- Temat numeru
- Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1-4(55)/2025, dodano 19 kwietnia 2026.
Wywiad z sędzią Bartłomiejem Przymusińskim – Prezesem Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”
rozmawia
EB: Jak wiesz, ja w ogóle uważam, że nie powinno być żadnych awansów w zawodzie sędziego. A wracając do Twoich planów jako Prezesa Iustitii?
BP: Ogromnym wyzwaniem jest dla nas zachęcenie młodych sędziów do wstępowania do Iustitii. Mamy konkretne pomysły na to. Cały czas podkreślamy, że ci młodzi sędziowie byli od początku objęci przez nas ochroną. Co więcej, to jeśli chodzi o tych młodych sędziów, to już też mało kto pamięta, że akurat Iustitia była inicjatorem okrągłego stołu w sprawie asesorów sądowych, którzy mieli problem z zatwierdzeniem ich przez KRS w 2017 r. Była to jeszcze KRS prawidłowo powołana. Wówczas asesorzy mieli problem z uwagi na niekompletną dokumentację przekazaną przez Ministra Ziobro. Z inicjatywy Iustitii doszło wówczas do powołania okrągłego stołu i ten problem został rozwiązany. Wiele z tych osób jest teraz sędziami – zakończyli asesurę, odebrali nominacje sędziowskie.
Myślę, że przystąpienie do największej organizacji sędziowskiej, która ma 35 lat historii, która jest silnym partnerem w międzynarodowych organizacjach sędziowskich, która oferuje dziesiątki szkoleń, oferuje możliwość rozwoju dodatkowych zainteresowań zawodowych w zespołach merytorycznych, albo także pozazawodowych jak na przykład członkowie zespołu medialnego, który jest mi szczególnie bliski z uwagi na to, że byłem przez lata rzecznikiem prasowym. To jest także możliwość rozwoju takich umiejętności które w ogóle są raczej wyłączone w karierze sędziowskiej, jak umiejętności z zakresu komunikacji. To wszystko Iustitia oferuje na poziomie niespotykanym w innych organizacjach. Myślę, że także mój przykład, jak rozwinęła się moja historia w Iustitii pokazuje, że nie muszą to być lata oczekiwania na to, aż ktoś cię zauważy, tylko że można bardzo szybko wejść bardzo wysoko, jeśli się tylko chce w tej organizacji zostawić swój ślad.
EB: No i oferujemy sobie też wzajemne wsparcie w sytuacjach, kiedy ta niezawisłość może być w jakiś sposób zagrożona. Toteż ci, którzy rozważają wstąpienie, powinni mieć na uwadze, że mogą mieć po prostu wsparcie, jeżeli chcieliby być takimi sędziami jakich potrzebuje teraz społeczeństwo. I właśnie nawiązując do tego…
BP: Jeżeli mówimy o tych wyzwaniach, które są przed zarządem, to jest przygotowanie się na potencjalnie trudne czasy. Zawsze mieliśmy oczywiście świadomość, że trzeba nieustannie działać w tym kierunku, żeby być przygotowanym na trudne czasy, ale mamy również świadomość tego, zwłaszcza po słowach jakie padły w przemówieniu inauguracyjnym prezydenta, czy po odmowach nominacji, że może być tak, że tego czasu nie mamy wiele.
EB: No właśnie to jest kolejne pytanie. Czy wierzysz w to, że sądy będą jeszcze niezależne a sędziowie niezawiśli, pomimo tego trendu z jakim mamy do czynienia w całym świecie, kontestującego demokratyczne zasady państwa prawa.
BP: Jeżeli będziemy mieli demokrację, to tak. Z drugiej strony, można to też odwrócić: jeżeli będziemy mieli niezależne sądy, to będziemy mieli demokrację. To jest wzajemne oddziaływanie na siebie. Z jednej strony, ustrój demokratyczny wymaga niezależnych sądów, z drugiej strony, niezależne sądy są jednym z istotnych bezpieczników zachowania takiego demokratycznego ustroju. Dlatego rzeczywiście wszyscy ci, którym roi się zmiana systemu władzy, zaczynają od ataku na niezależne sądownictwo. Po 8 latach obrony przed naporem na sądy, o których Jarosław Kaczyński powiedział, że były ostatnią barykadą do pokonania, pokazaliśmy, że byliśmy barykadą nie do przejścia. Jesteśmy w stanie zrobić to oczywiście jeszcze raz, jeżeli historia będzie tego od nas wymagała. Na pewno może to być znacznie trudniejsze, ale z drugiej strony, my się też wielu rzeczy nauczyliśmy i też jesteśmy do tego jeszcze lepiej przygotowani.
EB: A co mogą zrobić tacy pojedynczy sędziowie, aby wspomóc tę walkę o demokrację?
BP: Pojedynczemu sędziemu to przede wszystkim powiedziałbym, że jeżeli myślisz, że siedząc cicho w swoim pokoju, uchowasz się, to się łudzisz, bo nigdy nie wiesz, czy to właśnie do twoich drzwi nie zapukają. I nigdy nie wiesz, czy jak już zabraknie innych – tych, którzy nie siedzieli cicho w pokoju, to ty nie będziesz w tym następnym, za którym nikt nie stanie.
Zatem przekonanie takie, że najlepiej nic nie robić i to jest najlepszy sposób na przetrwanie, to jest totalna naiwność. Jest tylko jedna droga, żeby przetrwać takie trudne czasy – tj. stanąć ramię w ramię i pokazać, co to znaczy być ostatnią barykadą. To jest trochę tak jak z historią agresji rosyjskiej na Ukrainę, kiedy nikt nie wierzył w to państwo, a okazało się, że poprzez ich męstwo i nieustępliwość zatrzymany został kolos. Oczywiście ta wojna wiele kosztuje Ukraińców, nie ma wojny bez strat. Jednak mogą mieć wciąż podniesioną głowę i chciałbym, aby sędziowie mogli też chodzić z podniesioną głową, niezależnie od tego, jak trudnych sytuacji ze strony polityków będą doświadczać.
EB: Czyli jednym słowem samo orzekanie nie jest wystarczające. Niektórzy bowiem zasłaniają się twierdzeniem, że „wystarczy, że dobrze orzekam”. Wystarczy?
BP: No to będą dobrze orzekać do czasu, aż ktoś im powie, że już nie mogą tak dobrze orzekać, jakim się wydaje.
EB: Albo im zmienią Konstytucję.
BP: Albo im zmienią Konstytucję. Albo nagle zobaczą wokół siebie koleżanki i kolegów, którzy mają inne podejście do orzekania.