- Ważne pytania
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 2(4)/2011, dodano 31 grudnia 2011.
Potrzebne jest systemowe podejście do wymiaru sprawiedliwości
z sędzią Bohdanem Zdziennickim rozmawia
[hidepost=1]
Model asesury nie był modelem najgorszym, choć nie mógł się w dotychczasowym wydaniu utrzymać zprzyczyn konstytucyjnych, przede wszystkim zpowodu trybu powoływania asesorów przez Ministra Sprawiedliwości – przedstawiciela władzy wykonawczej. Pamiętam, że sprawa ta dość długo oczekiwała na rozstrzygnięcie. Wysyłaliśmy, jako Trybunał Konstytucyjny, wyraźne sygnały, że ten system się nie utrzyma. Nikt na to nie reagował. Wreszcie zapadł wyrok, którego wejście w życie odroczyliśmy o maksymalny dopuszczalny Konstytucją okres 18 miesięcy. Nawet wtedy niewiele się działo idopiero w ostatniej chwili uchwalono przepisy, których jakość pozostawia wiele do życzenia – co może być pochodną szybkiego trybu ich przygotowywania i uchwalania.
Ten przypadek w ogóle stanowi przyczynek do głębszej dyskusji na temat stanu naszego państwa. Niezbędne rzeczy powinny być robione, a zupełnie wtórną kwestią jest to, kto powinien je robić. Przykładowo wspomnę osystemie analizy pytań czy skarg do Trybunału. Wiele z nich nie mogło odnieść pożądanego skutku, ponieważ wynik analizy zgodności z Konstytucją kwestionowanych rozwiązań nie dawał podstaw do ich eliminacji zporządku prawnego, ale bardzo często pokazywały istniejące realnie problemy. Aktualnie żadna instytucja centralna, mająca przełożenie na proces legislacyjny, analizy takowej nie prowadzi, atym samym nie wykorzystuje tych danych w procesie prawodawczym, przez co rozwiązania ewidentnie nietrafione, czy wręcz szkodliwe, nadal funkcjonują.
Dodam jeszcze, że niezbędne jest, by wprocesie naboru na stanowisko sędziego badano nie tylko profesjonalizm prawniczy, ale i kwestie związane z poziomem etycznym imentalnością kandydata – mentalność sędziego iadwokata, ale też referendarza czy asystenta sędziego, nie może być taka sama. Z tego punktu widzenia nie wydaje mi się, by w dłuższej perspektywie dobrą w skutkach okazała się aktualnie występująca tendencja, aby nowych sędziów rekrutować głównie spośród przedstawicieli tych dwóch ostatnich zawodów prawniczych, albo by każdy chętny adwokat czy raca prawny mógł zostać sędzią – do tego trzeba mieć odpowiednie predyspozycje nie tylko zawodowe, ale i etyczne, intelektualne, osobowościowe. Poza tym uważam, że należy dokładnie badać nie tylko kandydatów na sędziów, ale także i sędziów wtrakcie kariery, gdyż nie można wykluczyć, że zróżnych względów niektórzy z nich utracą całość lub część kwalifikacji predestynujących ich do pełnienia tego urzędu. Oczywiście rezultaty tego rodzaju badań są trudno mierzalne inależy stworzyć taki system, wktórym nie będzie możliwości wykorzystania ich niezgodnie z zamierzonym przeznaczeniem. Trudność tego zadania nie usprawiedliwia jednak tego rodzaju zaniechania – prace koncepcyjne nad tymi zagadnieniami najwyższy czas zacząć.
Wreszcie trzeba zauważyć, że sędziowie wtrakcie kariery powinni być poddawani procesowi nieustannego doskonalenia zawodowego poprzez udział w rozmaitych szkoleniach i seminariach nie tylko zzakresu umiejętności i wiedzy stricte prawniczej, ale też zzakresu kształtowania odpowiednich nawyków i postaw zarówno w sądzie, jak i poza nim.
Uważam wreszcie, że należy wprowadzić rozwiązania systemowe, które spowodują, że odpowiedni status osiągną sędziowie także podstawowego szczebla sędziowskiego, czyli w naszym systemie sędziowie sądów rejonowych. Chodzi o to, by warunki pracy i płacy, także dla tej grupy sędziów, były na tyle dobre, by nie było faktycznego przymusu, aby awansować. Jest to otyle ważne, że podstawowa praca odbywa się właśnie wsądach rejonowych i od ich kondycji głównie zależeć będzie kondycja całego wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście w związku z awansem wynagrodzenie musi wzrastać po to, aby motywować najlepszych, ale podkreślam raz jeszcze, że podstawa wynagrodzenia sędziego podstawowego szczebla powinna być godna. Trzeba też przeprowadzić analizę przyczyn, dla których tak wielu sędziów (i to zwykle tych najlepszych) odchodzi z zawodu i zastanowić się nad środkami zaradczymi. Nie można tolerować sytuacji, w której zamiast przepływu najlepszych prawników z wolnych zawodów prawniczych do sądów obserwuje się proces odwrotny. Być może wyrażę kontrowersyjną opinię, ale uważam, że nie jest również dobrym zjawiskiem feminizacja służby sędziowskiej; należy się zastanowić, jak również temu zjawisku przeciwdziałać, ponieważ orzekając przez wiele lat w różnego rodzaju sądach zauważam, że najlepsze wyniki osiąga się wtedy, gdy sądy iwydziały są, także pod względem płci, mniej więcej równomiernie obsadzone. No i nie odkryję niczego nowego, jeżeli wspomnę, że nie poradzimy sobie z problemami wymiaru sprawiedliwości, jeżeli nie ograniczymy kognicji sądów – od lat 90. wciąż dodawano, często niepotrzebnie, sądom nowe zadania. Teraz trzeba przeprowadzić proces odwrotny, uważając jednak, by poprzez pochopne decyzje nie spowodować szkód.
Ł.P.: Pozostając przy temacie sposobu powoływania sędziów: jesienią ubiegłego roku, wzwiązku zupływem kadencji czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego (w tym Pańskiej), w środowiskach nie tylko prawniczych mieliśmy do czynienia zpoważną dyskusją na temat odpolitycznienia procesu wyboru sędziów Trybunału. Jednym zgłosów był głos posła Jana Widackiego, który zwrócił się zapelem do środowisk prawniczych, aby wywarły obywatelski nacisk na Sejm, skłaniając go do wybrania na sędziów Trybunału ludzi o najwyższych kwalifikacjach zawodowych i moralnych. Zaproponował, by wszystkie środowiska prawnicze, zarówno naukowe, jak i zawodowe, apelowały do marszałka Sejmu, aby zgłoszone kandydatury na sędziów TK wcześniej podane były do wiadomości publicznej i poddane szerokiej konsultacji ze środowiskami prawniczymi, awszyscy kandydaci mieli rekomendację środowisk, w których aktualnie pracują lub działają. Jakie jest Pana stanowisko odnośnie tego apelu? W jaki sposób powinni być wybierani sędziowie Trybunału?
B.Z.: Problem doborów sędziów Trybunału Konstytucyjnego to w ogóle problem doboru kadry sędziowskiej, o którym już mówiłem. Nie zawsze udaje się, zarówno w wypadku Trybunału, jak iwszystkich innych sądów, doprowadzić do tego, by rzeczywiście sędziami zostawali najlepsi. Bywa, że okazuje się, iż niektórzy zostali sędziami tylko dlatego, że po studiach nie wiedzieli co ze sobą zrobić, a aplikacja sędziowska była za darmo albo że kierowała nimi chęć uzyskania stałej posady, by móc np. zająć się rodziną – zaś system naboru sędziów takich wypadków nie wyeliminował. Jeżlei chodzi osędziów Trybunału takich motywacji raczej nie ma, co nie znaczy, że nie ma problemu, ponieważ w ich wypadku wybór jest stricte polityczny. Należy pamiętać, że sędzia konstytucyjny to w istocie część władzy ustawodawczej, a zatem do wykonywania tej pracy potrzebne są też i inne jeszcze kwalifikacje niż do pracy sędziowskiej w sądach. Do Trybunału powinni trafiać najlepsi ludzie znający się na procesie tworzenia prawa, którzy wcześniej przeszli drogę sędziowską, ale i mieli szersze spojrzenie – interesowała ich także ekonomia, socjologia, teoria ifilozofia prawa i umieli patrzeć na prawo systemowo. Mój pomysł na zmianę procesu rekrutacji wymaga zmiany przepisów i jest zbliżony do tego, który przedstawiłem wyżej w stosunku do wszystkich sędziów. Powinno istnieć ciało, swego rodzaju kolegium elektorów złożone zmądrych ludzi – przedstawicieli różnych środowisk, nie tylko prawniczych – które dokonywałoby selekcji spośród kandydatów zgłaszanych przez środowiska sędziowskie i naukowe, aSejm dokonywałby wyboru sędziego TK spośród kilku kandydatów na jedno miejsce przedstawionych mu przez to kolegium. Popierałem projekt zmiany przepisów odnośnie wyboru sędziów TK opierający się na tych założeniach i wychodzący naprzeciw oczekiwaniom środowisk prawniczych wyrażonych w apelu, októrym Pan mówi. Trzeba woli politycznej, by tego rodzaju zmiany przeprowadzić, a tej na razie nie dostrzegam.
[/hidepost]