• Sądy za granicą
  • Artykuł pochodzi z numeru IUSTITIA 1(39)/2020, dodano 10 sierpnia 2020.

Wykorzystywanie obcego prawa do siania zamętu i wprowadzania w błąd: na przykładzie prawa francuskiego i polskiej ustawy „kagańcowej”

Laurent Pech

(inne teksty tego autora)

pobierz pdf

Jedną z ulubionych sztuczek zawartą w podręczniku każdego autokraty jest celowe posługiwanie się wprowadzającymi w błąd przykładami obcych rozwiązań, które mają usprawiedliwić autorytarne „reformy” jako zasługujące na uznanie, a jednocześnie odwracać uwagę społeczeństwa od faktycznie realizowanej likwidacji niezawisłości sędziowskiej. Działo się to wielokrotnie w Turcji Erdoğana i na Węgrzech Orbána1. Nic dziwnego, że polska partia rządząca postąpiła podobnie, a jednym z najnowszych przykładów jest zastosowanie przepisu prawa francuskiego do obrony zmiany prawa, zwanego „ustawą kagańcową”.

Wprowadzenie

Dla przykładu, Sebastian Kaleta, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, podczas debaty parlamentarnej w dniu 19.12.2019 r. odniósł się do sytuacji we Francji i twierdził m.in., że „ustawa kagańcowa”, której bronił, jest zgodna, a nawet mniej rygorystyczna niż przepisy systemu dyscyplinarnego dla sędziów przewidziane we francuskim ustawodawstwie: „Zaczynam od Francji (…) Przeczytam wam tłumaczenie przysięgłe (…). Pierwszy przepis… Udział członków wymiaru sprawiedliwości w debatach politycznych jest zakazany. (…) Sędziom zabrania się demonstrowania wrogości wobec zasad działania lub formy rządu Republiki (…), jak również wszelkich wystąpień o charakterze politycznym, niezgodnych z ograniczeniami związanymi z pełnioną funkcją. (…) zakazuje się również wszelkich wspólnych działań, które mogą uniemożliwić lub utrudnić funkcjonowanie sądów. To jest tłumaczenie. Każdy może się spierać w kwestii interpretacji, ale wydaje mi się, że przeciętny słuchacz może zrozumieć, co oznacza zakaz okazywania wrogości wobec rządu lub zakaz uczestnictwa w debatach politycznych”2.

Nie po raz pierwszy wydaje się, że urzędnicy polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości albo nie mają odpowiedniego wykształcenia, aby móc zrozumieć rozwiązania przewidziane w obcych systemach prawnych lub, co gorsza, celowo wprowadzają w błąd i przeinaczają przepisy obowiązujące w wielu państwach członkowskich UE, aby odwracać uwagę od swoich nieustannych ataków na niezawisłość sądów prowadzonych z naruszeniem zarówno polskiej Konstytucji, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, prawa UE, jak i prawa międzynarodowego3. Tak czy inaczej, ten artykuł wyjaśni pokrótce, dlaczego nie można traktować poważnie jakiejkolwiek obrony „ustawy kagańcowej” opartej na francuskich przykładach.

Wprowadzanie w błąd co do znaczenia i zakresu art. 10 rozporządzenia nr 58-1270 z 22.12.1958 r. w sprawie ustawy dotyczącej statusu sądownictwa4

Po pierwsze, chociaż prawdą jest, że art. 10 rozporządzenia nakłada na sędziów ogólny obowiązek powstrzymania się od organizowania „narad politycznych” i wykazania powściągliwości w odniesieniu do „demonstracji politycznych”, przepis ten oznacza jedynie, że sędziowie muszą korzystać ze swoich praw politycznych, w tym z prawa do wolności słowa i wolności zrzeszania się, oraz brać udział w działaniach politycznych z należytym uwzględnieniem potrzeby niezależności i bezstronności sędziów. W praktyce, zgodnie z oficjalnym Kompendium Etycznych Obowiązków Sądownictwa5, przepis ten dopuszcza jedynie sankcje za „obraźliwe lub celowo prowokujące komentarze, a także takie, które mogą podważyć obowiązek bezstronności, nałożony na sędziów”6. Jednak zgodnie z utrwaloną praktyką uznaje się, że przepis ten nie przewiduje wprowadzenia żadnej kontroli sędziów w zakresie treści ich orzeczeń, ani nie pozwala rządowi karać sędziów za wypowiedzi i/lub działania mające na celu obronę praworządności.

Podstawową kwestią, która, jak się wydaje, umknęła uwadze domorosłych ekspertów od prawa francuskiego z polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, jest to, że art. 10 rozporządzenia – przyjęty ponad 60 lat temu – należy interpretować i stosować zgodnie z dzisiejszym wymogami dotyczącymi niezawisłości sądów określonej w prawie francuskim, prawie UE i orzecznictwie EKPCz. Oczywiste jest, że art. 10 rozporządzenia nie może być wykorzystywany do karania sędziów za stosowanie się do wymogów dotyczących niezawisłości sądów lub publicznego krytykowania wszelkich „reform sądowych”, jakie władze zamierzają uchwalić, szczególnie w sytuacji, gdy przykładowo działania ówczesnych władz polskich doprowadziły do nadzwyczajnego użycia art. 7 TUE i specjalnej procedury monitorowania przez Radę Europejską. Ta ochrona wypowiedzi politycznych sędziów w kwestiach związanych z praworządnością, jest nie tylko normą prawa miękkiego7, ale jest również dobrze ugruntowana w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na podstawie art. 10 EKPCz: „Mając na uwadze w szczególności rosnące znaczenie roli podziału władz i znaczenie ochrony niezależności sądownictwa, wszelkie ingerencje w swobodę wypowiedzi sędziego w sytuacji takiej jak w przypadku skarżącego wymaga ścisłej kontroli ze strony Trybunału. Stawiane pytania dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, leżą w interesie publicznym, a debata na ogół cieszy się wysokim stopniem ochrony zgodnie z art. 10. Nawet jeśli omawiany przypadek ma skutki polityczne, sam w sobie nie jest wystarczający, aby uniemożliwić sędziemu wypowiedzenie się w tej sprawie. Kwestie związane z podziałem władz mogą obejmować bardzo ważne kwestie dla społeczeństwa demokratycznego, które wchodzą w zakres debaty politycznej”8.

Strona 1 z 512345