Deregulacja, czyli rozregulowanie zamiast nowoczesnego uregulowania zawodów prawniczych

„Deregulacja” stała się słowem-kluczem do propozycji legislacyjnej, która miała stanowić poszerzenie ram „dostępu do zawodów prawniczych” ujętej następnie w ramy ustawy z 13.6.2013 r. o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów1, obejmującej swym zakresem zastosowania m.in. ustawę z 26.5.1982 r. – Prawo o adwokaturze2, ustawę z 6.7.1982 r. o radcach prawnych3, ustawę z 14.2.1991 r. – Prawo o notariacie4. O ile takie zapatrywanie było zasadne w czasach, kiedy ten dostęp był rzeczywiście ograniczony, o czym świadczyła liczba przyjmowanych do poszczególnych samorządów zawodowych aplikantów, o tyle współcześnie można powiedzieć, że ta idea jest nieco zdezawuowana. Niniejszy krótki artykuł poświęcony został analizie celowości i jakości wprowadzanych
zmian.

Wprowadzenie

Statystycznie rzecz ujmując, znakomita większość absolwentów studiów prawniczych staje się aplikantami i następnie prawnikami wykonującymi poszczególne zawody prawnicze. Kierunek zmian został obrany na ilość, choć, żartobliwie w tym miejscu dodam, że ta ilość też może nie być oceniona jako najlepsze rozwiązanie, co podkreślił pewien dziennikarz jednej z codziennych gazet5 „wrzucając 1000 prawników na dno oceanu na dobry początek” (reformy, jak zrozumiałam) przytaczając pewien dowcip amerykański6. Im zatem więcej prawników świadczących usługi prawne, tym lepiej? Podobna filozofia przyświeca chyba procesowi legislacyjnemu – im więcej aktów prawnych, im więcej zmian, tym lepiej. Niewielu (także prawników) kontroluje na bieżąco sprzeczności pomiędzy aktami prawnymi, o tzw. „bublach” legislacyjnych nie wspominając. W takim gąszczu prawnym rzeczywiście coraz trudniej się odnaleźć (zwłaszcza w niektórych dziedzinach prawa) i prawnicy są potrzebni, bowiem są (a przynajmniej z założenia powinni być) lepiej metodologicznie przygotowani do ustalenia sytuacji prawnej danej osoby, niż jest w stanie to zrobić laik.

Ilość prawników ważniejsza niż jakość usług prawniczych?

Powstaje tylko pytanie o zasadność przekonania o tym, że sama ilość osób wykonujących poszczególne zawody lub swoboda zmiany danego zawodu na inny wystarczy do właściwego stosowania prawa, kompetentnych usług prawnych. Raport o pomyłkach sądowych, opublikowany przez Forum Obywatelskiego Rozwoju7, nie pozostawia w tym zakresie wątpliwości i prowadzi do wniosku, że najczęściej „błędy są rzeczą ludzką”, jak można by powiedzieć parafrazując Senekę. Zdarzają się z pewnością przypadki, gdy te błędy (w ­sztuce prawniczej) występują zanim dojdzie do rozstrzygnięcia sądowego, a czasem właśnie to sądowe rozstrzygnięcie jest konieczne z powodu problemu zaistniałego na skutek błędu prawnika (np. niewłaściwej porady prawnej, wadliwie sporządzonego aktu notarialnego albo błędu już w toku postępowania). Po lekturze ustawy z 13.6.2013 r. o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów8 można odnieść wrażenie, że z horyzontu celów zniknęła jakość wykonywania zawodów i świadczenia usług prawnych, ale także, a może przede wszystkim, zabrakło szerszego kontekstu (odnoszącego się do znaczenia poszczególnych usług prawnych, ich charakteru oraz rynku tych usług) proponowanych zmian. W tym zakresie nasuwa się kilka spostrzeżeń, które warto wskazać mając w pamięci treść dalszej części paremii sformułowanej przez Senekę dotyczącej błądzenia, a mianowicie – „trwać w błędzie (jest) głupotą” (w całości brzmiącej errare humanum est, in errore perservare stultum).

Opublikowano IUSTITIA 3(13)/2013, Varia | Skomentuj

Edytorial

Szanowni Czytelnicy,

Przekazujemy Państwu kolejny numer, a w nim teksty o różnej tematyce. Część z nich dotyczy prawa procesowego i materialnego. Nie brak jednak wypowiedzi dotyczących tego, co stanowi istotę naszej działalności sędziowskiej, czyli wymierzania sprawiedliwości (zob. artykuł dra Jana Turka „Iustitia atque omnia”).

Numer otwiera artykuł dra Marcina Margońskiego dotyczący ważnej kwestii, jaką jest przyjęty w Polsce model doręczeń do innych krajów członkowskich Unii Europejskiej w toku postępowania cywilnego i związane z tym stwierdzenie wykonalności nakazu zapłaty ze względu na naruszenie niemieckiego porządku publicznego. Wypowiedź ta jest warta polecenia także z tego względu, że odnosi się do orzeczeniu niemieckiego Trybunału Federalnego. Podobnego zagadnienia dotyczy glosa sędzi Marty Knotz do wyroku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Doręczenia stanowią istotny element rzetelnego postępowania cywilnego. Potwierdzeniem aktualności problemów z tym związanych są prace prowadzone przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego.

Zagadnienia materialne i procesowe zostały podjęte także na gruncie prawa karnego w artykułach sędziego Konrada Wytrykowskiego oraz sędziego Igora Zgolińskiego. Jak zwykle zachęcam Państwa do lektury wywiadu. Niezwykle ważna problematyka praw człowieka, szczególnie w zakresie prawa do sądu, została poruszona w rozmowie z prezesem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dr. Adamem Bodnarem. Nie zabrakło w nim także wypowiedzi odnoszących się do aktualnego stanu debaty społecznej dotyczących sądownictwa, jak i w ogóle sądownictwa i sędziów. Zawarta w nim została ocena roli Iustitii, forum sedziowie.net, działalności Krajowej Rady Sądownictwa, Trybunału Konstytucyjnego oraz Ministerstwa Sprawiedliwości.

Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na tekst dra Jacka Barcika „Wykonywanie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przez Polskę”. Otwieramy nim nowy dział „Z trybunałów europejskich”, w którym będziemy się starali systematycznie przybliżać ważkie, szczególnie dla sędziów, kwestie poruszane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zaczynamy wokandą strasburską, w kolejnym numerze przeniesiemy się do Luksemburga.

Tradycyjnie zachęcam do przeczytania Kwartalnika od okładki do okładki. Wszystkie treści dostępne są także na stronie internetowej www.kwartlanikiustita.pl, gdzie można znaleźć zarówno archiwalne numery, jak i aktualne informacje. Życzę Państwu udanych wakacji, być może w miejscach opisywanych na naszych łamach.

Krystian Markiewicz
Redaktor Naczelny

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 2(12)/2013 | Skomentuj

Tort i chamstwo

„Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom”. Ten cytat z kabaretu „Dudek” (autorstwa Stanisława Tyma) wszedł do codziennego języka już dawno, wraz ze swoją osobliwą pisownią i wymową. Jest przytaczany, ilekroć mamy do czynienia z mniej lub bardziej ewidentnym chamstwem.

Zaledwie kilka dni przed napisaniem tego tekstu cała Polska obejrzała na ekranach telewizyjnych wyjątkowy przykład chamstwa. Mężczyzna, ponoć opozycjonista z czasów PRL, postanowił „upomnieć się” o sprawiedliwość i pamięć ofiar stanu wojennego. Przyszedł więc z podobnymi sobie sprawiedliwymi mężami do sądu. Najpierw powrzeszczał na sali rozpraw, pomachał kawałem brystolu pełniącym rolę transparentu, pozakłócał proces, a potem rzucił tortem w wychodzącą z sali sędzię. Ten bohaterski wyczyn miał zapewne uczcić pamięć poległych w kopalni „Wujek”. Następnie dzielny bojownik przebrał się i uciekł z sądu. A właściwie wyszedł przez nikogo niezatrzymywany.

Następnego dnia zgłosił się dumnie na policję, powygłaszał swoje tezy polityczne do mikrofonów, które skwapliwie podtykali mu dziennikarze (jak widać, Herostrates zrobiłby dziś w Polsce wielką karierę medialną), ogłosił, że ma znajomości w Kancelarii Prezydenta i jeszcze sobie z Panem Prezydentem porozmawia, a ponadto plótł inne duby smalone. Natomiast pytany, czy przyznał się na policji do rzucenia tortem, wykrętnie odpowiadał, że sobie nie przypomina, że nikt tego nie widział, tort sam się rzucił, a ponadto był to chwalebny czyn w obronie Konstytucji. Tu już, jak widać, odwaga go opuściła. Starczyło jej tylko na zaatakowanie tortem bezbronnej kobiety, od tyłu, żeby nie zdążyła zareagować. Na otwarte przyznanie się do tego, co zrobił, odwagi już zabrakło.

Komentarze do tego wyczynu były jednoznacznie potępiające, ale nie doczekałem się tego właściwego słowa – chamstwo. Bo czym innym był wybryk w sądzie? Czyż nie spełnia on warunków z art. 115 § 21 KK jako zamach na cześć, nietykalność cielesną i działalność instytucji państwowej, dokonany publicznie, bez powodu i dla okazania rażącego lekceważenia porządku prawnego? Czy nie jest to po prostu występek chuligański? Bo jaki to powód miał sprawca – to, że sąd wykonywał czynności prawne, do których był uprawniony i zobowiązany? Czy fakt, że czynności te komuś się nie podobały, usprawiedliwia napaść? A jakoś nie słyszałem, aby postawiono sprawcy zarzut o czyny chuligańskie. I żeby ktoś nazwał te czyny tak, jak należało – chamstwem.

„Siłom i godnościom osobistom”. Niektórzy powinni przeciwstawiać się chamstwu „siłom”. W przypadku sprawy z tortem nawet wiadomo, kto – policja sądowa Sądu Okręgowego w Warszawie. Można więc się zastanowić, jak reagowała i czy właściwie wypełniła swoje obowiązki. Do budynku sądu wszedł były poseł, znany z zamiłowania do wywoływania awantur w sądzie i zakłócania rozpraw, karany już za takie wyczyny. Wraz z nim weszła grupa ludzi wyposażona w tekturowe transparenty. Wiadomo, jaka rozprawa w tym dniu się odbywała i nawet sławny milicjant z PRL, o którego braku inteligencji opowiadano dowcipy, powinien się zorientować, dokąd i po co idą. Wnieśli ze sobą pudło z tortem, które należało poddać kontroli. Nikt nie zadał pytania, czy przybysze zamierzają na sali rozpraw jeść ów tort. W znanych mi sądach takiej możliwości się nie przewiduje. Może przy al. Solidarności 127 w Warszawie jest inaczej – przynajmniej zdaniem policji sądowej. Nikt też nie podjął oczywistej decyzji o posłaniu policjantów na salę rozpraw, na którą udawali się ludzie z transparentami – chociaż obawa zakłócenia porządku na sali rozpraw była ewidentna. To po co jest ta policja?

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Mowa prezesowa | Skomentuj

Artykuł 11355 § 2 KPC a możliwość odmowy uznania polskiego orzeczenia ze względu na naruszenie niemieckiego porządku publicznego – glosa

Nie stanowi naruszenia niemieckiego porządku publicznego, skutkującego odmową uznania orzeczenia zgodnie z art. 34 pkt 1 rozporządzenia 44/20011, okoliczność, iż prawo polskie w sytuacji nieustanowienia przez zagraniczną stronę pełnomocnika do doręczeń w Polsce nie przewiduje doręczenia pism procesowych zwykłą przesyłką pocztową2.

Postanowienie Trybunału Federalnego z 14.6.2012 r., IX ZB 183/093.

Wprowadzenie

W glosowanym orzeczeniu niemiecki Trybunał Federalny (Bundesgerichtshof4), będący w strukturze sądownictwa niemieckiego funkcjonalnym odpowiednikiem polskiego Sądu Najwyższego, zajmował się szeregiem procesowych aspektów wydania w Polsce nakazu zapłaty przeciwko niemieckiemu pozwanemu pod kątem ich zgodności z niemieckim porządkiem publicznym. Kwestią centralną było znaczenie sankcji pozostawienia w aktach sprawy ze skutkiem doręczenia pism kierowanych do zagranicznej strony, która nie ustanowiła pełnomocnika do doręczeń w Polsce (art. 11355 § 2 KPC5). Orzeczenie BGH zapadło w sprawie o stwierdzenie wykonalności w Niemczech polskiego nakazu zapłaty, w którym to niemieckim postępowaniu jego uczestniczka podnosiła szereg zastrzeżeń względem przebiegu wcześniejszego postępowania sądowego w Polsce, kwestionując możliwość stwierdzenia wykonalności nakazu zapłaty ze względu na naruszenie niemieckiego porządku publicznego. Zabiegi te początkowo nie pozostały bez efektu, bo stwierdzenia wykonalności polskiego orzeczenia odmówił Wyższy Sąd Krajowy (Oberlandesgericht) w Hamm, którego orzeczenie zostało przez BGH zmienione.

[hidepost=1]
Orzeczenie BGH warte jest uwagi z kilku powodów. Po pierwsze, jest to istotny głos, który powinien być uwzględniany w rozpoczynającej się debacie na temat skutków przyjętego w Polsce modelu doręczeń do innych krajów członkowskich Unii Europejskiej w toku postępowania cywilnego6. BGH sformułował cenne uwagi dotyczące wpływu zastosowanego rodzaju doręczeń na możliwość późniejszej odmowy uznania orzeczenia w innym państwie członkowskim z uwagi na naruszenie porządku publicznego. Sformułowano je na gruncie rozporządzenia 44/2001, ale analogiczne przeszkody uznania zawierają inne instrumenty europejskiego postępowania cywilnego, a przeanalizowane problemy są wspólne dla różnych rodzajów postępowań sądowych w szeroko pojętych sprawach cywilnych7. Uwagi te są ważne przede wszystkim dla stron postępowań, w których stosowano dotychczas w Polsce art. 11355 § 2 KPC, które to strony będą prowadziły egzekucję z uzyskanych w Polsce orzeczeń w innych państwach członkowskich. Sądy polskie mogą natomiast być konfrontowane, w ramach spraw o stwierdzenie wykonalności w Polsce orzeczeń zapadłych w innych państwach członkowskich, z analogicznymi do podniesionych w sprawie rozpatrywanej przez BGH zarzutami względem przebiegu postępowań w innych państwach członkowskich.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Temat numeru | Skomentuj

Właściciel nieruchomości jako jej zarządca w toku egzekucji znieruchomości – kontrowersje wokół stosowania art. 937 KPC

Temat zakresu nadzoru sądu nad dłużnikiem będącym właścicielem zajętej w toku postępowania egzekucyjnego nieruchomości wymaga podjęcia dyskusji wśród sędziów cywilistów zajmujących się egzekucją. W tym zakresie daje się bowiem zauważyć największa chyba istniejąca aktualnie rozbieżność występująca w praktyce różnych sądów – w zakresie podejścia do dłużnika, we władaniu którego pozostawiono nieruchomość, z której prowadzona jest egzekucja. Część sądów traktuje dłużnika jak zarządcę nieruchomości w rozumieniu art. 931 i n. KPC ze wszystkimi tego konsekwencjami, a część – nie. W artykule przedstawiono rezultaty dokonanej przez Autora wykładni i wnioski dla praktyków.

Wprowadzenie

Największa rozbieżność dotyczy stosowania art. 937 KPC, nakazującego zarządcy nieruchomości składanie w wyznaczonych przez sąd terminach sprawozdań z zarządu nieruchomością, w tym udokumentowanych sprawozdań rachunkowych. W myśl art. 937 § 2 KPC, sąd po wysłuchaniu wierzycieli, dłużnika i zarządcy oraz po rozpatrzeniu sprawozdań, a zwłaszcza przedstawionych w nich pozycji rachunkowych, zatwierdza sprawozdania zarządcy albo odmawia ich zatwierdzenia w całości lub w części. Na postanowienie sądu w przedmiocie zatwierdzenia sprawozdania przysługuje zażalenie (art. 937 § 3 KPC). Sankcję w postaci możliwości wymierzenia grzywny za brak złożenia sprawozdania w terminie zawiera art. 938 § 2 KPC.

[hidepost=1]
Część sądów przyjęła praktykę zobowiązywania do składania sprawozdań z zarządu jedynie ustanowionych przez siebie zarządców, nie zobowiązując do tego dłużników, którym pozostawiono nieruchomość w ich zarządzie. Część natomiast zobowiązuje dłużników do składania takich sprawozdań. Ta druga praktyka jest przy tym stosunkowo nowa – w części okręgów pojawiła się w ciągu ostatnich dwóch – trzech lat. Wprowadziły ją niektóre sądy okręgowe w ramach nadzoru nad czynnościami sądów rejonowych, które są właściwe rzeczowo do prowadzenia spraw związanych z postępowaniem egzekucyjnym. Spotkało się to częściowo z oporem sędziów rejonowych, niewidzących konieczności każdorazowego zobowiązywania dłużników do składania sprawozdań z zarządu nieruchomością pozostawioną w ich władaniu i uzasadniających swoje stanowisko zarówno literalną, jak i celowościową wykładnią przepisów o egzekucji z nieruchomości. Jeszcze inne okręgi przyjęły praktykę, w myśl której dłużnik zarządzający nieruchomością, co do zasady, nie jest zobowiązywany do składania sprawozdań z zarządu, chyba że nieruchomość wykorzystywana jest komercyjnie. W takich sytuacjach żąda się od dłużników sprawozdań. Praktyka taka podyktowana jest względami celowościowymi: ekonomiką postępowania i kosztami. Uważa się bowiem, że zarząd nieruchomością niekomercyjną, jak np. mieszkanie dłużnika, co do zasady, nie obniża jej wartości i nie przynosi strat. W wypadku nieruchomości wynajmowanej, jak np. lokal stanowiący przedmiot odrębnej własności, sądy powinny już żądać sprawozdań.

Rozbieżność stanowisk judykatury jest o tyle poważna i wyraźna, że różne poglądy wyrażane są nie tylko w różnych okręgach i apelacjach, ale nawet w ramach tych samych okręgów1.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Prawo cywilne | Skomentuj

Doręczanie dokumentów sądowych w Unii Europejskiej

W niniejszym artykule omówiono kwestię skutków stosowania mechanizmu fikcyjnego doręczenia pism procesowych w kontekście wyroku TS z 19.12.2012 r.1 i wynikających z niego konsekwencji. Przyjąć należy – za Trybunałem – w celu zapewnienia realizacji prawa do obrony, brak możliwości zastosowania przez sąd rygoru doręczenia zastępczego pisma, poprzez pozostawienie go w aktach sprawy, w sytuacji braku wskazania przez adresata adresu do doręczeń w Polsce. Spełnienie wymogów dotyczących doręczeń oceniać należy przez pryzmat rozporządzenia nr 1393/2007 Parlamentu Europejskiego i Rady dotyczącego doręczania w państwach członkowskich dokumentów sądowych i pozasądowych w sprawach cywilnych i handlowych2. Skutkiem orzeczenia TS będzie nowelizacja przepisów Kodeksu postępowania cywilnego w zakresie art. 11355.

Wyrok TS z 19.12.2012 r.

Wyrokiem z 19.12.2012 r. Trybunał Sprawiedliwości na skutek pytania prejudycjalnego Sądu Rejonowego w Koszalinie stwierdził, że art. 1 ust. 1 rozporządzenia 1393/2007 należy interpretować w ten sposób, że sprzeciwia się on uregulowaniu państwa członkowskiego, które przewiduje, iż dokumenty sądowe przeznaczone dla strony, której miejsce zamieszkania lub zwykłego pobytu znajduje się w innym państwie członkowskim, są złożone do akt postępowania ze skutkiem doręczenia, gdy strona ta nie ustanowiła pełnomocnika do doręczeń zamieszkałego w państwie członkowskim, gdzie toczy się postępowanie sądowe.
[hidepost=1]
W uzasadnieniu orzeczenia TS wskazał3, że mechanizm fikcyjnego doręczenia, taki jak przewidziany w art. 11355 polskiego Kodeksu postępowania cywilnego, okazuje się niezgodny z realizacją celów ochrony prawa do obrony, o której mowa w rozporządzeniu 1393/2007, gdyż pozbawia wszelkiej skuteczności prawo adresata dokumentu sądowego do faktycznego i skutecznego otrzymania tego dokumentu, i to zwłaszcza ze względu na okoliczność, że adresatowi nie gwarantuje się ani zapoznania się z dokumentem sądowym w odpowiednim czasie pozwalającym na przygotowanie swojej obrony, ani tłumaczenia tego dokumentu. Trybunał uznał, że środki przekazywania dokumentów sądowych między państwami członkowskimi są w sposób wyczerpujący uregulowane przez rozporządzenie 1393/2007, akt ten sprzeciwia się zatem procedurze fikcyjnego doręczania4.

Orzeczenie TS jest wiążące dla sądu, który zwrócił się z pytaniem prejudycjalnym, choć nie stanowi formalnego precedensu o skutkach erga omnes. Nie ulega jednak wątpliwości, że powinno być stosowane przez wszystkie sądy w Unii Europejskiej5. Skutkiem orzeczenia TS jest więc obowiązek dla wszystkich polskich sądów prowspólnotowej wykładni rozporządzenia w sprawie doręczania dokumentów i art. 11355 KPC wyrażający się w braku możliwości zastosowania przez sąd rygoru doręczenia zastępczego pisma, poprzez pozostawienie go w aktach sprawy, w sytuacji braku wskazania przez adresata adresu do doręczeń w Polsce. Podkreślenia wymaga, że TS zakwestionował sam rygor braku wskazania adresu do doręczeń (fikcyjne doręczenie), a nie obowiązek wskazania adresu do doręczeń. Należy przyjąć, że nadal uczestnicy postępowań cywilnych mają obowiązek wskazania adresu do doręczeń w Polsce i nie należy rezygnować z pouczeń doręczanych stronom w tym zakresie przez sądy.

Instytucja pełnomocnika do doręczeń

Polska instytucja pełnomocnika do doręczeń nie ma charakteru wyjątkowego, występuje zarówno w procedurach sądowych innych państw Unii, jak i prawie wspólnotowym. Zarówno rozporządzenie Rady (WE) nr 44/2001 z 22.12.2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych6, jak i rozporządzenie Rady (WE) nr 2201/2003 z 27.11.2003 r. dotyczące jurysdykcji oraz uznawania i wykonywania orzeczeń w sprawach małżeńskich oraz w sprawach dotyczących odpowiedzialności rodzicielskiej, uchylające rozporządzenie (WE) nr 1347/20007, nakładają na stronę występującą z wnioskiem o wykonanie w danym państwie członkowskim orzeczenia wydanego w innym państwie członkowskim obowiązek wyboru adresu do doręczeń w miejscu działania sądu, do którego zwrócono się z wnioskiem. Akty te nie przewidują jednak negatywnych konsekwencji dla adresata w przypadku braku realizacji wskazanego obowiązku. Podobne rozstrzygnięcie zawierał regulamin TS z 19.6.1991 r.8 wprowadzający w art. 38 obowiązek wskazania w skardze do Trybunału adresu do doręczeń w miejscu, w którym ma siedzibę Trybunał oraz nazwiska osoby, która została upoważniona i która wyraziła zgodę na obieranie doręczanych pism9. Jeżeli skarga nie spełniała ww., wymagań wszelkie doręczenia były dokonywane listem poleconym, doręczenia uważało się za właściwie dokonane z chwilą złożenia listu poleconego w urzędzie pocztowym w miejscu, w którym znajduje się siedziba Trybunału.

Instytucję pełnomocnika do doręczeń zna również prawodawstwo belgijskie, francuskie czy niemieckie. Zgodnie z § 184 niemieckiego Kodeksu postępowania cywilnego (ZPO), sąd może zobowiązać stronę zamieszkałą za granicą aby ustanowiła pełnomocnika do doręczeń w Niemczech, pod rygorem kierowania pism do adresata pocztą i uznawania ich za skutecznie doręczone z upływem 2 tygodni od dnia nadania na poczcie.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Prawo cywilne | Skomentuj

Błąd co do okoliczności wyłączającej winę (art. 29 KK)

Niniejszy artykuł dotyczy błędu co do okoliczności wyłączającej winę jako instytucji prawa karnego materialnego kształtującej odpowiedzialność karną. Tematyka ta ściśle wiąże się z zagadnieniem zasady winy jako elementu struktury przestępstwa mającego za zadanie realizację funkcji gwarancyjnej prawa karnego. Zasada nullum crimen sine culpa należy do podstawowych standardów współczesnego prawa karnego, odrzucając odpowiedzialność obiektywną za zachowania, od których zależy karalność lub surowsza karalność. Artykuł ma na celu odpowiedź na pytanie, jaki jest katalog okoliczności mających wpływ na winę i które z nich mogą stanowić przedmiot tego błędu. Omówione zostały również skutki prawne błędu co do okoliczności wyłączającej winę, zwłaszcza warunki ekskulpowania sprawcy w przypadku błędu usprawiedliwionego. Artykuł dotyka też problemu skutków prawnych nieusprawiedliwionego błędu. Obok omówienia skutków prawnych instytucji z art. 29 KK według obowiązującego stanu prawnego, próbuje też sformułować postulaty de lege ferenda odnośnie właściwego umiejscowienia omawianej instytucji w systemie prawa karnego.

[hidepost=1]

Wprowadzenie

W systemie polskiego prawa pozytywnego błąd co do okoliczności wyłączającej winę pojawił się po raz pierwszy w Kodeksie karnym z 1997 r. Pomimo, że potrzeba takiej regulacji była sygnalizowana od dawna, to ten niewątpliwy krok naprzód wcale nie sprawił, że zniknęły wszystkie problemy związane nie tylko z jego stosowaniem w praktyce, ale nawet z jego podbudową teoretyczną. Wobec niejednoznaczności sformułowań ustawodawcy, wynikającej zapewne z jego niezdecydowania, na poziomie ustawy nie wyjaśniono, jaki jest katalog okoliczności mogących stanowić przedmiot tego błędu. Wątpliwości budzić też może kwestia skutków prawnych tej instytucji, ocenianych przede wszystkim z punktu widzenia polityki karania.

Ujęcie winy w obowiązującym Kodeksie karnym

W. Wolter1 błąd definiuje jako: „tego rodzaju stosunek poznającego podmiotu, czyli świadomości do obiektywnej rzeczywistości, który charakteryzuje niezgodność świadomości z rzeczywistością wobec nieodpowiedniego odbicia tej rzeczywistości w świadomości”. Rozwijając tę myśl, błędność to tyle co niezgodność między rzeczywistością a jej odbiciem w świadomości w ramach jakiegoś aktu poznawczego, inaczej mówiąc, to rozbieżność między świadomością sprawcy o rzeczywistości a rzeczywistością2. Błędność to również mylne wyobrażenie o rzeczywistości już rozpoznanej przez człowieka, ściśle powiązane z poznawaniem zjawisk i rzeczy otaczających człowieka, skąd bierze się jego funkcja: jako mylne rozpoznanie rzeczywistości, która została ujęta przepisami prawa karnego, musi być brany po uwagę przy określaniu odpowiedzialności karnej, bo inaczej odpowiedzialność ta będzie miała charakter czysto obiektywny, z wyłączeniem winy3.

Nie sposób analizować funkcji błędu co do okoliczności wyłączającej winę bez uprzedniego rozważania, o jakie okoliczności wyłączające winę tu chodzi. Do tego z kolei niezbędne jest skrótowe choćby nakreślenie ujęcia winy w obowiązującym Kodeksie karnym. W literaturze prawa karnego można napotkać poglądy kwestionujące potrzebę angażowania się w zawiłe spory teoretyczne, polegające na wyszukiwaniu argumentów za lub przeciw którejś z teorii usiłującej zgłębić istotę winy4. Znamienne, że i ustawodawca, co do zasady i jak się wydaje pozornie, nie angażuje się w spory doktrynalne, akcentując, że nie jest powołany do dekretowania sporów naukowych5. Warto zastanowić się, czy tak rzeczywiście jest.

Dla zrozumienia zjawisk, jakie zaszły w polskim prawie karnym w płaszczyźnie winy, nie bez znaczenia będzie ustosunkowanie się do stanu prawnego, jaki w tym zakresie istniał pod rządami ustawy z 19.4.1969 r. – Kodeks karny6. Otóż, wspomniana ustawa karna nie zawierała przepisu wyrażającego wprost zasadę winy. Wnioski co do istnienia takiej zasady oparte były na interpretacji kilku przepisów KK69, zwłaszcza na: art. 120 § 1 KK69 (pojęcie czynu zabronionego), art. 6 KK69 (gdzie posługiwano się zwrotem wina umyślna i nieumyślna), art. 7 KK69 (który informował kiedy zachodzi przestępstwo umyślne, a kiedy nieumyślne), art. 8 KK69 (traktujący o odpowiedzialności za przestępstwo kwalifikowane przez następstwo), art. 25 KK69 (mówiący o niepoczytalności). Ustawodawca posłużył się tu techniką legislacyjnego ujęcia winy, polegającą na zamieszczeniu w ustawie karnej jedynie katalogu okoliczności wyłączających winę, przy jednoczesnej rezygnacji ze sformułowania w sposób pozytywny lub chociaż negatywny, ogólnej klauzuli zawinienia. Ustawodawca przesądził tym samym jednoznacznie o niemożności powoływania się na pozaustawowe okoliczności wyłączające winę. Konsekwencją wnioskowania a contrario o istnieniu winy było upowszechnienie się pewnego skrótu myślowego, który owszem ułatwiał funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, ale zacierał różnice między stroną podmiotową czynu zabronionego a zagadnieniem winy, prowadził tym samym do traktowania winy jako integralnego składnika strony podmiotowej czynu. Rozwiązanie takie okazało się być niedopuszczalne z punktu widzenia funkcji gwarancyjnej prawa karnego, która to funkcja wyraża się przede wszystkim w ochronie obywateli przed samowolą organów ścigania, a także przed nieuzasadnionym stosowaniem kar zamiast innych środków. Sądy bowiem zagadnieniu winy nie poświęcały należytej uwagi. Z samego faktu zrealizowania przez sprawcę znamion czynu zabronionego wyprowadzały wniosek o zachowaniu zawinionym, co w praktyce oznaczało oparcie procesu na zasadzie domniemania winy w warunkach, kiedy to na sprawcy czynu zabronionego ciążył obowiązek wykazania, że w konkretnie ocenianym przypadku zachodzi któraś z okoliczności wyłączających winę.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Prawo karne | Skomentuj

Udział prokuratora w postępowaniu karnym inicjowanym posiłkowym aktem oskarżenia – zarys problematyki

W niniejszym artykule podjęto kwestię obowiązkowego udziału prokuratorów w postępowaniach wszczętych na podstawie tzw. subsydiarnych aktów oskarżenia. O ile dotąd prokuratorzy w zasadzie nie brali udziału w tych postępowaniach, to aktualnie czynnie w nich występują. Jest to niewątpliwie efekt wytycznych Prokuratora Generalnego1 z 30.11.2012 r. Praktyka pokazuje natomiast, że niekiedy dochodzi tu do pewnych nieprawidłowości. W artykule przedstawiono ogólną charakterystykę tego postępowania, jego główne cele oraz podjęto próbę umiejscowienia prokuratora w tym procesie. Jest to jednak o tyle utrudnione, że omawiane postępowania prowadzone są de facto na skutek rezygnacji przez ten organ z realizacji funkcji ścigania.

Instytucja posiłkowego aktu oskarżenia – charakterystyka ogólna

Instytucja posiłkowego aktu oskarżenia ma już dość długą tradycję w polskim procesie karnym. Pomijając zbędny dla potrzeb niniejszego opracowania wątek historyczny, poprzestanę na stwierdzeniu, że aktualnie art. 55 § 1 KPK zapewnia pokrzywdzonemu przestępstwem ściganym z oskarżenia publicznego możliwość wniesienia własnego (posiłkowego, subsydiarnego) aktu oskarżenia w razie powtórnego wydania przez prokuratora postanowienia o odmowie wszczęcia lub o umorzeniu postępowania. Taka konfiguracja procesowa jest warunkiem sine qua non dla zainicjowania dalszego postępowania karnego i jasne jest obecnie, że chodzi tu o tożsame powtórne decyzje2. Dalsze warunki sprowadzają się do ograniczeń temporalnych oraz spełnienia kilku wymogów formalnych, głównie w postaci załączenia wymaganej ilości odpisów aktu oskarżenia i zachowania tzw. przymusu adwokacko-radcowskiego. Instytucja ta od zarania aż do chwili obecnej budzi duże kontrowersje3. Co jakiś czas podejmowane są próby jej usunięcia4. Nie wydaje się to być działaniem zupełnie pozbawionym podstaw, albowiem odsetek wyroków skazujących wydanych w wyniku postępowań subsydiarnych nie jest wysoki. Przeciwnie, ma charakter wręcz marginalny, co wykazały badania prowadzone przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości5. W tym kontekście postępowanie inicjowane posiłkowym aktem oskarżenia jawi się jako skierowane najczęściej wobec tych osób, co do których być w istocie nie powinno. Pozostaje to w sprzeczności z niektórymi zasadami prawa karnego, a także ogólnymi celami wymiaru sprawiedliwości, lecz z drugiej strony w pewien sposób chroni też pokrzywdzonego przed błędami popełnionymi przez prokuratora w ocenie stanu faktycznego. Zapewnione są tu pewne mechanizmy zapobiegające wnoszeniu oskarżeń oczywiście bezzasadnych6. Spośród najważniejszych wymienić trzeba zwłaszcza podwójną kontrolę zasadności wydanej w toku postępowania przygotowawczego decyzji procesowej (prokuratorską oraz sądową). Nie wydaje się natomiast trafny pogląd7, że mechanizmem tym jest także przymus adwokacko-radcowski. Pełnomocnik pokrzywdzonego nie jest władny do oceny zasadności wystąpienia z posiłkowym aktem oskarżenia, gdyż jest to kompetencja sądu. Przymus ma więc na celu głównie uporządkowanie, a tym samym usprawnienie postępowania, które napotykałoby na trudności w sytuacji, gdyby to pokrzywdzony, a więc podmiot nieprofesjonalny, był obciążony wymogami formalnymi przewidzianymi dla sporządzenia aktu oskarżenia.
[hidepost=1]
Nie wydaje się być celowa głębsza analiza wymienionych przepisów. Co do zasady, regulacje te są powszechnie znane, posiadają określoną tradycję w judykaturze, a także obszerny dorobek o charakterze doktrynalnym8. Mając tak naświetlone zarysy instytucji skargi posiłkowej, przejdę zatem do podjęcia próby umiejscowienia prokuratora w tego rodzaju procesie.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Prawo karne | Skomentuj

Tryb rozpatrywania skarg i wniosków

Zgodnie z art. 63 Konstytucji RP, każdy ma prawo składać petycje1, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Niniejszy artykuł przedstawia zasady składania i rozpatrywania skarg i wniosków dotyczących poszczególnych pracowników oraz danych sądów, z uwzględnieniem kwestii zasadności przyjmowanie przez prezesa sądu stron w sprawach skarg i wniosków.

Zasady rozpatrywania skarg i wniosków dotyczących poszczególnych pracowników oraz danych sądów

Tryb rozpatrywania petycji, wniosków i skarg określa ustawa. „Pod pojęciem prawa do wystąpienia ze skargą rozumie się najczęściej uprawnienie jednostki lub grupy jednostek do wystąpienia zawierającego w swej treści krytykę określonych zachowań, praktyk lub zjawisk bezpośrednio lub pośrednio dotykających występującego, skierowanego do podmiotu będącego za nie odpowiedzialnym lub do jednostki nadrzędnej pod nim. Natomiast pod pojęciem prawa do zgłoszenia wniosku rozumie się najczęściej uprawnienie jednostki lub grupy jednostek do wystąpienia, którego celem jest przedstawienie propozycji usprawnienia funkcjonowania podmiotów, do których jest skierowane, albo też do zmiany istniejącego stanu prawnego lub faktycznego”2.
[hidepost=1]
Do czasu wejścia w życie przepisów ustawy z 18.8.2011 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw3 zagadnienie skarg i wniosków na działalność sądów powszechnych regulował § 564 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 23.2.2007 r. – Regulamin urzędowania sądów powszechnych5, który wprawdzie wprost nie został uchylony, lecz, jak się wydaje, utracił moc 28.3.2012 r.6

Wejście w życie, w marcu 2012 r. części przepisów ­ZmPrUSP wprowadziło zmiany w obowiązujących przepisach, m.in. zmieniona została ustawa z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych7. W Dziale I „Sądy powszechne” dodano Rozdział 5a „Tryb rozpatrywania skarg i wniosków”. W konsekwencji, zmianie uległy zasady rozpatrywania skarg i wniosków dotyczących poszczególnych pracowników oraz danych sądów. Obecnie wpływające do sądu skargi i wnioski rozpoznawane są nie jak to miało miejsce dotychczas, a więc na zasadach określonych w KPA, lecz w oparciu o przepisy art. 41a–41e PrUSP oraz przepisy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 9.5.2012 r. w sprawie skarg i wniosków dotyczących działalności sądów powszechnych8. Rozpatrywanie skarg i wniosków dotyczących sądu pozostało w gestii monokratycznego organu sądu – prezesa sądu, jako czynność w zakresie administracji sądowej (§ 32 RegUrzSPR). Składanie skarg i wniosków jest wolne od opłat.

Prawo do składania skarg i wniosków ma charakter odformalizowany. W postępowaniu tym nie ma pojęcia strony, co wynika z braku wymogu posiadania legitymacji procesowej do udziału w tym postępowaniu. Postępowanie w sprawie skarg i wniosków jest, podobnie jak w dotychczasowej regulacji, postępowaniem kontrolno-postulacyjnym, które cechuje brak szczególnego statusu adresatów decyzji.

Skargi i wnioski rozpatruje się bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie miesiąca od daty ich wpływu. Załatwienie skargi lub wniosku powinno nastąpić przez „przygotowanie danych o rozstrzygnięciu, które powinny być zamieszczone w zawiadomieniu jako uwidocznienie wyniku postępowania. Załatwienie zaś sprawy, której dotyczyła skarga lub wniosek, może mieć formę bardzo zróżnicowaną (polecenie służbowe, wewnętrzne zarządzenie, decyzja administracyjna, zarządzenie organu administracji sądowej)”9.

Postępowanie w sprawie skarg i wniosków jest postępowaniem jednoinstancyjnym. Skarżącemu lub wnioskodawcy nie przysługuje prawo do zaskarżania niesatysfakcjonującej odpowiedzi. Złożenie nowej skargi lub wniosku nie będzie ponowieniem skargi lub wniosku, lecz powinno zostać potraktowane jako nowa skarga lub wniosek.

Skarga dotycząca działalności sądów, skierowana do innych organów władzy publicznej, podlega przekazaniu do rozpatrzenia prezesowi właściwego sądu lub też Krajowej Rady Sądownictwa w przypadku skargi na działalność prezesa sądu apelacyjnego. Jeżeli skarga lub wniosek dotyczy działalności administracyjnej sądu, organ właściwy do ich rozpatrzenia, uznając skargę lub wniosek za uzasadniony, podejmuje lub zleca czynności z zakresu nadzoru nad działalnością administracyjną sądów.

Skarga w zakresie, w jakim zawiera wniosek o pociągnięcie sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej, podlega niezwłocznie przekazaniu właściwemu rzecznikowi dyscyplinarnemu albo zastępcy rzecznika dyscyplinarnego. Rzecznik, po wstępnym wyjaśnieniu okoliczności podniesionych w skardze, może podjąć czynności dyscyplinarne z własnej inicjatywy. O sposobie załatwienia skargi rzecznik dyscyplinarny zawiadamia skarżącego oraz organ, który przekazał mu skargę. W takiej sytuacji przepisów art. 114 § 5–7 PrUSP nie stosuje się.

Szczegółowy tryb i organizację przyjmowania oraz rozpatrywania skarg i wniosków dotyczących działalności sądów powszechnych określa SkSPR. Zgodnie z tymi przepisami, skargi i wnioski przyjmują pracownicy biura podawczego10 lub innej komórki organizacyjnej wskazanej przez prezesa sądu (np. punktu obsługi interesantów)11. Skargi i wnioski mogą być wnoszone na piśmie, za pomocą środków komunikacji elektronicznej, a także w formie ustnej do protokołu. W protokole tym zamieszcza się datę wniesienia skargi lub wniosku, imię, nazwisko (nazwę) i adres skarżącego lub wnioskodawcy, zwięzłą treść skargi lub wniosku oraz, w razie potrzeby, sygnaturę akt sprawy, której dotyczy skarga lub wniosek. Protokół podpisuje skarżący lub wnioskodawca oraz pracownik przyjmujący skargę lub wniosek. Na żądanie skarżącego lub wnioskodawcy pracownik przyjmujący skargę lub wniosek zobowiązany jest potwierdzić przyjęcie tego dokumentu.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Wykonywanie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przez Polskę

Wokanda strasburska

W niniejszym artykule wskazane zostały problemy dotyczące wykonywania orzeczeń ETPCz w Polsce. Opisano środki wprowadzone na forum Rady Europy i działania polskiego rządu służące poprawie egzekucji wyroków.

Wprowadzenie

Jak zauważył ekspert z zakresu orzecznictwa ETPCz I.C. Kamiński1: „życie wyroku zaczyna się w momencie jego wydania”. Rzeczywiście, kluczową kwestią dla zapewnienia efektywności europejskiego systemu ochrony praw człowieka, jest skuteczne wykonywanie zapadłych w Strasburgu orzeczeń na szczeblu krajowym, w państwie, które przegrało sprawę. ETPCz nie posiada jednak własnych instrumentów egzekucyjnych, polegając w tym zakresie w pełni na państwach – stronach EKPCz. Istota traktatowej konstrukcji EKPCz, której emanacją jest ETPCz, sprawia, że to na państwach ciąży podstawowa odpowiedzialność za wykonywanie orzeczeń. Zobowiązały się one w art. 46 ust. 1 EKPCz do przestrzegania ostatecznego wyroku Trybunału we wszystkich sprawach, w których są stronami. W praktyce wykonywanie wyroków często jest nieefektywne, zależąc w dużej mierze od stanu kultury prawnej i siły opinii publicznej w danym państwie.
[hidepost=1]

Wykonywanie wyroków ETPCz w praktyce polskiej

Problem ten dotyka również Polski, jako, że jest ona w czołówce państw przeciw którym kierowane są skargi do Strasburga. Statystyki sądowe ETPCz obejmujące lata 1993 (obywatele polscy uzyskali prawo do składania skarg do ETPCz od 1.5.1993 r.) – 2012, wskazują że przeciwko Polsce zapadło 1019 wyroków, przy czym w 93 przypadkach Trybunał nie stwierdził naruszenia Konwencji, zaś 40 spraw zakończyło się polubownym załatwieniem2. W pozostałych kilkuset sprawach konieczne było wykonanie orzeczenia. Jak w styczniu br. obliczał MSZ, w fazie wykonywania znajdowało się 880 wyroków w sprawach polskich3. Wyjaśnić przy tym należy pojęcie „wykonywania wyroków” ETPCz. Nie jest to sąd administracyjny, nie ma zatem kompetencji do uchylania aktów prawa krajowego. Nie jest także sądem konstytucyjnym, nie może stwierdzać nieważności przepisów danego państwa. Wyrok wiąże jedynie w konkretnej sprawie, stąd jego wykonanie ma charakter indywidualny, zobowiązując państwo do usunięcia wobec skarżącego naruszenia EKPCz stwierdzonego przez Trybunał (restitutio in integrum), ewentualnie także do wypłaty zadośćuczynienia pieniężnego. ­ETPCz może, i często to czyni, wskazać w orzeczeniu zalecane środki, jakie powinno podjąć państwo. Realizacja środka indywidualnego nie oznacza jednak, że państwo trwale usunęło przyczyny naruszenia EKPCz.

Przykładowo, przeniesienie skarżącego, wobec którego ETPCz orzekł nieludzkie i poniżające traktowanie i karanie (tj. naruszenia art. 3 EKPCz) z przeludnionej celi więziennej do pomieszczenia spełniającego standardy penitencjarne, skutkuje wprawdzie indywidualnym usunięciem naruszenia, nie eliminuje jednak przyczyn naruszeń wobec licznych więźniów znajdujących się w podobnej sytuacji.

Obok środków indywidualnych konieczne jest zatem przedsięwzięcie przez państwo środków generalnych, polegających na usunięciu przyczyn naruszenia EKPCz, najczęściej poprzez zmianę ustawodawstwa lub praktyki w konkretnej sferze. W świetle orzecznictwa ETPCz, państwa mają przy tym pewien margines swobody w wyborze odpowiednich środków (doktryna margin of appreciation), związany m.in. z odmiennościami kulturowymi, historycznymi i społecznymi pomiędzy 47 państwami systemu strasburskiego. W przypadku „polskich” orzeczeń stosunkowo najłatwiej i najszybciej wykonywane są środki indywidualne wiążące się z wypłatą skarżącemu zadośćuczynienia. Znacznie trudniej i mozolniej przedstawia się realizacja innych środków indywidualnych oraz środków generalnych. Przyczyny takiego stanu rzeczy wypływają z kilku źródeł. Po pierwsze, wiążą się z kompleksowym charakterem orzeczeń. Ich wykonanie wymaga często współdziałania z sobą kilku resortów, co rodzi problemy z koordynacją działań. Po drugie, na szczeblu krajowym, w tym także pośród sędziów i prokuratorów, brakowało specjalistycznej wiedzy o specyfice orzecznictwa strasburskiego. Wiązało się to z trzecim problemem, jakim był brak polskich tłumaczeń wyroków ETPCz (oficjalnymi językami Trybunału pozostają język angielski i francuski). Wreszcie, ważną i trudną do przezwyciężenia przeszkodą jest utrwalona praktyka postępowania, niekiedy sprzeczna z EKPCz.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(12)/2013, Z trybunałów europejskich | Skomentuj