• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 2(2)/2010, dodano 31 grudnia 2011.

Odejście sędziego ze służby to porażka wymiaru sprawiedliwości
z sędzią SN Antonim Górskim, Przewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa rozmawia

Łukasz Piebiak
(inne teksty tego autora)

[hidepost=1]

Ł.P.: Jakie jest Pańskie zdanie na temat art. 79 PrUSP w sytuacji, w której mogą być wydawane (i w praktyce to się zdarza) zarządzenia prezesów czy przewodniczących wydziałów wkraczające w sferę niezawisłości, od których nie służy odwołanie, podczas gdy np. w Niemczech można odwołać się od nich do sądu dyscyplinarnego. Czy według Pana istnieją podstawy do zaskarżenia tego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego?

A.G.: Niewątpliwie w PrUSP powinien być przewidziany tryb odwoławczy w tym przedmiocie, gdyż precyzyjne określenie granic nadzoru administracyjnego bywa niełatwe. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8.12.1998 r.2 uznał m.in., że uregulowania zawarte w art. 37 § 2–4 PrUSP są zgodne z Konstytucją. Wprawdzie rozstrzygnięcie to jest kontrowersyjne, ale de lege lata pozostaje wiążące. Przy takim stanowisku TK prawdopodobieństwo uzyskania pozytywnego rezultatu ewentualnego zaskarżenia art. 79 PrUSP wydaje się być niewielkie.

Ł.P.: Jakie jest Pańskie stanowisko odnośnie awansów poziomych? Czy i jakiej reakcji Krajowej Rady Sądownictwa można się spodziewać, jeżeli Prezydent wycofa skargę do Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie?

A.G.: Tzw. awanse poziome w sądownictwie są w pewnym sensie kwestią problematyczną. Niewątpliwie przynoszą zainteresowanym jakąś satysfakcję osobistą i wzrost wynagrodzenia. Jest to jednak sposób zastępczy na uzyskanie zwiększenia pensji; wynagrodzenie sędziów powinno zostać uregulowane w sposób systemowy, tak, aby odpowiadało wymogowi art. 178 ust. 2 Konstytucji bez konieczności stosowania tego typu protez. O reakcji KRS na ewentualne wycofanie przez Prezydenta skargi kasacyjnej w tej sprawie trudno mi się w tej chwili wypowiadać, gdyż na dzień dzisiejszy za dużo jest w tej kwestii niewiadomych.

Ł.P.: Czy podziela Pan pogląd wyrażony przez byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia3, że kryzysu wymiaru sprawiedliwości należy upatrywać w tym, że debata zmierzająca do ustrojowej obudowy sądownictwa, do określenia, czym w istocie jest władza sądownicza we współczesnym państwie demokratycznym, nie odbyła się ani u progu transformacji systemu, ani w kolejnym dwudziestoleciu, nawet przy okazji wejścia w życie nowej Konstytucji? Czy forum takiej debaty powinien być Okrągły Stół dla Wymiaru Sprawiedliwości i czy właśnie tam nie powinny być sformułowane założenia nowego PrUSP, o którym mówił Pan w Sejmie w dniu 23.7.2010 r.?

A.G.: Podzielam w pełni pogląd Pana Prezesa Jerzego Stępnia. Pamiętam zresztą, jak na jednej z pierwszych konferencji prezesów sądów po przemianach na początku 1990 r. podnosiłem kwestię oczywistej niekonsekwencji i asymetrii w samym podejściu do podejmowanych w naszym kraju reform. Chodziło mi oto, że tak jak powołano wicepremiera ds. gospodarczych do przeprowadzenia gruntownych zmian w ekonomii, tak samo, moim zdaniem, należało powołać ministra sprawiedliwości w randze wicepremiera do przebudowy systemu prawno-ustrojowego. Niedocenianie roli prawa w państwie, które niebawem zadeklarowało się być państwem prawnym, było bardzo wymowne i brzemienne w skutkach. Ten grzech zaniedbania ciąży nam do dzisiaj. Jestem zwolennikiem powołania forum dla omówienia zasad i zmian ustrojowych naszego wymiaru sprawiedliwości, najlepiej pod patronatem Prezydenta, jako strażnika Konstytucji. Byłoby to miejsce do przedyskutowania m.in. kształtu, zadań i kompetencji samorządu sędziowskiego i jego pozycji w stosunku do osób sprawujących nadzór administracyjny nad sądownictwem.

Ł.P.: Czy Pana zdaniem występuje w naszym kraju zjawisko „pałaców wymiaru sprawiedliwości” i „sędziów pałacowych” opisane przez sędziego DariuszaWysockiego4?

A.G.: Niewątpliwie istnieje u nas problem dysproporcji w obciążeniu sędziów pracą, najczęściej na niekorzyść sędziów pierwszoinstancyjnych. Zdarza się przy tym, że niektórzy sędziowie instancji odwoławczych mają zwiększone poczucie ważności swojej pracy, jako sędziów „od prawa”. Jest to przekonanie zupełnie błędne. Sprawiedliwość opiera się bowiem na faktach i bez trudu ich prawidłowego i wnikliwego ustalenia na nic się zdają najbardziej nawet finezyjne konstrukcje prawne. Jeśli zaś chodzi o określenie „sędziowie pałacowi”, to jest ono oczywiście przesadzone i, jak sądzę, zostało użyte jako pewna figura stylistyczna, dopuszczalna w wypowiedzi typu publicystycznego.

Ł.P.: Najpewniej znane są Panu publicznie prezentowane krytyczne głosy sędziów na temat kondycji wymiaru sprawiedliwości. Czy uważa Pan, że sędziowie mają prawo do publicznej krytyki sądownictwa, np. na łamach prasy? Gdzie leżą granice dopuszczalnej krytyki?

A.G.: Jestem zdecydowanym zwolennikiem publicznego wypowiadania się przez sędziów na temat kondycji wymiaru sprawiedliwości i zgłaszania propozycji jej poprawy. To zaś, z konieczności, musi łączyć się z krytyką istniejącego stanu rzeczy. Mam zaufanie do kolegów i nie sądzę, żeby w tego typu wypowiedziach przekroczyli dopuszczalne ramy krytyki.

Ł.P.: Pod Listem Otwartym w sprawie projektu wprowadzenia ocen okresowych podpisało się prawie 5000 sędziów –  ponad połowa całkowitej ich liczby. Co Pan sądzi o przebiegu dotychczasowych konsultacji prowadzonych przez Ministerstwo Sprawiedliwości ze środowiskiem sędziowskim, w tym przedstawicielami Krajowej Rady Sądownictwa, w sprawie projektu zmian PrUSP? Czy Pańskie wieloletnie doświadczenie jako sędziego wizytatora wskazuje na potrzebę wprowadzenia tego rodzaju instrumentu nadzoru?

A.G.: Konieczność istnienia przejrzystego systemu kompetentnych ocen sędziów nie powinna podlegać dyskusji. Uzasadniony sprzeciw środowiska sędziowskiego wywołał projekt zmian PrUSP wprowadzający w tej mierze ociężały, zbiurokratyzowany system oceniania sędziów przez specjalną kadrę wizytatorów, a więc najlepszych i najbardziej doświadczonych sędziów, odrywanych w tym celu od orzekania i wystawiających oceny tak jak w szkole uczniom. Tymczasem wydaje się, że wystarczyłoby wykorzystać w tym celu istniejący system okresowych wizytacji i lustracji, ale trzeba to zrobić konsekwentnie i racjonalnie. W pierwszym rzędzie należy znormalizować wymogi stawiane protokołom z wizytacji, tak aby stały się one porównywalne, niezależnie od tego kto i gdzie kontrolę przeprowadza. Badanie powinno obejmować określoną ilość akt poszczególnych kategorii spraw z omówieniem sposobu ich prowadzenia pod względem procesowym, sprawnościowym i merytorycznym. Uwagi zarówno pozytywne, jak i negatywne, powinno się formułować podając numery akt i nazwiska sędziów referentów. Na tej podstawie można wyrobić sobie ugruntowaną i wystarczającą opinię o pracy wizytowanego wydziału i orzekających w nim sędziach. Trzeba jednak przyznać, że pod wpływem gremialnej krytyki proponowanego systemu ocen sędziów, ministerstwo pracuje, o ile mi wiadomo, nad nowym ich modelem. Należy żałować, że dzieje się to już po przekazaniu całego projektu nowelizacyjnego do prac legislacyjnych w Radzie Ministrów. Tłumaczenie tej decyzji napiętym planem prac ustawodawczych jest mało przekonujące. Trzeba przyznać, że prowadzone do tego momentu konsultacje nad tym projektem były stosunkowo szerokie i merytoryczne. Problem w tym, że resort nie wykazywał dostatecznej otwartości na przyjmowanie racji i argumentów krytycznych wobec proponowanych rozwiązań. Z ważnych kwestii, budzących zasadniczy sprzeciw, zrezygnowano właściwie tylko z pomysłu powołania specjalnej komisji konkursowej, mającej opiniować kandydatów na stanowiska sędziowskie. Ministerstwo obstaje zaś przy innych kontrowersyjnych propozycjach, takich jak znaczne poszerzenie uprawnień dyrektorów sądów kosztem kompetencji prezesów, co grozi powstaniem systemu dwuwładzy, szkodliwej dla każdego systemu zarządzania, czy przy projekcie zmniejszenia reprezentatywności samorządu sędziowskiego. Nie napawa to optymizmem co do prawidłowości przyjętych ostatecznie rozwiązań legislacyjnych.

[/hidepost]