• Varia
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 2(28)/2017, dodano 14 listopada 2017.

Zimbabwe 20161

Dariusz Drajewicz

(inne teksty tego autora)

Our white African

W Harare mieszkam w dzielnicy willowej. Piękne piętrowe i parterowe domy z lat 60. przypominają bogate dzielnice miast angielskich. Centrum stolicy to smukłe, szklane bryły wysokościowców z czasów rodezyjskich. ­Patrząc na to trudno uwierzyć, że to borykające się z problemami gospodarczymi Zimbabwe. W nocy zapadają tu egipskie ciemności. Nie ma lamp ulicznych, a jak są, to nie działają. W tych ciemnościach nie trudno stać się ofiarą napadu, ale co gorsze, złamać nogę w jednej z licznych dziur w chodniku. W takiej dziurze można utknąć do rana, dopóki jakiś życzliwy spacerowicz nie wezwie pomocy. Wracam z jednego z centrów handlowych niczym nieróżniącym się od tych w Europie, może tylko wielkością i ogrodzeniem pokrytym zwojami drutu kolczastego. Jest spokojnie i cicho. Piękna, ciepła afrykańska noc. Mijam parking wypełniony drogimi SUV-ami i po przejściu przez bramę, wchodzę w czarną dżunglę żebraków i narkomanów. Jeszcze parę godzin temu aż tylu tu ich nie było. Noc daje szansę na zdobycie znaczniejszej ofiary. Dwa nieprzystające do siebie światy i każdy afrykański. Do niedawna bezrobocie, oczywiście tylko to rejestrowane – wynosiło tutaj 95%. Wsiadam do pierwszej taksówki i podaję adres. Kierowca wygląda niewiele lepiej niż panowie zza ogrodzenia. Ustalamy cenę. Ważne, bo przy wysiadaniu trzeba zapłacić wedle „widzimisię” posiadacza auta. Kierowca od razu nazywa mnie bratem, ale żąda 5 dolarów. Mówię, że zgodzę się tylko na 3 dolary, bo tyle płacą czarni hararczycy, a poza tym, dlaczego za kolor skóry płaci się więcej? Kierowca pyta z ciekawości skąd przyjechałem. From Joburg – odpowiadam, co nota bene było prawdą, bo parę dni temu byłem w Johannesburgu. Oh, my brother – mówi kierowca – you are our white African. You’re right. For you 3.

Pula, funt, dolar i rand

Spoglądam na rachunek w botswańskiej puli, brytyjskim funcie, amerykańskim dolarze i południowoafrykańskim randzie. Już nie ma zimbabweńskiego dolara. To znaczy jest, sprzedają go na ulicy w Victoria Falls. Kupują go kolekcjonerzy i wakacyjni turyści przylatujący z RPA, aby przez parę dni popatrzeć na wodospady. Zimbabweńska waluta w sposób trafny ilustruje stan gospodarki państwa. Po zmianach gospodarczych, począwszy od okupacji białych plantacji, aż po ich aneksję, zimbabweński dolar stał się praktycznie bezwartościowy. W 2008 r. za 1 dolara US płacono aż 10 miliardów zimbabweńskich dolarów. Nieliczne bankomaty nie były zaprogramowane do obsługi tak wysokich kwot. Za zakupy płacono ważąc banknoty. Przyjmowania lokalnej waluty odmawiali nawet żebracy. Ale każdy mieszkaniec Zimbabwe był miliarderem. Rozwiązanie hiperinflacyjnego problemu okazało się bardzo proste. Rząd ogłosił, że zimbabweński dolar przestał być obowiązującą walutą. Najpierw dopuszczono do obiegu dolara i Zimbabwe dołączyło do takich krajów jak Portoryko, Mikronezja, Mariany Północne, Palau, Wyspy Marshalla, Panama, Ekwador, Salwador i Timor Wschodni, w których waluta Stanów Zjednoczonych stanowi oficjalną jednostkę monetarną. Następnie zezwolono na płatność w funtach, randach, pulach, euro, a ostatnio nawet w juanach, jenach i indyjskich rupiach.

Ulice Harare

Inny biały

Jak zawsze informacje, które podaje MSZ mają przestrzec przed wizytą w niestabilnych krajach Afryki Czarnej. Zimbabwe wśród nich lokuje się wysoko. Dowiadujemy się o poważnym zagrożeniu przestępczością, w szczególności w miastach Harare i Bulawayo oraz na terenach wiejskich, o częstych kradzieżach, napadach z bronią, zagrożeniu malarią i wysoką zachorowalnością na AIDS. Ponadto, nie zaleca się podróżowania samotnie i korzystania ze środków komunikacji publicznej, ani podróżowania po zapadnięciu zmroku. A ja lubię podróżować samotnie. Spacerowałem samotnie po Harare i Bulawayo. Przebywałem na terenach wiejskich i nizinnych zagrożonych malarią. Korzystałem z lokalnych środków komunikacji publicznej i rzecz jasna podróżowałem nimi w nocy. Taki biały dla czarnych jest inny. Normalny biały chodzi w grupie z resztą białych, śpi też z innymi białymi w klimatyzowanych hotelach, ma orszak czarnych przewodników, zwiedza w miastach nieliczne muzea, a jak wyjeżdża poza nie, to tylko po to, żeby oglądać dzikie zwierzęta. A ten jest odmienny. Podróżuje samotnie, śpi w hotelach dla czarnych, włóczy się po miejskich slumsach, wiejskich zagrodach i lokalnych beerbudach. Takiego białego nie można zrozumieć. Dla przeciętnego mieszkańca Afryki takie zachowania są co najmniej osobliwe. Nie pamiętam już ile razy to słyszałem: „Po co jedziesz tam? Tam nic nie ma. Jest spalona słońcem ziemia, wynędzniali ludzie i brudna woda. Jeszcze raz mówią – tam nic nie ma”. Dla nich nic, dla mnie wszystko. Miejsca odtrącone, brudne, niechciane, wymazane, skażone to dla mnie enklawy odmiennie pięknego świata.

* Autor jest sędzią Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie (do jego niezawodowych zainteresowań należą podróże poza kontynent europejski; przebywał w: Afganistanie, Antigui i Barbudzie, Argen­tynie, Armenii, Australii, Azerbejdżanie, Barbadosie, Boliwii, Brazylii, Chinach, Chile, Dominikanie, Egipcie, Etiopii, Gambii, Gruzji, Gwatemali, Hongkongu, Indiach, Indonezji, Iranie, Izraelu, Jordanii, Japonii, Kambo­dży, Kenii, Kirgistanie, Korei Południowej, Kubie, Kuwejcie, Libanie, Makao, Malezji, Maroku, Meksyku, Nepalu, Mozambiku, Omanie, Palestynie, Papui Nowej Gwinei, Paragwaju, Peru, Republice Południowej Afryki, Saint Lucii, Senegalu, Singapurze, Tajlandii, Tajwanie, Tanzanii, Tadżykistanie, Tunezji, Turcji, Urugwaju, Uzbekistanie, Timorze Wschodnim, Zambii, Zimbabwe, Zjednoczonych Emiratach Arabskich).

1 W tekście głównym w zakresie dotyczącym danych historycznych, statystycznych i geograficznych wykorzystano informacje pochodzące z następujących źródeł: Wielki Encyklopedyczny Atlas Świata, T. 9, pod red. B. Kaczorowskiego, Warszawa 2005; A. Murphy, K. Armstrong, L. Corne, M. Fitzpatrick, M. Grosberg, A. Ham, T. Holden, K. Morgan, R. Waters, Southern Africa (brak miejsca wydania) 2013; S. Berger, Zimbabwe inflation second worst in history, „The Telegraph” (z 13.11.2008 r.); M. Wierciszewski, Druga pod względem głębokości denominacja w historii świata, „Puls Biznesu” (z 12.6.2015 r.).

Strona 2 z 212