Raport ze spotkania Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów (EAJ) w Limassol

Tegoroczne spotkanie Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów (EAJ) odbyło się w dniach 15–17.5.2014 r. w Limassol na Cyprze.

Spotkanie rozpoczęło się od sprawozdania grupy roboczej powołanej do nawiązania współpracy z organizacjami działającymi na forum instytucji europejskich w Brukseli pod nazwą „Ways to Brussels”. Z podanych informacji wynika, że obecnie działalność instytucji europejskich, takich jak Parlament czy Komisja Europejska, skierowane są w przeważającej mierze, na możliwie szeroki dostęp zwykłych obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Temu zagadnieniu poświęcone będą kolejne spotkania, panele i konferencje.

Drugim bardzo ważnym kierunkiem działalności EAJ jest bieżące monitorowanie sytuacji w państwach członkowskich. Jak już wskazano w relacjach z poprzednich spotkań, niezwykle dramatyczna sytuacja ma aktualnie miejsce w Turcji, gdzie sędziowie usuwani są ze swoich stanowisk za prowadzenie spraw przeciwko władzy politycznej lub niezgodnie z jej oczekiwaniami. W tej sprawie SSP „Iustitia”, podobnie jak inne stowarzyszenia sędziów europejskich, wystosowała list do władz tureckich, w którym sprzeciwiała się tego rodzaju praktykom i wskazywała na naruszenie zasad niezawisłości sędziowskiej. Na spotkaniu w Limassol zapadła decyzja o podjęciu rezolucji w sprawie tureckiej, a także o konieczności informowania przez EAJ instytucji europejskich o sytuacjach mających miejsce w krajach członkowskich. Wykorzystując współpracę EAJ z tymi instytucjami w ramach „Ways to Brussels”, konieczne jest także informowanie o nieprawidłowościach mających miejsce w Turcji, gdzie wybory do KRS znalazły się pod kontrolą władzy politycznej.

Sytuacja polityczna na Ukrainie jest obecnie tematem wiodącym wielu konferencji międzynarodowych. Europejskie Stowarzyszenie Sędziów z wielką uwagą śledzi bieżące wydarzenia w tym kraju. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na Krymie, gdzie odbyło się poprzednie spotkanie EAJ w październiku 2013 r., większość sędziów nadal sprawuje swoje funkcje orzecznicze. Jedynie 40 sędziów spośród 450 zdecydowało się zaprzestać orzekania na Krymie po decyzji politycznej Władimira Putina o anektowaniu tej części terytorium do Rosji. Sędziowie ci przeniesieni zostali w głąb kraju i rozproszeni w zależności od potrzeb i wolnych stanowisk sędziowskich na Ukrainie. Inni sędziowie pozostali na Krymie i nadal orzekają. Zaistniała sytuacja jest o tyle niejednoznaczna, że faktu anektowania Krymu nie uznały żadne gremia międzynarodowe, zaś pozostanie na Krymie i orzekanie jako sędzia, gdyby taką aneksję uznać, wymagałoby posiadania obywatelstwa rosyjskiego, czego dotychczas orzekający tam sędziowie nie posiadają.

Na posiedzeniu w Limassol została także omówiona sytuacja wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Podkreślono inicjatywę polskich sędziów skierowania skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, sprzeciwiającą się zamrożeniu wynagrodzeń w 2012 r. Przedstawiono główne założenia skargi i powołaną w niej podstawę prawną, a także fakt reprezentowania polskich sędziów przez profesjonalną kancelarię, której wyszukaniem zajęło się SSP „Iustitia”. Aktywność naszego stowarzyszenia na tym polu spotkała się z przychylnością oraz akceptacją Prezydenta EAJ. Efektem wskazanych działań było wystosowanie w dniu 25.5.2014 r. przez Prezydenta EAJ Christopha Regnard listu do Prezesa SSP „Iustitia” o następującej treści:

„Drodzy Koledzy,

Podczas ostatniego spotkania Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów w Limassol na Cyprze, obecni na zebraniu zostali poinformowani przez przedstawiciela Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” o trudnościach jakie wystąpiły w Polsce w związku z wynagrodzeniem sędziów.

Ta sytuacja nie wydaje się spełniać międzynarodowych standardów, szczególnie tych wyrażonych w rekomendacji CM/REC (2010) 12 Komitety Rady Ministrów Europy w kwestii sędziowskiej: niezawisłości, efektywności i odpowiedzialności, która przyjęta została w dniu 17.11.2010 r.

Europejskie Stowarzyszenie Sędziów przyjęło rezolucję w tej materii w 2009 r. w Krakowie.

Poinformowano nas także, że niektórzy sędziowie wnieśli skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zagadnienie wynagrodzeń sędziowskich w Europie jest problematyczne w wielu krajach. Byłbym wdzięczny gdybyście informowali mnie na bieżąco o decyzjach podjętych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

W przypadku pogorszenia sytuacji nie wahajcie się skontaktować ze mną, aby Europejskie Stowarzyszenie Sędziów mogło wesprzeć was w zakresie jaki będzie potrzebny” (tłum. D.M.).

Opublikowano IUSTITIA 3(17)/2014, Wieści ze świata | Skomentuj

Słowo o ustroju

Wśród sędziów jest jeszcze dość duża grupa tych, co zaznali edukacji na poziomie szkoły podstawowej czy średniej w poprzednim, jedynie słusznym ustroju. Zaś wśród przedmiotów szkolnych, na które sytuacja polityczna w kraju ma największy wpływ, zawsze jest historia. Co się napisze w podręczniku, to będzie obowiązującą wersją przeszłości. W ustroju poprzednim obowiązywała więc teoria opracowana w XIX w. przez dwóch brodatych Niemców, że społeczeństwo rozwija się od wspólnoty pierwotnej poprzez różne formy ustrojów niewolniczych, dochodzi do feudalizmu, feudalizm przekształca się w kapitalizm, potem zaś pojawia się wspaniały socjalizm, który jest drogą do komunizmu
– chłopsko-robotniczego raju społecznego.

Jak wiadomo, losy świata potoczyły się inaczej. Raj był bajką, a socjalizm okazał się w wielu krajach, w tym w Polsce, najdłuższą i najtrudniejszą drogą prowadzącą od kapitalizmu do kapitalizmu, czyli od demokracji do demokracji. Niekiedy, gdy jakiś kraj próbował przeskoczyć z feudalizmu prosto w socjalizm, zawracał do feudalizmu: przykładem jest dziedziczna monarchia absolutna w Korei Północnej i zbliżone ustroje w krajach geograficznie bliższych. Niejeden kraj ma swój ulubiony ustrój, z którego z uwagi na mentalność społeczeństwa nie jest w stanie się wyrwać, nawet jeśli zmieni się nazwę czy to kraju, czy to ustroju.

A co my mamy? Istnieją prawa o ustroju sądów (powszechnych, administracyjnych, wojskowych), więc jakiś ustrój tu jest. W czasach PRL ustrojem tym był socjalizm, równie zakłamany jak jego ogólnopaństwowy oryginał. Wszystkie ważniejsze decyzje zapadały w gabinetach działaczy PZPR: kto ma zostać prezesem, kto w ogóle może zostać sędzią, a kto nie daje rękojmi, że będzie należycie wymierzał sprawiedliwość socjalistyczną. Sędziów Sądu Najwyższego weryfikowano co 5 lat w ramach „kadencji”, aby przypadkiem zbyt niezawiśli nie byli. Jaki był ustrój w państwie, taki w sądach. Za to obecnie, gdy zastanawiam się, czy ustrój sądów przystaje do ustroju państwa, nabieram zasadniczych wątpliwości. Popatrzmy sobie.

Mieliśmy kiedyś trzy stany: chłopstwo, mieszczaństwo i szlachtę. Chłop był określany w dokumentach: „pracowity Jan Socha”. Pracowity, czyli ten, który ma pracować. Mieszczanin określany był jako „zacny”, szlachcic – „urodzony”. W Polsce „urodzonych” było około 10% społeczeństwa, wyjątkowo dużo jak na Europę. I te trzy stany coś przypominają.

Chłopi mają pracować. Obecnie: pokrywać wpływ (jakże ten językowy potworek się rozpowszechnił). Chłopów pilnują różni nadzorcy. Chłop jest przywiązany do ziemi, której nie ma prawa opuścić, chyba, że za zgodą króla. Ale król może tej łaski udzielić albo nie, bez tłumaczenia się, bo chłop na króla skarżyć się nie może. Jak król ma zły humor, każe zaorać całą wieś. Niektórzy z chłopów zostają sołtysami i wtedy więcej poganiają innych, a mniej sami orzą: im większa wieś, tym większa różnica między sołtysem a zwykłym chłopem. Jeżeli chłopi będą się starać albo skutecznie wkradać w łaski wyżej postawionych, mogą awansować do wyższej klasy społecznej – mieszczan. Szansę na to ma statystycznie co drugi chłop, tak wynika z porównania liczebności obu klas.

Wśród „zacnych” mieszczan są ci, którzy pracują we własnych warsztatach, mniej lub bardziej ciężko, w zależności od sytuacji. Inni nadzorują chłopów, przy czym czasem jest więcej pracy, a czasem więcej nadzoru. Niektórzy zostają sołtysami w co większych wsiach, bo chłop może nie chcieć poganiać innego chłopa wystarczająco stanowczo. Są też wśród mieszczan burmistrze i rajcy, którzy czynią władzę w swoich miastach. Rajcy pracują mniej, ich zadaniem jest nadzorowanie innych pod kierunkiem burmistrza. Im większe miasto, tym oczywiście większa różnica między zwykłym mieszczaninem, a rajcą czy burmistrzem.

I wreszcie „urodzeni”, czyli nobiles. O ile mniej więcej co drugi chłop ma szansę zostać mieszczaninem, to liczba szlachty stanowi zaledwie 1/5 liczby mieszczan, zatem nobilitacji dostąpią już tylko nieliczni. Szlachta stanowi tylko 5% społeczeństwa, mniej niż w średniowiecznej Polsce. Wykonuje pewną pracę, rzecz jasna. Niekiedy nawet niełatwą, ważną, ale nie da się ukryć, że ilość ich pracy jest daleka od tego, co mają do zaorania chłopi. Z tego grona wywodzą się wojewodowie, powoływani przez monarchę. Niekiedy również co większe kasztelanie w miastach obsadzane są przez nobili, bo urodzony będzie lepiej pilnował mieszczan.

Wreszcie jest dwór królewski. Kto tam trafi, ten już sam orać ani kuć nie musi, przeznaczony jest do wyższych celów. Coś oczywiście robi na owym dworze, ale najczęściej albo projekta nowych konstytucyj układa dla umocnienia władzy królewskiej, albo pismami z pieczęcią dworską niżej postawionych chlasta i depozycyj żąda. Na ogół warto być u boku króla: apanaże znaczne, a sołtys czy burmistrz nie stoją nad karkiem. Przeciwnie, samemu można nadzorować. Na dwór królewski może dostać się nawet chłop albo mieszczanin, jeśli zdoła. Krzywda się mu już wtedy nie stanie, byle się na dworze utrzymać. Jeśli z dworu nawet odejdzie, ale w dobrej komitywie z nim pozostanie, to łatwo chłopu wyzwolić się na mieszczanina, a mieszczaninowi uzyskać nobilitację.

Awans ze stanu do stanu nie jest łatwy, wielu próbuje. Chłopi chcą zostać mieszczanami, mieszczanie szlachtą, chociaż tu już rzadziej, bo wiedzą, że nobilitacja tylko dla wybranych. Najłatwiej zostać mieszczaninem takiemu chłopu, któremu król pozwolił – za poręką właściwego burmistrza – porzucić rolę, osiąść czasowo w mieście i tam pracować. Albo sołtysowi, jeśli wedle wyżej postawionych dobrze się spisywał. Wielu próbuje, udaje się tylko części. Z nobilitacją jest jeszcze inaczej. W wielu województwach są nieformalne listy mieszczan, ustalające, kogo się będzie w przyszłości nobilitować. Na ogół burmistrzów i rajców.

Opublikowano IUSTITIA 3(17)/2014, Mowa prezesowa | Skomentuj

Kanadyjskie prawo wcale nie pachnie żywicą

W niniejszym artykule przedstawiono wybrane aspekty struktury i funkcjonowania systemu wymiaru sprawiedliwości w Kanadzie, z uwzględnieniem różnic między Kanadą a Polską. W pierwszej kolejności Autor omówił kanadyjski system prawny i strukturę sądów. Następnie wskazano na zasady powoływania na urząd sędziego, gwarancje dotyczące pełnienia urzędu i warunki pracy sędziego w Kanadzie.

Wprowadzenie

Zanim zacznę pisać merytorycznie o systemie prawnym w jednej z prowincji Kanady, Quebeku, na wstępie kilka słów o sobie. W Polsce skończyłem Uniwersytet Warszawski, Wydział Prawa i w 1975 r. uzyskałem stopień naukowy doktora. Moim promotorem był prof. Jerzy Rajski.

Rok później wyjechałem z Polski na stałe do Kanady. Zamieszkałem w Montrealu, Prowincja Quebec, posługująca się prawem cywilnym pochodzącym z kodeksu Napoleona, jest praktycznie jedyną prowincją dwujęzyczną, francusko-angielską z dużą przewagą francuskiego. Pozostałe prowincje są anglojęzyczne, pomimo że oficjalnie Kanada jest krajem dwujęzycznym. W Kanadzie musiałem zacząć studia prawnicze od początku i udało mi się przejść od bakalariatu, poprzez magisterium, do doktoratu z prawa cywilnego (Uniwersytet McGill). Przyznaję, że skończenie studiów w Polsce dużo mi pomogło. W 1981 r. otworzyłem w Montrealu kancelarię adwokacką, a po kilku latach rozpocząłem współpracę z francuskojęzycznymi partnerami. Praktykuję, jako adwokat w Montrealu od 33 lat.

Kanadyjski system prawny

Aby zrozumieć różnice systemów wymiaru sprawiedliwości między Kanadą a Polską, należy przypomnieć kilka faktów. Kanada jest państwem federalnym składającym się z 10 prowincji i 3 terytoriów. Jest to drugi, co do wielkości kraj na świecie, a ma 35 milionów mieszkańców – mniej niż Polska (~38 mln). Prawie 86% mieszkańców mieszka w 4 prowincjach: Ontario, Quebec, British Columbia i Alberta, przy czym prawie 75% Kanadyjczyków mieszka w promieniu 160 kilometrów od granicy z USA.

Kanada aż do 1982 r. nie miała formalnie Konstytucji. Większość postanowień znajdujących się w Konstytucji zawarta była w Ustawie o Brytyjskiej Ameryce Północnej (British North America Act) z 1867 r.1 Każda poprawka do tego aktu wymagała zgody Parlamentu Brytyjskiego. Ustawa Konstytucyjna Kanady (Canada Act lub Constitutional Act of 1982)2, uchwalona przez Parlament, była oficjalnie proklamowana przez Królową Elżbietę II i weszła w życie 17.4.1982 r., ustanawiając pełną suwerenność Kanady oraz gwarantując prawa i swobody obywatelskie, m.in. takie jak wolność religijna i sumienia, wolność słowa.

Federalny charakter Kanady spowodował, że obowiązują dwa rodzaje prawa – federalne (we wszystkich prowincjach i terytoriach) i prowincjonalne, czasem znacznie się różniące, stanowione i common law, zwane prawem precedensowym (nie do końca dzisiaj uzasadnione). By sprawę utrudnić: są również prawa stanowione prowincjonalne, które regulują postępowanie w sprawach federalnych i odwrotnie, a nawet te same sprawy są regulowane częściowo przez prowincjonalne ustawodawstwo, a częściowo przez federalne. Kanadyjski system ustawodawczy może dla Polaka wydawać się zagmatwany, jednak do takiego ustawodawstwa można się przyzwyczaić (mówię to z własnej praktyki).

Do uprawnień jurysdykcyjnych Parlamentu federalnego należy stanowienie prawa z wielu dziedzin, m.in. rozwody, prawo lotnicze i morskie, rybołówstwo, prawo zagraniczne, bankowe, obronne, podatkowe, itd. Prawa stanowione prowincjonalnie to m.in. więziennictwo, służba zdrowia, zawieranie małżeństw i najważniejsze – sprawy umów i własności (polskie prawo cywilne).

I znów prawodawstwo federalne krzyżuje się z prowincjonalnym tak, że ktoś praktykujący w kraju mającym monolityczne prawo może dostać zawrotu głowy. Brzmi to dużo gorzej niż jest w rzeczywistości.

Opublikowano IUSTITIA 3(17)/2014, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Trzeba szukać porozumienia
z prof. Romanem Hauserem, Przewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa,
rozmawiają

Krystian Markiewicz: W ostatnim czasie trwa dyskusja na temat zmian w kształceniu sędziów. Jaka, według Pana Profesora, powinna być rola Krajowej Rady Sądownictwa w kształceniu sędziów?

Roman Hauser: Na początek muszę wyjaśnić, że Przewodniczący KRS jest tylko jednym z członków Rady, a Rada to przecież organ kolegialny. W KRS zawsze podejmujemy próby wypracowania wspólnego stanowiska. Dążymy do tego, aby w każdym wypadku stanowisko zostało uzgodnione w miarę jednomyślnie, choć jest ono zawsze wypadkową różnych poglądów. I taka właśnie jest uchwała z lutego 2014 r.1 Zwróciliśmy w niej uwagę na dwie zasadnicze kwestie. Pierwsza dotyczy relacji między Szkołą, Radą Programową i organem nadzoru. Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, aby nadzór sprawował Minister Sprawiedliwości. KRS wskazała na opinie Konsultacyjnych Rad Sędziów Europejskich, które zalecają, by nadzór nad szkoleniem sędziów, w tym także nad szkołami sądownictwa, sprawował organ taki jak Krajowa Rada Sądownictwa. Tego stanowiska bronimy. Druga kwestia dotyczy zmniejszenia wpływu Ministra Sprawiedliwości na kształtowanie składu osobowego kadry wykładowców. Regulacja przewidująca, że sprzeciw ministra wyklucza osobę zaproponowaną przez organy Szkoły, jest, naszym zdaniem, zbyt daleko idąca. Albo traktujemy poważnie Radę Programową Szkoły i jej oddajemy możliwość doboru wykładowców, albo likwidujemy taki organ i mówimy, że minister sprawiedliwości kształtuje sobie skład wykładowców. To są sprawy do wyjaśnienia.

Jeżeli chodzi o model szkolenia sędziów, to dochodzenie do zawodu sędziowskiego w Europie jest inne. W takich szkołach nie kształci się sędziów, tylko osoby dochodzące do wymiaru sprawiedliwości z różnych zawodów. Tam się uczą podstaw technik orzekania. Natomiast w Polsce poszliśmy w innym kierunku: po studiach ktoś idzie do Szkoły i tam go próbują uczyć orzekania. Mamy liczne przykłady wybitnych studentów, którzy otrzymują nominację sędziowską i za stołem nie potrafią wydać orzeczenia. Dlatego jestem zwolennikiem powrotu do asesury. W Niemczech jest sędzia na próbę i to dobrze funkcjonuje. Po 3–4 latach orzekania przez asesora mamy materiał, który pozwoli ocenić, czy możemy powołać tego kandydata na stanowisko sędziowskie. Wtedy moglibyśmy ocenić, jak kandydat orzeka, jaka jest stabilność jego orzekania, jak zachowuje się na sali i czy potrafi prowadzić proces w kulturalny sposób oraz czy opanował elementy techniki orzeczniczej.

Bartłomiej Przymusiński: Czy ten model asesury, który jest projektowany, nie będzie powielał pewnych negatywnych wzorców, które uwidoczniły się u schyłku poprzedniej asesury? Mam tu na myśli to, że asesor jest oceniany przede wszystkim za to, czy „załatwia” sprawy powyżej średniej wydziału. Asesor ma się w wydziale wyróżniać „załatwialnością”. Nie jest to sposób pozwalający szczególnie sprawdzić predyspozycje psychologiczne, asesor będzie orzekał jednoosobowo i inni sędziowie nie będą wiedzieli, jak się zachowuje na sali. Czy nie byłoby lepiej, gdyby asesor orzekał w składach wieloosobowych? Odpadłby wówczas również argument, że ktoś nie chce być sądzony przez niedoświadczonego asesora, bo w składzie byłoby jeszcze dwóch sędziów.

K.M.: Okazuje się, że w Polsce, w porównaniu z krajami germańskimi, mamy wielki luksus orzekania w składach jednoosobowych, ale jeżeli chodzi o pewien odbiór społeczny, to skład wieloosobowy ma zupełnie inny wymiar. W Niemczech sędzia na próbę nie może prowadzić niektórych spraw, może orzekać tylko i wyłącznie w składzie trzyosobowym.

R.H.: Na etapie prac legislacyjnych trzeba będzie do tego wrócić. Mam kontakty z sędziami niemieckimi i pytałem ich, czy sędzia społeczny jest potrzebny, czy przeszkadza, bo w Polsce odchodzimy od ławników. Niemieccy sędziowie mówią, że sędzia społeczny to dla sędziego niebywały luksus. Sędzia zawodowy orzekający z ławnikiem, jeżeli wyrok jest kwestionowany, może powiedzieć: „dajcie mi spokój, to lud orzekał, ja tylko kierowałem rozprawą i sporządziłem wyrok”. Myślę, że jeszcze jest wiele lat pracy przed nami, żeby dojść do optymalnych rozwiązań.

Opublikowano IUSTITIA 3(17)/2014, Temat numeru | Skomentuj

Zarzuty odwoławcze obrońcy oskarżonego

Przedmiot poniższych rozważań stanowi ustalenie znaczenia zarzutów odwoławczych formułowanych przez obrońcę oskarżonego. Subiektywne twierdzenia o nieprawidłowościach popełnionych przez sąd I instancji stanowią obligatoryjny składnik skarg odwoławczych pochodzących od podmiotów zawodowo przygotowanych do występowania przed sądem, tj. obrońców, pełnomocników oraz oskarżycieli publicznych. W przeciwieństwie jednak do zarzutów formułowanych przez profesjonalistów działających na niekorzyść oskarżonego, twierdzenia o błędach formułowane przez obrońcę nie należą do kategorii obligatoryjnych elementów skargi determinujących jej granice. De lege lata nieprzekraczalne pole kontroli uruchomionej przez obrońcę tworzy kwestionowany fragment zaskarżonej decyzji, nie zaś tezy o uchybieniach popełnionych w sądzie I instancji. Poprzez sygnalizację uchybień profesjonalny przedstawiciel oskarżonego jedynie zabezpiecza rozpoznanie błędów szczególnie go niepokojących oraz dynamizuje działania kontrolne sądu odwoławczego. Przepisy wchodzące w życie w dniu 1.7.2015 r. zmieniają znaczenie ogółu zarzutów, w tym subiektywnych twierdzeń o błędach orzeczniczych formułowanych przez zawodowego przedstawiciela oskarżonego. Lex ­ferenda kwalifikuje bowiem wszystkie zarzuty do kategorii elementów współkształtujących zasadniczo nieprzekraczalne pole objęte kontrolą instancyjną.
[hidepost]

Zarzuty odwoławcze – zarys problematyki

Minimum minimorum każdej skargi inicjującej zwyczajne postępowanie odwoławcze stanowi dopełnienie wymogów stawianych ogółowi pism procesowych, wskazanie zakresu zaskarżenia, tj. kwestionowanych fragmentów pierwszoinstancyjnego rozstrzygnięcia oraz sformułowanie wniosków odwoławczych, będących supozycjami pod adresem sądu odwoławczego co do oczekiwanego przez podmiot skarżący sposobu rozstrzygnięcia sprawy. Standard zwyczajnych skarg odwoławczych zwiększa się w przypadku podważenia orzeczenia przez podmioty zawodowo przygotowane do występowania przed sądem. Obligatoryjny składnik środków odwoławczych wnoszonych od pierwszoinstancyjnych orzeczeń przez adwokata, radcę prawnego lub prokuratora stanowią bowiem zarzuty odwoławcze i motywy je uzasadniające. Nazwę zarzuty definiuje się jako subiektywne twierdzenia skarżącego o nieprawidłowościach popełnionych przez sąd I instancji w toku postępowania lub w treści finalizującego je orzeczenia.

Formalna konstrukcja zarzutu ma strukturę trójelementową. Pierwszym składnikiem konstrukcji jest czasownik „zarzucam” użyty w liczbie pojedynczej. Celem posłużenia się sformułowaniem wskazującym na subiektywny charakter późniejszych twierdzeń jest identyfikacja autora apelacji. Kolejną formalnie wyodrębnianą część w konstrukcji zarzutu stanowi ogólne wskazanie uchybień, rzekomo popełnionych w toku postępowania pierwszoinstancyjnego. Nieprawidłowości opisywane są poprzez posłużenie się nomenklaturą, stanowiącą odwzorowanie względnych i bezwzględnych przyczyn odwoławczych. Ostatnim elementem struktury zarzutu jest wskazanie konkretnego naruszenia w zakresie prawa materialnego, procedury, zgodności ustaleń faktycznych stanowiących podstawę kontrolowanego orzeczenia z obiektywną rzeczywistością oraz trafności i sprawiedliwości rozstrzygnięć zawartych w zakwestionowanej decyzji.

Argumentacja uzasadniająca subiektywne twierdzenia o błędach rzekomo będących udziałem sądu I instancji zależy od ich rodzaju. Podmiot fachowy skarżący orzeczenie jest każdorazowo zobligowany do szczegółowej charakterystyki uchybienia popełnionego, jego zdaniem, przez sąd I instancji. Z kolei profesjonalista, podważający orzeczenie ze względu na niektóre uchybienia kwalifikowane jako względne przyczyny odwoławcze, powinien wykazać prawdopodobieństwo wpływu podnoszonych wadliwości na treść kwestionowanego wyroku1. Część motywacyjna może zawierać też przyczyny dysproporcji pomiędzy karą lub środkiem karnym, wymierzonymi i należnymi stosownie do prawidłowo użytych dyrektyw ich wymiaru2.

Dopełnienie wymogów związanych ze sformułowaniem i uzasadnieniem zarzutów podlega dwukrotnej kontroli. Pierwszym podmiotem kontrolującym jest prezes sądu I instancji, w drugiej kolejności istnienie subiektywnych twierdzeń o uchybieniach poddaje procedurze sprawdzającej sąd odwoławczy. Kontrola w sądzie I instancji może zakończyć się wydaniem decyzji tamującej rozpoznanie środka odwoławczego pozbawionego wskazania uchybień rzekomo pełnionych przy rozpoznaniu i rozstrzyganiu sprawy. Prezes sądu I instancji, w razie braku reakcji podmiotu wykwalifikowanego w terminie 7 dni od wezwania do uzupełnienia skargi o brakujące zarzuty, odmawia bowiem jej przyjęcia zarządzeniem (art. 429 § 1 KPK). Efektem sprawdzenia dokonywanego przez sąd ad quem może być z kolei decyzja likwidująca postępowanie etapowe, uruchomione wskutek skargi pozbawionej zarzutów odwoławczych. Sąd odwoławczy postanowieniem pozostawia bowiem bez rozpoznania przyjęty środek odwoławczy – wówczas, gdy po stwierdzeniu faktu przyjęcia środka odwoławczego, pomimo braku lub nieskuteczności pierwszego wezwania do uzupełnienia braków formalnych skargi, bezskutecznie powtórzono procedurę zmierzającą do uzupełnienia skargi o nieumieszczone w niej zarzuty (art. 430 § 1 w zw. z art. 429 § 1 KPK)3.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(17)/2014, Prawo karne | Skomentuj

Krytyka sądów i sędziów w orzecznictwie ETPCz na przykładzie spraw polskich

W artykule przedstawiono analizę problematyki dopuszczalności krytyki sądów i sędziów w świetle orzecznictwa ETPCz w sprawach przeciwko Polsce. Omówiono zagadnienia testu dopuszczalności krytyki, rozróżnienia między krytyką sędziego a krytyką sądów, formy krytyki oraz sankcji prawnych za nieuzasadnioną krytykę.
[hidepost]

Wprowadzenie

Niekwestionowanym współcześnie standardem europejskim, przynajmniej w zachodniej części kontynentu, jest wolność nieskrępowanego i publicznego posiadania i wyrażania opinii. Choć granice tej wolności muszą podlegać i podlegają koniecznym limitacjom, np. ze względu na bezpieczeństwo państwowe, ochronę moralności oraz praw i wolności innych osób, to dostrzec można stałą tendencję do poszerzania jej zakresu. Dotyczy to takich kwestii jak np. wolność prasy, wolność ekspresji artystycznej, wolność badań naukowych, dopuszczalna krytyka funkcjonariuszy publicznych1. Pojawia się w związku z tym pytanie o możliwość i ramy dopuszczalnej krytyki sądów i sędziów. Jak do tej pory w osiemnastoletniej praktyce orzeczniczej ETPCz względem Polski (od 1996 r.) na wokandzie Trybunału pojawiły się dwie, zakończone wyrokami ETPCz, skargi „polskie” bezpośrednio związane z tą problematyką. Były to sprawy Skałka przeciwko Polsce2 i Łopuch przeciwko Polsce3. Zagadnienie to pojawiło się także pobocznie w sprawie Mariusz Lewandowski przeciwko Polsce4.

Gwarancje wolności wyrażania opinii w EKPCz

EKPCz gwarantuje wolność wyrażania opinii w art. 10. Sformułowanie tego przepisu jasno wskazuje, że korzystanie z niego przysługuje każdej jednostce ludzkiej znajdującej się pod władzą państwa – strony EKPCz. Nie jest on zatem zastrzeżony wyłącznie dla obywateli państwa krytycznie nastawionych do krajowego wymiaru sprawiedliwości. Zwraca uwagę szerokie ujęcie przedmiotowe wolności wyrażania opinii, która obejmuje nie tylko prawo do posiadania poglądów, ale także do otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Wyłączenie ograniczeń przestrzennych stosowania omawianej wolności prowokuje pytanie o to, do jakiego zakresu wolno krytykować sędziów orzekających w innych państwach związanych EKPCz. Należy dodać, że z omawianej wolności korzystać także mogą osoby prawne i podmioty zbiorowe, formułujące lub pośredniczące w przekazywaniu poglądów i opinii (np. media papierowe i elektroniczne).

Artykuł 10 EKPCz:

Wolność wyrażania opinii

„1. Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.

2. Korzystanie z tych wolności pociągających za sobą obowiązki i odpowiedzialność może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej”.

 

ETPCz wielokrotnie podkreślał w swoim orzecznictwie znaczenie wolności wyrażania opinii. Stanowi ona jeden z podstawowych filarów społeczeństwa demokratycznego oraz podstawowy warunek jego rozwoju i samorealizacji jednostki. Nie ogranicza się przy tym tylko do „informacji” i „poglądów”, które są przychylnie przyjmowane, ale także do tych, które obrażają, oburzają czy wprowadzają niepokój. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których „demokratyczne społeczeństwo” nie istnieje. Wolność ta podlega wyjątkom określonym w art. 10, które muszą jednak być rozumiane ściśle. Potrzeba ograniczeń musi być ustalona przekonywująco.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(17)/2014, Z trybunałów europejskich | Skomentuj

Referendarz w postępowaniach sądowych – konferencja, 21.11.2014

CZYTAJ DALEJ

Opublikowano Sprawy bieżące | Skomentuj

Apteczka prawna – pierwsza pomoc dla młodzieży szkolnej
w sprawach prawnych


Edukacja prawna społeczeństwa jest w Polsce sferą zaniedbaną. Świadomość swoich praw, istoty trójpodziału władzy
i funkcjonowania instytucji demokratycznych jest niska, co widać na co dzień w procesach sądowych. Niezwykle ważne jest więc edukowanie społeczeństwa, w szczególności młodzieży wkraczającej w dorosłe życie, aby zaprzeczyć stereotypowi, że „mądry Polak po szkodzie”.

Od kilku lat projekt edukacji młodzieży szkolnej prowadzi pro bono Oddział Śląski Stowarzyszenia Sędziów Polskich „IUSTITIA”. Doświadczeniem tych kilkuset lekcji szkolnych jest ponaddwustustronicowa książka „Lex bez łez. Apteczka prawna”, która stanowi swoiste kompendium najważniejszych zagadnień z zakresu prawa. Jest to wydawnictwo unikalne – apteczka jest napisana prostym językiem, z użyciem wielu przykładów (autorami są sędziowie, pracownicy naukowi i studenci Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego), przygotowana w atrakcyjnej dla młodzieży formie graficznej (nad stroną graficzną czuwali artyści z Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach). Rozdziały rozdzielone są ostrymi, markerowymi kolorami, zielonym i pomarańczowym, bo takie barwy przyciągną młodych odbiorców. W zbiorze zostały omówione wybrane zagadnienia z zakresu prawa cywilnego, karnego, pracy i rodzinnego.
W poradniku znalazł się m.in. rozdział poświęcony prawom autorskim,  poruszono problemy spadkowe, porady konsumenckie, kwestie dotyczące rozliczania się z podatku, zostało także wyjaśnione, za co można ponieść odpowiedzialność i zostać ukaranym.

W najbliższych miesiącach apteczka będzie rozdawana bezpłatnie młodzieży szkolnej w czasie lekcji prawa, prowadzonych przez sędziów na terenie działania Oddziałów Śląskiego, Warszawskiego, Wielkopolskiego i Wrocławskiego SSP „IUSTITIA”. Partnerami wydania są Polska Izba Ubezpieczeń, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, Krajowa Izba Doradców Podatkowych i ASP w Katowicach. Nakład wynosi 2 tys. sztuk. W razie uzyskania kolejnych środków przewidziany jest dodruk większej liczby egzemplarzy. Autorzy pomysłu podkreślają, jak niezwykle ważne jest edukowanie społeczeństwa, w szczególności młodzieży wkraczającej w dorosłe życie. Więcej informacji o wydarzeniu można przeczytać na Facebooku: https://www.facebook.com/apteczkaprawna

Opublikowano Sprawy bieżące | Skomentuj

Dorozumiany wybór prawa w trakcie procesu – glosa

Stwierdzenie dokonania umownego wyboru statutu kontraktowego w sposób dorozumiany powinno być oparte na faktach pozwalających w całokształcie okoliczności sprawy wnioskować w sposób dostatecznie pewny, że strony złożyły zgodne oświadczenia woli co do tego wyboru (art. 3 Konwencji o prawie właściwym
dla zobowiązań umownych – Dz.U. z 2008 r. Nr 10, poz. 571).

Wyrok SN z 20.9.2012 r., IV CSK 48/12,
OSNC Nr 4/2013, poz. 53
[hidepost]

Wprowadzenie

Omawiane rozstrzygnięcie SN oparte jest w całości na rozważaniach dotyczących dorozumianego wyboru prawa właściwego dla umowy. Decyzja sądu II instancji
w odniesieniu do kwestii zaistnienia wyboru prawa zaważyła na treści glosowanego wyroku uchylającego zaskarżone orzeczenie. Warto przyjrzeć się uzasadnieniu wyroku, który stanowi dalszy krok w rozwoju orzecznictwa SN w odniesieniu do zagadnienia konkludentnego wyboru prawa2. Instytucja wyboru prawa ma już długą tradycję w regulacjach kolizyjnych w zakresie zobowiązań umownych. Ustawodawcy i orzecznictwo państw europejskich, jak i wielu innych krajów europejskiego kręgu kulturowego, od długiego już czasu przyznawali stronom umów możliwość samodzielnego determinowania prawa właściwego dla oceny łączących je stosunków prawnych3. Obecnie autonomia woli stron w zakresie prawa prywatnego międzynarodowego (krajowego, konwencyjnego i w ramach UE – wspólnotowego) znajduje wyraz nie tylko w odniesieniu do kolizyjnych reżimów kontraktowych, lecz także w unormowaniach majątkowych stosunków rodzinnych, jak również w zakresie prawa spadkowego4.

Nie wymaga szczególnego podkreślenia doniosłość wyboru przez strony prawa właściwego dla rozstrzygnięcia sądu. Wszak zagadnienie prawa właściwego jest,
po kwestii jurysdykcji krajowej5, kluczową kwestią wymagającą rozpoznania przez sąd przed przystąpieniem do merytorycznego rozstrzygania sporu. Jest bowiem decydujące dla odszukania materialnoprawnej podstawy rozstrzygnięcia o żądaniu zgłoszonym przez stronę.

W sprawie rozstrzygniętej omawianym wyrokiem SN konieczne stało się rozważenie, czy i przy zachowaniu jakich przesłanek, w specyficznej sytuacji sporu sądowego między stronami, dopuszczalne jest przyjęcie, że ich zachowania świadczą o dokonaniu przez nie wyboru prawa właściwego dla umowy. Tematyka wyboru prawa na tle okoliczności prezentowanej sprawy zostaje zatem zawężona do wyboru prawa o charakterze następczym (tj. dokonanego po powstaniu stosunku prawnego), dorozumianym i, co bardzo istotne – w okolicznościach, w których między stronami doszło do sporu wymagającego orzeczenia sądu.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Prawo cywilne | Skomentuj

Powróci tylko 41 sądów?

Z projektu zarządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie zniesienia i utworzenia niektórych wydziałów w sądach rejonowych oraz zmieniającego zarządzenie
w sprawie utworzenia wydziałów w sądach rejonowych1, które ma być wydane na podstawie art. 19 § 1 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych2 wynika, że zamiarem Ministra Sprawiedliwości jest przywrócenie tylko tych 41 sądów rejonowych, do których przywrócenia w sposób bezwzględny zobowiązuje ministra ustawa. Z pozostałych, co do których decyzja w przedmiocie przywrócenia należy do Ministra Sprawiedliwości, nie miałby być przywrócony ani jeden.
W związku z powyższym, Zarząd SSP „Iustitia” przedstawił następującą opinię:

zgodnie z ww. ustawą, przywrócone muszą być Sądy Rejonowe w: Brzezinach, Chodzieży, Choszcznie, Dąbrowie Tarnowskiej, Działdowie, Gostyniu, Grajewie, Kamiennej Górze, Kościerzynie, Krasnymstawie, Krotoszynie, Leżajsku, Lwówku Śląskim, Łęczycy, Nakle n. Notecią, Nisku, Nowym Tomyślu, Obornikach, Oleśnie, Opatowie, Opolu Lubelskim, Piszu, Pleszewie, Przeworsku, Pułtusku, Rawie Mazowieckiej, Rawiczu, Rykach, Sierpcu, Słupcy, Sokołowie Podlaskim, Staszowie, Strzelcach Krajeńskich, Suchej Beskidzkiej, Śremie, Tucholi, Wolsztynie, Wrześni, Wysokiem Mazowieckiem, Złotowie i Zwoleniu – o obszarach w granicach sprzed 1.1.2013 r., przy czym zasadne jest powiększenie obszarów właściwości Sądów Rejonowych w Krasnymstawie, Lwówku Śląskim i Opatowie;

na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy w zw. z art. 10 § 1b przywrócone powinny zostać Sądy Rejonowe w: Biskupcu, Bytowie, Golubiu-Dobrzyniu, Głubczycach, ­Jaworze, Kamieniu Pomorskim, Lidzbarku Warmińskim, Łobzie, Miastku, Mogilnie, Strzelinie, Sulęcinie, Wąbrzeźnie, Włodawie, Wołowie, Wschowie i Żninie – o obszarach
w granicach sprzed 1.1.2013 r., przy czym zasadne jest powiększenie obszarów właściwości Sądów Rejonowych w Bytowie, Włodawie i Żninie;

na podstawie art. 10 § 1a ustawy utworzone powinny zostać Sądy Rejonowe w Miechowie, Pińczowie i Sławnie, przy czym zasadna jest zmiana obszarów ich właściwości przez ich powiększenie w stosunku do stanu sprzed 1.1.2013 r.;

na podstawie art. 10 § 1a ustawy utworzone powinny zostać Sądy Rejonowe w Ostrzeszowie, Włoszczowie, Brzozowie, Lubaczowie, Lipsku, Szydłowcu, Kolbuszowej i Radziejowie, o obszarach w granicach sprzed 1.1.2013 r., jeżeli wpływ spraw podlegających ocenie do tych sądów w 2013 r. przekroczył 5000;

na podstawie art. 10 § 1b ustawy utworzone powinny zostać Sądy Rejonowe w Nowym Mieście Lubawskim, Nidzicy, Rypinie i Miliczu, a niezależnie od wniosku
z pkt 3, w Sławnie (w przypadku odmowy zmiany jego obszaru), o obszarach w granicach sprzed 1.1.2013 r., jeżeli wpływ spraw podlegających ocenie do tych sądów w 2013 r. przekroczył 5000.

Pełna treść opinii z uzasadnieniem proponowanych zmian jest dostępna na stronie internetowej SSP „Iustitia”3.  (BP)

1 Zob. http://tnijurl.com/zms.

2 T. jedn.: Dz.U. z 2013 r. poz. 427 ze zm.; dalej jako: PrUSP.

3 Zob. http://iustitia.pl/opinie/872-opinia-iustitii-w-przedmiocie-przywrocenia-zniesionych-sadow.

Opublikowano IUSTITIA 2(16)/2014, Sprawy bieżące | Skomentuj