Ile danych w karcie zgłoszenia?

SSP „Iustitia” przygotowało opinię1 o projekcie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie określenia zakresu danych, które winny znajdować się w karcie zgłoszenia na wolne stanowisko sędziowskie2. W opinii zwrócono uwagę, że od kandydatów mają być zbierane dane inne niż przewidziane w art. 61, 63 i 64 PrUSP, co stanowi wyjście poza zakres upoważnienia ustawowego. Największe zastrzeżenia wzbudza wymóg podawania w karcie zgłoszenia przynależności
do stowarzyszeń i organizacji zawodowych. Przepis nakazuje ujawnić przynależność do wszelkich stowarzyszeń, w tym zupełnie niezwiązanych z działalnością zawodową kandydata (zresztą niekiedy trudno je dzielić). Nie wiadomo też, czy termin „organizacje zawodowe” oznacza organy samorządowe zawodów prawniczych, do których przynależność jest obowiązkowa z mocy ustaw, czy też jest szerszy, a jeżeli tak, to jakiego rodzaju organizacje obejmuje (związki zawodowe, związki pracodawców, izby gospodarcze itp.). W opinii SSP „Iustitia” wskazano, że ten wymóg karty zgłoszenia narusza dobro prawem chronione, jakim jest prywatność kandydata. Nie wolno oceniać kandydata na sędziego pod kątem jego przynależności do legalnie działających organizacji, a uznanie jakiejkolwiek przynależności
(lub jej braku) za okoliczność przemawiającą za kandydatem lub przeciw niemu byłoby przykładem zabronionej przez prawo dyskryminacji. Zbieranie tych danych nie może więc być użyte do oceny kandydata i jako takie nie ma podstawy prawnej. Jest prywatną sprawą kandydata, czy należy do jakiegokolwiek stowarzyszenia (ideowego, dobroczynnego, sportowego, hobbystycznego, zawodowego). Państwo nie jest więc uprawnione do tego, aby gromadzić tego rodzaju dane w odniesieniu
do kandydatów do urzędu sędziego sądu powszechnego. (BP)

1 Dostępna na: http://iustitia.pl/opinie/868-opinia-iustitii-w-przedmiocie-karty-zgloszenia-na-stanowisko-sedziowskie.

2 Zob. http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//517/222566/222573/222574/dokument114548.pdf.

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj

Szkolenia i konferencje Oddziałów SSP „Iustitia”

W najbliższych miesiącach odbędą się m.in. następujące szkolenia i konferencje:

1)   Oddziału w Łodzi: szkolenie dla sędziów w dniach 3–4.10.2014 r., które odbędzie się w  Nieborowie. Szkolenie będzie poświęcone tematowi: „Prawo, jako targowisko opinii. Jednolitość orzecznictwa czy jego zróżnicowanie? Rola wykładani prawa w kreowaniu rzeczywistej treści przepisu prawa”. Indywidualny koszt szkolenia wynosi 100 zł. Zgłoszenia do 15.9.2014 r. Szczegółowe informacje dostępne na: www.iustitia.pl;

2)   Oddziału w Poznaniu: konferencja dla sędziów i prokuratorów: „Nowa jakość w prawie karnym, aktualne problemy procedury karnej w świetle nowelizacji Kodeksu postępowania karnego, ocena sądowo-lekarska obrażeń ciała”. Wykładowcami będą prof. dr hab. SSN Jacek Sobczak, prof. dr hab. Robert Zawłocki,
dr hab. n. med. Czesław Żaba. Konferencja odbędzie się 10.10.2014 r. w Poznaniu. Termin zgłoszeń upływa 15.9.2014 r. Udział w konferencji jest bezpłatny. Szczegółowe informacje są dostępne na: www.iustitia.pl/poznan;

3)   Oddziału Śląskiego: konferencja dla sędziów „Iudex suspectus w teorii i w praktyce”, która odbędzie się w dniach 17–19.10.2014 r. w Siewierzu. Zgłoszeń można dokonywać już teraz na adres: [email protected]. Szczegóły organizacyjne będą dostępne na stronie www.iustitia.pl oraz https://pl-pl.face­book.com/IustitiaKatowice;

4)   Oddziału Gdańskiego: szkolenie dla sędziów w dniach 21–23.11.2014 r., które odbędzie się w Jastrzębiej Górze. Wykładowcami będą SSA Dorota Gierczak (temat: „Kara umowna”), dr hab. Sławomir Steinborn (temat: „Rola uzasadnienia wyroku w procesie karnym”), dr Filip Przybylski-Lewandowski
(temat: „Czy wykładnia może być głupia?”). Termin zgłoszeń mija 10.10.2014 r. Koszt udziału 400 zł (członkowie Oddziału w Gdańsku: 350 zł).
Szczegółowe informacje dostępne na: www.iustitia.pl. (BP)

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj

Przeciwdziałanie dyskryminacji

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwróciła się do SSP „Iustitia” o udział w projekcie „Podnoszenie wrażliwości sędziów w zakresie równego traktowania”. Celem projektu jest uwrażliwienie sędziów oraz kandydatów na sędziów na kwestie związane z równym traktowaniem osób należących do grup narażonych na dyskryminację, przede wszystkim poprzez przygotowanie „Przewodnika równościowego” odnoszącego się do różnych aspektów przeciwdziałania dyskryminacji istotnych podczas wykonywania władzy sądowniczej. Nastąpi to przy współudziale wielu wiodących instytucji i organizacji związanych z sądownictwem. Z uwagi na powyższe, zwracamy się do sędziów o nadsyłanie na adres [email protected] informacji o sprawach, kazusach, które dotyczyły ww. problematyki. (BP)

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj

Diagnoza arbitrażu

SSP „Iustitia” zostało zaproszone, obok wielu innych podmiotów, przez Sąd Arbitrażowy przy Konfederacji Lewiatan do udziału w konferencji „Diagnoza Arbitrażu”, która odbędzie się w dniach 18–19.9.2014 r. Konferencja poświęcona będzie analizie obecnych przepisów dotyczących postępowania arbitrażowego. Rezultatem konferencji ma być „Biała Księga Arbitrażu”, zawierająca propozycję konkretnych rozwiązań legislacyjnych. Ze strony SSP „Iustitia” w konferencji wezmą udział członkowie zespołu ds. prawa cywilnego. Prosimy sędziów o przesyłanie odpisów orzeczeń (z uzasadnieniami) i uwag sędziów dotyczących tych zagadnień. (BP)

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj

Spotkanie z I Prezes SN

W dniu 11.7.2014 r. w siedzibie Sądu Najwyższego odbyło się spotkanie przedstawicieli SSP „Iustitia” z I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzatą Gersdorf. Nasze Stowarzyszenie było reprezentowane przez Prezesa Macieja Strączyńskiego oraz Wiceprezesów: Barbarę Zawiszę i Mariusza Królikowskiego. Przedmiotem rozmowy były m.in.: projekt prezydencki likwidacji jednego szczebla sądów, rozmowy z Ministerstwem Sprawiedliwości na temat zmian kodyfikacji karnej, możliwość wspólnych działań wizerunkowych na rzecz środowiska, publikowanie oświadczeń majątkowych sędziów, możliwość wniesienia skargi konstytucyjnej co do nowelizacji PrUSP, sprawa odebrania wcześniejszego stanu spoczynku, patronat Pani Prezes nad najbliższymi konferencjami „Iustitii”, nadużywanie postępowań dyscyplinarnych, kognicja i obciążenie sędziów pracą oraz koncepcja wspólnej ustawy ustrojowej dla sądownictwa. (BP)

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj

Kajdany nasze ukochane

Jest takie niezbyt często cytowane powiedzenie, może awansowało już do rangi przysłowia: najgorsze niewolnictwo zaczyna się wtedy, gdy niewolnik polubi swoje kajdany. Wtedy staje się niewolnikiem nie tylko w sensie fizycznym, ale również mentalnym. Ma zniewolony umysł, jak to określał Czesław Miłosz w swoim słynnym, surowo zakazanym w komunistycznym PRL eseju. Nie wyobraża sobie życia na wolności. Zjawisko to jest znane i było analizowane psychologicznie. Gdy w XIX w.
w USA zniesiono niewolnictwo, wielu uwolnionych Murzynów (Afroamerykanami zostali dopiero ich potomkowie) pogubiło się kompletnie. Nie umieli zorganizować sobie życia, nie potrafili posługiwać się pieniędzmi, nie wiedzieli, że były właściciel nie będzie ich już karmił bez zapłaty, zapewniał dachu nad głową – byle jakiego, ale jednak. Stoczyli się na społeczne dno na całe pokolenia. Bo życie niewolnika jest prostsze niż człowieka wolnego.

Polubić można jednak różnego rodzaju kajdany. Jest taki rodzaj kajdan, do których przyzwyczajają się, a co gorsza, zaczynają je na swój sposób lubić, sędziowie,
i to liczni. Widzę to wokół siebie, słyszę w rozmowach z sędziami. Mówią mi, co robią, jak pracują, jak żyją. Warunki, w jakich pełnią służbę, stawiane im wymagania, są już dla nich naturalną sytuacją, niektórzy z nich zapominają albo wręcz nie wiedzą, że wykonywać władzę sądowniczą można i należy w inny sposób. Nie widzą na swoich rękach kajdan. A one są.

W ostatnich kilku latach ilość sędziów w Polsce nie zmieniła się. Obiektywnie rzecz biorąc, w stosunku do liczby ludności korpus sędziowski jest w naszym kraju wystarczająco liczny. Ale wpływ spraw rośnie jak szalony. Od czasu, gdy liczba sędziów przestała wzrastać, spraw jest już o 30% więcej. Oczywiście ten wzrost oznacza, że owe 30% spraw więcej muszą załatwić ci sami sędziowie. Nie dodano im asystentów, nie dodano nikogo do pomocy, bo nie ma pieniędzy. Zastosowano inne metody.

Sędziów potraktowano jak kopalniane koniki z „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego: górnicy doczepiali każdemu koniowi o jeden wagonik za dużo, a potem prali konia batem, by pomimo to ciągnął. Kopalniany inżynier „surowo zabraniał” i udawał, że nic nie widzi. Bat wręczono ministrowi sprawiedliwości: nadzór administracyjny, oceny okresowe. Groźba negatywnej oceny oddziaływuje na sędziego, wymusza szybkie załatwianie numerków zamiast rzetelnego orzekania.
Dla dokonywania ocen zwiększono liczbę funkcyjnych, którzy mają skupiać się na pilnowaniu reszty. Działać ma zasada „dziel i rządź”. W niektórych okręgach zaczynają tworzyć się zamknięte grupy kadry nadzorującej. Liczba „szeregowych sędziów do roboty” spada, więc coraz więcej spraw przypada na każdego z nich. Tych, którzy nie nadążą, chlastać się będzie ocenami, straszyć postępowaniami dyscyplinarnymi za przewlekłości. Postępowania te już są nadużywane, co „Iustitia” dostrzega przy okazji swoich czynności, ale to osobny temat. Waga kajdan wzrasta.

Zapewne w nagrodę za wzrost obciążenia, odebrano sędziom wcześniejszy stan spoczynku i zmniejszono uposażenie za czas niezdolności do pracy. Sędzia chory
czy zdrowy ma pracować, nie korzystać ze zwolnień lekarskich, 100% uposażenia za czas choroby ma mieć tylko Prawdziwa Władza, czyli posłowie. Tymczasem
od dawna sędziowie znani są z tego, że ze zwolnień lekarskich nie korzystają, a jeśli nawet, to podczas choroby pracują. Kaszląc i kichając, spoceni i gorączkujący czytają akta, piszą uzasadnienia. Przychodzą na rozprawy zachrypnięci, z ręką czy nogą w gipsie: nie policzę już, ile razy zdarzało mi się siedzieć za stołem
z koleżankami i kolegami w takim stanie (sam z zasady bym tego nie zrobił, ale jestem w mniejszości). Gdy powiedziałem o tym na posiedzeniu komisji w Sejmie, jeden z posłów zarzucił mi kłamstwo, bo tak jego partii było wygodniej. A sam jest radcą prawnym, więc w sądzie bywał i niejedno widział.

Dla sędziów prowadzone sprawy są najważniejsze. Większość nie wyobraża sobie, że chory sędzia miałby zadbać o własne zdrowie, odzyskać formę i wtedy dopiero pracować. Kajdany dźwięczą. Tymczasem ważną życiową sprawę obywatela rozpoznawać ma sędzia w pełni sił, a nie chory, na tabletkach przeciwbólowych, skupiający się na tym, aby powstrzymać się od kaszlu podczas rozprawy. Bo taki sędzia nie jest zdolny do pracy, a tym samym do wydania prawidłowego orzeczenia. Nie powinien czytać akt ani pisać uzasadnień, bo źle przeczyta i źle napisze. Jeżeli jest na zwolnieniu do końca tygodnia, a w poniedziałek ma wokandę, to powinien dopiero w poniedziałek, zdolny do służby, przystąpić do zapoznawania się z aktami. Trudno, najwyżej część spraw się nie odbędzie, vis maior. Ale „jakże to tak można?” I sekretarki przywożą akta sędziom do domu, a ci je czytają godzinami na tzw. łożu boleści, żeby uratować poniedziałkową wokandę. Znaczna część prezesów czy przewodniczących wydziału zapałałaby świętym służbowym oburzeniem wobec sędziego, który by tego odmówił.

Nie mamy prawa do wypoczynku. Urlop na żądanie, prawo każdego pracownika, zdaniem połowy prezesów jest dla sędziów zakazany. Czemu? Bo mają wokandę.
To tak, jakby zabraniać lekarzowi urlopu na żądanie, bo ma pacjentów, a zawsze przecież ma. Ilość uzasadnień rośnie, pracy jest tyle, że nie sposób pisać na bieżąco.
Co więc sędzia robi? Bierze na pisanie uzasadnień urlop, niegdyś wypoczynkowy. Coraz więcej sędziów „wypoczywa” przy pisaniu uzasadnień i – co gorsza – przełożeni i oni sami już uznają to za normalne. Najlepiej obrazuje to cytat: „Czas pracy sędziego jest określony wymiarem jego zadań, co oznacza, że gdy zachodzi taka potrzeba, sędzia powinien wykonywać pracę również w dni wolne od pracy, a w każdym razie nie powinien korzystać z urlopów wypoczynkowych udzielanych przy okazji dni wolnych od pracy”. Tak napisał wysokiej rangi prezes do podległego sobie, niższego rangą prezesa na temat pewnej sędzi i polecił ją dyscyplinować. Sędzię zdyscyplinowano. 49 dni później zmarła w sądzie na wylew, a przyczyną zgonu był ponadprzeciętny stres wywołany czynnościami nadzorczymi.
Karoshi – japońska śmierć z przepracowania. Kajdany były za ciężkie i za ciasne. Kto następny?

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Mowa prezesowa | Skomentuj

Sędzia nie jest urzędnikiem
z prof. dr hab. Małgorzatą Gersdorf, Pierwszą Prezes SN,
rozmawiają

Krystian Markiewicz, Bartłomiej Przymusiński: Szereg wypowiedzi Pani Prezes to miód na serca sędziów, szczególnie sądów najniższego szczebla. Wszyscy mamy nadzieję, że uda się z czasem przejść od słów do czynów. Powiedziała Pani: „Rola Sądu Najwyższego wynika z Konstytucji i z ustawy o SN. I mam zamiar w pełni wykorzystać wszelkie możliwości oddziaływania Sądu Najwyższego na wymiar sprawiedliwości. Są to znaczące uprawnienia, szczególnie, gdy chodzi o KRS i kształtowanie partnerskich relacji między władzą wykonawczą i władzą sądowniczą”1. To może po kolei: czy Pani wierzy w prawdziwie partnerskie stosunki między władzą sądowniczą i władzami wykonawczą i ustawodawczą, szczególnie w kontekście ostatnich mało wybrednych ataków urzędników MS na SN i sądy powszechne (w związku z brakiem wymaganych podpisów ministra sprawiedliwości przy znoszeniu sądów i przenoszeniu sędziów)?

Małgorzata Gersdorf: Muszę nie tylko wierzyć, ale i dążyć do dobrego ułożenia wzajemnych relacji między władzą sądowniczą, wykonawczą i ustawodawczą. W przeciwnym razie zakładałabym istnienie nieposłuszeństwa wobec Konstytucji (art. 10 w zw. z zasadą współdziałania władz zawartą w Preambule Konstytucji).

K.M., B.P.: Wiemy wszyscy, że TK uznał za konstytucyjny obecny model nadzoru MS nad sądami,
ale wiemy też, że ten nadzór się nie sprawdza. Czy uważa Pani, że już czas to zmienić, przynajmniej
w pewnym stopniu?

M.G.: TK uznał obecny model nadzoru nad sądami za konstytucyjny, ale nie jednomyślnie. Wśród zdań odrębnych do tego orzeczenia szczególne znaczenie ma zdanie odrębne sędziego A. Wróbla. Daje to podstawę do prowadzenia dyskusji nad modelami możliwymi do przyjęcia i wprowadzenia. Trzeba ją kontynuować
i szukać nowych rozwiązań organizacyjnych, które zadowolą wszystkich zainteresowanych. Przekazanie nadzoru administracyjnego I Prezesowi SN stanowiłoby poważną zmianę organizacyjną, nie wydaje mi się, aby to rozwiązanie udało się przeprowadzić przez ścieżkę legislacyjną, choć model nadzoru w sądach administracyjnych jest modelem idealnym. Należy jednak zwrócić uwagę na możliwość takich zmian, które – przy pozostawieniu nadzoru w rękach ministra sprawiedliwości – zwiększą separację sędziów od wpływu władzy wykonawczej. Będę namawiała ministra sprawiedliwości, aby ograniczał swoje uprawnienia. Nie da się wyraźnie oddzielić od nadzoru administracyjnego spraw, w których sędziom przysługuje atrybut niezawisłości, a więc istnieje realne ryzyko wpływu poprzez nadzór administracyjny na sferę orzeczniczą. Sędzia nie jest urzędnikiem, musi być absolutnie niezależny, nie może się obawiać, że z jego rozstrzygnięcia ktoś będzie niezadowolony. Inną rzeczą jest to, że musi to być też sędzia odpowiednio wyszkolony i dobrze zarabiający – sędziami muszą zostawać najlepsi prawnicy. To jest bardzo smutne, że są sędziowie odchodzący do innych zawodów.

K.M., B.P.: Pozycja sędziów i sądów w oczach opinii społecznej jest niska. Wydaje się, że podmiotami, które naturalnie powinny pracować nad zmianą nie tylko wizerunku, ale realnego podniesienia prestiżu są te podmioty, które konstytucyjnie albo są sądami i Trybunałami, albo też ich organami samorządowymi, mam tu na myśli KRS. Nie dostrzegamy żadnej spójnej współpracy między sądami powszechnymi, SN, KRS, NSA, a o TK nie wspominając. Czy widzi Pani potrzebę zmiany w tym zakresie i szanse na te zmiany?

M.G.: Sądzę, że istnieje wielka szansa na współpracę KRS, SN i NSA. Z profesorem R. Hauserem mamy podobne zapatrywania na wiele spraw dotyczących sądownictwa, a to, co będzie nas różniło, na pewno postaramy się rozwiązać w drodze kompromisu. Uważam, że te same standardy powinny być stosowane do wszystkich sądów i Trybunałów. Konstytucja nie przewiduje przy tym sądów dwóch kategorii. Niska ocena sądownictwa w Polsce jest niezasłużona. Sądzę, że KRS powinna w większym stopniu, choć zauważam dużą poprawę w tym zakresie, dbać o dobre imię i wizerunek sądownictwa, utrzymywać dobre relacje z mediami. Powtarzane są stereotypy o przewlekłości postępowań, złym zachowaniu sędziów w czasie rozprawy. Tymczasem z informacji uzyskanych z MS wiadomo, że czas rozstrzygnięcia sprawy mieści się w europejskich standardach. Często z jednostkowych przypadków łamania prawa przez sędziów (np. drogowego) wyciągane są pochopne wnioski o niskiej etyce sędziów, złym naborze do zawodu itp. Jeśli chodzi o zachowanie sędziów w trakcie rozprawy, to nie wydaje mi się, że jest aż tak złe, skoro do KRS wpływa niewielka ilość wniosków dyscyplinarnych. Mam wrażenie, że media znalazły sobie kolejnego „chłopca do bicia”, tj. sędziów. Jest to nieroztropne zachowanie tzw. czwartej władzy, która poszukując nowinek, podrywa autorytet sądu, a w tym i państwa. Uważam za niedopuszczalne moralnie tworzenie portalu www.dajwlapę.pl., na którym wpisuje się oceny sędziów dobre i złe. Przypadki złe nie są weryfikowane, ale już żyją własnym życiem i tworzą opinię o upadku etosu zawodu sędziego, podrywają autorytet wymiaru sprawiedliwości. Z przykrością muszę stwierdzić, ze przyłączył się do tego ostatnio prof. L. Balcerowicz, atakując na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”2, a następnie „Rzeczpospolitej”3 wymiar sprawiedliwości, propagując poglądy wręcz anarchistyczne, wrogie sądownictwu, polegające na namawianiu społeczeństwa do swoistego nieposłuszeństwa cywilnego przez dokonywanie społecznych nacisków na sądy. Można postawić retoryczne
i wręcz dziecinne pytanie: czy to służy niezależności i niezawisłości sędziowskiej? Ława przysięgłych w Ameryce jest odizolowana od społeczeństwa do czasu wydania wyroku! A tu propozycja tworzenia społecznych grup nacisku?

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Ważne pytania | Skomentuj

Sprawozdanie ze szkolenia „Postępowanie zabezpieczające
w sprawach o rozwód”, Katowice 14.2.2014 r.

W dniu 14.2.2014 r. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego odbyło się szkolenie „Postępowanie zabezpieczające w sprawach o rozwód”, zorganizowane przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” Oddział Śląski w Katowicach oraz Fundację Centrum Szkolenia Sędziów „Iustitia” we współpracy
z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, Sądem Apelacyjnym w Katowicach oraz Sądem Okręgowym w Katowicach.

Patronat nad wydarzeniem objęły Fundacja „Facultas Iuridica” oraz Katedra Postępowania Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Patronatu medialnego udzielił Kwartalnik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Szkolenie otworzyli Prezes Sądu Okręgowego dr Jacek Gęsiak, zastępca prezesa Fundacji Centrum Szkolenia Sędziów „Iustitia” SSO Magdalena Marczyńska, Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich (dla woj. śląskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego) dr Aleksandra Wentkowska, a także prowadzący szkolenie dr ­Krystian Markiewicz (Prezes Oddziału Śląskiego w Katowicach Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”).

Pierwsza część szkolenia zainicjowana została przez sędzię Annę Bohdziewicz (sędzia Sądu Apelacyjnego w Katowicach), która, przez pryzmat swojego doświadczenia, oceniła obowiązujące regulacje prawne w zakresie postępowania zabezpieczającego w sprawach o rozwód. W swoim wystąpieniu prelegentka
w gruntowny sposób przeanalizowała najczęściej spotykane problemy praktyczne w dziedzinie omawianego zagadnienia.

Drugi z prelegentów – adw. dr Marcin Cieśliński (wykładowca w Katedrze Postępowania Cywilnego WPiA UW) w swoim przemówieniu skoncentrował się głównie na omówieniu konsekwencji uchylenia art. 443 KPC. Referent wskazał, że nowe unormowania nie zapewniły oczekiwanej sprawności postępowania, co, jego zdaniem, w sprawach rodzinnych może doprowadzić do nieodwracalnych szkód.

Drugi panel, swoim referatem „Mediacja w sprawach o rozwód i separację, z uwzględnieniem interesu małoletnich dzieci”, rozpoczęli Grzegorz Frączek
(dyrektor Ośrodka Mediacji „Facultas Iuridica” przy WPiA UŚ) oraz adw. Monika Stachura (mediator w sprawach cywilnych i rodzinnych w Centrum Rozwiązywania Sporów i Konfliktów przy WPiA UW). Prelegenci przedstawili regulacje prawne dotyczące mediacji, z uwzględnieniem przepisów szczególnych odnoszących się do spraw rodzinnych, zaznaczyli zakres zastosowania mediacji w sprawach o rozwód i separację, a także wskazali na zasadniczą rolę sędziów
w rozwoju tej instytucji.

Szkolenie zakończyło wystąpienie Alicji Budzyńskiej (psycholog w Fundacji Dzieci Niczyje), która przedstawiła temat wysłuchania małoletniego w postępowaniu rodzinnym i rozwodowym, akcentując tym samym główne problemy związane z tym zagadnieniem. Referentka zaprezentowała propozycję standardów wysłuchania małoletniego oraz zwróciła uwagę na wątpliwości związane z oceną wartości wypowiedzi dziecka.

Konferencję podsumowała prof. Irena Lipowicz (Rzecznik Praw Obywatelskich), która podziękowała organizatorom, prelegentom oraz uczestnikom szkolenia,
a także wyraziła nadzieję kontynuowania współpracy pomiędzy sędziami a Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

Konferencja spotkała się z zainteresowaniem dużej ilości sędziów rodzinnych z całej Polski, przedstawicieli świata nauki z Polski i z zagranicy oraz pracowników sądów, wyższych uczelni i studentów.

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Problem dopuszczalności uzupełnienia lub zmiany zarzutów
w sposób uproszczony

W niniejszym artykule analizie poddano zagadnienie, czy uzupełnienie lub zmiana zarzutów przedstawionych podejrzanemu w postępowaniu przygotowawczym musi odbyć się poprzez wydanie postanowienia o uzupełnieniu lub zmianie zarzutów, czy może dopuszczalna jest także forma „uproszczona” przeprowadzenia tej czynności, a więc poprzez powiadomienie podejrzanego o treści uzupełnionego lub zmienionego zarzutu i przesłuchanie go? Dokonana przez autora analiza poszczególnych przepisów Kodeksu postępowania karnego prowadzi go do udzielenia odpowiedzi przeczącej na postawione powyżej pytanie i stwierdzenia, że taka forma modyfikacji zarzutów jest sprzeczna z regulacjami procedury karnej w obecnie obowiązującym brzmieniu. Z odwołaniem się do głosów doktryny oraz treści obowiązujących przepisów rangi podustawowej autor zauważa jednak, że praktyka dopuszcza dokonywanie modyfikacji zarzutów również w sposób „uproszczony”. Opowiadając się
za możliwością odformalizowanego przeprowadzania tego rodzaju czynności, autor dostrzega potrzebę dokonania zmian w Kodeksie postępowania karnego,
co skutkuje przedstawionymi postulatami de lege ferenda.

[hidepost]

Wprowadzenie

Przedstawienie zarzutów w toku śledztwa lub dochodzenia kończy fazę prowadzenia postępowania przygotowawczego w sprawie (in rem), a rozpoczyna fazę postępowania przygotowawczego prowadzonego przeciwko określonej osobie (in personam)1. Jest to ten etap rozwojowy procesu karnego, w którym postępowanie przygotowawcze przechodzi od stopnia domniemania lub podejrzewania, że sprawcą czynu jest określona osoba, do stopnia dostatecznego podejrzenia, a nawet przekonania o tym, że konkretna osoba jest sprawcą czynu przestępnego2. Moment ten znajduje formalny wyraz w decyzji organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze o skierowaniu jego toku przeciwko określonej osobie (tzw. przedstawienie zarzutów)3. Przedstawienie zarzutów może przybrać podstawową postać „wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów” (art. 313 § 1 KPK) – tzw. „zwyczajne” przedstawienie zarzutów, a na zasadzie wyjątku od reguły może być
tzw. „uproszczonym” przedstawieniem zarzutów, które przewidziane jest w KPK w trzech przypadkach: w toku tzw. czynności procesowych prowadzonych
w niezbędnym zakresie (art. 308 § 2 KPK), w dochodzeniu (art. 325g § 1 i 2 KPK) oraz w tzw. dochodzeniu przyspieszonym4 (art. 517c § 1 KPK)5. Przedstawienie zarzutów jest w strukturze procesu karnego momentem zwrotnym. Przeobraża ono postępowanie w sprawie w postępowanie przeciwko osobie. Dla podejrzanego oznacza to zakreślenie granic postępowania przygotowawczego. Określenie zarzutu nie wyklucza jednak możliwości jego zmiany. Postępowanie przygotowawcze trwa bowiem nadal, a materiał dowodowy ulegać może ciągłym zmianom. Zmiany te mogą z kolei rzutować na opis zarzucanego czynu, czy też na jego kwalifikację prawną. Dlatego też modyfikacja przedstawionego wcześniej zarzutu staje się niekiedy konieczna6. Dynamiczny charakter procesu karnego sprawia, że jego przedmiot jest weryfikowany w trakcie całego jego przebiegu. Gwarancyjne walory przedstawienia zarzutów byłyby nieefektywne, gdyby nie istniał równolegle obowiązek modyfikacji przedmiotu procesu. Akt pociągnięcia podejrzanego do odpowiedzialności karnej musi bowiem odpowiadać rzeczywistej sytuacji dowodowej7. Tak więc
w toku postępowania przygotowawczego mogą być ujawnione dowody i okoliczności wskazujące na fakt, że podejrzany popełnił więcej czynów przestępnych niż
te ujęte w dotychczas przedstawionych mu zarzutach. Może też w istotny sposób ulec zmianie czyn zarzucany już podejrzanemu albo jego kwalifikacja prawna. Sytuacje te obligują organ prowadzący postępowanie przygotowawcze do dokonania formalnej modyfikacji przedstawionych zarzutów8. Co do zasady, odbywa się to poprzez wydanie postanowienia o „uzupełnieniu” („rozszerzeniu”9) lub „zmianie” zarzutów na podstawie art. 314 KPK (postanowienie o zmianie zarzutów sensu ­largo10). Zgodnie z art. 314 KPK, nowe postanowienie wydaje się wtedy, gdy w toku postępowania przygotowawczego okaże się, że podejrzanemu należy zarzucić ponadto czyn nieobjęty wydanym uprzednio postanowieniem o przedstawieniu zarzutów albo czyn w zmienionej w istotny sposób postaci lub też, gdy czyn już zarzucany należy zakwalifikować z surowszego przepisu. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z uzupełniającym postanowieniem o przedstawieniu zarzutów (postanowienie o „uzupełnieniu”, inaczej „rozszerzeniu”, zarzutów), a w drugim i trzecim z postanowieniem zmieniającym przedstawione zarzuty (postanowienie
o „zmianie zarzutów” sensu stricto)11. Nie ma żadnej wątpliwości, że uzupełnienie lub zmiana zarzutów może odbyć się w każdym przypadku poprzez wydanie postanowienia o uzupełnieniu lub zmianie zarzutów na podstawie art. 314 KPK. Jest to reguła. Wydanie tego rodzaju postanowień będzie oznaczać, przez analogię do terminologii określającej sposoby przedstawienia zarzutów, dokonanie tzw. zmiany zarzutów w sposób „zwyczajny”12. W tym właśnie miejscu powstaje pytanie, czy uzupełnienie lub zmiana przedstawionych wcześniej podejrzanemu zarzutów może odbyć się także poprzez powiadomienie podejrzanego o treści uzupełnionego lub zmienionego zarzutu i ponowne przesłuchanie go w charakterze podejrzanego w odniesieniu do nowego czynu lub czynów albo czynu lub czynów
w nowej postaci? Powstaje zatem pytanie o dopuszczalność uzupełnienia lub zmiany przedstawionych zarzutów w sposób „uproszczony”.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Prawo karne | Skomentuj

Po reformie Gowina, czyli mała sądowa apokalipsa

W dniu 1.1.2013 r. doszło do zdarzenia bez precedensu w historii polskiego sądownictwa. Na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 5.10.2012 r. zostało zniesionych 79 sądów rejonowych. Nigdy wcześniej żaden minister jednym aktem prawnym, w istocie jednym podpisem, nie zakończył działalności aż tylu sądów powszechnych, jako samodzielnych jednostek. Jak bardzo destrukcyjna, nieprzemyślana i źle wdrożona była to decyzja, miało się okazać kilka miesięcy później,
za sprawą uchwały SN (7) z 17.7.2013 r.1
[hidepost]

Wprowadzenie reformy

Od samego początku wszakże, od chwili, kiedy Minister Jarosław Gowin ujawnił swój pomysł i ukazał się pierwszy projekt rozporządzenia przewidujący zniesienie 120 sądów, apelowano do Ministra, by ten pomysł zarzucił i zajął się rzeczywistym, sensowym reformowaniem wymiaru sprawiedliwości. Potrzeb i problemów w tym zakresie jest wiele. ­Jarosław Gowin nie dał się przekonać. Nikt nie był w stanie tego uczynić, choć apelowali właściwie wszyscy, którym leżało na sercu dobro wymiaru sprawiedliwości. Apelowały środowiska samorządowe, prawnicze (przede wszystkim sędziowie), ale też niektórzy politycy. Koalicjant partii, z której wywodził się Jarosław Gowin zaproponował zmianę granic okręgów sądowych w taki sposób, by zmniejszyć obszary właściwości sądów wielkomiejskich na rzecz sądów otaczających wielkie aglomeracje. Pomysłem tym jednak Minister Gowin i podlegli mu urzędnicy się nie zainteresowali.

Ku zaskoczeniu sędziów, zapowiedź likwidacji małych sądów wzbudzała niebywałe zainteresowanie społeczeństwa. Okazało się, że są one istotnym elementem życia publicznego, ich los budzi żywe zainteresowanie lokalnych społeczności, gdyż stanowią o ich znaczeniu, prestiżu i poczuciu własnej wartości, wyrażają ich obywatelskie aspiracje, które politycy z irracjonalnych powodów chcieli przekreślić udając, że za pomysłem likwidacji sądów stoją merytoryczne racje, dobro wymiaru sprawiedliwości, a nawet całego państwa. Wypowiedzi Jarosława Gowina przesiąknięte były niskich lotów populizmem, jak choćby twierdzenie, że opór przed likwidacją sądów to chęć obrony stanowisk prezesów tych sądów, którzy mają do dyspozycji służbowe limuzyny.

Do samego końca nie wierzyliśmy, że Jarosław Gowin zdecyduje się na tak drastyczną ingerencję w strukturę sądownictwa, że rząd mu na to pozwoli. Czym innym jest likwidacja jednego sądu, a czym innym akcja na skalę masową. Jeżeli w ogóle taka zmiana miałaby być przeprowadzona, wymagałaby niezwykłej, wręcz chirurgicznej precyzji i wyjątkowej ostrożności, przemyślenia jej w najdrobniejszych szczegółach. Niebezpieczeństwo błędu w takiej sytuacji spowodować może dalekosiężne
i trudne do odwrócenia skutki.

Do samego końca byliśmy przekonani, że minister sprawiedliwości ostatecznie wycofa się ze swojego pomysłu, że dojdzie do głosu rozsądek i przekonają go argumenty podnoszone choćby przez Krajową Radę Sądownictwa, która konsekwentnie wyrażała negatywne stanowisko w sprawie zniesienia sądów. Dlatego trudno było nam uwierzyć, że w dniu 5.10.2012 r. rozporządzenie2 zostało podpisane. Kiedy minął pierwszy wstrząs, zaczęliśmy się zastanawiać nad szczegółowymi konsekwencjami proceduralnymi.

Wątpliwości sędziów

Zgodnie z treścią wskazanego rozporządzenia, miało ono wejść w życie w dniu 1.1.2013 r. Z tym też dniem zniesieniu ulec miały wymienione w nim sądy. Oznaczało to ni mniej ni więcej tylko to, że przed 1.1.2013 r. w systemie prawnym nie obowiązuje owo rozporządzenie, nie wywołuje więc żadnych skutków prawnych. Wyłonił się problem, na jakiej zatem podstawie prawnej zostaną oparte decyzje, które zgodnie z art. 75 § 3 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych3 Minister Sprawiedliwości musi wydać, aby przenieść sędziów do nowych miejsc służbowych, czyli do tzw. sądów przejmujących. Problem uznaliśmy za niebagatelny, albowiem z oczywistych względów decyzja musiała być wydana i doręczona każdemu przenoszonemu sędziemu do 31.12.2012 r. Podstawą powinna być norma zawarta w cytowanym wyżej przepisie oraz ewentualnie w przepisie art. 75 § 2 PrUSP. Jednak normy te same w sobie nie mogły zostać uznane za wystarczające, ponieważ mają charakter ogólny, muszą odnosić się do faktu, jakim jest zniesienie konkretnego sądu, nie mogą funkcjonować i wywoływać skutków
in abstracto, a więc muszą być powiązane z konkretnym przepisem zawartym w rozporządzeniu, określającym, że dany sąd ulega zniesieniu.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Prawo ustrojowe | Skomentuj