• Konferencje i szkolenia
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 3(37)/2019, dodano 14 listopada 2019.

Palestra depozytariuszem polskiej demokracji

Adam Kasperkiewicz

(inne teksty tego autora)

Przyjrzyjmy się teraz tej fotografii, jaką jest prawo karne. Jaki obraz ustroju politycznego i stosunków społecznych ukazuje? Jakie miejsce na oglądanej fotografii zajmuje polska adwokatura?

Zanim jednak przyjrzymy się dokładnie, osadźmy fotografię w ramach dwóch pojęć, które pozwolą nam lepiej rozumieć, to na co patrzymy – chodzi nam o dwa fundamentalne modele funkcjonowania demokracji. Posłużę się, za profesorem Januszem Reykowskim, rozróżnieniem na demokrację adwersaryjną i demokrację kolaboratywną.

W demokracji adwersaryjnej toczy się pomiędzy różnymi grupami ludzi ostra walka o zdobycie i utrzymanie władzy. Celem podstawowym walki o pozyskanie poparcia większości wyborców jest zdobycie przewagi nad przeciwnikiem, a nawet jego zniszczenie. Władza w demokracji adwersaryjnej realizuje interesy tylko tej grupy społecznej, którą zdołała przekonać do swoich racji. Inaczej rzecz przedstawia się w demokracji kolaboratywnej – ta oparta jest na dialogu, który służy określeniu i urzeczywistnieniu dobra wspólnego.

Tadeusz Mazowiecki pisał w swym artykule programowym z pierwszego numeru „Więzi” pod tytułem „Rozdroża i wartości”: „(…) o dojrzałości narodu świadczy umiejętność toczenia dialogu pomiędzy spierającymi się stanowiskami w klimacie wspólnego poszukiwania, a nie przy wzajemnej izolacji inte­lektualnej”.

Dialog możliwy jest przy uznaniu i poszanowaniu ludzkiej godności. Podstawą dialogu jest szacunek do innej osoby. Dialog jest, jak pięknie ujął to Tadeusz Mazowiecki: przekazywaniem sobie wartości.

Spoglądając na prawo karne jak na fotografię odbijającą obraz stosunków społecznych, dostrzec możemy, z jakim modelem demokracji – adwersaryjnym czy kolaboratywnym – mamy do czynienia, i czy w ogóle mamy do czynienia z demokracją. Podstawowe pytanie, za pomocą którego jesteśmy w stanie określić stopień rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa, brzmi: jakim wartościom służy prawo karne?

Prawo karne w ustroju demokra­tycz­nym, pomimo że radykalnie wkracza w sferę praw i wolności obywatelskich, przede wszystkim służy ochronie podstawowych, wyrażonych w Konstytucji wartości. Aksjologicznym fundamentem, na którym zbudowano polski system prawa karnego, jest ludzka ­godność.

W systemach totalitarnych i autorytarnych prawo karne ma na celu zastraszenie społeczeństwa oraz realizuje interesy państwa i reprezentującej je władzy. Prawo karne nie służy już ochronie konstytucyjnych wartości, ale wykorzystywane jest przez polityków do zdobycia i utrwalenia władzy, jak ujmuje to znakomity nowozelandzki kryminolog John Pratt.

Prawo karne przestaje być prawem wartości, a staje się prawem interesu.

Za pomocą prawa karnego bardzo łatwo można zarządzać społecznymi emocjami, takimi jak strach, gniew, żądza zemsty i odwetu. Jedną z cech populizmu penalnego jest drastyczne zaostrzanie kar i nadmierna penalizacja życia społecznego bez względu na racjonalne i uzasadnione potrzeby polityki kryminalno-prawnej. Celem populistów penalnych jest zjednanie sobie przychylności opinii społecznej za pomocą instrumentalnego wykorzystywania prawa karnego. Zachodzi realna obawa, że w rękach populistów prawo karne może posłużyć dyskredytowaniu i eliminowaniu politycznych przeciwników.

Prawo karne jest pierwszym narzędziem ograniczania praw człowieka i swobód obywatelskich.

Nie ma takiej drugiej dziedziny prawa, która wkracza w świat ludzkich wartości tak radykalnie i bezpośrednio, jak czyni to prawo karne. Jak pisze Leon ­Fuller: „spośród wszystkich dziedzin prawo karne w sposób najbardziej oczywisty i bezpośredni ma na celu kontrolowanie postępowania ludzkiego”. Prawo karne powiązane jest ze światem wartości subtelnymi nićmi, które w rękach osób nieodpowiedzialnych zamieniają się w sznurki do pociągania ludzkimi losami wedle swej nieskrępowanej woli. Uważnie więc wsłuchujmy się w głosy tych polityków, którzy mówią: „opowiadałbym się za zaostrzeniem represji karnej nawet wtedy, gdybym miał niezbite dowody, że będzie to nieskuteczne dla samej sprawy zwalczania przestępczości, albowiem wymaga tego społeczne poczucie sprawiedliwości”, i baczmy, czy słowa takie nie są znakiem ostrzegawczym zmiany kursu w stronę… nie tak znowu zamierzchłej przeszłości”.

Strona 2 z 41234