co nam wiadomo, do tej pory nie ma żadnej reakcji na tę prośbę.
I.L.: Niedawno w Kopenhadze zapoznałam się z ciekawym sposobem rozwiązywania tego dylematu. Są kraje, w których ustawowo zapisano, że na każde życzenie Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu 48 godzin minister lub premier musi się z nimi spotkać. To jest smutne, że trzeba myśleć o regulacji tej sprawy. Wołałabym, aby była to kwestia dobrego obyczaju. Sama bardzo długo czekam na rozmowę z Ministrem Finansów, ale mam dobre doświadczenia, jeśli chodzi np. o Ministra Sprawiedliwości czy Prokuratora Generalnego. RPO w Polsce ma zagwarantowane, że może na każde życzenie wystąpić przed parlamentem i zamierzam z tego korzystać.
B.P.: Jak Pani Rzecznik ocenia efekty oddzielenia funkcji Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości?
I.L.: Jeżeli chodzi o perspektywę Rzecznika, to pozytywnie oceniam okresowe spotkania z Prokuratorem Generalnym. Rzeczywiście, wyodrębniamy szereg spraw, w których wcześniej nie mogłam się przebić, bezpośrednie rozmowy przynoszą więc efekty. Dyskutowaliśmy m.in. o zdumiewającej bierności prokuratury w kwestii niepokojących zachowań o charakterze faszystowskim, antysemickim, poniżającym inne narody. Dążę do tego, żeby Prokurator Generalny wydał wytyczne w tej sprawie. Za szczególnie niepokojące uważam informacje, że w uzasadnieniu orzeczenia rozważa się, czy gest „Heil Hitler” jest rzymskim pozdrowieniem, czy też może jednak nie, albo wdaje się w poważne dywagacje na temat rasowych teorii hitlerowskich, które przecież obejmowały też wyniszczenie Polaków. Gdy to czytam, niemal wstydzę się, że jestem prawnikiem. Byłabym wdzięczna, gdyby „Iustitia” zorganizowała szereg spotkań dla młodych sędziów, prokuratorów, prawników dotyczących omawianego problemu. Zmieniają się pokolenia, ale żyją jeszcze bohaterowie czasu II Wojny Światowej, bohaterowie podziemia, których wiedzę i doświadczenia można by wykorzystać. Wspomnę tu o Pani Sędzi Teresie Romer czy o Pani Annie Jakubowskiej, legendarnej członkini Batalionu Zośka. Obie Panie są członkiniami Rady Społecznej przy RPO.
K.M.: Pani Profesor, na ile sędzia to też obywatel, czyli gdzie przebiega granica korzystania z praw i swobód obywatelskich przez osoby pełniące funkcje publiczne? Chodzi m.in. o prawo do wypoczynku, prawo do ochrony wizerunku, dobrego imienia, swobody wypowiedzi, ochronę praw nabytych związanych z tzw. awansem poziomym.
I.L.: W przypadku sędziego mamy do czynienia z funkcjonariuszem publicznym, i to bardzo szczególnego rodzaju. Dlatego ma on prawo przejścia w stan spoczynku, czyli czegoś nieosiągalnego dla innych grup zawodowych. W trakcie działalności zawodowej sędzia jest narażony na szereg niedogodności i wiele wyrzeczeń, nieznanych innym grupom zawodowym. Należy jednak uważać, żeby egzekwując określone uprawnienia sędziego typowe dla grup pracowniczych, nie pójść za daleko, nie wzbudzić społecznej niechęci. Chociaż warto zauważyć, że w służbie dyplomatycznej też jest niezwykła dyscyplina, duże wyrzeczenia połączone z koniecznością zachowywania się w sposób nieposzlakowany. Kiedy byłam ambasadorem, stwierdziłam, że nie mam konkretnego czasu pracy, prawo mam tylko do ośmiu godzin wypoczynku nocnego (chyba że wymogi służby stanowią inaczej). Może więc trzeba jeszcze raz się przyjrzeć regulacjom dotyczącym osób pełniących funkcje publiczne przez bardzo krótki czas? Zapraszam do takiej dyskusji.
B.P.: Ten problem czasu pracy pewnie by nie istniał, gdyby nie to, że praktyką w sądach stało się ocenianie każdego sędziego na razie nieformalne, ale wkrótce może już proceduralne, pod kątem statystyki i właśnie tego, ile spraw załatwia. Już teraz Minister Sprawiedliwości mówi wprost, że jednym z podstawowych kryteriów konstruowania planu rozwoju zawodowego sędziego i jego oceny, będzie właśnie ocena tego, ile spraw załatwia.
[/hidepost]