• Prawo ustrojowe
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 4(38)/2019, dodano 26 marca 2020.

Sędziowska odwaga – notka filozofa prawa

prof. Jerzy Zajadło

(inne teksty tego autora)

Jakiś czas temu jeden z prezydenckich ministrów (mniejsza o nazwiska), komentując różne aspekty tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości, sformułował w popularnym telewizyjnym programie publicystycznym „Kawa na ławę” następującą opinię: „Nie chodzi o to, by sędzia był odważny, lecz o to, by przestrzegał prawa”. Dziwne, że to bulwersujące zdanie przeszło bez żadnego większego echa. Wspomniany urzędnik przedstawia się bowiem zwykle jako prezydencki prawnik i w rezultacie tym większa była moja konsternacja – sprawiał wrażenie, że chyba kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego, jaką piramidalną bzdurę właśnie wypowiedział. Jest bowiem dokładnie odwrotnie, sędziego musi cechować cnota szczególnej i wyjątkowej odwagi właśnie dlatego, że stosując i interpretując prawo, musi go jednocześnie przestrzegać.

Sędziowska odwaga i etyka

Po co sędziemu odwaga? Wydaje się, że jest mu, w połączeniu z integralnością1, absolutnie niezbędna z co najmniej pięciu powodów. Po pierwsze, nie wolno mu orzekać pod presją obawy ewentualnego odwetu strony niezadowolonej z rozstrzygnięcia (np. oskarżonego w sprawie karnej czy powoda/pozwanego w sprawie cywilnej) lub krytyki szeroko pojętej opinii publicznej (np. mediów lub przypadkowego tłumu). Po drugie, nie może a priori rezygnować z przekonania o konieczności i słuszności swojego określonego rozwiązania w konkretnym stanie faktycznym i na gruncie obowiązującego prawa tylko dlatego, że jest ono pod prąd dotychczasowych poglądów doktryny czy utrwalonej linii orzecznictwa. Po trzecie, musi odrzucić od siebie myśl, że władza ustawodawcza uosabiana przez większość parlamentarną i władza wykonawcza, nie mówiąc już o jakichś pozakonstytucyjnych ośrodkach dyspozycji politycznej, stoi ponad prawem i ponad prawem stawiają aktualnie preferowaną przez siebie politykę, a w związku z tym jego orzeczenie nie będzie im się być może podobało. Po czwarte, musi wprawdzie pamiętać, że funkcjonuje w pewnym reżimie odpowiedzialności dyscyplinarnej opartym na zawodowym kodeksie etycznym, ale nie wolno mu drżeć na samą myśl, że ten reżim może być paradoksalnie uruchomiony z powodu merytorycznej i zgodnej z prawem treści jego rozstrzygnięcia. Po piąte wreszcie, w wymiarze instytucjonalnym powinien mieć świadomość, że jest częścią trzeciej odrębnej władzy opartej na zasadach niezależności i niezawisłości i w związku z tym musi mieć odwagę wystąpienia w obronie tych zasad wówczas, gdy są one zagrożone, nawet jeśli to zagrożenie płynie paradoksalnie ze strony dwóch pozostałych władz. Tak pojęta odwaga sędziowska jest więc absolutnym zaprzeczeniem tego, o co chodzi w tzw. reformie wymiaru sprawiedliwości. Trochę dziwi, ale ostatecznie i nie dziwi więc fakt, że w ogłoszonym ujednoliconym tekście Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów i Asesorów Sądowych (uchwała Nr 25/2017 Krajowej Rady Sądownictwa z 13.1.2017 r.) próżno szukać takich słów, jak „odwaga”, „odważnie” czy „odważny/odważna”, mimo że pojawiają się takie słowa i zwroty jak „godność”, „honor”, „poczucie obowiązku”, „dobre obyczaje” czy nawet „dbałość o dobro wymiaru sprawiedliwości i ustrojową pozycję wymiaru sprawiedliwości”. W konfrontacji z tzw. reformą wymiaru sprawiedliwości trudno doprawdy polskiemu sędziemu wypełnić te ostatnie wymagania bez przymiotu odwagi. To milczenie polskiego kodeksu etycznego sędziów na temat odwagi nie jest jednak czymś szczególnym – podobnie jest w analogicznych tego typu dokumentach o zasięgu globalnym (ONZ), europejskim (Rada Europy, Unia Europejska) i krajowym (wybrane państwa europejskie)2. Powszechne jest jednak przekonanie, że nawet jeśli cnota odwagi nie jest wyrażona w tych tekstach expressis verbis, to tkwi tam immanentnie między wierszami jako element i rodzaj gwarancji zasady niezawisłości sędziowskiej, ponieważ trudno być tak naprawdę niezawisłym, nie będąc jednocześnie odważnym. Chodzi przy tym o pewien szczególny typ odwagi, nie tyle fizycznej co raczej intelektualnej, jako pewnej koniecznej cechy charakteru osoby sprawującej urząd sędziego3. Nie chodzi natomiast o odwagę sięgającą granicy heroizmu czy gotowości do martyrologii – takiej musielibyśmy oczekiwać np. od sędziów w państwach totalitarnych w rodzaju nazistowskich Niemiec czy komunistycznej Rosji. Tutaj rozważamy jedynie problem odwagi w warunkach względnie normalnych, a nie w sytuacjach ekstremalnych. To jednak rodzi pytanie postawione ostatnio przez pewnego kanadyjskiego sędziego Luca Martineau4: czy istnieje sędziowska odwaga, a jeśli tak, to czy jest konieczna w demokracji?

Strona 1 z 41234