• Wieści z kraju
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(38)/2019, dodano 26 marca 2020.

Opowieść o kamyku, który odbił się w nieznanym kierunku, wywołując lawinę

Joanna Hetnarowicz-Sikora

(inne teksty tego autora)

Nam, sędziom wydawało się, że możemy zapanować nad swoim losem, że wybierając prostą i równą drogę działania jako usta ustawy, osiągniemy swój cel i że jeśli tylko będziemy uważni, konsekwentni i wystarczająco zdeterminowani, to przeżyjemy swoje życie zawodowe tak, że nic nim nie zachwieje. Służba rozumiana jako stosowanie prawa w rozstrzygnięciu konkretnych ludzkich problemów, z jakimi przychodzi nam się zmierzyć na co dzień – zdawała się być esencją zawodu sędziego, a rzetelne wykonywanie tej służby na sali sądowej było determinantą wyznaczającą zakres naszej aktywności zawodowej. Młyny sądowe mieliły, bo sędziowie pchali żmudnie orzecznicze koło.

I nagle w żarna tej machiny podłożono kamyk. Najpierw jeden, potem kolejny, i kolejny… Te kamyki uruchomiły lawinę, która wstrząsnęła naszym otoczeniem, odebrała spokój i doprowadziła do przewartościowania naszego życia i nas samych. Musieliśmy zrewidować bezpieczne, bo oswojone i utrwalone, dotąd wzorce zachowań, skonfrontować naszą wiarę w to, że sędzia powinien przemawiać wyłącznie na sali sądowej, zaś dystansować się od rzeczywistości poza nią, z rzeczywistością, która zapukała do naszych sądów.

Sędziowie wychodzą z sal

Trzy lata zmagania się z próbami zmienienia porządku prawnego, systemowego przejęcia kontroli nad sądownictwem tak, by w razie konieczności zadziałały mechanizmy skutecznego zablokowania decyzji sądowych niewygodnych dla którejś z dwóch pozostałych gałęzi władzy to czas intensywnej przemiany wielu z nas, sędziów. Z cichych, trochę bezbarwnych postaci na co dzień służących prawu i obywatelom w bezpiecznych i znanych nam przestrzeniach sal sądowych jako sędziowie stawaliśmy się silnymi, coraz głębiej świadomymi odpowiedzialności za innych obrońcami prawa. Krok po kroku odkrywaliśmy prawdziwą istotę sprawowania trzeciej władzy. Z każdym kolejnym wyzwaniem stawianym przed sądownictwem przez władzę wykonawczą i ustawodawczą jako sędziowie na nowo dekodowaliśmy znaczenie roty przyrzeczenia sędziowskiego. Stać na straży prawa, służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej i jej obywatelom… To nie pompatyczne hasła. To nie obowiązek wyłącznie ograniczający się do sfery orzekania. To zobowiązanie do tego, by zawsze, bez względu na konsekwencje, stanąć po stronie wartości, na których opiera się system prawny wspólny dla wszystkich narodów europejskich.

Bo bycie sędzią to nie tylko świetna znajomość przepisów prawa i umiejętność ich interpretacji i stosowania w praktyce orzeczniczej.

Bycie sędzią to odwaga reagowania na przejawy łamania prawa także poza salą sądową. To determinacja i cierpliwość w tłumaczeniu ludziom zasad prawa i objaśnianiu konstrukcji systemu wymiaru sprawiedliwości. Bycie sędzią to stanie na straży spójności krajowego porządku prawnego z zasadami prawa międzynarodowego, w tym prawa unijnego, czy się to innym podoba, czy nie. Bycie sędzią to umiejętność pokonania obawy przed krytyką podjętych przez siebie decyzji. Bycie sędzią to pokora służenia prawu i pokorne stanie na straży praw człowieka pomimo prób zastraszania czy wywierania na sędziego nacisków. Bycie sędzią to zaszczyt, ale i wielkie, wymagające, czasem niezwykle trudne zobowiązanie…

Służenie prawu to rozumienie, że wymiar sprawiedliwości nie jest złożony z odrębnych, nigdy niestykających się bytów: sędziów, adwokatów, prokuratorów, radców prawnych, stron postępowania. Wymiar sprawiedliwości to jeden organizm, w którym każdy ma sobie przynależne miejsce i w którym każdemu powinno zależeć na sprawnym jego funkcjonowaniu w poszanowaniu fundamentalnych praw.

O tym wszystkim jako sędziowie przekonaliśmy się przez ostatnie trzy lata bardziej niż przez wszystkie poprzednie po 1989 r. I tak oto krok po kroku wychodziliśmy my, sędziowie, z sal sądowych. Wypychała nas z nich rzeczywistość. Ale też motywowało głębokie przekonanie, że sędziowie oto stają przed szansą pełnego zdefiniowania istoty swojego powołania. Kafejki prawne, udział w łańcuchach światła, akcje edukacyjne, spotkania z obywatelami poza salą sądową, analizy i oceny dokonywanych zmian w prawie formułowane przez nas w wypowiedziach medialnych… Staliśmy się śmielsi, przekonując się coraz bardziej o tym, że sędzia swą wiedzę i umiejętności prawne musi wykorzystywać również w aktywności poza salą sądową, gdy trzeba stanąć w obronie tych wartości, którym prawo, co do zasady, służy.

To przekonanie wzrastało w nas i dojrzewało w miarę jak władza wykonawcza i ustawodawcza intensyfikować zaczęła działania zmierzające do sprowadzenia sędziego do roli urzędnika. Im bardziej władza wykonawcza starała się podkreślić swoją determinację w podporządkowaniu sędziów, tym dumniej i śmielej sędziowie stawali w obronie praworządności.

Strona 1 z 3123