• Ważne pytania
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(10)/2012, dodano 17 lutego 2013.

Poziom merytoryczny sędziów jest bardzo wysoki
z dr. Marcinem Dziurdą,
Prezesem Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa w latach 2006–2012
rozmawiają

Krystian Markiewicz i Bartłomiej Przymusiński

(inne teksty tego autora)

[hidepost=1]

K.M., B.P.: A czy zostały wypracowane standardy dotyczące zawierania ugód? Sędziowie często się skarżą, że w sprawach z udziałem Skarbu Państwa rozmowy ugodowe stron, choć byłyby dla podatników korzystne, nie mają szans powodzenia.

M.D.: Z formalnego punktu widzenia, sytuacja jest tu całkowicie jasna. Aby zawrzeć ugodę, Prokuratoria Generalna musi mieć jednoznaczny wniosek „klienta”, czyli właściwego organu Skarb Państwa – ministra, wojewody, kierownika urzędu centralnego itp. Zaś z punktu widzenia osoby pełniącej taką funkcję, decyzja o zawarciu ugody zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem i obawą przed ewentualną kontrolą. Jeżeli Skarb Państwa przegra w sądzie 10 mln zł, to z punktu widzenia kontrolującego organu sprawa zwykle jest zamknięta. Natomiast, jeżeli w tej samej sprawie właściwy organ zaw­rze ugodę i zapłaci tylko 5 mln zł, to od razu może pojawić się pytanie: dlaczego 5 milionów, a nie na przykład 2 miliony? Problem leży w mentalności. Do ugody nie podchodzi się w taki sposób, że przynosi ona korzyść dla budżetu, a zatem i dla podatników. Niestety, podejście instytucji kontrolujących bardzo często jest takie, że żądają, aby jednoznacznie wykazać, iż sąd zasądziłby więcej, niż to wynika z ugody. Poza tym, często pojawia się absurdalne pytanie typu: dlaczego w odpowiedzi na pozew Skarb Państwa napisał, że nic się nie należy, a potem w ugodzie zgodził się zapłacić połowę dochodzonego roszczenia? Wynika to z niezrozumienia strategii procesu cywilnego, z niezrozumienia jego istoty. Jednak, w mojej ocenie, Skarb Państwa i tak zawiera ugody częściej, niż np. jednostki samorządu terytorialnego. Dosyć często zawierane są ugody w dużych sprawach infrastrukturalnych, dotyczących wielkich kontraktów budowlanych. Sama Prokuratoria Generalna jest przychylnie nastawiona do zawierania ugód, jeżeli leży to w interesie Skarbu Państwa. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy – na podstawie aktualnego orzecznictwa Sądu Najwyższego – można ocenić, że Skarb Państwa nie ma szans wygrać, co do zasady. Pozostaje jedynie walka o wysokość odszkodowania. Jednak decyzja o zawarciu ugody i jej warunkach zawsze należy do właściwego materialnoprawnego reprezentanta Skarbu Państwa, nie zaś do Prokuratorii Generalnej. Inaczej jest ze środkami odwoławczymi. O ich wniesieniu decyduje Prokuratoria Generalna, chociaż stanowisko właściwego podmiotu reprezentującego Skarb Państwa ma niezwykle istotne znaczenie. Już na etapie apelacji Prokuratoria Generalna stosunkowo często rezygnuje ze skarżenia orzeczenia. Jeszcze wyraźniej widać to na etapie Sądu Najwyższego. Zawsze bardzo wspierałem takie podejście, że nie należy wnosić skarg kasacyjnych, jeżeli nie ma ku temu dostatecznych podstaw, a w szczególności brak jest zagadnienia prawnego wymagającego rozstrzygnięcia. Pamiętając o publicznym charakterze skargi kasacyjnej, Prokuratoria Generalna w stosunkowo dużej części spraw rezygnuje z jej wnoszenia. To kwestia wiarygodności – myślę, że SN miał okazję dostrzec, że Skarb Państwa zazwyczaj nie wnosi skarg kasacyjnych „na siłę”, tylko po to, żeby wykorzystać, w sposób formalny, wszystkie środki przewidziane w KPC. To, że stosunkowo duży procent wnoszonych przez Prokuratorię Generalną skarg kasacyjnych jest przyjmowanych do rozpoznania, stanowi wynik tej wewnętrznej selekcji. Osoby z zewnątrz, wyrażające zdziwienie skutecznością Prokuratorii Generalnej, nie widzą, w jak dużej liczbie spraw urząd sam rezygnuje z wnoszenia skargi kasacyjnej, ponieważ nie ma zagadnienia prawnego uzasadniającego przyjęcie skargi do rozpoznania. Można powiedzieć, że Prokuratoria Generalna przeprowadza taki własny „przedsąd”.

K.M., B.P.: Niedawno na konferencji dotyczącej pomocy prawnej z urzędu padło żartobliwie stwierdzenie, że skoro Prokuratoria Generalna wygrywa 95% spraw, to trzeba się zastanowić nad tym, by dla jej przeciwnika ustanawiać pełnomocnika z urzędu.

M.D.: W Prokuratorii nie ma tego rodzaju presji, z jaką można się spotkać w prywatnej kancelarii, że trzeba sprawę wygrać, bo stoi nad nami klient, dla którego to jest „sprawa życia i śmierci”, a jeżeli przegramy, to nam już żadnej sprawy więcej nie powierzy. Dla radców Prokuratorii przegrane sprawy też oczywiście są bolesne, bo prowadzą je ambitni ludzie i chcieliby wygrywać. Są jednak takie sprawy, które Skarb Państwa przegrać musi. Natomiast zadaniem Prokuratorii Generalnej jest to, żeby przegrywał jak najrzadziej. A jeżeli już musi przegrać, to może uda się przynajmniej powalczyć o wysokość odszkodowania,bo przecież zdecydowana większość spraw prowadzonych przez Prokuratorię Generalną to sprawy przeciwko Skarbowi Państwa o odszkodowanie. W razie przegranej i tak zapłaci podatnik. Dlatego zawsze podkreślałem, że Skarb Państwa zasługuje na nie gorszą obsługę prawną, niż jego przeciwnicy procesowi. A jeżeli się uda, to lepszą. I bez fałszywej skromności mogę powiedzieć, że się udało. Poziom pracy prawników zatrudnionych w Prokuratorii Generalnej jest niezwykle wysoki, a statystyki jedynie to potwierdzają.

[/hidepost]