• Prawo cywilne
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(7)/2012, dodano 23 kwietnia 2012.

Wolność wypowiedzi dziennikarskiej a jej niezbędne ograniczenia

dr hab. prof. nadzw. UWr Robert Stefanicki
(inne teksty tego autora)

[hidepost=1]

Podsumowanie

Podstawowym budulcem solidnego warsztatu dziennikarza jest staranność w poszukiwaniu i weryfikacji źródeł, a także solidność publikacji. Misja dziennikarska wiązana jest m.in. z umiejętnością szybkiego i odpowiedniego reagowania na wydarzenia, z niezbędnością aktualizowania przekazywanych treści, a zwłaszcza z wychodzeniem naprzeciw trudnym społecznym problemom. Praktyka społeczna wykształciła pewne reguły ułatwiające wypełnianie przez media ich podstawowych zadań. W zasadzie dziennikarz nie ma obowiązku weryfikowania prawdziwości informacji uzyskanych ze źródeł oficjalnych. Do tej kategorii zalicza się m.in. urzędowe dokumenty, autoryzowane wypowiedzi urzędników administracji publicznej. Istnieje też możliwość powoływania się w publikacji na powszechnie znane fakty, ale już w kategoriach pejoratywnych należy kwalifikować nadużywanie tej formuły. Ma to miejsce w sytuacji wmawiania adresatom, że coś jest ogólnie znane czy przyjęte, gdy nie znajduje to odzwierciedlenia w rzeczywistości. W sprzeczności z wymogami uczciwości zawodowej pozostaje również sytuacja, kiedy autor publikacji ignoruje powszechnie znane fakty (dokumenty). W życiu codziennym występują przykłady takiego pominięcia, kiedy określone dane, które dziennikarz znał lub przy zachowaniu reguł staranności znać powinien, nie pasują do przedstawianego przez niego stanowiska czy opcji politycznej, z którą się identyfikuje29.

Zasadniczo od wypełniającego misję publiczną dziennikarza wymaga się weryfikacji informacji przed ich opublikowaniem. Skala tego obowiązku zależy od społecznej wagi przedstawianych treści, ale także od możliwych konsekwencji ich upubliczniania dla jednostki. Wymóg sprawdzenia prawdziwości powoływanych informacji nabiera szczególnej wagi, gdy dotyczą one dobrego imienia osoby publicznej, wykonującej profesję zaufania publicznego, ponieważ krzywdzące publikacje mogą mieć dalekosiężny wpływ na pełnione funkcje i odbiór społeczny. Dokonanie tych zabiegów po upowszechnieniu tekstu z reguły nie wyrównuje szkody, jaką poniosła dana osoba, a często także osoby trzecie w związku z nierzetelną publikacją. W określonych sytuacjach, zwłaszcza w związku z toczącą się debatą polityczną30, m.in. poprzedzającą wybory prezydenckie, parlamentarne lub samorządowe, mogą pojawiać się trudności ze sprawdzeniem prawdziwości zawartych w przekazie treści w drodze zapoznania się ze stanowiskiem w przedmiotowej kwestii osoby, której one dotyczą. Naruszenie rzetelności może przejawiać się w pozbawieniu szans obrony takiej osoby w związku z niewykazaniem niezbędnej staranności w poszukiwaniu z nią kontaktu. Uchylanie się od takiego kontaktu, pomimo stosowanych zabiegów przez dziennikarza, z reguły poczytuje się jako potwierdzenie zarzutów. Pomówienie uczestniczącego w kampanii wyborczej kandydata może mieć siłę na tyle porażającą, że wyeliminuje go ze społecznej dobrze pojętej gry o fotel i rzutować może negatywnie na inne sfery jego aktywności w przyszłości. Muszą być wystarczające i przekonujące społecznie racje na rzecz przekazywania sądów wartościujących opartych na niesprawdzonych faktach, aby dać pierwszeństwo publikacji przed koniecznymi ograniczeniami wolności wypowiedzi.

Jak już wzmiankowałem, swoiste przywileje mediów związane są z debatą publiczną. Swoboda dyskusji na ważne dla społeczeństwa tematy i nurtujące je problemy jest rdzeniem koncepcji demokratycznego społeczeństwa, warunkiem jego rozwoju31. ETPCz konsekwentnie podkreśla szczególną wartość debaty dla prawidłowego funkcjonowania mechanizmów społecznych. Temperatura społecznego dyskursu, a przede wszystkim waga wymiany poglądów, może usprawiedliwiać wyrażanie polemicznych treści w ostrej i kontrowersyjnej formie. Dopuszcza się przekazy szokujące, a nawet obrażające32, jeżeli służą one dobrej sprawie, w szczególności likwidacji nadużyć władzy, przeciwdziałaniu korupcji, reakcji na zachowania nieetyczne. Zważywszy, że w atmosferze ostrych sporów może dojść do istotnego naruszenia dóbr osobistych jednostki, zawsze powinny być starannie wyważane proporcje pomiędzy prawem do swobody wypowiedzi (zasada) a ochroną innych wartości (wyjątek). Wszelkie próby poszukiwania konsensusu między wolnością wypowiedzi a jej ograniczeniami muszą być oparte na regułach proporcjonalności i konieczności interwencji. Zasadniczo do sądu krajowego należy, w okolicznościach konkretnego przypadku i z uwzględnieniem złożoności sporu, ocena, czy zastosowane środki są adekwatne do założonego celu i nie wychodzą poza to, co niezbędne dla jego osiągnięcia. Interwencja ETPCz powinna być rzadkością. Wypełniając swoją jurysdykcję kontrolną, Sąd ten musi przeanalizować zakwestionowaną interwencję w świetle całości sprawy, włącznie z treścią spornej wypowiedzi i kontekstami, w których została ona przedstawiona. Niewątpliwie większy zakres swobody ma dziennikarz wypowiadający się w związku z toczącą się debatą publiczną niż poza nią, przygotowując bowiem materiał redakcyjny posiada możliwość konfrontacji własnego stanowiska z adwersarzem, którego materiał dotyczy. Z reguły ETPCz ustala, czy przedmiotowa interwencja władz krajowych w sferę wolności wypowiedzi publicznej była legalna, konieczna i proporcjonalna do celu, który przez wprowadzone ograniczenie można osiągnąć z zastrzeżeniem, że do jego realizacji nie można było zastosować środków mniej ingerujących w omawiane wolności. Zasada proporcjonalności dotyczy nie tylko samego ograniczenia wolności wypowiedzi dziennikarskiej, ale także stosowanych środków. Co do zasady, państwa europejskie odchodzą od instrumentów karnych, wywołujących tzw. efekt zamrażający33. Ma on miejsce w przypadku skutków sankcji o zbyt surowym kształcie. W piśmiennictwie podkreśla się, że ściganie w drodze zastosowania instrumentów cywilnoprawnych, a nie karnych, daje wyraz neutralności państwa i pozostaje w pozytywnej konotacji ze szczególną ochroną wypowiedzi prasowych. Powyższemu stanowisku daje wyraz również orzecznictwo sądów europejskich.

[/hidepost]