• Prawo cywilne
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(7)/2012, dodano 23 kwietnia 2012.

Wolność wypowiedzi dziennikarskiej a jej niezbędne ograniczenia

dr hab. prof. nadzw. UWr Robert Stefanicki
(inne teksty tego autora)

[hidepost=1]

Wyraźnie należy odróżnić przedstawianie przez media faktów od prezentacji opinii i sądów wartościujących. W odniesieniu do faktów problem miarkowania, czy dziennikarz nie przekroczył granic przynależnej mu swobody jest łatwiejszy, ponieważ tego rodzaju komunikaty dotyczą zdarzeń obiektywnie istniejących, a celem ich prezentacji jest informowanie opinii publicznej. Poddają się one weryfikacji według kontinuum prawda – fałsz. W wyroku z 25.2.2010 r.2 SN orzekł, że konieczność wykazania prawdziwości informacji o faktach nie jest wymaganiem nadmiernym i nie ogranicza wolności debaty politycznej. Przeciwnie, powinna skłaniać dyskutantów do warzenia wypowiedzianych słów, co jedynie przysłuży się jakości i wartości prowadzonej debaty. Bardziej złożone są kwestie związane z opiniami i sądami wartościującymi. Tworzą one jądro debaty publicznej, są wynikiem subiektywnej reakcji autora wypowiedzi na określone fakty i wydarzenia.

W wyroku z 6.9.2011 r.3 Trybunał Sprawiedliwości przedstawił tezę, że art. 8 Protokołu w sprawie przywilejów iimmunitetów Unii Europejskiej, załączonego do traktatów UE, FUE i EWEA4, należy interpretować w ten sposób, że oświadczenie złożone przez posła do Parlamentu Europejskiego poza pomieszczeniami Parlamentu, w którego sprawie wszczęto postępowanie karne w jego państwie członkowskim pochodzenia z tytułu czynu zabronionego polegającego na pomówieniu, stanowi opinię wyrażoną wczasie wykonywania przez niego obowiązków parlamentarnych, objętą zakresem immunitetu określonego wtym przepisie, tylko gdy oświadczenie to odpowiada subiektywnej ocenie, która wykazuje bezpośrednią więź zwykonywaniem takich obowiązków. Do sądu odsyłającego należy określenie, czy przesłanki te są spełnione w zawisłej przed nim sprawie.

Nie nadają się one do prostych zestawień według testu prawdziwości. Większy musi być tutaj zakres swobody kreowania treści i formy wypowiedzi, ale także w tym wypadku wolność wypowiedzi nie ma charakteru absolutnego. Pewne, niezbędne w społeczeństwie demokratycznym ograniczenia, dotyczą każdego rodzaju mediów, nie wyłączając z tego zakresu Internetu5. W odniesieniu do zbierania i opracowywania materiałów, a następnie przekazywania różnego rodzaju opinii i komentarzy, wymagane jest od dziennikarza zachowanie rzetelnego podejścia, które wyraża się koniecznością oparcia sądów wartościujących na niezbędnej bazie faktycznej6. Bez takiej podstawy trudno mówić o pełnionej przez dziennikarzy misji i oczekiwanej jakości debaty publicznej, w tym rozstrzygania politycznych sporów w czasie trwania kampanii wyborczych7. Istnieje też konieczność ustalenia przejrzystej relacji pomiędzy faktami a wszelkiego rodzaju opiniami, komentarzami i innymi sądami wartościującymi.

W powołanym wyżej wyroku SN z 25.2.2010 r. pozwany w sprawie dziennikarz przekazał komunikat, z którego treści izastosowanej formy jednoznacznie wynikało, że stanowi wypowiedź powoda będącego również dziennikarzem. Stwierdzenie wrodzaju „to już klasyka. Adam M. wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację (…)” pozwala przeciętnemu czytelnikowi odnieść wrażenie, że powód był autorem wymienionego tekstu, gdy tymczasem taki fakt nie miał miejsca. Inaczej należałoby traktować wypowiedź pozwanego wsytuacji, gdyby powyższa sentencja stanowiła luźną opinię dziennikarza o zachowaniach Adama M. Przypisywanie przez redaktora słów osobie przez nią niewypowiedzianych rodzi określone konsekwencje. Narusza wiarygodność osoby opisywanej, a ta stanowi podstawową cechę i wartość warsztatu dziennikarskiego.

[/hidepost]