• Temat numeru
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 2(24)/2016, dodano 30 sierpnia 2016.

Pozycja sędziego w projekcie konstytucji PiS w perspektywie strasburskiej

dr hab. prof. UŚ Jacek Barcik

(inne teksty tego autora)

Artykuł analizuje pozycję sędziego w projekcie konstytucji autorstwa Prawa i Sprawiedliwości z 2010 r. Poszczególne regulacje projektu konstytucji są porównywane z aktualnie obowiązującą Konstytucją RP i konfrontowane ze standardem strasburskim, prezentowanym przede wszystkim w opiniach Komisji Weneckiej. W artykule omawiane są kolejno: mechanizm powoływania sędziów, kwestia niepołączalności stanowisk, problem gwarancji statusu materialnego sędziego, zagadnienie nieusuwalności sędziowskiej, problem immunitetów i postępowań dyscyplinarnych, a także konstytucyjnego organu sędziowskiego1.

[hidepost]

Wprowadzenie

W kręgach obecnie rządzącego w Polsce ugrupowania politycznego od lat przewija się pomysł uchwalenia nowej ustawy zasadniczej. Widoczna jest przy tym tendencja do idealizowania projektów konstytucyjnych autorstwa PiS przy jednoczesnym radykalnym deprecjonowaniu aktualnie obowiązującej Konstytucji RP. Zakłada się przy tym utopijną i charakterystyczną dla nieprawników tezę o omnipotent­nym charakterze regulacji prawnych, gdyż nowa konstytucja miałaby automatycznie kreować nowe silne państwo, idealny, homogeniczny światopoglądowo naród (nie społeczeństwo!) oraz nowego idealnego sędziego. Ponieważ idea zmiany konstytucji została przypomniana i „odświeżona” przez czołowych polityków PiS przy okazji święta 3 maja (czemu towarzyszą na wyrost zapewnienia, że już w tej kadencji Parlamentu znajdzie się wystarczająca większość konstytucyjna), warto przyjrzeć się, jaki pomysł na niezawisłość sędziowską i niezależność sądów ma ugrupowanie prezentujące wyłączną „wolę suwerena”. Punktem wyjścia będzie projekt konstytucji autorstwa PiS przedstawiony w 2010 r.2 Projektowane regulacje zostaną porównane z obecnie obowiązującą Konstytucją RP oraz skonfrontowane ze standardem strasburskim, przez który dla potrzeb artykułu rozumiane są przede wszystkim opinie Komisji Weneckiej3, ale także dorobek orzeczniczy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Powoływanie sędziów

Stan obecny: Konstytucja RP w art. 179 stanowi, że sędziowie są powoływani przez Prezydenta RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Co istotne, powoływani są na czas nieoznaczony, od której to zasady Konstytucja nie przewiduje wyjątków.

Projekt PiS: projekt konstytucji PiS przewiduje w art. 144 ust. 1, że sędziego powołuje Prezydent RP na wniosek Rady do Spraw Sądownictwa, wskazując sąd, w którym osoba powołana sprawuje urząd sędziowski. Przepis w tym zakresie jest zatem literalnie zbliżony do art. 179 Konstytucji RP, sprawiając wrażenie kosmetycznej zmiany. Jest ono mylne, gdyż dotychczasowy organ samorządu zawodowego w postaci Krajowej Rady Sądownictwa zastąpiony zostaje przez, złożoną w znacznej mierze przez polityków, Radę do Spraw Sądownictwa. Zapewnia to rządzącej sile politycznej znaczący wpływ na nominacje sędziowskie. Co niezmiernie ważne, wart. 144  ust. 2 znajdziemy postanowienie, że sędziego powołuje się wprawdzie na czas nieokreślony, z tym że „w przypadkach określonych w ustawie powołanie sędziego po raz pierwszy następuje na czas określony”. Postanowienie o fundamentalnym znaczeniu, mające wpływ na niezawisłość sędziowską, zostaje zatem przesunięte do materii ustawowej, bez gwarancji, że nie będzie ono traktowane rozszerzająco. Brak stabilizacji materialnej i zawodowej nowo powołanego sędziego (projekt nie określa przy tym okresu, na jaki sędzia ma być powoływany, czy ma to być np. rok, trzy lata?) może powodować, że w celu zapewniania sobie nieokreślonego czasu powołania będzie on bardziej podatny na sugestie, co do rozstrzygania spraw, płynące z ośrodka władzy wykonawczej. Nie określono przy tym ważnej kwestii, kto i na podstawie jakich kryteriów ma oceniać możliwość przedłużenia okresu powołania.

Standard strasburski: Komisja Wenecka w licznych opiniach wskazywała na pożądane standardy w zakresie powoływania sędziów. Wskazywała przy tym, że istotny jest czynnik kultury politycznej i prawnej. O ile w „starych” demokracjach wpływ demokratycznego czynnika politycznego na powoływanie sędziów jest uznawany za element tradycyjny i efektywny, o tyle w nowych demokracjach (a do takich zalicza się niestety Polska) zaangażowanie polityków w proces powoływania sędziów jest „jednym z podstawowych wyzwań”, przed którym stoją młode demokracje. Zagraża ono bowiem niezależności sądownictwa. Wprawdzie nie ma jednego modelu powoływania sędziów, który zapewniałby idealnie poszanowanie zasady podziału władzy i niezależności sądów, jednak międzynarodowe standardy faworyzują raczej „znaczną depolityzację” tego procesu. Zwłaszcza w nowych demokracjach potrzebne są wyraźne konstytucyjne postanowienia chroniące mechanizm powoływania sędziów przed politycznymi nadużyciami. Dopuszczalne jest wprawdzie powierzenie głowie państwa wykonywania aktu powołania nowych sędziów, ale pod warunkiem, że podstawowa rola w tym procesie będzie należała do niezależnego organu sędziowskiego4. W takim układzie udział głowy państwa będzie sprowadzał się do charakteru ceremonialnego, jedynie formalizującego decyzje podjęte przez organ sędziowski5 (w Polsce Krajową Radę Sądownictwa). Zatem udział głowy państwa jest dopuszczalny do granic, w których jest on związany decyzjami organu samorządu sędziowskiego6. Komisja Wenecka rozważała m.in. kwestie, czy głowa państwa może odmówić powołania kandydata zgłoszonego przez organ sędziowski, ewentualnie powołać innego kandydata spoza przedłożonej mu listy. Co do zasady, głowa państwa może odrzucić propozycję powołania konkretnej osoby jedynie wyjątkowo7, wyłączona przy tym powinna być możliwość wykonywania dyskrecjonalnej, ­arbitralnej władzy przez głowę państwa (np. odmowa powołania kandydata bez podania uzasadnienia)8. Prezydent nie może powołać kandydata nieujętego na liście przygotowanej przez niezależny organ sędziowski9. Na wypadek sytuacji, gdy prezydent odmawia „ratyfikacji decyzji rady sędziowskiej” (niedopuszczalne veto prezydenta), powinna istnieć zawarta w konstytucji norma, zgodnie z którą propozycje organu sędziowskiego wchodzą w życie bezpośrednio, bez potrzeby podejmowania jakichkolwiek działań przez głowę państwa10. Akt powołania sędziów powinien być zarazem traktowany jako prerogatywa głowy państwa, a zatem nie wymaga on kontrasygnaty rządowej11.
[/hidepost]