Prawo kontra wola polityczna

Stanowisko TK

Wyrokiem z 12.12.2012 r.1 Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 22 i 23 ustawy z 22.12.2011 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej2:

  1. są zgodne z art. 2, art. 64 ust. 1 i 2 w zw. z art. 31 ust. 3, art. 88 ust. 1 oraz art. 178 ust. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
  2. nie są niezgodne z art. 88 ust. 2, art. 216 ust. 5, art. 219 ust. 1 i 2, art. 220 ust. 1 oraz art. 221 Konstytucji.

Dwóch sędziów Trybunału zgłosiło zdania odrębne. Zdaniem M. Granata, należało stwierdzić, po myśli wnioskodawców, że art. 22 i 23 ustawy okołobudżetowej są sprzeczne z art. 178 ust. 2 Konstytucji. Natomiast według W. Hermelińskiego, Trybunał powinien orzec, że art. 22 i 23ustawy okołobudżetowej są niezgodne z art. 2 w zw. z art. 178 ust. 2 Konstytucji, zaś postępowanie w pozostałym zakresie powinno zostać umorzone.

Lektura obszernego uzasadnienia orzeczenia skłania do refleksji, przeważnie krytycznych.
[hidepost=1]

Ocena stanowiska TK

Trybunał uchylając się od wielu istotnych problemów, o czym będzie dalej mowa, znaczącą część uzasadnienia przeznaczył na cytowanie samego siebie, tj. swych orzeczeń.

Wielokrotne przytaczanie rozległych cytatów z dotychczasowego orzecznictwa Trybunału, niewiele wnoszące do istoty sprawy, to nie jedyny przykład przerostu formy (zwłaszcza jej objętości) nad treścią w uzasadnieniu wyroku. Przykładowo: zupełnie nie da się zrozumieć, dlaczego tak dużo miejsca Trybunał poświęcił na referowanie regulacji prawnych dotyczących wynagrodzeń sędziów3. Doprawdy, z punktu widzenia problemu będącego przedmiotem rozstrzygnięcia, niczemu to nie służy. Czytelnik, zwłaszcza ten, którego wyrok bezpośrednio nie dotyczy, a po uzasadnienie wyroku sięgnął ze zwykłej ciekawości, może przeczytać, jak wysokie (kilkakrotnie przewyższające średnie) wynagrodzenie zasadnicze mają sędziowie, ale także jakie inne składniki lub czynniki składają się na ich system wynagradzania lub im przysługują: a to kolejne stawki awansowe, czy dodatek za długoletnią pracę (dla niektórych) dodatek funkcyjny, a to dodatkowe roczne wynagrodzenie (tzw. trzynastka), do tego stan spoczynku, w który – gdy się przechodzi – inkasuje się niebagatelną odprawę; etc., etc. Po lekturze tego fragmentu można byłoby odnieść wrażenie: „skoro system wynagrodzeń sędziowskich aż kipi od przywilejów, to o co sędziom właściwie jeszcze chodzi?”

Jakkolwiek wnioskodawca wniósł o zbadanie zgodności dwóch artykułów ustawy okołobudżetowej ze wskazanymi przez siebie przepisami Konstytucji, to jednak trudno nie odnieść wrażenia, że istotą sprawy było, czy w drodze tzw. ustaw zwykłych ustawodawca może ingerować w treść Konstytucji, w szczególności art. 178 ust. 2. Pozostałe podane przez wnioskodawcę wzorce kontroli mają charakter formalny, związany z przebiegiem prac legislacyjnych. Powołany zaś wcześniej art. 178 ust. 2 Konstytucji ma charakter materialny. W tym zakresie najwięcej jest wątpliwości, niedomówień lub też twierdzeń wywołujących stanowczy sprzeciw.

Wielokrotnie w uzasadnieniu wyroku Trybunał powołuje się na – tak przez siebie ujmowaną – „wartość konstytucyjną”, jaką ma być równowaga budżetowa. Zachodzi tu chyba błąd polegający na porównywaniu pojęć z różnych kategorii. Konstytucja deklaruje bowiem szereg wartości, których realizację gwarantuje obywatelom (wartości materialne), a w celu ich realizacji tworzy zasadniczy szkielet organizacyjny Państwa. W celu zaś prawidłowego i – w miarę możności – niezakłóconego funkcjonowania Państwa, Konstytucja zawiera również przepisy dotyczące sfery finansowej, równowagi budżetowej etc. (rozdz. X Konstytucji – Finanse publiczne). Trudno jednak nie konstatować, że istnienie finansów publicznych i wszelkie regulacje w tym zakresie nie są celem samym w sobie, lecz środkiem służącym do urzeczywistniania celów Państwa. Porównywanie wartości stanowiących podstawę ustroju Państwa z „wartością” sui generis (wykreowaną przez Trybunał), tj. równowagą budżetową, jest nieporozumieniem. Tymczasem takiego ważenia dokonał właśnie Trybunał, opowiadając się jednoznacznie za „wartością” w postaci równowagi budżetowej. Pomijając niekonsekwencję, o której będzie szerzej mowa, taki sposób myślenia należy określić jako niebezpieczny dla demokracji i praworządności. Są wartości dla ustroju bezcenne i żadna, choćby – hipotetycznie – najbardziej katastrofalna sytuacja budżetowa nie może usprawiedliwić ich „zawieszenia”, a tak uczynił Trybunał, „zawieszając” na jeden rok element ustroju Państwa (władzy sądowniczej) w sytuacji, gdy stan finansów publicznych nie był katastrofalny: w szczególności, by trzymać się wymiernych wskaźników, nie doszło do stanów przewidzianych np. w art. 216 ust. 5 Konstytucji czy art. 86 ustawy z 27.8.2009 r. o finansach publicznych4.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Temat numeru | Skomentuj

Budżetowa godność wynagrodzenia sędziego

Wprowadzenie

Przyjęta przez Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12.12.2012 r.1 teza, że art. 22 i 23 ustawy z 22.12.2011 r. o zmianie niektórych ustaw związanych z realizacją ustawy budżetowej2 nie są niezgodne z art. 178 ust. 2 w zw. z art. 216 ust. 5 i art. 220 ust. 1 Konstytucji, nie zasługuje na aprobatę. Naszym zdaniem, należy zgodzić się z wnioskodawcą, że poprzez zaskarżoną regulację doszło do naruszenia obowiązku zapewnienia sędziom wynagrodzenia odpowiadającego godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków.

Stanowisko TK

W orzecznictwie TK3 wskazuje się, że: „konieczność zachowania równowagi budżetowej oraz właściwego stanu finansów publicznych wyznacza granice urzeczywistniania wyrażonych w Konstytucji praw i gwarancji socjalnych, stanowiąc samodzielnie przesłankę mogącą uzasadniać ich ograniczenie”. Zdaniem TK, zachowanie owej równowagi stanowi samoistną wartość konstytucyjną, gdyż od powyższego zależy zdolność państwa do działania i wypełniania jego zadań. Trybunał uzasadnia konieczność ochrony i zachowania równowagi budżetowej potrzebą zapobiegania nadmiernemu zadłużaniu się państwa, co, jego zdaniem, wynika z ogółu regulacji zawartych w rozdziale X Konstytucji oraz z jej art. 1 stanowiącego, że Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym.

Trybunał wielokrotnie podkreślał, że „dobrem szczególnie konstytucyjnie chronionym jest stan finansów publicznych”. W ocenie TK, „dobro to jest w hierarchii konstytucyjnych wartości aż tak wysoko usytuowane, że chroni je restrykcja konstytucyjna, czyli bezwzględny zakaz nadmiernego zadłużania się państwa”4. Trybunał odniósł się w szczególności do wyroku z 26.11.2001 r.5, gdzie sformułował dyrektywę „harmonijnego pogodzenia” wartości konstytucyjnych, z uwzględnieniem priorytetowego charakteru równowagi budżetowej i stabilności finansów publicznych.
[hidepost=1]
Według TK, priorytetowy charakter równowagi budżetowej znajduje również zastosowanie do reguł postępowania dotyczących wynagrodzeń sędziowskich, które – podobnie jak powyższa zasada – korzystają ze szczególnych konstytucyjnych gwarancji. Zdaniem Trybunału: „sędziowie – tak jak wszyscy inni obywatele – muszą liczyć się z tym, że sytuacja społeczno-gospodarcza państwa może wymusić zmiany obowiązującego prawa, w tym dotyczącego ich wynagrodzeń”. Wskazał on, że ustawodawca nie wycofał się z ustalonych reguł postępowania, nie zmieniając samego mechanizmu podwyższania sędziowskich wynagrodzeń. Jednorazowe i incydentalne naruszenie ustalonych reguł, do czego doszło bezspornie, nie godzi w zasadę zaufania do Państwa i stanowionego przez nie prawa.

Wydając glosowany wyrok Trybunał przyjął, że: „godność urzędu to świadomość jego wartości i szacunek dlań, żywiony zarówno przez osoby go pełniące, jak i przez osoby postronne, a szerzej – całe społeczeństwo; w pojęciu tym zawiera się także poczucie dumy z przynależności do grupy osób urząd ten sprawujących”. Podtrzymał pogląd wyrażony w uzasadnieniu postanowienia z 22.3.2000 r.6, że: „godność urzędu musi być realizowana wielopłaszczyznowo, w pierwszym rzędzie przez takie sprawowanie wymiaru sprawiedliwości, aby utrwalało ono obraz sądu bezstronnego, sprawiedliwego i niezawisłego”.

Trybunał odniósł się do ustalonych w jego orzecznictwie minimalnych wymogów dla ustawowych regulacji wynagrodzeń sędziowskich. Wynagrodzenia te powinny: „po pierwsze – być ustalane przez odniesienie do przeciętnego wynagrodzenia w sferze budżetowej i znacząco przekraczać poziom tego wynagrodzenia; po wtóre – w dłuższym okresie wykazywać tendencję wzrostową co najmniej taką samą, jak przeciętne wynagrodzenie w sferze budżetowej; po trzecie – w razie trudności budżetowych – być szczególnie chronione przed nadmiernie niekorzystnymi wahaniami”7. Trybunał zastrzegł, że nawet znaczące pogorszenie się sytuacji finansów publicznych nie może usprawiedliwiać proporcjonalnego obniżenia wynagrodzeń sędziów, wyjątkowo silnie chronionych w Konstytucji i wskazał, iż: „jedynym wyjątkiem (…) mogłaby być konieczność ich modyfikacji z powodu uruchomienia procedur naprawczych w wypadku przekroczenia przez dług publiczny 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto”8.

Trybunał kilkakrotnie zajmował się pojęciem wynagrodzenia adekwatnego do godności urzędu. Zauważył wówczas, że: „ustrojodawca zakłada, że wymiar sprawiedliwości będzie funkcjonował prawidłowo, gdy warunki pracy sędziów oraz ich wynagrodzenia będą adekwatne do godności urzędu sędziego i zakresu jego obowiązków”. Wydatki związane z pracą wszystkich organów władzy sądowniczej z istoty swojej są związane z budżetem państwa, zaś w tym stanie rzeczy zadaniem ustawodawcy jest określenie, jakie składniki i stawki wynagrodzenia będą „odpowiednie” do godności urzędu i zakresu obowiązków sędziów. Do Trybunału należy zaś zbadanie, czy normodawca nie przekroczył granic swobody wyznaczonej przez Konstytucję. Zakres tej swobody jest znaczny, gdyż art. 178 ust. 2 Konstytucji sam w sobie operuje wyrażeniami niedookreślonymi, które nie przekładają się na konkretne wielkości pieniężne. Trybunał określił elementy wyznaczające obiektywne ramy określające prawodawcy zakres swobody przedmiotowej regulacji w zgodności z Konstytucją9.

Trybunał wskazywał, że aczkolwiek poziom wynagrodzeń sędziowskich powinien być tak kształtowany, aby z jednej strony uwzględnione były wymogi zapewnienia sędziom płac „odpowiadających godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków”, a z drugiej realne możliwości budżetu państwa, to jednak nie sposób w świetle tak określonych warunków brzegowych dojść do takiego oto wniosku, iż bez względu na sytuację finansową Państwa wynagrodzenia sędziowskie powinny być sukcesywnie i stale podnoszone. Zdaniem Trybunału, takiej powinności nie da się z treści art. 178 ust. 2 Konstytucji z pewnością wyprowadzić10.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Temat numeru | Skomentuj

Zgromadzenie wierzycieli we właściwym postępowaniu upadłościowym

Ustawa z 28.2.2003 r. – Prawo upadłościowe i naprawcze wprowadziła istotne zmiany w zakresie roli wierzycieli w postępowaniu upadłościowym. W niniejszym artykule omówiono zgromadzenie wierzycieli we właściwym postępowaniu upadłościowym, poczynając od jego zwołania, poprzez wskazanie na jego kompetencje i wreszcie scharakteryzowano sam przebieg zgromadzenia.

Wprowadzenie

Jedną z naczelnych zasad postępowania upadłościowego i naprawczego jest zasada dominacji wierzycieli1. Jej istota przejawia się m.in. w tym, że wierzyciele mają dość szerokie prawo wpływu na przebieg postępowania upadłościowego2, a w szczególności poprzez uchwały organu, jakim jest zgromadzenie wierzycieli3. Jednak w praktyce może być tak, że nie zostanie ono zwołane w niektórych postępowaniach w toku całego ich przebiegu4, chociaż sami wierzyciele powinni być żywotnie zainteresowani funkcjonowaniem tego ustawowego organu. Ponadto, należy zauważyć, że powiększający się zakres obowiązków sędziego-komisarza może wpłynąć na coraz częstsze zwoływanie zgromadzenia.

Ustawodawca powierzając dużą część władzy w postępowaniu upadłościowym sędziemu-komisarzowi przewidział niewiele spraw, w których bezwzględnie wymagana jest uchwała zgromadzenia wierzycieli w celu realizacji ich interesów. Taki stan rzeczy nie przemawia jednak wcale za słusznością tezy J. Korzonka5, według którego jakkolwiek zgromadzenie wierzycieli jest wprawdzie organem postępowania upadłościowego, to jednak dla prawidłowego przebiegu tego postępowania nie jest ono organem koniecznym.
[hidepost=1]

Zwołanie zgromadzenia wierzycieli

Po tych niezbędnych uwagach wprowadzających należy przystąpić w pierwszym rzędzie do rozważań związanych z procedurą zwoływania zgromadzenia wierzycieli.

Prawo upadłościowe i naprawcze wyłączne uprawnienie do zwołania zgromadzenia wierzycieli przyznaje sędziemu-komisarzowi6. Zgodnie bowiem z treścią art. 191 ustawy z 28.2.2003 r. − Prawo upadłościowe i naprawcze7, sędzia-komisarz zwołuje zgromadzenie wierzycieli wówczas, gdy według przepisów tego prawa wymagana jest uchwała zgromadzenia, a więc w sytuacjach określonych w art. 63 pkt 3, art. 199 ust. 2, art. 203, 232, 281 i n. oraz art. 298 i n. PrUpN. Ponadto, obowiązany jest zwołać zgromadzenie na wniosek przynajmniej dwóch wierzycieli. Wniosek taki wierzyciele mogą złożyć wspólnie lub każdy z osobna8. Wynika z tego jasno, że zwołania zgromadzenia nie może domagać się tylko jeden wierzyciel, nawet gdyby posiadana przez niego wierzytelność była bardzo wysoka. Jak się słusznie podnosi w literaturze9, wniosek o zwołanie zgromadzenia wierzycieli powinien określać przedmiot obrad. Wierzyciele występujący z wnioskiem o zwołanie zgromadzenia powinni mieć łącznie nie mniej niż trzecią część ogólnej sumy uznanych wierzytelności, a zatem takich, które zostały umieszczone na liście wierzytelności ustalonej przez sędziego-komisarza. Wierzytelności zgłoszone, lecz jeszcze nieuznane, nie uprawniają zatem do zgłoszenia przedmiotowego wniosku. Natomiast nie ma przeszkód do złożenia wniosku o zwołanie zgromadzenia przez tych wierzycieli, których wierzytelności zostały zakwestionowane poprzez zgłoszenie sprzeciwu co do ich uznania10. Wreszcie należy zaznaczyć, że również wierzytelności zależne od warunku zawieszającego11, jeżeli zostały uznane, także uprawniają do zgłoszenia wniosku o zwołanie zgromadzenia12. Wierzyciele mający powyższe wierzytelności mogą uczestniczyć w zgromadzeniu wierzycieli, jeżeli ich do tego dopuści sędzia-komisarz. Dopuszczając do udziału w zgromadzeniu, sędzia-komisarz oznacza jednocześnie sumę, z jaką wierzyciele głosują. Syndyk ani upadły nie posiadają prawa wystąpienia z wnioskiem o zwołanie zgromadzenia, mogą natomiast zwrócić się z takim wnioskiem do sędziego-komisarza, który nie jest jednak nim związany13.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Prawo cywilne | Skomentuj

Zwalczanie przestępczości gospodarczej w Polsce na tle doświadczeń brytyjskich – wybrane zagadnienia

Wielka Brytania jest krajem o daleko dłuższych oraz bogatszych doświadczeniach w walce z przestępczością gospodarczą niż Polska. W ostatnich latach kraj ten skoncentrował swoje wysiłki w tej walce na podniesieniu skuteczności ścigania sprawców oszustw, uznając, że to ta kategoria przestępstw szczególnie zagraża społeczeństwu, gospodarce oraz wizerunkowi kraju jako centrum gospodarczego i finansowego. Sprawa Amber Gold pokazała, że także Polska powinna zintensyfikować wysiłki w walce z przestępczością gospodarczą. Jak zostało to wykazane w niniejszym artykule, w tym celu warto odwołać się do doświadczeń brytyjskich, zarówno w zakresie rozwiązań instytucjonalnych, jak i rozwoju współpracy pomiędzy wszystkimi podmiotami zajmującymi się przestępczością gospodarczą oraz z sektorem gospodarczym. Ważne jest również zapewnienie fachowego wsparcia i szkoleń ze strony ostatniego ze wskazanych podmiotów.

[hidepost=1]

Wprowadzenie

Sprawa spółki Amber Gold stanowi kolejny przykład tzw. afery gospodarczej, których w ciągu ostatnich 24 lat było już wiele w naszym kraju1. Podobnie, jak to już miało wielokrotnie miejsce w przeszłości, sprawa ta wywołała liczne dyskusje, w szczególności odnoszące się do poziomu przygotowania polskich organów ścigania, prokuratury oraz sądów do zajmowania się zwalczaniem przestępczości gospodarczej, zwłaszcza jej najpoważniejszej postaci2. W toku tej ­dyskusji zostało wyrażonych wiele negatywnych ocen odnośnie kompetencji oraz sprawności pracy instytucji, do których zadań należy zajmowanie się tą, obiektywnie najtrudniejszą, dziedziną przestępczości. Pomimo jednak upływu długiego okresu czasu od nagłośnienia sprawy Amber Gold, nie tylko nie wprowadzono w życie żadnego środka naprawczego, ale nawet nie zaproponowano żadnego programu, który miałby na celu podniesienie zdolności do zwalczania przestępstw ekonomicznych. A że wiele spraw w tym zakresie wymaga naprawy, nie trzeba chyba nikogo przekonywać, zwłaszcza wśród praktyków prawa. Sprawa Amber Gold ujawniła przy tym wiele nieprawidłowości w tej dziedzinie, takich jak skoncentrowanie ścigania przestępstw gospodarczych, w tym tych najpoważniejszych, w prokuraturach najniższego szczebla3, brak specjalizacji policjantów, prokuratorów i sędziów w przestępczości gospodarczej, problemy z uzyskaniem rzetelnych opinii biegłych, wysokie koszty opinii biegłych. Dotychczasowy brak reakcji na ujawnione nieprawidłowości oraz problemy skłania do podjęcia próby przedstawienia własnych propozycji w tym zakresie. Przy formułowaniu tych propozycji odwołano się do doświadczeń Wielkiej Brytanii w zwalczaniu przestępczości gospodarczej. Warto bowiem pamiętać, że także ten kraj doświadczył wielu głośnych afer gospodarczych, w szczególności w latach 70. i 80. minionego stulecia. Afery te podważyły zaufanie do Wielkiej Brytanii, a w szczególności do Londynu jako światowej stolicy finansowej4. W związku z tym, od lat 80. ubiegłego stulecia podjęto wiele działań zmierzających do poprawienia skuteczności zwalczania przestępczości gospodarczej w Wielkiej Brytanii5. Proces ten nadal nie uległ zakończeniu, a ostatnie lata obfitują w kolejne działania, w szczególności dotyczące zwalczania oszustw oraz zorganizowanej przestępczości gospodarczej. Bogate doświadczenia tego kraju z powodzeniem mogą zostać wykorzystane w Polsce – pomimo istotnych różnic, jakie zachodzą pomiędzy naszymi krajami. Na wstępie niniejszego artykułu należy ponadto zaznaczyć, że ma on charakter skrótowy i obejmuje jedynie wybrane zagadnienia.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Prawo karne | Skomentuj

Pytania prejudycjalne polskich sądów

W artykule przybliżono procedurę postępowań prejudycjalnych, jakie sądy państw członkowskich UE mogą, a niekiedy muszą wnosić do Trybunału Sprawiedliwości UE. Zbadano polską praktykę sądową, wskazując najważniejsze problemy wiążące się z omawianą procedurą.

Wprowadzenie

Istotą pytania prejudycjalnego jest zapewnienie jednolitej wykładni i stosowania prawa Unii Europejskiej na terytorium wszystkich państw członkowskich. Z pytaniem prejudycjalnym może, na podstawie art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE (TFUE)1, wystąpić każdy sąd krajowy, w przypadku, gdy w związku z konkretnym, toczonym na jego forum sporze pojawi się zagadnienie dotyczące wykładni lub ważności aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne UE. Dotyczy to także sądów rejonowych, przy czym zadanie pytania powinno być poprzedzone ustaleniem stanu faktycznego sprawy, czyli po przeprowadzeniu postępowania dowodowego. W sytuacji, gdy konieczność wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym pojawi się w sprawie zawisłej przed sądem krajowym, którego orzeczenia nie podlegają zaskarżeniu według prawa wewnętrznego, sąd ten jest jednak zobowiązany wnieść sprawę do TSUE. W polskim przypadku będzie to Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny i Trybunał Konstytucyjny. Choć przedłożenie pytania TSUE należy do sądu krajowego, to strona w postępowaniu może nakłonić sąd do sformułowania pytania, wnosząc odpowiednie pismo procesowe, a nawet projekt pytania.

Pytania prejudycjalne składane przez sądy administracyjne i cywilne

Analiza pytań prejudycjalnych składanych przez sądy polskie od momentu przystąpienia RP do UE, czyli od 1.5.2004 r., pozwala na wysnucie kilku wniosków. Po pierwsze, początkowo nikła ich liczba stopniowo wzrasta (na oficjalnej stronie internetowej TSUE odnotowano 52 pytania prejudycjalne pochodzące z Polski, z czego 45 spraw zostało już zakończonych, a 7 jest w toku2), co pozytywnie świadczy o stopniowym oswajaniu się sędziów polskich z tym instrumentem prawa europejskiego.
[hidepost=1]
Po drugie, w zdecydowanej większości pytania prejudycjalne składane są przez sądy administracyjne. Aktywny w tej materii jest zwłaszcza NSA, który złożył aż 20 spośród wszystkich polskich pytań. Pozostałe sądy administracyjne zadały odpowiednio: WSA w Gdańsku (3 pytania), WSA w Poznaniu (2 pytania), WSA w Łodzi (2 pytania), WSA we Wrocławiu (2 pytania), WSA w Białymstoku, Bydgoszczy, Gliwicach, Krakowie i Warszawie (po 1 pytaniu). Łącznie na sądy administracyjne przypadają aż 34 pytania prejudycjalne spośród 52 pytań pochodzących z Polski. Pozostałe 18 pytań zadały: Sąd Najwyższy (5 pytań), Sądy Apelacyjne (2 pytania), Sądy Okręgowe (2 pytania), Sądy Rejonowe (8 pytań). Ciekawostką jest fakt, że jedno pytanie pochodziło od Krajowej Izby Odwoławczej. TSUE uznaje bowiem, że pojęcie sądu, jako podmiotu uprawnionego do zadania pytania, jest autonomicznym pojęciem prawa UE. Przy jego ustalaniu Trybunał ocenia takie czynniki jak to, czy organ działa na podstawie ustawy, a nie tylko umowy stron, czy ma charakter stały, czy na podstawie przepisów prawa wydaje wiążące orzeczenia, czy ma charakter niezawisły, a także, czy postępowanie jest kontradyktoryjne.

Po trzecie, nie można twierdzić, że pytania prejudycjalne w większości zadają sądy ostatniej instancji, od których nie ma możliwości odwołania. Analiza pytań pozwala stwierdzić, że statystyka rozkłada się tutaj niemal po równo, tzn. połowę polskich pytań wystosowały sądy ostatniej instancji, połowę zaś sądy niższych instancji.

Po czwarte, wydaje się, że sądy polskie opanowały sposób redakcji pytań prejudycjalnych. Niedopuszczalne jest bowiem pytanie TSUE o zgodność prawa krajowego z prawem UE. Trybunał nie ma kompetencji do rozstrzygania tak sformułowanych pytań. Prawidłowo zadane pytania powinno brzmieć: „czy dany przepis X prawa UE (należy podać odnośny przepis) zezwala lub zakazuje Y (tutaj podaje się to, co wynika, z wchodzącego w grę przepisu prawa krajowego)”. Pytanie powinno mieć formę zamkniętą, zaś odpowiedź na nie musi być pozytywna lub negatywna. Artykuł 94 Regulaminu postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości3 precyzuje treść wniosku prejudycjalnego. Powinien on zawierać:

  • zwięzłe omówienie przedmiotu sporu oraz istotnych okoliczności faktycznych sprawy, jakie ustalił sąd odsyłający, lub co najmniej wskazanie okoliczności faktycznych, na jakich oparte są pytania;
  • treść przepisów krajowych mogących mieć zastosowanie w sprawie oraz, w stosownym przypadku, wskazanie istotnego dla sprawy orzecznictwa sądów krajowych;
  • omówienie powodów, dla których sąd odsyłający rozpatruje kwestię wykładni lub ważności określonych przepisów prawa UE, jak również związku, jaki dostrzega on między tymi przepisami a uregulowaniami krajowymi, które znajdują zastosowanie w postępowaniu głównym.

Wychodząc naprzeciw potrzebom sądów, TSUE, wydał także w 2012 r. Zalecenia dla sądów krajowych, dotyczące składania wniosków o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym4. Pomocne mogą być także postanowienia Regulaminu TSUE, zwłaszcza jego Tytułu III („Odesłania prejudycjalne”).

Do rzadkości należą sytuacje oczywistej niedopuszczalności odesłania prejudycjalnego ze względu na uchybienia formalne.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Z trybunałów europejskich | Skomentuj

Trzeba się umieć postawić
z prof. Ewą Łętowską,
rozmawiają

Krystian Markiewicz: Jak Pani Profesor postrzega prawo?

Prof. Ewa Łętowska: Interesuje mnie „błędologia”, czyli rozdźwięk w prawie pomiędzy tym jak jest i tym, jak być powinno. Szczególnie zwracam uwagę na błędy, dysfunkcjonalności, kontrproduktywność: tekstów prawa, jego mechanizmów i praktyki. Także sądowej. I o tym chętnie mówię i piszę. Z tym, że kwituje się to potem kuluarowo „Pani Łętowska nie lubi sędziów”. Mnie interesują błędy, jako problem badawczy. Jeżeli coś działa dobrze, to nie jest to wyzwanie, bo jak jest dobrze, to po co pisać? Jest przecież cudownie. A sędziów kocham. En masse. Tylko czasem mi się wyniki ich działania nie podobają. A oni też przecież tworzą prawo, a już co najmniej dyskurs prawniczy, decydujący o tym, co nie-prawnicy uważają za prawo.

Bartłomiej Przymusiński: Czyli można powiedzieć, że to jak w mediach – „The Bad News is Good News”?

E.Ł.: Tak. Błędy są interesujące od strony badawczej. Problemem, na który powinna przede wszystkim zwrócić uwagę i „Iustitia”, i Krajowa Rada Sądownictwa, jest budzenie w sędziach poczucia przekonania, że to co robią, jest ważne. To przecież tworzenie rzeczywistości prawnej, tej funkcjonującej społecznie i że ta ważność, wynikająca zresztą z Konstytucji, powinna znajdować przełożenie na społeczną ocenę sądownictwa. Mam wrażenie, że mało kto się teraz nad tym zastanawia. Prof. Czapiński w swoich diagnozach społeczeństwa sygnalizuje, że spada zaufanie do państwa i prawa, a przecież – niestety – ma w tym spory udział także Trzecia Władza. To ma dwojakie konsekwencje: po pierwsze, sądy pracują na taką sytuację, ale jednocześnie one same z tego powodu cierpią. Sąd działający w społecznej dezaprobacie czy przy braku szacunku lub przynajmniej zrozumienia dla tego, co robi, jest na straconej pozycji. Sądy po zmianie ustrojowej dochrapały się podwyższenia pozycji jako trzecia z władz. Konstytucyjnie działają bardziej przy „otwartej kurtynie”, ale jednocześnie zostały skonfrontowane ze znacznie ostrzejszymi wymogami, dotyczącymi np. wiedzy fachowej, bo system prawa jest trudniejszy i inaczej funkcjonuje w warunkach istnienia prawa unijnego, praw człowieka. Jest konfrontowany z bardziej wygórowanymi oczekiwaniami. I tu już sądy zbierają cięgi trochę nie za swoje grzechy. Jeżeli mamy do czynienia z fatalnym ustawodawstwem (a tak właśnie jest), to tego przecież nie naprawi żaden sąd – do pewnego momentu mógłby, ale od pewnego momentu nie ma takiej możliwości. W czasach mojej młodości znane było powiedzenie w gremiach legislatorów „nie przejmujmy się szczególnie, dobry sąd da sobie radę”. Od wielu lat już tego zawołania nie słyszę i zastanawiam się dlaczego? Czy dlatego, że już nie ma wiary w to, że naprawi to sąd, czy też w ogóle od trzeciej władzy nie można tego nawet oczekiwać, z uwagi na zakres zepsucia prawa? Do tego dochodzi fakt, że mamy do czynienia ze znacznie trudniejszym systemem prawa. W znajomości prawa dziś idzie nie o to, aby znać wszystkie gałęzie prawa, ale, żeby wiedzieć, gdzie są punkty zapalne, punkty strategiczne, w których koniecznie trzeba albo zapytać albo poszukać rozwiązania, wręcz je wykonstruować. Ot, nie tak dawno jednemu sądowi wyszło z wykładni, że picie denaturatu na świeżym powietrzu to nie jest karalne publiczne spożywanie alkoholu, skoro ustawa odnosi zakaz do alkoholu spożywczego. Rozumiem szacunek dla zasady ścisłej wykładni prawa penalnego. Ale czy to nie można w takim wypadku zasygnalizować wątpliwość co do ratio legis, +czy to wyższej instancji, czy Trybunałowi Konstytucyjnemu? Bo bierne poddanie się przez sąd wynikowi wykładni językowej naraża na śmiech, a na to żaden sąd nie powinien sobie pozwolić. Mam jednak silne przekonanie, że wobec sądu są ogromne oczekiwania, że naprawi to, co zepsuł ustawodawca, że stawi czoła rozedrganym populistycznie politykom. I mógł­by, naprawdę, choć trochę, bo margines sytuacyjnej oceny sędziego – jest większy, niż się mniema.

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Ważne pytania | Skomentuj

Sąd Najwyższy w obronie niezależności władzy sądowniczej

Od 1.1.2013 r., na mocy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 25.10.2012 r. w sprawie ustalenia siedzib i obszarów właściwości sądów apelacyjnych, sądów okręgowych i sądów rejonowych1, z sądowej mapy Polski zniknęło 79 sądów rejonowych, które przekształcono w wydziały zamiejscowe. Zmiana ta wywoływała ogromne kontrowersje.

Wprowadzenie

Jednym z zarzutów wobec „reformy” było to, że rozporządzenie zostało podpisane nagle i bez odpowiedniego czasu na przygotowanie się w sądach do tej zmiany. Nie zapewniono odpowiedniego czasu na rozpoznanie odwołań sędziów od decyzji o przeniesieniu na inne miejsce służbowe: decyzje doręczano w ostatnich dniach listopada 2012 r., tj. miesiąc przed likwidacją sądu. Było oczywiste, że Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło działać metodą faktów dokonanych: sędziowie mogą się odwoływać, ale i tak zanim zostaną rozpoznane odwołania, będą musieli od 1.1.2013 r. podjąć obowiązki w nowym sądzie. Kwestia ta była niezwykle kontrowersyjna, gdyż procedura przeniesienia sędziego, w tym procedura odwoławcza, okreś­lona w art. 75 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych2 jest niezwykle skąpo uregulowana. Pojawiały się zatem głosy, że decyzja o przeniesieniu staje się wykonalna dopiero z dniem uprawomocnienia, tj. upływu terminu do złożenia odwołania lub rozpoznania odwołania przez Sąd Najwyższy. W tej sytuacji były poważne wątpliwości, czy sędziowie, którzy oczekują na rozpoznanie odwołania, mogą orzekać.

Ostatecznie jednak większość przeniesionych sędziów zdecydowało się przystąpić do orzekania w nowych sądach z dniem 1.1.2013 r. Bez wątpienia duży wpływ na ich decyzję miało stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa z 14.11.2012 r., w którym Rada stwierdziła, że decyzja Ministra o przeniesieniu sędziego „podlega realizacji z chwilą w tej decyzji wskazaną, bez oczekiwania na wynik postępowania odwoławczego”.

Stanowisko SN

Odwołania 324 sędziów trafiły na wokandę Sądu Najwyższego, Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Przy rozpoznaniu jednego z odwołań SN postanowił przedstawić Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne3: „czy art. 75 § 3 w związku z art. 75 § 2 pkt 1 PrUSP jest zgodny z art. 180 ust. 2 i 5 w związku z art. 180 ust. 1, art. 178 ust. 1, art. 179 i art. 186 ust. 1 oraz w związku z art. 173 i art. 10 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej?”W uzasadnieniu pytania prawnego do TK podniesiono, że oddanie decyzji co do określenia miejsca służbowego sędziego organowi władzy wykonawczej narusza zasadę podziału władz i prowadzi do ingerencji czynnika administracyjnego w zakres władzy sądowniczej. Z przepisów Konstytucji, w ocenie SN, nie można wywieść, że Konstytucja przyzwala na przeniesienie sędziego na inne miejsce służbowe, wbrew jego woli, na podstawie decyzji podejmowanej samodzielnie przez organ władzy wykonawczej, bez udziału organów władzy sądowniczej, Krajowej Rady Sądownictwa i Prezydenta RP. Ponadto, podstawa przeniesienia sędziów nie znajduje oparcia w art. 180 ust. 5 Konstytucji, gdyż nie miała miejsca zmiana ustroju sądów ani zmiana granic okręgów sądowych na mocy ustawy. Po zadaniu tego pytania prawnego SN odroczył rozpoznanie odwołań sędziów do czasu orzeczenia TK.

Na wokandę SN trafiła jednak wkrótce kolejna sprawa, w której pojawił się problem zgodności z prawem decyzji o przeniesieniu sędziów. Sąd Rejonowy w Lęborku, wydział zamiejscowy w Bytowie w osobie sędziego Wiesława Sługiewicza przedstawił Sądowi Najwyższemu, przy okazji rozpoznawania jako sąd II instancji skargi na orzeczenie referendarza sądowego, pytanie prawne. W pytaniu tym poddano w wątpliwość charakter prawny, skuteczność i prawidłowość decyzji Ministra Sprawiedliwości przenoszącej sędziego. Postanowieniem z 11.4.2013 r.4 Sąd Najwyższy przedstawił zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia powiększonemu składowi. W dniu 17.7.2013 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę składu siedmiu sędziów SN5, w której tezie stwierdzono, że: „decyzja Ministra Sprawiedliwości o przeniesieniu sędziego na inne miejsce służbowe wydana na podstawie art. 75 § 3 w zw. z art. 75 § 2 pkt 1 PrUSP – jeżeli jest zgodna z prawem – wywołuje skutek od chwili doręczenia jej sędziemu”. Teza rozstrzygała zatem, że odwoływanie się przez sędziego nie ma wpływu na skuteczność decyzji o przeniesieniu. Wydawało się, że Minister Sprawiedliwości może spać spokojnie. Gdy jednak w październiku opublikowano uzasadnienie uchwały okazało się, że Sąd Najwyższy uważa przeniesienia sędziów, dokonane przez podsekretarzy i sekretarzy stanu, za nieważne. W ocenie Sądu Najwyższego, skład z udziałem „nieważnie przeniesionych” sędziów jest składem nienależycie obsadzonym i postępowanie z udziałem takich sędziów jest nieważne.

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Sprawy bieżące | Skomentuj

Postępowanie zabezpieczające w sprawach o rozwód
(Warszawa, 20.9.2013 r.)

W dniu 20.9.2013 r. w siedzibie Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie odbyła się konferencja „Postępowanie zabezpieczające w sprawach o rozwód”. Spotkanie zostało zorganizowane przez Fundację Centrum Szkolenia Sędziów „IUSTITIA” i Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie.

Spotkanie prowadziły Wiceprezes Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie ds. cywilnych Katarzyna Wilczyńska oraz Wiceprezes Zarządu Fundacji SSO Magdalena Marczyńska.

W toku konferencji, prelegenci Ryszard Sarnowicz, Sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie oraz adw. dr Marcin Cieśliński, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego w Warszawie omówili problematykę związaną ze zmianą przepisów w zakresie zabezpieczeń, wybrane kwestie proceduralne rodzące najwięcej rozbieżności orzeczniczych, w szczególności związane ze sposobem roztoczenia pieczy nad wspólnymi małoletnimi dziećmi na czas trwania procesu o rozwód. Mecenas Marcin Cieśliński przedstawił kontrowersje prawne związane w szczególności z trybem procedowania sądów w trakcie rozpoznawania wniosków o zabezpieczenie, wskazując jednocześnie na praktyczne aspekty proponowanych rozwiązań. Natomiast Sędzia Ryszard Sarnowicz podczas analizy orzecznictwa sądów I instancji omówił najczęściej popełniane uchybienia przez sądy oraz główne przyczyny zmian i uchyleń orzeczeń wydawanych przez sądy I instancji.

Już w trakcie wykładów zrodziła się gorąca dyskusja, podczas której uczestniczący w szkoleniu sędziowie przedstawiali swoje wątpliwości, postulaty i stanowiska co do poszczególnych rozwiązań.

W spotkaniu uczestniczyła też przedstawiciel Biura Rzecznika Praw Dziecka, która na koniec spotkania przedstawiła omawianą problematykę z punktu widzenia skarg wpływających do Biura oraz poszczególne przypadki interwencji Rzecznika w przedmiotowych sprawach.

Szkolenie spotkało się z dużym zainteresowaniem ze strony sędziów i osób na co dzień zajmujących się problematyką poruszaną przez wykładowców, czego wyrazem było zgłoszenie się ponad 60 sędziów z całego kraju. Kolejne szkolenie z tego tematu odbędzie się w pierwszym kwartale 2014 r. w Katowicach.

 Edyta Bronowicka - Autorka jest sędzią Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy w Warszawie, prezesem Fundacji Centrum Szkolenia Sędziów „Iustitia”.

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Inne wydarzenia

  • W dniu 12.9.2013 r. w Krakowie odbyło sie spotkanie przedstawicieli Zarządu SSP „Iustitia” z kierownictwem Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Rozmowy dotyczyły przyszłej współpracy Stowarzyszenia ze Szkołą w zakresie rozszerzenia możliwości kształcenia ustawicznego sędziów. Komunikat po spotkaniu został opublikowany na stronie internetowej SSP „Iustitia”. Spotkał się on z reakcją Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Sędziów, którego komunikat jest dostępny na stronie internetowej tego stowarzyszenia.
  • W dniu 19.9.2013 r. w Warszawie członkowie władz SSP „Iustitia” uczestniczyli w spotkaniu z Ministrem Sprawiedliwości. Zarząd SSP „Iustitia” wskazał na następujące problemy: potrzebę współpracy w zakresie związanym ze zmianami procedury karnej, udział SSP „Iustitia” w pracach ministerialnych nad zmianami prawa, istnienie luki w prawie co do konsultacji zmian w ustawach z III władzą (sądami i ich organami, w tym samorządowymi), wprowadzanie e-protokołu i kwestie z tym związane, inicjatywę utworzenia Domu Sędziego Seniora, projekt dokumentu kończącego serię debat Okrągłego Stołu Dla Sądownictwa, konieczność zmian prezydenckiego projektu ustawy dotyczącej reaktywacji małych sądów. W dniu 30.9.2013 r. odbyło się zebranie członków Oddziału Wrocławskiego SSP „Iustitia”, na którym dokonano wyboru władz Oddziału. Zebranie wybrało na Prezesa Zarządu Oddziału, ponownie, SSO Tadeusza Szewiołę (jest to już piąta kadencja Prezesa), trzech Wiceprezesów Zarządu w osobach: SSO Agata Regulska, SSO Witold Firkowicz i SSR Paweł Pośpiech oraz Komisarza Oddziału SSO Wojciecha Łukowskiego.
  • W dniu 5.9.2013 r. w Berlinie odbyło się spotkanie polskiej delegacji z przedstawicielami nauki oraz osobami reprezentującymi Ministerstwo Sprawiedliwości Nadrenii – Palatynatu. Ze strony polskiej w obradach uczestniczyli przedstawiciele KRS oraz w imieniu SSP „Iustitia” SSO Dorota Marszałkowska i SSR Jarosław Dudzicz. Spotkanie służyło pozyskaniu informacji, jakie obecnie rozwiązania z zakresu autonomii wymiaru sprawiedliwości w Polsce, wspierania niezawisłości sędziowskiej obowiązują obecnie w Polsce, jaki jest stan faktyczny i jaka rozwinęła się na tym gruncie praktyka. Nie była to zatem wymiana doświadczeń, a jedynie ich pozyskiwanie.
  • W dniach 4–6.10.2013 r. w Dźwirzynie odbyła się konferencja szkoleniowa, organizowana przez Oddział w Szczecinie pt. „Zagrożenia niezawisłości i bezpieczeństwa sądów”.
  • W dniach 11–13.10.2013 r. w Dolsku odbyło się szkolenie, organizowane przez Oddział w Poznaniu pt. „Postępowanie w sytuacjach trudnych i kryzysowych – zagadnienia psychologiczne komunikacji i negocjacji z osobami agresywnymi, zaburzonymi psychicznie lub przeżywającymi ciężkie doświadczenia życiowe”.
  • Z dniem 1.10.2013 r. zmienił się adres biura Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” oraz Fundacji Centrum Szkolenia Sędziów „Iustitia”. Nowy adres: Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, ul. Przyokopowa 33, 01–208 Warszawa.

(BP)

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Sprawy bieżące | Skomentuj

Czy Komisja Rewizyjna ma prawo interpretować statut?

Na ostatnim zjeździe w Toruniu po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, jak niedoskonały jest statut naszego stowarzyszenia. Spory dotyczyły interpretacji statutu oraz oceny, kto jest władny jej dokonać.

Zapisy w dotychczasowym statucie nie uprawniają do przyjęcia, że KR dokonuje wykładni/interpretacji statutu. Pora zastanowić się, przy okazji szykowania propozycji zmian w statucie, czy również zadania KR w tym względzie powinny ulec zmianie. Obecnie zadaniom KR poświęcone są dwa ogólne w swej treści artykuły: 29 i 30, które tylko w podstawowy sposób spełniają wymogi określone w ustawie z 7.4.1989 r. – Prawo o stowarzyszeniach1. To § 29 ust. 1:„Komisja Rewizyjna, składająca się z trzech członków, jest organem kontrolnym Stowarzyszenia”i § 30 ust. 1: „Do kompetencji Komisji Rewizyjnej należy:

  • kontrola przestrzegania przez Zarząd i Oddziały prawa i Statutu,
  • kontrola wykonania budżetu Stowarzyszenia,
  • składanie Zebraniu Delegatów sprawozdań ze swej działalności,
  • prawo udziału z głosem doradczym w posiedzeniach Zarządu oraz wnoszenia projektów uchwał”.

Są jeszcze i inne odniesienia, jak np. w art. 19 ust. 1 (wniosek KR o zwołanie nadzwyczajnego zebrania delegatów), art. 18 ust. 2 (zwołanie zebrania delegatów w sytuacji z art. 17 ust. 7 pkt 1), ale zarówno te zasadnicze, jak i te nadzwyczajne zadania KR, nie odpowiadają na pytanie zaznaczone na wstępie.

Ustawa bardzo enigmatycznie stanowi, że potrzebny jest jedynie organ kontroli wewnętrznej, ale nie odnosi się do niego bliżej. Przyjąć zatem należy, że zasady działania organu kontroli wewnętrznej powinny być uregulowane w statucie. Dotyczy to nazwy, kompetencji, liczebności, sposobu funkcjonowania2. Istotne jest, by określić wzajemne relacje i kompetencje pomiędzy organem kontroli a pozostałymi organami. Ustawa określa ten organ jako „organ kontroli”, a nie nadzoru. Rodzi to określone implikacje związane z zakresem uprawnień. Zasadniczo trzeba przyjąć, że kontrola polega na prawie wglądu w czyjąś działalność oraz na ewentualnym żądaniu informacji, wyjaśnień i tym różni się od nadzoru, że w jej ramach nie mogą być podejmowane decyzje wiążące dla kontrolowanego, tak jak ma to miejsce w przypadku nadzoru3. Kontrola powinna dotyczyć przestrzegania postanowień statutu, finansów stowarzyszenia, a wszelkie reguły powinny wynikać ze statutu lub konkretyzujących statut uchwał walnego zebrania, regulaminów etc4.

Nie bez znaczenia są także pojawiające się (choćby na forum Iustitii) głosy o ocenę zachowań poszczególnych członków stowarzyszenia. Kto ma to robić? Nawet jeśli są to członkowie zarządu, to obecny statut mówi o kontroli przestrzegania prawa i statutu przez zarząd, a nie jego indywidualnych członków.

Niektóre statuty stowarzyszeń przewidują tworzenie sądów koleżeńskich, do kompetencji których należy rozpoznawanie spraw o naruszenie przez członków postanowień statutu oraz rozstrzyganie sporów pomiędzy organami stowarzyszenia a członkami, ale jako odrębnego organu, a nie „wzbogaceniu” tymi zadaniami KR5.

W myśl dominującej obecnie koncepcji cywilistycznej, statut jest umową zawartą przez zawiązujących stowarzyszenie, do którego przystępują kolejni członkowie6. Konsekwencją tego jest możliwość jego oceny/interpretacji na podstawie art. 56, 58 i 65 KC7. Nie jest chyba jednak niemożliwe, by w statucie takim uprawnieniem – interpretacją statutu – obciążyć KR. W niektórych stowarzyszeniach tak właśnie ustalono, np. w art. 32 statutu Stowarzyszenia Miłośników Koni „Arabian”8 określono: Do kompetencji komisji rewizyjnej należy: (…) b/ interpretacja statutu i regulaminów wszystkich władz stowarzyszenia (…)”. O ile bowiem część kwestii spornych można uregulować w regulaminie KR lub poprzez jej uchwałę, to jednak kwestia zasadnicza: czy KR ma prawo wiążąco interpretować statut, powinna być zawarta w samym statucie. Warto zadać sobie zatem pytanie, czy istnieje potrzeba i sens wzbogacenia zadań KR o interpretację statutu czy nie, a jeśli nie, kto będzie mógł to robić?

Jacek Przygucki - Autor jest prezesem oddziału suwalskiego SSP „Iustitia”, sędzią sądu okręgowego w Suwałkach, członkiem KR SSP „Iustitia”.

1 T. jedn.: Dz.U. z 2001 r. Nr 79, poz. 855 ze zm.; dalej jako: PrStow.

2 P. Sarnecki, Prawo o stowarzyszeniach – komentarz, Warszawa 2007, komentarz do art. 11, s. 50–51.

3 A. Kidyba, Ustawa o fundacjach, prawo o stowarzyszeniach, Warszawa 1997, s. 81.

4 Ibidem, s. 82.

5 P. Suski, Stowarzyszenia i Fundacje, Warszawa 2006, s. 217–218.

6 Ibidem, s. 184–185.

7 Podobnie wyrok SN z 8.4.2003 r., IV CKN 39/01, Legalis.

8 Dostępny na: http://www.arabian.com.pl/m3,statut.html.

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Varia | Skomentuj