Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki w sądzie

„Widać, że jest to, niestety, zemsta pani sędzi za krytykowanie sądów. Złożyłem wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec pani sędzi oraz by jednocześnie zbadać, w jaki sposób sprawę dostała ta akurat sędzia” – mówił Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki w dniu 9.9.2016 r. na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie występował jako strona procesu. Jak dodał, nie boi się, że będzie mu zarzucane ingerowanie w działanie sądów. Przypomniał, że zarówno Konstytucja, jak i ustawa w sposób szczególny chroni posłów i ich wypowiedzi na forum Sejmu (nagranie wideo1).

W ocenie Krajowej Rady Sądownictwa, swoją postawą Patryk Jaki uchybił godności sprawowanego mandatu posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oraz pełnionej funkcji w Ministerstwie Sprawiedliwości2. Zgromadzenie Przedstawicieli Sędziów Okręgu Sądu Okręgowego w Warszawie uznało to zachowanie za niestosowne. Uznało także, że tego typu wypowiedzi mogą stwarzać wrażenie, że w ten sposób Wiceminister Sprawiedliwości Patryk Jaki chciał wywrzeć wpływ na decyzję sądu. Taka postawa budzi niepokój i sprzeciw środowiska sędziowskiego3. Ostatecznie Wiceminister Patryk Jaki wycofał się ze swoich zapowiedzi.

1 Zob. http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/patryk-jaki-i-robert-kropiwnicki-rozprawa-sadowa,674901.html

2 Zob. http://www.krs.pl/pl/aktualnosci/d,2016, 9/4353,uchwala-krajowej-rady-sadownictwa-z-16-wrzesnia-2016-r-w-sprawie-wypowiedzi-wiceministra-sprawiedliwosci-partyka-jakiego-9-wrzesnia-2016-r-w-so-w-warszawie

3 Zob. http://iustitia.pl/1415-uchwala-warszawska-zachowanie-jakiego-na-sali

Opublikowano IUSTITIA 3(25)/2016, Sprawy bieżące | Skomentuj

Konferencja ,,Udział sędziego w debacie publicznej”

Dnia 26.9.2016 r. w budynku Sądu Najwyższego w Warszawie miała miejsce konferencja ,,Udział sędziego w debacie publicznej”. Konferencja ta została zorganizowana przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich „­Iustitia” z okazji pierwszej rocznicy powołania Porozumienia Samorządów Zawodowych i Stowarzyszeń Prawniczych.

Wśród przywitanych przez Prezesa Stowarzyszenia „Iustitia” prof. UŚ dr hab. SSO Krystiana Markiewicza prelegentów znaleźli się dr Paweł Skuczyński, podsumowujący rok działalności Porozumienia Samorządów Zawodowych i Stowarzyszeń Prawniczych, Wiceprezes Stowarzyszenia Europejscy Sędziowie i Prokuratorzy na rzecz Demokracji i Wolności (Magistrats Europeens pour la Democratie et les Lbertes) Thomas Guddat, prof. dr hab. Andrzej Zoll, Mirosław Wróblewski Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, dr ­Marek Tkaczuk (Uniwersytet Szczeciński), rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa Waldemar Żurek, Sędzia SO w stanie spoczynku Anna Maria Wesołowska, Prezes Zarządu Fundacji ­Court Watch Bartosz Pilitowski, redaktor Sławomir Matczak, prof. dr hab. Jerzy Stelmach (Uniwersytety Jagielloński), Prezes Zarządu INPRIS Łukasz Bojarski, dr Konrad Zasztowt z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz dr hab. Jacek Barcik (Uniwersytet Śląski). Konferencji towarzyszyły badania socjologiczne, których podsumowaniem zajął się dr Tomasz Baran.

Zadaniem konferencji było zaprezentowanie nierzadko znacznie się od siebie różniących stanowisk w sprawie granic i standardów wypowiedzi sędziego w debacie publicznej oraz jego roli w mediach i życiu publicznym. Na stronie „Iustitii” dostępne są już materiały wideo1 z tego wydarzenia.

1 Zob. https://goo.gl/z8T5Pf

Opublikowano IUSTITIA 3(25)/2016, Sprawy bieżące | Skomentuj

Edytorial

Szanowni Czytelnicy,

Z radością oddajemy w Wasze ręce kolejny numer naszego periodyku. Numer 2 ukazał się tuż przed Nadzwyczajnym Kongresem Sędziów Polskich. Nie mam wątpliwości, że to historyczne wydarzenie będzie punktem odniesienia i cezurą czasową. Kongres pokazał siłę, determinację i zdolności organizacyjne naszego środowiska. Niewątpliwie głos sędziów zabrzmiał 3.9.2016 r. Czy wybrzmiał w pełni, jest – i pewnie będzie jeszcze długo – przedmiotem dyskusji. Jestem jednak przekonany, że warto było Kongres zorganizować, choćby po to, aby usłyszeć zdanie wypowiedziane przez sędziego Tomasza Klimkę: „Nie jest trudno walczyć o niezawisłość, gdy się jest w opozycji, trudno szanować niezawisłość, gdy się jest u władzy”.

Echa tego wydarzenia pojawiają się w aktualnym numerze Kwartalnika. Przede wszystkim, jako lekturę obowiązkową, polecam uchwały Kongresu (Temat numeru). W uchwale nr 2 sędziowie zgromadzeni na Kongresie sprzeciwili się arbitralnej odmowie powołania przez Prezydenta kandydatów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa. Wywiady z adw. Ewą Walczak i SSO Leszkiem Mirosławem Hudałą, którym Prezydent Lech Kaczyński odmówił nominacji, pozwalają zrozumieć, co czują osoby, które obecnie spotkała taka odmowa. W czasie Kongresu wskazywano na liczne zagrożenia dla konstytucyjnych zasad niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądownictwa związane z projektami, czy też zapowiedziami władzy politycznej. O jednym z nich, dotyczącym jawności oświadczeń majątkowych sędziów (z perspektywy europejskiej) traktuje tekst dr. hab. Jacka Barcika. Dwa dni po Kongresie Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o tzw. skardze na przewlekłość postępowania, w którym przewidziano, jako zasadę, jawność oświadczeń majątkowych sędziów. Argumenty naszego Stowarzyszenia, zawarte w opinii do założeń tego projektu, zostały zignorowane.

W Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie szczególnie przejmująco i mocno wybrzmiał głos byłego I Prezesa Sądu Najwyższego Adama Strzembosza, który zapisał piękną kartę w historii polskiego sądownictwa. W swoim wystąpieniu przypomniał o czasach walki o niepodległość Państwa i niezależność sądownictwa. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na artykuł Kamila Niewińskiego „Represje kadrowe wymierzone w sędziów w okresie stanu wojennego”. Przedstawia on fragment historii łamania niezawisłości sędziowskiej w PRL. Zaletą artykułu jest prowadzenie rozważań w oparciu o materiał archiwalny zgromadzony przede wszystkim w Archiwum Akt Nowych. Uzupełnia wiedzę o systemie represji w PRL, wnosi nowe wartości, a miejscami porządkuje opracowane już problemy.

Jak zwykle przygotowaliśmy też kilka tekstów, które mogą być pomocne w pracy sędziów. Polecam artykuły w dziale Prawo cywilne: A. Wojnarowicz-Posłuszna, P. Czerski, Artykuł 97 Kodeksu cywilnego – istota konstrukcji normatywnej i jej konsekwencje praktyczne; M. Pawelec, Brak zarządu w spółce kapitałowej a funkcjonowanie prokurenta (zarys problemu) oraz D. Kozłowska, Skuteczność zawarcia ugody podczas posiedzenia utrwalanego za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk – glosa do postanowienia SA w Gdańsku z 23.11.2012 r. Godny uwagi jest także tekst, który wygrał w konkursie zorganizowanym przez Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych w Polsce, autorstwa SSR Moniki Krajki-Pawlak dotyczący istoty pracy sędziego rodzinnego.

Ponieważ nie samym prawem sędzia żyje i czasami dobrze jest zmienić perspektywę, warto sięgnąć po relację SSO Jarosława Kowalskiego ze spotkania sędziów z całego świata z Papieżem Franciszkiem, które odbyło się w Watykanie w czerwcu br. Szczególnie polecam tłumaczenie przemówienia Ojca Świętego wygłoszonego do sędziów. Zawsze, a w dzisiejszych czasach szczególnie, miło jest zetknąć się z kimś, kto docenia służbę sędziów i odnosi się do nich z olbrzymim szacunkiem.

W ostatnim czasie przekonaliśmy się boleśnie, że udział sędziów w dyskursie publicznym nie jest łatwy. Temu zagadnieniu poświęcona była konferencja zorganizowana przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” w dniu 26.9.2016 r. w Sądzie Najwyższym. Zachęcam do obejrzenia zapisu wideo dostępnego na stronie www.iustitia.pl. Sprawozdanie z tej konferencji ukaże się w kolejnym numerze.

Mam nadzieję, że bieżący numer spełni Państwa oczekiwania. Nieustająco zachęcam do dzielenia się z nami opiniami na temat Kwartalnika poprzez stronę www.kwartalnikiustitia.pl oraz do współpracy przy tworzeniu naszego czasopisma.

 

Tomasz Zawiślak
Zastępca Redaktora Naczelnego

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 3(25)/2016 | Skomentuj

Dopuszczalność dochodzenia przez osoby bliskie zadośćuczynienia w związku z doznaniem poważnej szkody na osobie przez bezpośrednio poszkodowanego

Artykuł poświęcony jest rozwojowi orzecznictwa SN w kwestii wynagrodzenia szkody niemajątkowej osoby bliskiej bezpośredniego poszkodowanego. Pod wpływem wykreowania przez SN nowej postaci dobra osobistego w postaci szczególnej, trwałej i silnej więzi rodzinnej, pośrednio poszkodowany staje się bezpośrednio poszkodowanym, który realizuje własne uprawnienie. Koncepcja ta jest przenoszona w praktyce na inne zdarzenia niż śmierć, powodujące naruszenie więzi rodzinnej. Idea zasądzania zadośćuczynienia dla najbliższych w związku z poważnym uszczerbkiem na zdrowiu bezpośredniego poszkodowanego nie tylko pomija historię kształtowania się norm prawa polskiego dotyczących czynów niedozwolonych, i sprzeciwia się przepisom kodeksu (art. 445 i 446 KC), ale także nie uwzględnia skutków przyjęcia proponowanej rozszerzonej interpretacji art. 448 KC dla całego systemu prawa.
[hidepost]

Wprowadzenie

W najnowszej doktrynie i orzecznictwie pojawił się ostatnio problem rozszerzającej wykładni przepisów Kodeksu cywilnego, w wyniku której nie tylko śmierć, lecz również uszczerbek na zdrowiu doznany przez osobę bliską dawałby prawo dochodzenia zadośćuczynienia członkom rodziny1. Postawiono w nich tezę o dopuszczalności takiego roszczenia de lege lata2 na podstawie art. 448 KC, bądź art. 446 § 4 KC per analogiam3. Pojawiły się też pierwsze wyroki zasądzające.

Wyrokiem z 17.9.2013 r.4 SA we Wrocławiu przyznał po 150 000 zł dzieciom, których matka pozostaje w śpiączce mózgowej w wyniku zawinionego błędu medycznego (dzieci nie mają więzi z ojcem i wychowują się w rodzinie zastępczej). Z kolei SA w Warszawie5 zasądził 1,2 mln zł tytułem zadośćuczynienia dla dziecka, które urodziło się w zamartwicy wskutek zmuszenia kobiety do porodu drogą naturalną, a ponadto po 200 000 i 300 000 zł dla rodziców na podstawie art. 448 KC. Również w sprawie zakończonej nieprawomocnym wyrokiem SO w Łodzi (z 2.10.2014 r.6) chodziło o zawiniony błąd okołoporodowy7. Sąd zasądzając dla matki 100 000 zł uznał, że błąd ten „spowodował, iż dobro osobiste powódki, jakim jest prawo do nawiązania normalnych więzi i relacji ze swoim dzieckiem, zostało naruszone”.

W niniejszym artykule podejmuję próbę oceny poprawności teoretycznej oraz skutków uznania dopuszczalności tego roszczenia dla spójności systemu prawa odpowiedzialności cywilnej.

Charakter kodeksowych przepisów o naprawieniu szkody na osobie

W polskim systemie prawnym ustawodawca określił, kto powinien wynagrodzić szkodę oraz jakie roszczenia przysługują poszkodowanemu, który doznał szkody na osobie w wyniku czynu niedozwolonego. Brak jest generalnej normy, która przewidywałaby obowiązek naprawienia wszelkiej szkody na osobie (na wzór prawa francuskiego czy szwajcarskiego). Ogólny charakter ma art. 361 § 2 KC, który dotyczy szkód majątkowych innych niż wynikłych ze szkody na osobie, lecz który może być stosowany także do szkód na mieniu wynikających ze zdarzenia polegającego na uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia. W odniesieniu do szkody na osobie, począwszy od Kodeksu zobowiązań8, polski ustawodawca stosuje technikę formułowania konkretnych postaci roszczeń, jakie może podnieść poszkodowany na osobie, który przeżył (obecnie art. 444 i 445 § 1, art. 447 KC) oraz listy roszczeń, które mogą podnieść określone osoby trzecie w razie śmierci poszkodowanego (art. 446). Tradycyjnie ustawodawca oddziela problem naprawienia uszczerbku o charakterze majątkowym od uszczerbku o charakterze niemajątkowym. Jak podkreślał W. Czachórski9, art. 444, 446 § 1 i art. 447 KC wyjaśniają i rozwijają obowiązujące zasady ogólne dotyczące obowiązku naprawienia szkody, natomiast przepisy art. 445, 446 § 2 i 3, art. 448 i 449 KC (a obecnie także art. 446 § 4 KC), przełamują zasady ogólne. Ta druga grupa przepisów nosi charakter wyjątkowy, a punktem wyjścia są zawsze zasady ogólne. Wprowadzenie przepisów szczególnych o naprawieniu szkody na osobie10 uzasadniano już na tle Kodeksu zobowiązań ich wagą społeczną oraz tym, że w przeciwnym wypadku naprawienie szkody na osobie mogłoby wywoływać wątpliwości, wreszcie, aby uzasadnić roszczenie o zadośćuczynienie11.

W stosunku do Kodeksu zobowiązań, w Kodeksie cywilnym novum stanowił przepis art. 448, który wprowadził czwarty kodeksowy przypadek naprawienia szkody niemajątkowej12. Przepis ten miał wyrażać ideę zaprzeczenia rekompensacie na rzecz samego pokrzywdzonego (poza hipotezą art. 445), a ponadto przewidywać sankcję za umyślne naruszenie innych dóbr osobistych człowieka (na wzór art. 165 i 166 KZ)13. Judykatura przypisała art. 448 KC głównie funkcję represyjną, jednocześnie dopuszczając kumulację roszczeń z art. 448 i 44514. Chodziło wówczas o pozytywne efekty rozszerzenia ochrony majątkowej przez przyznanie dodatkowego roszczenia pieniężnego bezpośrednio poszkodowanemu. Pod rządem art. 24 w zw. z art. 448 KC (z 1964 r.), pokrzywdzony w wyniku naruszenia dobra osobistego nie miał bowiem w ogóle do dyspozycji środków ochrony majątkowej, a tylko niemajątkowej, z zastrzeżeniem przepisów szczególnych. W związku z modyfikacją treści art. 448 w 1996 r.15 doszło do zmiany funkcji tego przepisu z represyjnej na kompensacyjną16.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(24)/2016, Prawo cywilne | Skomentuj

Ustne uzasadnienie wyroku w postępowaniu cywilnym

Ustawą z 29.8.2014 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych1 wprowadzono do polskiego postępowania cywilnego instytucję uzasadnienia wygłoszonego. Jak zostało to podkreślone w niniejszym artykule, w polskim procesie cywilnym wygłoszone uzasadnienie orzeczenia sądowego jest pełnoprawną formą uzasadnienia orzeczenia sądowego, nie jest namiastką pisemnego uzasadnienia orzeczenia i nie pełni roli zasadniczych powodów rozstrzygnięcia. Spełnia takie same funkcje, co tradycyjne uzasadnienie pisemne i dlatego musi odpowiadać wymogom procesowym takiego uzasadnienia. Tak samo należy oceniać skutki wadliwości wygłoszonego uzasadnienia orzeczenia sądowego. Ustne uzasadnienie zostaje utrwalone w postaci zapisu elektronicznego, stanowi zatem plik dźwiękowy lub audiowizualny. W aktualnym stanie prawnym transkrypcja/przekład ustnego uzasadnienia orzeczenia za pomocą symboli graficznych nie jest uzasadnieniem orzeczenia sądowego i nie ma charakteru urzędowego dokumentu pisemnego.

[hidepost]

Wprowadzenie

Została ona ujęta w art. 328 § 11 KPC stanowiącym, że jeżeli przebieg posiedzenia jest utrwalany za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk, uzasadnienie może być wygłoszone po ogłoszeniu sentencji wyroku i utrwalone za pomocą tego urządzenia, o czym przewodniczący uprzedza przed wygłoszeniem uzasadnienia; w razie wygłoszenia uzasadnienia na posiedzeniu nie podaje się odrębnie zasadniczych powodów rozstrzygnięcia. Dotyczy to zarówno uzasadnień orzeczeń sądów I instancji, jak i orzeczeń sądów odwoławczych. Uzasadnienie wygłoszone jest efektem wprowadzenia do procedury cywilnej tzw. protokołu elektronicznego, czyli protokołu sporządzanego za pomocą urządzeń utrwalających dźwięk albo obraz i dźwięk. Ten sposób protokołowania posiedzeń sądowych obowiązuje od 1.7.2010 r. na mocy ustawy z 29.4.2010 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego2.

Istotą nowej regulacji jest możliwość sporządzenia elektronicznego uzasadnienia, tj. uzasadnienia w postaci zapisu elektronicznego3. Wygłoszenie uzasadnienia nie jest obligatoryjne i jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy przebieg posiedzenia jest utrwalany za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk. Elektroniczne uzasadnienie jest wygłaszane bezpośrednio po odczytaniu sentencji wyroku i nie wymaga podpisania przez członków składu orzekającego. Takie uzasadnienie musi odpowiadać wymogom przewidzianym w art. 328 § 2 KPC. Stronie, która zażąda doręczenia uzasadnienia, jest doręczany odpis wyroku wraz z transkrypcją uzasadnienia. Od tego doręczenia biegnie termin do wniesienia środka zaskarżenia. Sama transkrypcja zapisu elektronicznego nie jest uzasadnieniem orzeczenia.

Takie ujęcie uzasadnienia wygłoszonego powoduje rozmaite trudności w praktyce orzeczniczej sądów, w tym sądów sprawujących nadzór judykacyjny nad orzeczeniami innych sądów. W tej mierze odniosę się w dalszej kolejności do stanowiska SN zajętego w postanowieniu z 18.11.2015 r.4

Funkcje uzasadnienia orzeczenia sądowego

Uzasadnienie orzeczenia sądowego ma wagę nie do przecenienia w wielu aspektach. Powszechnie wyraża się pogląd, że jakość orzeczenia sądowego zależy głównie od jego uzasadnienia.

W Opinii nr 11 (2008) Rady Konsultacyjnej Sędziów Europejskich (CCJE) do wiadomości Komitetu Ministrów Rady Europy w sprawie jakości orzecznictwa z 18.12.2008 r.5 wskazano, że rzeczowe uzasadnienie oraz analiza stanowią podstawowe wymagania w stosunku do orzecznictwa oraz ważny aspekt prawa do rzetelnego procesu sądowego. Właściwe uzasadnienie orzeczenia jest koniecznością i jego jakość nie powinna ucierpieć w konfrontacji z potrzebą szybkiego wydania orzeczenia sądowego. Prawidłowe uzasadnienie wymaga od sędziów dysponowania odpowiednim czasem na przygotowanie orzeczenia. Właściwe uzasadnienie nie tylko ułatwia stronom postępowania zrozumienie oraz przyjęcie orzeczenia, ale przede wszystkim zapobiega jego dowolnej interpretacji. Ponadto umożliwia społeczeństwu zrozumienie funkcjonowania systemu sądownictwa. Prawidłowe uzasadnienie, według Rady Konsultacyjnej Sędziów Europejskich, powinno spełniać następujące kryteria:

  1. musi być spójne, jasne, jednoznaczne i nie może być wewnętrznie sprzeczne;
  2. musi odzwierciedlać postępowanie sędziów zgodnie z zasadami sformułowanymi przez Europejski Trybunał Praw Człowieka (tj. poszanowanie prawa do obrony oraz prawa do rzetelnego procesu);
  3. musi ustosunkowywać się do żądań zgłaszanych przez strony, tj. do ich poszczególnych podstaw roszczeń oraz argumentów obrony;
  4. musi być wolne od obraźliwych lub niepochlebnych uwag na temat stron postępowania;
  5. musi jedynie odpowiadać na argumenty stron umożliwiające rozstrzygnięcie sporu, konieczność działania z urzędu może wynikać tylko w określonych kontekstach prawnych. Nie oznacza to obowiązku sądu odpowiadania na każdy argument podniesiony przez strony. Zakres uzasadnienia może być różny w zależności od charakteru orzeczenia;
  6. nie powinno być zbyt długie, gdyż należy znaleźć odpowiednią równowagę pomiędzy zwięzłością a właściwym zrozumieniem orzeczenia;
  7. pod względem zawartości powinno zawierać analizę kwestii faktycznych oraz prawnych stanowiących istotę sporu;
  8. analiza faktów wymaga odniesienia się do dowodów, ich dopuszczalności i wagi dla rozstrzygnięcia sporu;
  9. analiza kwestii prawnych wymaga interpretacji przepisów prawnych, która powinna dążyć do propagowania pewności prawnej i zapewnienia jednolitości orzecznictwa, z uwzględnieniem orzeczeń sądów najwyższych;
  10. w uzasadnieniu powinno być wyraźnie zaznaczone odstępstwo od wcześniejszego orzecznictwa i wskazane powody takiej decyzji.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(24)/2016, Prawo cywilne | Skomentuj

Prawna sytuacja matek zastępczych

Niniejszy artykuł dotyczy problemu, jakim jest macierzyństwo zastępcze i współczesna potrzeba jego penalizacji. Przystępując do analizy aktualnego stanu prawnego, pojawiających się projektów zmian oraz w świetle dorobku Unii Europejskiej, w opracowaniu wskazano na nowe zjawisko współczesnej medycyny. Przeprowadzona analiza pozwala zauważyć, że kwestia dochodzenia macierzyństwa we współczesnym świecie jawi się jako problem prawny, społeczny i moralny. Moralność, jak również patologia życia małżeńskiego i rodzinnego, mają swoje źródło w zabronionych relacjach interpersonalnych1, które stanowią wyzwanie dla polskiego prawodawstwa. Pojawiły się sfery życia, w których prawo przestało się sprawdzać2, co przesądza o konieczności nowelizacji współczesnego ustawodawstwa.

[hidepost]

Wprowadzenie

Na wstępie należy się zastanowić, czy ludzie mają prawo do posiadania dziecka i czy prawo to może być sprzeczne z moralnością? Aktualnie, prawo to rozpatrujemy głównie z perspektywy wolności człowieka, która to, w szerokim rozumieniu, jest główną wartością ludzkiego życia. Współcześnie znaczna ilość wartości została wyparta przez samorealizację, która nie powinna być ograniczana przez istotę lub substancję ludzką3. Etyka dzisiejszych społeczeństw jest zastępowana prawem, które wypiera coraz częściej moralność. Współczesna debata bioetyczna i medyczna posługuje się słowami kluczami, które coraz częściej utrudniają dotarcie do prawdziwych znaczeń, poglądów i założeń myślowych, które pod fasadą szczytnych intencji tak naprawdę kryją prymitywne ludzkie instynkty4. Rodzina, małżeństwo, pragnienie posiadania dziecka, macierzyństwo i ojcostwo są realnymi potrzebami ludzkimi. Bywają one coraz częściej wykorzystywane jako narzędzia do zbicia lukratywnego interesu w sytuacji, gdy ludzie, naturalną drogą prokreacji, nie mogą sprostać temu pragnieniu. Pojawiające się nowe zachowania, które winniśmy klasyfikować jako zachowania o charakterze przestępczym, są zwieńczeniem następujących zmian społecznych, promujących utylitaryzm i grożących podstawowym wartościom rodziny i małżeństwa5.

Macierzyństwo biologiczne a prawne

Matki zastępcze to temat, który budzi wiele kontrowersji na płaszczyźnie moralno-etycznej, politycznej i prawnej w Polsce. Aktualnie trwa spór, czy instytucja matek zastępczych to humanitarny sposób pomocy dla bezdzietnych par, czy też dochodowy biznes. Opinie na ten temat są podzielone w środowiskach lekarskich, politycznych i prawniczych. Konieczność nowelizacji obowiązującego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego jawi się jako nieodłączny element rozwoju medycyny. Ustawodawca, regulując kwestię związaną z ustaleniem pochodzenia dziecka, miał na uwadze niewątpliwie jedynie naturalny sposób zapłodnienia. Jednak wraz z rozwojem technik prokreacyjnych katalog możliwości zapłodnienia uległ poszerzeniu. Proces akceleracji prokreacji wspomaganej medycznie skutkuje wymogiem uregulowania kwestii dochodzenia przez dziecko swego genetycznego pochodzenia. Analizie poddaję kwestię macierzyństwa zastępczego, tzn. sytuację, w której kobieta zachodzi w ciążę i rodzi dziecko bez woli jego wychowania. Dziecko przychodzi na świat w drodze umowy, której stało się przedmiotem. Twierdzę bowiem, że prawo powinno albo zdecydowanie odmawiać legalności tych zabiegów, albo, jeżeli je akceptuje, określić prawne ramy, w których proceder ten mógłby sprawnie i bezpiecznie funkcjonować. Aktualnie ani jedno, ani drugie podejście nie jest przyjęte. W obecnej sytuacji prawnej doszukuję się swoistej próżni. Należy zastanowić się, czy zasadne jest szerokie uprzywilejowanie matek zastępczych wobec kobiet, które genetycznie są matkami, a pozbawione są możności dochodzenia macierzyństwa. Rozwój medycyny postawił przed współczesnym społeczeństwem pytanie, czy więzi genetyczne są silniejsze niż więzy krwi, nie zapominając równocześnie o sile więzów socjologicznych tworzących się między ludźmi pozostającymi we wspólnocie rodziny. Zastanowić się należy, czy w ogóle można dywagować o prymacie którejkolwiek z wyżej wspomnianych form macierzyństwa. Różnica między macierzyństwem biologicznym a prawnym polega na tym, że w wypadku pierwszym mamy do czynienia ze stosunkiem prawnym, w drugim zaś z okolicznościami faktycznymi6. Biologiczne macierzyństwo oznacza bowiem zaistnienie obiektywnego faktu pochodzenia dziecka od danej kobiety, będącego następstwem zdarzenia naturalnego, polegającego na zapłodnieniu matki dziecka przez mężczyznę, a następnie urodzeniu dziecka przez kobietę. Stwierdzaniem tak opisanego pochodzenia zajmują się nauki biologiczne oraz medyczne, zaś z prawnego punktu widzenia biologiczne macierzyństwo ma znaczenie ze względu na postulat zgodności aktu stanu cywilnego ze stanem rzeczywistym. Macierzyństwo biologiczne powstaje z chwilą poczęcia, zaś stosunek prawny tegoż macierzyństwa z chwilą urodzenia się dziecka7. Znaczenie rozróżnienia tych dwóch sytuacji jest prawnie doniosłe z praktycznego, jak i teoretycznego punktu widzenia, gdyż zdarzają się sytuacje, w których macierzyństwo biologiczne istnieje bez prawnego stosunku macierzyństwa8. Sztuczny proces prokreacji stwarza współcześnie groźną możliwość rozdzielenia ról macierzyństwa pomiędzy dwie kobiety. Rola matki zastępczej sprowadza się do donoszenia ciąży, urodzenia dziecka i oddania go rodzicom.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(24)/2016, Prawo cywilne | Skomentuj

Broń w rekonstrukcjach historycznych

W niniejszym opracowaniu przedstawiono rozważania dotyczące broni wykorzystywanej przez członków stowarzyszeń i grup rekonstrukcyjnych. Idea odtwórstwa historii jest jak najbardziej pozytywnym działaniem, jednak należy mieć na uwadze to, aby postępować zgodnie z prawem. Artykuł stanowi zwięzły i spójny opis procedury pozyskania pozwolenia na broń palną oraz zamienienia broni palnej na broń pozbawioną cech użytkowych.

[hidepost]

Wprowadzenie

Rekonstrukcja historyczna, mająca na celu odtwórstwo działań pochodzących z przeszłości, zyskuje w dzisiejszych czasach coraz większą popularność. Początki takiej aktywności w Polsce przypisuje się na lata 90. XX w. Zważywszy na fakt, że podobne działania są kultywowane od dawna w krajach Europy zachodniej oraz Stanach Zjednoczonych1, można powiedzieć, że jako rekonstruktorzy zaledwie rozpoczynamy przygodę z tym coraz modniejszym trendem. Na przestrzeni ostatnich lat, w różnych rejonach naszego kraju, można zaobserwować wzmożone zainteresowanie wojskowością, umundurowaniem, działaniami taktycznymi oraz wyposażeniem żołnierzy, w tym głównie bronią. Taki kierunek zainteresowań prowadzi coraz częściej do tworzenia się stowarzyszeń lub grup rekonstrukcji historycznej, które skupiają w swych szeregach ludzi zarówno młodych, zainteresowanych militariami, jak i tych dojrzalszych członków społeczeństwa. Liczba imprez, których głównym celem jest pokazanie przebiegu poszczególnych ważniejszych wydarzeń historycznych, z roku na rok wzrasta. Organizatorzy zlotów starają się, aby najwięcej wydarzeń miało miejsce w okresie wakacyjnym, czyli od czerwca do sierpnia. Jest to uzasadnione dbałością o zapewnienie frekwencji uczestników zlotów, którzy dysponują niezbędnym sprzętem oraz rekwizytami. Na marginesie warto wspomnieć, że w samym 2015 r. fani rekonstrukcji mogli uczestniczyć w około 60 zlotach dotyczących przeróżnej tematyki2. Do niedawna wyżej opisana aktywność pasjonatów kojarzona była głównie z odtwórstwem bitew rycerskich mających miejsce w okresie średniowiecza. Stanowiło to istotny punkt przełomowy dla dalszych poczynań rekonstruktorów3.

Pasjonat, wybierający się na zlot fanów rekonstrukcji historycznej, będzie miał okazję podziwiania starań rekonstruktorów w obrębie wielu epok. Na niewielkim terenie można natknąć się na rycerzy z bitwy pod Grunwaldem, Powstańców Śląskich, żołnierzy Konfederacji, spadochroniarzy sławnej 101 Dywizji Powietrznodesantowej, żołnierzy Waffen-SS, Luft­waffe oraz przedstawicieli bardziej współczesnych działań, takich jak Marines walczących w Zatoce Perskiej, żołnierzy kontyngentów stacjonujących w Iraku czy Afganistanie.

Każdy rekonstruktor dokłada wszelkich starań do tego, aby jego umundurowanie, oporządzenie oraz niezbędny sprzęt były jak najbardziej, mówiąc językiem rekonstrukcji, „koszerne”, czyli jak najbardziej zbliżone do oryginalnego. O ile w przypadku mundurów nie jest to dużym problemem, to w przypadku broni wiąże się z wymogami ustawodawcy. Rekonstruktor w tej sytuacji ma 4 możliwe warianty: może zakupić broń palną, na którą wymagane jest pozwolenie; może posłużyć się bronią pozbawioną cech użytkowych, repliką bądź w ostateczności atrapą. Poszczególne możliwości wyboru broni omówione zostaną w kontekście stopnia trudności ich pozyskania.

Broń palna, na którą wymagane jest pozwolenie

W pierwszej kolejności należy skupić się na broni palnej, na którą wymagane jest pozwolenie. Pozyskanie pozwolenia jest dosyć długim procesem, obwarowanym licznymi wymogami ustawodawcy. Po pierwsze, osoba zainteresowana pozwoleniem na broń do celów rekonstrukcji powinna mieć ukończone 21 lat4. Kolejnym etapem jest złożenie wymaganych dokumentów do właściwego pod względem zamieszkania osoby starającej się o pozwolenie Wojewódzkiego Komendanta Policji. Podanie powinno zawierać takie elementy jak5:

  1. oznaczenie miejscowości i daty;
  2. imię i nazwisko wnioskodawcy;
  3. datę i miejscowość urodzenia;
  4. adres stałego zamieszkania (zameldowania) wraz z kodem pocztowym;
  5. nr PESEL, nr dowodu osobistego, nazwę organu wydającego i datę wydania;
  6. określenie liczby egzemplarzy broni, które wnioskodawca zamierza nabyć i posiadać na pozwolenie;
  7. określenie celu posiadania broni, w tym wypadku do celów rekonstrukcji historycznych;
  8. wskazanie miejsca, w którym po ewentualnym uzyskaniu pozwolenia, broń będzie przechowywana z określeniem sposobu jej zabezpieczenia;
  9. w uzasadnieniu wniosku należy przedstawić okoliczności, w związku z którymi wnioskodawca ubiega się o pozwolenie na broń – konkretne fakty i zdarzenia, dowody i dokumenty, które ułatwią dokonanie merytorycznej oceny sprawy6;
  10. czytelny podpis wnioskodawcy.

Kolejnym etapem jest uiszczenie opłaty skarbowej w kwocie 242 zł, za pozwolenie na broń dla osoby fizycznej. Natomiast w przypadku osób prawnych lub jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej, kwota wzrasta do 1193 zł7.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(24)/2016, Prawo karne | Skomentuj

Domy na czas jesieni życia
(O inicjatywie powstania sieci Domów Sędziego Seniora)

Wprowadzenie

Myśl o powstaniu domów na czas jesieni życia sędziów w stanie spoczynku i osób im najbliższych, jeśli taka przystań będzie im potrzebna (z różnych powodów, czasem przetrwania w godności), była w środowisku sędziowskim obecna od dawna. Mówiliśmy o tym przy różnych okazjach, wspominaliśmy o już istniejących placówkach, choćby o domach seniorów polskiej nauki w Konstancinie, czy twórców kultury w Skolimowie. A jednak to dobre myślenie nie przekładało się przez długi czas na inicjatywy praktyczne, na odważne decyzje nadające idei wymiar bezpośrednio odnoszący się do naszego środowiska.

Dnia 4.10.2012 r. czas braku naszej odwagi, a może i pewnego skrępowania, został zakończony. Stowarzyszenie Sędziów w stanie spoczynku Sądu Okręgowego w Warszawie w przyjętej na walnym zebraniu uchwale postanowiło zwrócić się, za pośrednictwem Prezesa Sądu Okręgowego Warszawie, do Ministra Sprawiedliwości o „wskazanie odpowiedniej nieruchomości składającej się z budynku o kilkunastu pokojach, będącej w dyspozycji Ministra Sprawiedliwości, w którym to obiekcie, po ewentualnym niezbyt kosztownym remoncie, mogą zamieszkać samotni, bądź ze współmałżonkiem, sędziowie, którzy ostatnie lata pragną spędzić w gronie znajomych, z którymi orzekali w sądach powszechnych w okresie swojej aktywności zawodowej, a obecnie z uwagi na stan zdrowia, pozostają bez odpowiedniej opieki”. Zebrani postanowili poinformować o swojej inicjatywie wszystkie pozastołeczne Sądy Okręgowe i środowiska sędziowskie, zachęcając do współdziałania w nadaniu praktycznych wymiarów tej inicjatywie.

Kierunki działania

Praktyczne działania, podjęte w następstwie wspomnianej inicjatywy, którą poparło kierownictwo Sądu Okręgowego w Warszawie, w tym osobiście Prezes Małgorzata Kluziak, następnie Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, w osobie jego Wiceprezesa, nieocenionej Jolanty Korwin-Piotrowskiej, oraz – co nadało naszej inicjatywie wymiar ogólnopolski – Krajowa Rada Sądownictwa, na czele z Przewodniczącym SSN Antonim Górskim, poszły w trzech kierunkach.

Po pierwsze, należało podjąć działania o charakterze gospodarczym oraz finansowym na rzecz adaptacji czy budowy Domu Sędziego Seniora. W dniu 26.11.2014 r. powołano Fundację Dom Sędziego Seniora z siedzibą w Warszawie1. Fundatorami są: SSN w st. spocz. Jadwiga Żywolewska-Ławniczak, SSO w Warszawie w st. spocz. Wacława Mielewczyk, SSR w Oławie Sławomir Pałka (członek KRS), Stowarzyszenie Sędziów „Themis” reprezentowane przez Prezesa SNSA Irenę Kamińską, SSP „Iustitia” reprezentowane przez Prezesa SSO Macieja Strączyńskiego i Wiceprezesa SSR Jolantę Korwin-Piotrowską, Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych reprezentowane przez Prezesa SSO w st. spocz. Ewę Waszkiewicz, Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych „Pro Familia” reprezentowane przez członka Zarządu SSR w Wołominie Annę Rutkowską-Przasnek. Prezesem Fundacji został SSR Sławomir Pałka.

W § 5 ust. 1 statutu Fundacji2 wskazano, że jej celem jest pomoc osobom starszym, w tym sędziom w stanie spoczynku, poprzez stworzenie warunków zamieszkania i opieki zapewniających spokojne i godne życie ludziom o różnorodnym stopniu niepełnosprawności, ze schorzeniami wieku podeszłego oraz samotnym, poprzez wybudowanie, wyposażenie i organizację działalności Domów Sędziego Seniora dla sędziów w stanie spoczynku i finansowanie tego przedsięwzięcia. Statut przewiduje m.in. organizowanie turnusów rehabilitacyjnych sędziom w stanie spoczynku o różnorodnym stopniu niepełnosprawności i ze schorzeniami wielu podeszłego, a także organizowanie działalności wspierającej powstanie i prowadzenie Domów Sędziego Seniora.

Po drugie, przedmiotem uwagi założycieli Fundacji były od samego początku i wciąż pozostają, kwestie o charakterze fundamentalnym; przede wszystkim lokalizacja Domów, a następnie zdolność finansowa Fundacji do ich budowy od podstaw, czy też adaptacji różnych obiektów znajdujących się w dyspozycji Ministerstwa Sprawiedliwości, albo innych instytucji lub osób prywatnych.

W odpowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości na pismo Prezes SO w Warszawie Małgorzaty Kluziak w tej sprawie, znalazła się informacja, że „Minister Sprawiedliwości nie dysponuje nieruchomościami, które mogłyby zostać przeznaczone na siedzibę Domu Sędziego Seniora”, choć zarazem uznaje samą inicjatywę za „w pełni uzasadnioną społecznie i wartą zaangażowania się sędziów ze wszystkich apelacji (…)”.

Opublikowano IUSTITIA 2(24)/2016, Varia | Skomentuj

Korea Południowa 2016

Sannakji

W słynnym obrazie „Oldboy” (2003) Parka Chan-wooka Choi Min-sik, grający Oh Dae-su, zjada żywą ośmiornicę. W rzeczywistości na planie aktor zjadł ich kilka. Macki ­ośmiornicy mogą przykleić się do przełyku, powodując uduszenie. Stąd przed zjedzeniem należy kawałki ośmiornicy zamoczyć w oleju. Pomimo to dochodzi do wypadków śmiertelnych. Jednak Koreańczycy lubią te zwierzęta. Cięte podawane na talerzu nadal się wiją. Można też je jadać w całości, nawet jako przekąski do soju.

Soju

Soju na pierwszy rzut oka przypomina napój dla dzieci. Kolorowe butelki z rysunkami owoców lub kwiatów. Wszędzie tego pełno. Najtańsze kosztuje około 1500 wonów, czyli jakieś 5 zł. W nocnym kiosku, a w Korei znaleźć je można na każdym rogu ulicy, kupuję kilka butelek o kolorze fuksji, malachitu i cytryny. Wygląda to na zestaw zabawek. Sprzedawca mnie ostrzega, pokazując różne gesty, z których wynika, że po spożyciu może mi się kręcić w głowie. Soju to najlepiej sprzedający się na świecie napój alkoholowy. U nas kompletnie nieznany. Zawiera do 45% alkoholu, chociaż zazwyczaj spotyka się soju z 20% zawartością etanolu. Ma smak wódki i jest produkowany głównie na bazie ryżu. Globalna sprzedaż tego napoju w 2013 r. wyniosła dwa razy więcej niż wódki Smirnoff1.

Seongsan Ilchulbong

W Korei Południowej panuje klimat umiarkowany ciepły, natomiast południowe krańce to klimat podzwrotnikowy. Najdalej na południe wysunięta jest wyspa Jeju. Dawniej zwana Wyspą Barbarzyńców z tajemniczymi posągami kamiennych „dziadów”, pilnujących wejścia do osad. Na Jeju znajduje się najwyższy szczyt Korei – wulkan Halla-san, ale nie wygląda tak imponująco, jak Seongsan Ilchulbong. Kiedy świeci słońce, Seongsan Ilchulbong to soczyście zielony krater okolony stalową skałą, wyłaniającą się z turkusowego morza, ale kiedy pojawia się mgła, Seongsan Ilchulbong otoczony mlecznym i wilgotnym dymem, przypomina błądzący kadłub gigantycznego statku.

Samsung

W Seulu oglądam Samsunga SM7. Tego modelu jeszcze nie ma w Polsce. Czarny, hymniczny, aerodynamiczny. Jeszcze w latach 50. XX w. Samsung produkował cukier, a później sprzedawał polisy ubezpieczeniowe. Już w latach 90. XX w. stał się liderem produkcji podzespołów elektronicznych. Następnie zbudował Zachodnią Wieżę Petronas Towers, później Burdż Kalifę w Dubaju. Teraz to największy południowokoreański czebol, który wytwarza wszystko i wydaje się być w wielu sferach technologicznie bezkonkurencyjny.

Silla

Podczas czerwcowego święta narodowego w Gyeongju, kolebce starożytnego państwa Silla, które w VII w. zjednoczyło koreańskie ziemie, jest tłoczno, ale nie widać rasy białej. Tylko około 8%  odwiedzających dawną Sillę to Europejczycy. Korea Południowa – w przeciwieństwie do sąsiadującej z nią KRLD – nie budzi u nas szczególnego zainteresowania turystycznego. Jest kierunkiem odrzucanym, a mnie właśnie przyciągają takie miejsca2.


Seongsan Ilchulbong

* Autor jest sędzią Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie (do jego niezawodowych zainteresowań należą podróże poza kontynent europejski; przebywał w: Afganistanie, Argentynie, Armenii, Australii, Azerbejdżanie, Boliwii, Brazylii, Chinach, Chile, Egipcie, Etiopii, Gambii, Gruzji, Gwatemali, Hongkongu, Indiach, Indonezji, Iranie, Izraelu, Jordanii, Japonii, Kambodży, Kenii, Kirgistanie, Korei Południowej, Kuwejcie, Libanie, Makao, Malezji, Maroku, Meksyku, Nepalu, Omanie, Palestynie, Papui Nowej Gwinei, Paragwaju, Peru, Senegalu, Singapurze, Tajlandii, Tanzanii, Timorze Wschodnim, Tadżykistanie, Tunezji, Turcji, Urugwaju, Uzbekistanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, na Kubie, Tajwanie i Zanzibarze).

1 Jinro Soju – the world leader, The Whiskey Exchange. Retrieved December 14, 2015.

2 W tekście głównym w zakresie dotyczącym danych historycznych, statystycznych i geograficznych wykorzystano informacje pochodzące z następujących źródeł: Facts about Korea (brak informacji o autorze), Seul 2009; Wielki Encyklopedyczny Atlas Świata. T. 7, pod red. B. Kaczorowskiego, Warszawa 2005.

Opublikowano IUSTITIA 2(24)/2016, Varia | Skomentuj

Wystąpienie okolicznościowe Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego

Wystąpienie okolicznościowe
Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego
z okazji międzynarodowej debaty
pt. „Sytuacja sądownictwa w Polsce i w Europie
w dniu 3.6.2016 r.

 

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Prezesi Rad Sądownictwa!
Szanowny Panie Prezesie Trybunału Sprawiedliwości UE!
Wszyscy Szanowni Zebrani!

1. Jest to dla mnie nie tylko ogromny zaszczyt ale i powód do satysfakcji, iż Sąd Najwyższy gości uczestników dzisiejszej debaty w tych murach. Jej temat został sformułowany na tyle ogólnie, że pozwala mi na kilka refleksji nad tzw. nadzorem administracyjnym nad sądami.

TYTUŁEM wstępu Obserwatorowi zdarzeń ostatnich miesięcy nasuwają się nieodparte skojarzenia z mechanizmami opisanymi przed laty w znakomitym eseju amerykańskiego filozofa społecznego Ericha Fromma pt. „Ucieczka od wolności”1: rozpaczliwie poszukując lidera – autorytetu, który „przywróci porządek”, nawet pewnym kosztem wolności jednostki.

Im mniej jednak wolności indywidualnej, tym mniej niezależności sądów, bo przecież niezależne sądy są potrzebne obywatelom świadomym swoich praw.

Konsolidacja władzy i obniżanie rangi praw podstawowych oddziałują zatem nieuchronnie na obniżenie instytucjonalnego znaczenia organów wymiaru sprawiedliwości. Doświadczenie historyczne potwierdza, że to, jak daleko proces ten zajdzie, jest tylko kwestią skali, a nie samej zasady. Niekiedy rządzącym wystarczy tylko „oczyszczenie” składu organów orzekających z części ich obsady i skonstruowanie sądów specjalnych do spraw o znaczeniu politycznym2. Rzadziej, ale to nie znaczy, że nigdy, wymiar sprawiedliwości ulega nawet całkowitej destrukcji.

2. Spójrzmy teraz przez chwilę na polskie sądownictwo, które – trzeba to uczciwie powiedzieć – nigdy nie miało lekko. Nasza Konstytucja gwarantuje w art. 45 ust. 1 prawo do sądu, który ma być właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły, a do tego jeszcze rozpoznawać sprawy sprawiedliwie, jawnie i bez nieuzasadnionej zwłoki. W tej pięknej formule dostrzegam pułapkę polegającą na jej zbyt dosłownym odczytaniu. Po 1989 r. nigdy nie cofaliśmy się w jurydyzacji naszego życia ani o krok wstecz. Stale poszerzano kognicje sądów. Był to wyraz zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości. Zlikwidowano państwowy arbitraż gospodarczy, kolegia do spraw wykroczeń oraz społeczne komisje pojednawcze. Lawinowo wzrastała liczba spraw w sądach. Aktualnie jest ich ok. 15 mln. rocznie. Nie rozwinięto nowych alternatywnych form rozstrzygania sporów. Decyzje o poszerzaniu kognicji sądów uważam za bardzo dyskusyjne. Stale rosnący zakres kognicji sądów – a dodajmy do niego jeszcze ogromny przyrost spraw wpływających do rozpoznania – musiał się bardzo źle skończyć. W sądach mamy dzisiaj sprawy i bagatelne, i niebagatelne, o skrajnie różnym charakterze i znaczeniu dla jednostek. A i stosowanie prawa różni się nieco od tego, czego jeszcze 30 lat temu uczono na aplikacji sądowej. Współczesne prawo pochodzi bowiem od różnych prawodawców – polskiego, międzynarodowego i europejskiego. Ustawodawstwo polskie też nie jest na optymalnym poziomie (szybkie zmiany, brak przepisów intertemporalnych).

Coraz łatwiej więc o pomyłkę lub opóźnienie, które, co gorsza, na ogół wcale nie są efektem zaniedbań samych sędziów. W jaki sposób sędzia, który w swoim referacie ma kilkaset spraw do rozpoznania (w dużych miastach często nawet około tysiąca!), może dobrze i szybko wykonać.

3. Brak właściwej diagnozy dla pewnych niedomagań wymiaru sprawiedliwości (które są przede wszystkim związane z nadmiarem spraw) uruchamia niewłaściwą terapię, a mianowicie terapię opartą na tezie o konieczności zarządzania administracyjnego sądami przez ministra sprawiedliwości. Efekty tych działań administracyjnych są mierne.

Nawet bowiem najlepiej działające sądy co roku z natury rzeczy produkują miliony niezadowolonych. Tych którzy przegrali sprawę. Ich gniew, frustracja to potężna siła, która może być zagospodarowana i ukierunkowana przeciwko wymiarowi sprawiedliwości tak przez media, jak i egzekutywę. To się dzieje. Autorytet wymiaru sprawiedliwości w ten sposób upada na naszych oczach, a jest potrzebny państwu i narodowej wspólnocie. Budowa autorytetu sądów, a nie ich zwasalizowanie, należy do zadań państwa. Musimy zatem mieć świadomość, że bolączek polskiego wymiaru sprawiedliwości nie tylko nie wolno – w ujęciu konstytucyjnym – ale przede wszystkim nie da się uniknąć, pogłębiając wzrost zależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej. Problem tkwi przede wszystkim w jakości i ilości stanowionego przez parlament prawa, w tym ilości zagadnień, którymi – jak się oczekuje – ma się zająć sądownictwo. Żadne środki nadzoru problemu tego nie zlikwidują i nie rozwiążą.

Opublikowano IUSTITIA 2(24)/2016, Prawo ustrojowe | Skomentuj