- Prawo cywilne
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(7)/2012, dodano 23 kwietnia 2012.
Wolność wypowiedzi dziennikarskiej a jej niezbędne ograniczenia
[hidepost=1]
Poglądy orzecznictwa
Przegląd orzecznictwa sądów polskich rozstrzygających w kwestiach granic wolności wypowiedzi dziennikarskiej pozwala na wyciągnięcie ostrożnej tezy o akcentowaniu przez judykaturę bardziej obowiązków mediów niż ich uprawnień do odważnego występowania w charakterze publicznego strażnika demokracji8. W wyroku z 11.2.2011 r.9 SN orzekł: „Artykuł 12 ust. 1 pkt 1 ustawy z 1984 r. – Prawo prasowe10 wyraźnie wspomina o obowiązku sprawdzenia zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości i wzmacnia jego znaczenie przez użycie słowa »zwłaszcza«. Ponieważ dziennikarz obowiązany jest chronić dobra osobiste (art. 12 ust. 1 pkt 2 PrPras), powinien szczególnie troszczyć się o to, żeby swoim działaniem nie zagrozić tym dobrom ani ich nie naruszyć. Pogląd ten odnosić trzeba zwłaszcza do spraw, w których naruszenie dóbr osobistych jest konsekwencją przypisania osobie niezaangażowanej w bieżącą debatę publiczną popełniania przestępstwa kryminalnego, w oparciu o takie dowody, które były dostępne organom ścigania, lecz nie zostały przez nie uznane za dostateczne dla postawienia zarzutów”. Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości w kwestii, że opublikowany przez pozwanych dziennikarzy materiał autorski posiadał znaczenie z punktu widzenia usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa i jego prawa do informacji o istotnych faktach z zakresu współczesnej historii Polski. Jeden z wątków poruszonych w artykule dotyczył jednak powoda, jako osoby prywatnej i wiązał się z zarzuceniem mu nie tylko nieetycznego postępowania, ale wręcz współudziału w przestępstwie zabójstwa, które autorzy artykułu nazwali „największą zbrodnią polityczną PRL”. Zdaniem Sądu, dziennikarz, decydując się na sformułowanie w materiale prasowym ostrych oskarżeń, musi liczyć się z koniecznością wykazania, że istniały dostateczne podstawy do jego postawienia, a powaga zarzutu skłania do oczekiwania, iż zostanie wykazane jego prawdopodobieństwo graniczące z pewnością lub wręcz prawdziwość. Zrodzić się musi pytanie, czy stawiane dziennikarzowi wymogi dopełnienia staranności zawodowej nie są nadmierne, czy nie wychodzą poza to, co konieczne dla wykazania rzetelności wypowiedzi medialnej. Zasadniczo media nie są zobligowane do wykazania prawdopodobieństwa graniczącego z pewnością lub wręcz prawdziwości przedstawianych opinii i komentarzy, które jak wiadomo, nie poddają się testowi prawda–fałsz. Wystarczy, dla zachowania wymogów staranności profesjonalnej, oparcie się na istniejącej w danym czasie bazie pewnych istotnych informacji, które, ze względu na stan wiedzy czy dostępność aktualnych źródeł lub wyników badań, nie posiadają charakteru kompleksowego. Hamowanie aktywności dziennikarskiej w tym ostatnim wypadku naruszać może fundamentalną konstrukcję wolności wypowiedzi w społeczeństwie demokratycznym i wypełnianie społecznej misji przez media.
Ważkie, nurtujące społeczeństwo sprawy, stanowiące rdzeń publicznych debat, wymagają często szybkiej i adekwatnej do danego stanu rzeczy reakcji mediów. Ta okoliczność nie zwalnia wprawdzie dziennikarzy z dochowania wymogów staranności zawodowej w doborze dokumentów czy źródeł informacji oraz rzetelnego ich opracowywania, ale pozwala na dokonywanie wstępnej diagnozy, niekoniecznie trafionej, ale wywołującej „ferment” w środowisku opiniotwórczym, tworząc w ostatecznym rachunku wartość dodaną, w czasach dynamicznie toczących się procesów społecznych. Muszą zatem zostać wypracowane pewne mechanizmy społeczne chroniące media przed hamowaniem ich aktywności w wypełnianiu publicznej misji. Na uwagę zasługuje wyrok z 20.1.2011 r.11, w którym SN orzekł, że niewątpliwie leży w interesie społecznym krytyka realizująca wolność wypowiedzi i formułowania ocen, jednak chroniona swoboda wypowiedzi nie może posuwać się do insynuowania niewłaściwego postępowania, dyskredytującego dziennikarza, kiedy fakty nie dają ku temu podstaw. Istota sporu dotyczyła krzywdzących dziennikarkę ocen jej rzetelności zawodowej, posądzenia o manipulację odbiorcami i ich lekceważenie. Interesujące w sprawie było to, że oparła się ona w opracowanych i publikowanych materiałach autorskich na wiarygodnych informacjach ze wskazaniem ich źródła pochodzenia. Okoliczność, że późniejsze dokumenty, tj. dostępne po publikacji jej artykułu, zweryfikowały jej ustalenia, nie może stanowić okoliczności obciążającej. Ma to odniesienie także do opinii osoby, której krytyczny materiał dotyczył, zważywszy, że dziennikarka bezskutecznie zabiegała we właściwym czasie o ustosunkowanie się do materiału12. Zaskarżone przez pozwanych orzeczenie ingeruje w wolność wypowiedzi z uwagi na konieczność zapewnienia prawa do obrony dobrego imienia dziennikarki, piszącej o ważkich dla społeczeństwa, aktualnych problemach. Jest ono chronione zarówno w świetle Konstytucji, jak i ustawodawstwa zwykłego. Sąd Najwyższy zasadnie przyjął, że usunięcie skutków naruszenia dobrego imienia dziennikarki i jej wiarygodności jest konieczne, ponieważ zaufanie do mediów jest jednym z warunków ich skuteczności. Istotne w sprawie było to, że dziennikarka działała zgodnie z wymogami dobrej wiary i zasad etyki zawodowej.
[/hidepost]