Wystąpienie Pierwszego Prezesa SN

Poniżej przedstawiamy obszerne fragmenty wystąpienia Pierwszego Prezesa SN na Zebraniu Przedstawicieli Zebrań Sędziów Sądów Apelacyjnych oraz Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Okręgów 30.1.2016 r. w Warszawie.

„Szanowny Panie Przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa!

Panie i Panowie Sędziowie!

Wszyscy Szanowni Zebrani!

Zostałam poproszona o to, aby zabrać głos na dzisiejszym zgromadzeniu i choć czuję się tym w pewien sposób wyróżniona, bo jako Pierwszy Prezes najwyższego organu władzy sądowniczej i wciąż jeszcze konstytucyjny członek Krajowej Rady Sądownictwa, zdecydowanie zbyt rzadko miewam taką sposobność – to jednak tym razem przepełnia mnie wielki smutek, którym muszę się z Państwem podzielić.

Od ponad roku powtarzam, iż sądy łatwo przekształcić w igraszkę w rękach polityków. To, co dotychczas było zagrożeniem, staje się teraz faktem. Z ust przedstawiciela egzekutywy – Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego – równolegle piastującego mandat poselski usłyszeliśmy zapowiadane lub przewidywane przez nas już dawno słowa: sądy należy „zreformować”. Pozwolę sobie ująć to stwierdzenie ująć w cudzysłów, bo reform w Polsce mamy chyba już wszyscy dosyć. O nich mówi się jako o wartości samej w sobie. A chodzi o zmianę, która żadnej obiektywnej wartości nie przedstawia. Cel, o czym wszyscy doskonale wiemy, jest zupełnie inny niż czyjekolwiek dobro. Wie o tym również Pan Minister i Prokurator Generalny.

Stawką w grze są resztki niezależności sądownictwa oraz niezawisłość sędziów. Tak, użyłam słowa „resztki” w sposób zupełnie celowy. Bo należy otwarcie powiedzieć, że szacunek dla niezależności sądów w naszym kraju nigdy nie był na zbyt wysokim poziomie. (…). Wiele już razy przypominałam ten przykład z nie tak dawnej przeszłości: oto w 2001 r. Sąd Okręgowy w Przemyślu »ręcznie« zamieniono w ośrodek zamiejscowy jedynie po to, aby pozbyć się niewygodnego prezesa. I zważmy, że od tamtego czasu nie zrobiono dosłownie nic, aby ograniczyć wszechwładzę Ministra Sprawiedliwości nad sądami, więcej nawet – starano się bardzo, aby tę władzę zakonserwować i rozszerzyć.

Od niezależności sądów, której nawet po 1989 r. nie mieliśmy zbyt wiele, przechodzimy aktualnie do etapu drugiego, znacznie niebezpieczniejszego – rozmontowania niezawisłości sędziowskiej. O co chodzi? Pan Minister i Prokurator Generalny potwierdził w swoim publicznym wystąpieniu wszystko, co było albo znane, albo przeczuwane. Ma powstać w SN autonomiczna – co by to nie znaczyło – Izba Dyscyplinarna – wspólna dla sędziów i prokuratorów. Rzecz sama w sobie ciekawa, bo w SN od lat orzekamy jako sąd dyscyplinarny drugiej instancji, a skoro sędziowie są w przeciwieństwie do prokuratorów niezawiśli, to odpowiedzialności przedstawicieli obu grup nie można mierzyć jedną miarą… Ale przecież wiadomo, że nie w tym rzecz.

Zamysł jest prosty: obecna władza przez fakty dokonane zmienia konstytucyjny ustrój państwa. I za chwilę zyska potężny instrument nacisku na każdego indywidualnego sędziego, a przez to – na każdego obywatela. Do Izby Dyscyplinarnej – jak się zapowiada – wprowadzi się czynnik społeczny, ławników, bo sądy – jak powiedział pewien członek grupy rządzącej – są zbyt ważną sprawą, aby je pozostawić samym sędziom. No więc będziemy mieli sądy ludowe, upolitycznione, bo w razie czego skład mieszany w Izbie Dyscyplinarnej usunie z urzędu każdego, kto się nie zgadza z poddaniem prawa potrzebom bieżącej praktyki i woli politycznej. (…)

Nie mówię o tym dlatego, żeby kogoś obrazić lub wzbudzić tanią sensację. Nie! Chodzi mi tylko o to, aby każdy na tej sali i poza nią miał świadomość powagi sytuacji. W Polsce skończyła się epoka, kiedy mogliśmy polegać na zadeklarowanej w art. 2 Konstytucji zasadzie demokratycznego państwa prawnego. O prawo, o sposób jego interpretacji, o jego przestrzeganie, o każdy cal sprawiedliwości należy teraz walczyć i obowiązek ten – co tu dużo mówić – spoczywa na sędziach. Powstaje oczywiście pytanie, jak to robić?

Prostych odpowiedzi nie ma. W każdym bądź razie muszę to powiedzieć: nie ma walki bez ofiar, a do nich może być zaliczony każdy z nas tu obecnych. Piastujemy władzę publiczną, a skoro tak, to musimy zawsze liczyć się z konsekwencjami. Proszę więc Państwa Sędziów – wszystkich bez wyjątku – aby przestali myśleć o sobie jako o tych, którzy tylko przychodzą do miejsca pracy wykonać swój obowiązek, a tak poza tym to muszą pracować, spłacać kredyt, wyżywić rodzinę itp. Takie postawy skłaniają do szukania usprawiedliwień, a w ostateczności – do ustępstw.

Walka o prawo, o niezawisłość sędziów musi toczyć się w granicach prawa, ale musi być twarda i jednoznaczna, jak jednoznaczny jest ustrój państwa. Aby zwyciężyć, trzeba się przygotować nawet na sądy dyscyplinarne, na ryzyko usunięcia z urzędu, na wszystko! Trzeba pisać i wygłaszać dobre mowy, trzeba głośno i – daj Boże – mądrze mówić o imponderabiliach. Nie wolno się bać. Trzeba pokazywać, że jesteśmy w opozycji przeciwko spychaniu demokratycznego państwa z niezawisłymi sędziami w niebyt.

Jestem bardziej pewna niż kiedykolwiek dotąd, że Polska dojrzała do zmiany. Środowisko sędziowskie może pokazać klasę, na jaką nie jest stać wielu obywateli, którzy myślą, że demokratycznie wybrana większość może wszystko, nawet zmieniać Konstytucję bez wymaganej większości przez ustawodawstwo zwykłe. Takie przypadki już z historii znamy i wiadomo, czym się tu skończyło. Jeżeli mamy bronić prawa, to nie ma lepszego momentu niż teraz. Środowisko nasze musi pokazać, że jest zjednoczone wokół idei państwa prawa, że onegdaj suweren, by użyć dzisiejszej nomenklatury, zadecydował o trójpodziale władz. Musi tłumaczyć, że nie bronimy jakichś mitycznych interesów własnych, bo ich nie mamy, tylko chcemy, aby obywatel przed sądem czuł się bezpiecznie, wierząc że sędzia jest niezawisły. To jest nasza powinność wobec przyszłych pokoleń i misja.

Dziękuję za uwagę”1

(IS)

 

1 Dostępne na: http://www.sn.pl/

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Sprawy bieżące | Skomentuj

Stowarzyszenia sędziowskie o działaniach prokuratury wobec sędziów

W dniu 12.2.2017 r. cztery stowarzyszenia sędziowskie, w tym „Iustitia”, przyjęły stanowisko w przedmiocie zagrożeń niezawisłości sędziowskiej związanych z działalnością prokuratury1 o następującej treści:

„Wyrażamy zaniepokojenie w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi przebiegu procesu z oskarżenia ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i jego rodziny. Tuż przed zakończeniem tego procesu prokurator wszczął postępowanie karne dotyczące decyzji procesowej sędziego i powołując się na ten fakt złożył wniosek o wyłączenie sędziego od orzekania w sprawie śmierci Jerzego Ziobry. Takie działanie stanowi oczywistą i bezprecedensową próbę nacisku na niezawisłego sędziego. Do tej pory podobne zachowania były stosowane wyłącznie przez strony zmierzające do nieuzasadnionego przedłużania postępowań sądowych. W przypadku zmiany sędziego proces karny musi toczyć się od początku.

Popieramy również stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa z 10.2.2017 r. w przedmiocie zagrożeń niezawisłości sędziowskiej związanych z działalnością prokuratury”.

(IS)

 

1 Dostępne na: http://www.iustitia.pl/uchwa­ly/1599-stanowisko-stowarzyszen-sedziowskich-ws-zagrozen-niezawislosci-sedziowskiej

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Sprawy bieżące | Skomentuj

O „reformie”, czyli upolitycznieniu sądów

Jesteśmy świadkami tzw. „reformy”, czyli destrukcji sądów w Polsce. Ministerstwo sprawiedliwości przedstawiło projekty zmian oraz założenia, które w uproszczeniu dotyczą powoływania i odwoływania sędziów.

Zmiany proponowane przez ministerstwo mają jeden prosty cel, upolitycznienie sądów. Chodzi o stworzenie mniej lub bardziej rozbudowanej sieci urzędów sądowych w miejsce sądów. Dwa projekty ustaw oraz ogólne założenia nowego postępowania dyscyplinarnego to efekt ponad roku pracy specjalistów w resorcie. Żałuję, że nie protestują nasze koleżanki i koledzy, którzy kiedyś siedzieli za stołami sędziowskimi, a obecnie udali się na delegację do ministerstwa.

Ten pakiecik „dobrej zmiany” to instrukcja obsługi jak pozbawić sądy niezależności, czyli o upolitycznieniu sądów uwag kilka. Czego się z nich dowiadujemy? Najpierw władza polityczna liczy na to, że zapewni sobie odpowiednią kadrę. Do tego potrzebuje całkowitego wpływu na powracających w nowej odsłonie asesorów. Ilu ich będzie, kto nimi będzie, o tym decydować będzie rzecz jasna Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny. Władza polityczna liczy na nich, ale się przeliczy – wierzę, że adepci sztuki sądzenia będą pełnić służbę Rzeczypospolitej, a nie politykom.

Być może po to zablokowano ok. 500 etatów sędziowskich. Gdyby wszystkie one były obsadzone, sędziowie ci mogliby rozpoznać rocznie kilkaset tysięcy spraw. Być może minister zakłada, że suweren jest cierpliwy. Panowie ministrowie nieustannie utyskują też, jak to w Polsce długo trwa postępowanie i ilu to jest sędziów na liczbę mieszkańców. Zamiast narzekania proponuję, aby zaczęli przeliczać ilu ich jest na liczbę uchwalonych dobrych aktów prawnych albo jaki jest stosunek orzekających do nieorzekających (ponad 150 sędziów zamiast orzekać, urzęduje w ministerstwie). Rozumiem, że używanie racjonalnych argumentów jest ostatnio passe. Zapewne nie jest wygodne mówienie, ilu jest sędziów na liczbę spraw w sądach, co by oddawało, jak ciężką pracę wykonują polscy sędziowie na tle innych państw europejskich. Około 8000 sędziów orzeka rocznie w około 10 milionach spraw. To nie jest mało i nie ustępujemy pracowitością oraz sumiennością politykom.

Powołanie młodej kadry to zabieg oczywiście niewystarczający. Po pierwsze nie wiadomo ile z nich zdobędzie szlify sędziowskie. Po drugie, jest to proces długotrwały. Stąd też władza chce zapewnić sobie wpływ na wszystkie osoby, które miałyby zostać sędziami, czy też awansować. Do tego potrzebne jest przejęcie KRS. Przypomnę, bo może to będzie uwaga mająca niedługo wymiar historyczny, jest to organ stojący na straży niezawisłości sędziowskiej i niezależności sędziów. Prawdą jest, że nie brakowało wśród sędziów krytyków działania i wyboru członków KRS. Jednym z głównych zarzutów było to, że sędziowie sądów rejonowych mieli nikły wpływ na obsadę tego organu i stąd postulat demokratyzacji wyborów. Stąd też pierwotny projekt MS, ten z kwietnia 2016 r. zakładający, że każdy sędzia będzie mógł wybierać swoich przedstawicieli, co do zasady, został przez „Iustitię” pozytywnie zaopiniowany. Sprzeciwialiśmy się jedynie niekonstytucyjnemu wygaszaniu kadencji członków KRS i tworzeniu egzotycznych okręgów, w których mogliby kandydować ludzie przywożeni w teczkach. Chodzi o to, aby nie łączyć Zakopanego z Suwałkami oraz by nie kandydował tam sędzia z Katowic. Nie kwestionowaliśmy idei usprawnienia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, którzy zachowują się niegodnie. I miało być tak pięknie, ale zdarzyło się coś, co podobno wszystko zmieniło…

Otóż we wrześniu 2016 r. sędziowie spotkali się na Nadzwyczajnym Kongresie Sędziów Polskich i zaapelowali o poszanowanie niezależności i reguł demokratycznego państwa prawa. Pod koniec stycznia br. Ministerstwo wyłożyło część kart na stół: dostaniemy inny KRS (MS – bis) i w pakiecie nieco zapomniany przyrząd zwany dyscypliną. To taka „naturalna reakcja” na Kongres i za wszystkie inne przeszłe lub przyszłe objawy niesubordynacji. Zdaniem niektórych, gdyby ich nie było, sądy i sędziowie mieliby się jak w niebie, wystarczyłyby subtelne retusze ustrojowe. Wszak pryncypał chciał dobrze, a teraz mu się zmieniło i chce jeszcze lepiej. Pytanie: dla kogo?

Więc mamy nowy projekt. Przyznaję, nowatorski, przynajmniej jeśli chodzi o skalę europejską.

Organ, który jest zobowiązany do podejmowania szeregu decyzji, będzie działał w dwóch postaciach, po to by nie podejmować nieprzemyślanych decyzji. Takie wzajemne blokowanie jednego zgromadzenia przez drugie. Formuła znana w jednej z odsłon reformowania TK, gdzie musiała być kwalifikowana większość, aby w ogóle mogło zapaść orzeczenie. Proszę się nie obawiać: w praktyce wszystko powinno działać jak w Sejmie. Otóż mamy dwa zgromadzenia: jedno polityczne i drugie – też polityczne. Co prawda to drugie, dla odróżnienia, nie składa się z rasowych polityków, ale sędziów wybieranych na wniosek polityka przez polityków. Gdyby ktoś uważał, że takie upolitycznienie konstytucyjnego organu sądowego jest aberracją, jest w błędzie. Upolitycznienie tak naprawdę oznacza „zwiększenie jego niezależności i profesjonalizmu”, wszak białe jest czarne itd. Politycy o wiedzy w każdej dziedzinie prawa (w tym juryści-hobbyści), zarówno z gabinetów MS, jak i Pana Prezydenta, spieszą z informacją (tu pojawia się niebezpieczny wątek europejski), że tak jest w Hiszpanii. Otóż być może tak jest w Hiszpandii lub Nibylandii, bo na pewno nie w Hiszpanii tej powszechnie znanej. W tej prawdziwej z królem i Realem Madryt, to sędziowie wskazują kandydatów na członków KRS, a nie Marszałek Sejmu, a KRS nie przedstawia kandydatów królowi (patrz prezydentowi), tylko sam powołuje sędziów. Różnica niby niewielka, ot taka jak między demokracją a demokracją socjalistyczną.

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Na dobry początek | Skomentuj

Likwidacja 79 sądów rejonowych przez ministra sprawiedliwości i jej skutki

Jednym z najważniejszych postulatów zawartych w uchwale nr 1 Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich z 3.9.2016 r. jest przekazanie nadzoru administracyjnego nad sądami powszechnymi Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego. Niniejszy artykuł dotyczy tzw. „reformy Gowina”, która w opinii Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w sprawie z wniosku Krajowej Rady Sądownictwa o zbadanie zgodności z Konstytucją RP Prawa o ustroju sądów powszechnych, w zakresie nadzoru administracyjnego nad tymi sądami1, została określona jako najbardziej jaskrawy przykład ogromnego, a przy tym destrukcyjnego wpływu ministra sprawiedliwości na sądownictwo powszechne.
[hidepost]

Wprowadzenie

W 2012 r. ówczesny Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin zapowiedział reformę sądownictwa polegającą na likwidacji pewnej liczby (początkowo miało to być 122, później 79) sądów2. Jako cele „reformy” wskazywano rozbicie „lokalnych sitw i układów”, a także przyspieszenie o 1/3 postępowań sądowych, poprawienie organizacji pracy oraz oszczędności związane z likwidacją.

Stanowiska wobec projektu rozporządzenia

W dniu 9.3.2012 r. Krajowa Rada Sądownictwa wyraziła negatywną opinię3 w przedmiocie projektu rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie zniesienia niektórych sądów rejonowych, którą podtrzymała 14.6.2012 r.4 z uwagi na to, że podstawowym kryterium doboru likwidowanych jednostek był limit etatów – do 9 włącznie. Zdaniem KRS, przyjęcie takiego założenia było wadliwe. Nie uwzględniało bowiem sprawności działania sądów przewidzianych do zniesienia. Nie wzięto także pod uwagę znaczenia tych sądów dla lokalnych społeczności, ani warunków, w których funkcjonują. Zaplanowana w ten sposób reforma nie dawała gwarancji skrócenia czasu prowadzenia postępowań sądowych, co miało być jednym z priorytetowych zadań Ministra Sprawiedliwości. Rada nie podzieliła poglądu zaprezentowanego w uzasadnieniu, że zniesienie sądów i utworzenie w to miejsce wydziałów zamiejscowych innych sądów nie spowoduje zmiany miejsca wykonywania obowiązków (siedziby) sędziego. Wskazała na konieczność uwzględnienia ograniczeń wynikających z art. 180 ust. 2 i 5 Konstytucji RP oraz art. 75–76 PrUSP.

Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał5 na możliwość naruszenia prawa do sądu wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Regulację tę uzupełnia art. 77 ust. 2 Konstytucji RP zawierający zakaz zamykania drogi sądowej do dochodzenia naruszonych wolności lub praw oraz art. 78 Konstytucji RP, w myśl którego każda ze stron postępowania ma prawo do zaskarżania orzeczeń i decyzji wydanych w I instancji. Prawo do sądu stanowi jedno z najbardziej fundamentalnych praw obywateli. Wyraża ideę zapewnienia każdemu człowiekowi uprawnienia do przedstawienia swojej sprawy przed organami państwa – sądami – stwarzającymi gwarancje podejmowania sprawiedliwych, obiektywnych i słusznych decyzji. W tym kontekście kryterium ekonomiczne nie powinno być jedynym, w oparciu o które następuje podjęcie decyzji o likwidacji niektórych sądów. W opinii RPO, przy znoszeniu sądów należy kierować się wszechstronną analizą, zapewniającą realną realizację prawa do sądu, w szczególności sprawnością postępowań sądowych, ilością zakończonych spraw przez sędziów danego sądu, względami ekonomicznymi, słusznymi interesami obywateli, a także umożliwieniem dostępu obywatelom do wymiaru sprawiedliwości, także w aspekcie fizycznego dostępu do siedzib sądów.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” zwróciło się do KRS, jako organu zobowiązanego do ochrony niezawisłości sędziowskiej, o podjęcie stosownych działań w związku z wcześniejszym projektem rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości znoszącego ponad 120 sądów rejonowych6. Stowarzyszenie wyraziło zaniepokojenie planami zniesienia jednocześnie niemal 1/3 sądów rejonowych poprzez przemianowanie ich na wydziały zamiejscowe innych sądów. Wskazało, że tak daleko idąca zmiana struktury sądownictwa nie znajduje racjonalnego uzasadnienia oraz, iż przeprowadzenie jej bez należytej analizy, jedynie na podstawie kryterium liczby sędziów orzekających w danym sądzie, będzie prowadzić do wielu negatywnych konsekwencji, w tym ograniczenia prawa do sądu. Stowarzyszenie podniosło, że obciążenie sędziów, zwłaszcza sądów rejonowych, jest rażąco nierówne, co spowodowane jest niewłaściwą polityką kadrową kolejnych ministrów sprawiedliwości. Do tej pory nie korzystali oni w wystarczającym stopniu z możliwości przenoszenia zwalnianych etatów sędziowskich do sądów, w których na jednego sędziego przypada największa ilość spraw. Rażących dysproporcji w obciążeniu sędziów nie mogło zmniejszyć zniesienie sądów wskazanych w projekcie rozporządzenia, ponieważ nie prowadziło to do wzmocnienia najbardziej przeciążonych sądów w wielkich metropoliach. Zlikwidowane miały zostać małe, sprawnie działające i wydolne orzeczniczo jednostki.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Temat numeru | Skomentuj

Edytorial

Szanowni Czytelnicy,

Oddajemy w Wasze ręce kolejny numer naszego Kwartalnika.

Zacznę od tego, że po ponad roku trzymania nas w niepewności, Minister Sprawiedliwości przedstawił pod koniec stycznia br. plany dotyczące tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości. Kilka dni później zostały ujawnione projekty ustaw zmieniających ustawy o KRS i o KSSiP.

Niestety potwierdziła się część naszych obaw o gwarancje konstytucyjnych zasad niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów: wybór sędziów do KRS przez parlament, skrócenie kadencji obecnych członków KRS, utworzenie w SN specjalnej, autonomicznej izby dyscyplinarnej ds. sędziów, z prawdopodobnym udziałem tzw. czynnika ludowego.

Z drugiej strony, wśród osób mających nadzieje na pozytywne zmiany (m.in. demokratyzacja wyborów członków KRS, wzmocnienie samorządności sędziowskiej i statusu sędziów sądów rejonowych, likwidacja feudalnej struktury sądów powszechnych) rozległy się głosy zawodu: góra urodziła mysz, z deszczu pod rynnę…

Paradoksalnie, nawet w wypowiedziach przedstawicieli władzy politycznej pobrzmiewają echa Nadzwyczajnego Kongresu Sędziów Polskich. Z medialnych wypowiedzi Ministra Zbigniewa Ziobry wynika, że Kongres wszystko zmienił. Niezależnie od sposobu rozumienia „przełomowości” Kongresu, był on ważnym wydarzeniem i dlatego będziemy do niego wracać, a szczególnie do tez uchwał kongresowych.

Wiodącym tekstem tego numeru jest artykuł Małgorzaty Stanek o tzw. reformie Gowina i jej następstwach. Warto przypomnieć, jak w niezbyt odległej przeszłości politycy „reformowali” sądownictwo. Dla nich to także powinna być lektura obowiązkowa. Przedstawiciele MS powołują się na wzorce zachodnie, m.in. rozwiązania obowiązujące w Hiszpanii w zakresie powoływania członków KRS. Artykuł dr. Katarzyny Gajdy-Roszczynialskiej pozwoli na zweryfikowanie wersji ministerialnej.

Wiele ciekawych informacji dotyczących sądownictwa i aktywności naszego Stowarzyszenia uważny Czytelnik znajdzie w dziale dotyczącym aktualności. Ważnym elementem naszej działalności jest organizowanie konferencji. W bieżącym numerze publikujemy dwa referaty wygłoszone na konferencji pt. „Udział sędziego w debacie publicznej”, zorganizowanej przez SSP „Iustitia” w Warszawie w dniu 26.9.2016 r.: prof. dr. hab. dr. h. c. mult. Jerzego Stelmacha („Sędzia w życiu publicznym – pytanie o granice wolności”) oraz Thomasa Guddata („Wolność słowa dla sędziów i prokuratorów w Niemczech”). Polecam także sprawozdanie Anny Bicz z konferencji pt. „Podmioty w postępowaniu cywilnym”, zorganizowanej wspólnie z WPiA UŚ w Katowicach w dniach 22–23.9.2016 r.

Nie zabrakło oczywiście tekstów z zakresu prawa karnego (artykuł dr. Piotra Gensikowskiego o mediacji w sprawach o wykroczenia) i szeroko pojętego prawa sądowego (bardzo interesujący tekst dr. Iwony Rzucidło-Grochowskiej o wykorzystaniu Wikipedii w orzecznictwie sądowym).

W redagowaniu tego numeru po raz ostatni wzięła udział Pani Izabela Politowska. Była z nami od początku, także dzięki niej nasza „Kwarta” stała się tym, czym jest: jedynym czasopismem sędziowsko-naukowym w Polsce. Za wszystko bardzo dziękujemy.

Przed nami nowe wyzwania i zmiany. W ostatnim czasie w stronę sędziów kierowanych jest wiele apelów, wiele słów – czasem pięknych i przejmujących, a czasem groźnych, czy wręcz nieprawdziwych. W tym kontekście na szczególną uwagę zasługuje wywiad z SSN Jackiem Gudowskim, który niedawno obchodził jubileusz 45-lecia pracy w wymiarze sprawiedliwości. Rozmowa z nim pozwoliła nam zrozumieć, czym jest szlachetna sędziowska misja. Tego zawsze warto się trzymać.

Życzę miłej lektury,

 

Tomasz Zawiślak
Zastępca Redaktora Naczelnego

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 4(26)/2016 | Skomentuj

Sprawozdanie z konferencji pt. „Podmioty w postępowaniu cywilnym”, Katowice, 22–23.9.2016 r.

W dniach 22–23.9.2016 r. na WPiA Uniwersytetu Śląskiego odbyła się konferencja pt. „Podmioty w postępowaniu cywilnym”, dedykowana prof. zw. dr hab. Feliksowi Zedlerowi z okazji 50-lecia jego pracy naukowej. Konferencja zorganizowana została przez Katedrę Postępowania Cywilnego WPiA Uniwersytetu Śląskiego, Sąd Okręgowy w Katowicach oraz Śląski Oddział Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” we współpracy z Krajową Radą Komorniczą, Izbą Notarialną w Katowicach i Fundacją Wydziału Prawa i Administracji UŚ Facultas Iuridica. Patronat nad wydarzeniem objęła Krajowa Rada Sądownictwa. Patronatu medialnego udzieliło Wydawnictwo C.H.Beck.

Konferencję otworzyli prof. UŚ dr hab. Andrzej Torbus (Kierownik Katedry Postępowania Cywilnego WPiA UŚ), SSO dr Jacek Gęsiak (Prezes Sądu Okręgowego w Katowicach), SSO prof. UŚ dr hab. Krystian Markiewicz (Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”), prof. UŚ dr hab. Tomasz Pietrzykowski (Prorektor UŚ) oraz prof. UŚ dr hab. Czesław Martysz (Dziekan WPiA UŚ).

Profesor Feliks Zedler jest nie tylko znamienitym naukowcem i praktykiem, ale również, a dla niektórych przede wszystkim, wybitnym nauczycielem. Jego osiągnięcia w ciągu 50-ciu lat kariery akademickiej mogłyby się złożyć na kilka życiorysów naukowych. Rozpoczynając konferencję uroczystą laudację na cześć Profesora wygłosili prof. UŚ dr hab. Andrzej Torbus i SSO prof. UŚ dr hab. Krystian Markiewicz dzieląc się swoimi doświadczeniami ze współpracy z Profesorem. Następnie głos zabrał wieloletni uczeń Profesora prof. UAM dr hab. Paweł Grzegorczyk, który w imieniu wszystkich zebranych podziękował Mu za nieustannie udzielane wsparcie, cierpliwość i wyrozumiałość, a także za bezkompromisowość w sytuacjach, w których jest ona niezbędna. Profesor Grzegorczyk wyraził przekonanie, że najbardziej odpowiednim sposobem uhonorowania osiągnięć Profesora będzie zaprezentowanie dorobku naukowego w postaci przygotowanych referatów przez osoby, dla których praca Profesora Zedlera stanowi ciągłą inspirację.

Moderatorem pierwszej część konferencji pt.: „Sąd i sędziowie w postępowaniu cywilnym” był SSN prof. dr hab. Tadeusz Ereciński (Prezes SN). Profesor Ereciński przypomniał, jak ważne jest edukowanie społeczeństwa w zakresie roli i znaczenia niezależności sądów i niezawisłości sędziowskiej.

Wystąpienie inauguracyjne wygłoszone przez SSO Gabrielę Ott (Krajowa Rada Sądownictwa) poświęcone zostało tematyce statusu sędziego w polskim porządku prawnym. Jak zauważyła referentka, zagadnienie statusu sędziego odgrywa niezwykle istotną rolę z punktu widzenia każdego demokratycznego państwa. Wyrazem tego stało się powołanie Rady Konsultacyjnej Sędziów Europejskich oraz Europejskiej Sieci Rad Sądowniczych. Celem Europejskiej Sieci Rad Sądowniczych jest przede wszystkim umożliwienie wymiany doświadczeń w zakresie organizacji i funkcjonowania sądów pomiędzy członkami poszczególnych krajowych rad sądownictwa. Zadania i cele Rady Konsultacyjnej Sędziów Europejskich, będącej organem doradczym Rady Europy, skupiają się natomiast na zagadnieniach związanych ze statusem sędziów i jakością wymiaru sprawiedliwości. Rada działa w celu wzmocnienia wspólnego zaufania władzy sądowniczej, wykonawczej i ustawodawczej i wzmocnienia autorytetu wymiaru sprawiedliwości w poszczególnych krajach. Prelegentka przytaczając postanowienia przyjętej przez Radę Konsultacyjną Wielkiej Karty Sędziów (Magna Carta of Judges) wyraźnie zaznaczyła, że podstawą istnienia demokratycznego państwa jest niezależność sądów i niezawisłość sędziowska.

Następnie, zagadnienie właściwości i składu sądu przedstawili SSO prof. UŚ dr hab. Krystian Markiewicz i SSO Waldemar Żurek. Profesor Markiewicz rozpoczął od zaprezentowania historii zmian legislacyjnych, które od 1989 r. wpływały na omawiany temat, zaznaczając jednocześnie, że zadaniem tych regulacji jest zapewnienie każdemu obywatelowi konstytucyjnego prawa do rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Wobec powyższego, obawę, zdaniem referenta, powinny budzić niepoprzedzone odpowiednimi badaniami, a także niepoparte racjonalnymi argumentami, obecne propozycje likwidacji jednego rzędu sądów. Jak ocenił prelegent, przytaczany w celu uzasadnienia nowelizacji argument bliskości sądu nie można uznać za decydujący. Dostępność oceniania musi być przede wszystkim przy uwzględnieniu walorów merytorycznych tej dostępności, sprawności postępowania i poziomu orzecznictwa. Zdaniem referenta, specjalizacja sędziów jest konieczna i powinna ona funkcjonować zarówno w sądach rejonowych, jak i okręgowych. Istotne jest stworzenie jasnych kryteriów podziału spraw pomiędzy sądy rejonowe i okręgowe oraz zapewnienie wykwalifikowanej kadry do rozstrzygania poszczególnych spraw. Prelegent odniósł się również do propozycji wprowadzenia do polskiego systemu sędziów honorowych – niezawodowych, na kształt regulacji zachodnioeuropejskich. Wskazał przy tym na konieczność ich należytego doboru i adekwatnego wynagrodzenia. Sędzia Waldemar Żurek nawiązując do przytoczonych przez przedmówcę propozycji zmian, zauważył, że największym problemem przy próbie ich oceny jest brak informacji na temat poszczególnych założeń regulacji. Nie jest m.in. jasna, istotna z punktu widzenia możliwości wywierania presji na sędziego, kwestia sposobu przenoszenia sędziego na inne miejsce służbowe.

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Wróci stare?

Nazwa ordalium w klasycznej łacinie nie występuje, bo i sądy boże nie były znane rzymskiej procedurze sądowej. Ich pojawienie się w jurydycznej praktyce państw europejskich poprzedziły przygnębiające wydarzenia, jakie rozegrały się w cesarstwie rzymskim w V w. naszej ery. Obowiązujące wówczas prawo, choć napuszone i przesycone specjalistyczną terminologią, było niezrozumiałe i niespójne. Ustawy wydawano w ilościach dotychczas niespotykanych, ale rzadko zdarzało się, by były one w stanie choć częściowo czemuś zaradzić. Procesowi fabrykacji złych przepisów towarzyszył zalew inwektyw kierowanych pod adresem sędziów. Ideologiczny przekaz wysyłany przez cesarzy do poddanych był jasny: skoro wydawane przez nich prawa były najlepsze na świecie (nie mogło być inaczej, skoro w oficjalnej tytulaturze władców nazywano „bogami i panami”), za wszelkie trudności i niepowodzenia obywateli odpowiedzialność ponosili ci, którzy nie potrafili we właściwy sposób ich aplikować. Udało się. Sędziom skutecznie przyczepiono łatkę sprzedajnych, leniwych i sprzyjających możnym łajdaków. Resztki autorytetu wymiaru sprawiedliwości zniknęły bezpowrotnie.

Germańskie szczepy, które zbudowały własne królestwa na gruzach rzymskiego imperium, „ubogaciły” kulturę ­europejską licznymi plemiennymi zwyczajami, wśród których znajdowało się oddawanie losu sporów sądowych w ręce nadnaturalnych sił. Duchowi spadkobiercy spuścizny Ulpiana, Papiniana i Gaiusa przyjęli tę nowinkę bez większych oporów. Dotychczasowa retoryka władzy wpoiła im całkowity brak zaufania i szacunku do sędziów orzekających na podstawie ustaw. I oni więc, wzorem półdzikich zwycięzców z północy, na rozjemcę zaczęli typować Boga. Zgodnie z nową „procedurą”, sędzia ziemski pełnił w niej rolę zbliżoną do arbitra czuwającego nad prawidłowym przebiegiem zawodów sportowych, co pozwalało mu uniknąć pretensji i obelg. Radzono sobie różnie. Niezwykle popularny był pojedynek sądowy, choć dopuszczano również topienie, próbę żelaza (przeniesienie rozżarzonej sztaby, a następnie obserwacja rany), próbę krzyża (która strona dłużej zdoła utrzymać krzyż w wyciągniętej dłoni), próbę wody (włożenie dłoni do wrzątku), próbę poświęconego kęsa (połknięcie kawałka pożywienia bez zakrztuszenia się) i wiele innych. Emocje, jakie towarzyszyły widowni, również da się porównać z ­atmosferą panującą obecnie na stadionach. W 1215 r. Kościół asekuracyjnie zagroził ekskomuniką duchownym, którzy błogosławili ordalia lub święcili przedmioty wykorzystywane podczas „przewodu”. Praktyka miała się jednak świetnie jeszcze przez wiele wieków.

W 2002 r. profesor Andrzej Zieliński pisał: „wmawianie społeczeństwu, że wymiar sprawiedliwości jest przeżarty korupcją, podrywa zaufanie obywateli do trzeciej władzy, wytwarza w ludziach przekonanie, że bez łapówki w żadnym sądzie nic się nie załatwi. Czy można się dziwić, że przestępczość stale wzrasta, skoro nawet na szczytach sędziowie są odsądzani od czci i wiary? Państwo prawa nie może prawidłowo funkcjonować, gdy sądy są poniewierane i na każdym kroku podejrzewane o przekupstwo, kontakty z mafiami i wszelkie wszeteczeństwa na które nie ma dowodów”. Obecnie regres znacznie się pogłębił, choć w 2002 r. wydawało się, że już gorzej być nie może. Polityczno-dziennikarski skowyt, ukazujący sędziów w jak najgorszym świetle, okraszono przykładami ostentacyjnego łamania przepisów przez osoby pełniące funkcje publiczne oraz wykorzystywania prawa w celu osiągnięcia doraźnych politycznych celów.

Niemniej nawet dla polityków jest jasne, że żadne państwo nie może działać bez sprawnego wymiaru sprawiedliwości. Ponieważ jednak zmanierowani przez idee Monteksiusza polscy sędziowie nie dorośli do odegrania roli, jaką przewidziano dla nich w ministerstwie, wydaje się, że nadeszła pora, aby rozważyć powrót do sprawdzonych rozwiązań. Należą do nich pojedynek sądowy, topienie, próba żelaza itd. To więcej, niż pewne, że większość społeczeństwa będzie zachwycona. Niestety taki mamy klimat.

* Autor jest kierownikiem Katedry Prawa Rzymskiego KUL oraz historykiem sztuki.

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Varia | Skomentuj

Sędzia w życiu publicznym (pytanie o granice wolności)

Proste rozumowanie, z którym trudno byłoby się nie zgodzić, pozwala na sformułowanie będącej punktem wyjścia dla dalszych rozważań następującej tezy. Otóż:

1)   jeśli uznać za prawdziwe zdanie, że wszyscy ludzie są wolni (byłaby to przesłanka większa) oraz uznać,

2)   że wszyscy sędziowie są ludźmi (byłaby to przesłanka mniejsza), to prawdziwa byłaby również konkluzja,

3)   że wszyscy sędziowie są ludźmi wolnymi.

[hidepost]

Co proste w logice, nie jest już takie proste w życiu, w przestrzeni społecznej i politycznej. Warto więc zastanowić się dlaczego tak jest, że nawet oczywiste rozumowania oparte na prawdziwych (jak się wydaje niepodważalnych przesłankach) bywają w imię różnych „doraźnych” interesów kwestionowane? Powodów jest kilka, ja chciałbym zwrócić uwagę przynajmniej na dwa. Pierwszym jest polityczny populizm żerujący bezpośrednio na resentymencie części zwykle mniej zaradnych członków pewnej wspólnoty. Populizm, który prowadzi do redefinicji kluczowych pojęć określających podstawowe wartości zapewniających przetrwanie pewnej wspólnoty, jako wspólnoty wolnych ludzi. I tak, zamiast o demokratycznym ładzie konstytucyjnym, podziale i równowadze władz, mówi się o bliżej nieokreślonej „woli i dobru etnicznie rozumianego narodu”, zamiast o prawach jednostki, mówi się o bezpieczeństwie zbiorowości, w imię to którego bezpieczeństwa można ograniczać lub zgoła zawieszać prawa jednostki, wreszcie zamiast o wolności, mówi się o solidarności i równości1. Drugim natomiast powodem jest notoryczne nieodróżnianie dyskursu teoretycznego od dyskursu praktycznego (normatywnego) w debacie publicznej. Stale mieszane są tezy opisowe, do których daje się zastosować kryterium prawdy, z tezami normatywnymi, do których nie da się już bezpośrednio tego kryterium wykorzystać. Pewne tezy są prawdziwe (lub fałszywe), inne zaś już tylko słuszne, sprawiedliwe, ważne, miarodajne, skuteczne lub efektywne. I tak np. jeśli w sylogizmie wypowiedzianym w pkt 1, przesłankę większą sformułujemy w formie dyrektywy, że wszyscy ludzie powinni być wolni, to całe rozumowanie może być uznane za wadliwe.

Problem statusu poznawczego rozumowań normatywnych ma zwłaszcza dla prawników fundamentalne znaczenie. Kwestii tej dotyczy m.in. tzw. „dylemat Jørgensena”, który mówi, że:

1)   w myśl powszechnie akceptowalnych standardów metodologicznych przesłankami i konkluzjami inferencji logicznych są wyłącznie zdania w sensie logicznym,

2)   normy nie są zdaniami w sensie logicznym,

3)   normy nie mogą występować jako przesłanki i konkluzje w inferencjach logicznych, równocześnie ­jednak,

4)   można podać przykłady rozumowań, którym nie można odmówić intuicyjnej ważności, a w których normy występują w roli przesłanek i konkluzji2.

Pomimo tych zastrzeżeń „nikt” nie będzie jednak chyba kwestionował istnienia sędziowskiej wolności „od”, czyli wolności negatywnej, którą za Berlinem rozumiem jako „niezależność”3. Ten rodzaj wolności jest warunkiem koniecznym, a zdaniem niektórych również wystarczającym, dla wykonywania pewnych ról społecznych, w tym m.in. właśnie roli sędziego. Chcąc widzieć w aktorze odgrywającym taką rolę Herkulesa, czynimy to zresztą z czystego wyrachowania4. Nam się po prostu opłaca. W istocie chodzi bowiem o przemieszczenie jak największej odpowiedzialności na „innych”, a w tym przypadku właśnie na sędziów. Nie czyniąc tego musielibyśmy przecież całą odpowiedzialność, lub przynajmniej jakąś jej część, przejąć wprost na siebie. Ten rodzaj interpretacji, choć rzadko podnoszony w debatach na temat granic wolności, jest w moim przekonaniu silnie ugruntowany w filozofii politycznej, począwszy od idei umowy społecznej. Z jakiegoś powodu delegujemy nasze uprawnienia (kompetencje). Dominujący wydaje się być motyw egoistyczny. Nie chcemy sami rozwiązywać konfliktów, wolimy problemy „przemieszczać” na innych, najczęściej na instytucje państwa. Jednak w chwili, w której przestaje nam to z jakiegoś, chociażby politycznego powodu opłacać, gotowi jesteśmy owe uprawnienia ograniczyć, a nawet zawiesić.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Wolność słowa dla sędziów i prokuratorów w Niemczech

Tematem mojego referatu1 jest to, jak dalece sędziowie mogą zaangażować się w debatę publiczną. Jest to temat wysoce aktualny nie tylko w Polsce, ale też w Niemczech. Podkreślam, że referat oddaje mój osobisty pogląd, oparty na moich doświadczeniach wywodzących się z zaangażowania w samorządzie sędziowskim. Jest to mój pierwszy referat wygłoszony w języku polskim, dlatego będę go przeważnie odczytywał. Na zakończenie chętnie odpowiem na Państwa pytania.

[hidepost]

Wprowadzenie

W latach 80. ubiegłego wieku udział sędziów i prokuratorów w akcjach pokojowych był przedmiotem orzecznictwa Sądów Wyższych w Niemczech. W mieście Mutlangen ubrani w togi sędziowie brali udział w blokadzie utworzonej przez siedzących demonstrantów protestując tym samym przeciwko planowanemu stacjonowaniu rakiet typu pershing II. Sędziowie i prokuratorzy z Lubeki opublikowali ogłoszenie prasowe zatytułowane: „35 sędziów i prokuratorów okręgu Sądu Krajowego Lubeka przeciwko stacjonowaniu rakiet”.

Dzisiaj są to takie sytuacje, jak sprawa sędziego z face­booka, która przewinęła się przez media na początku 2016 r. Sędzia ten wskazując, że jest karnistą, opublikował swoje zdjęcie w podkoszulku z napisem „Oferujemy dom waszej przyszłości – JVA”, co stanowiło skrót oznaczający zakład karny. Dodał też komentarz: „A to jest mój punkt widzenia: »Gdy z niego wyjdziesz, je będę na emeryturze«”. Federalny Trybunał Sprawiedliwości w styczniu 2016 r. wyraził pogląd, że rozumny oskarżony może na podstawie takiego zachowania obawiać się, czy sędzia zachowa obiektywizm2.

Jednemu z bardzo znanych sędziów Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, który regularnie pisuje do stałej rubryki prawnej wydania on-line dużej gazety, krytycy zarzucają, że co najmniej częściowo jego wypowiedzi w swej treści i formie nie przystoją mu z racji piastowanego urzędu.

Wszystkie wymienione przypadki nie dotyczą działalności służbowej sędziów, lecz ich publicznych wystąpień jako osób prywatnych, aczkolwiek ze wskazaniem na piastowanie urzędu sędziowskiego. Wartość dodana tej używanej świadomie relacji wiąże się z nadal cieszącą się poważaniem pozycją sędziego i jak uważa większość – z powagą wymiaru sprawiedliwości, jako instytucji. Utrzymanie i wzmocnienie trzeciej władzy leży w interesie społeczeństwa. Z tej właśnie przyczyny Konstytucja i ustawy nakładają na sędziego określone obowiązki dotyczące jego zachowania, również tego poza służbą. Jest to druga strona wielkiego kredytu zaufania i swobody, którymi obdarzono sędziów.

Sędziowie i prokuratorzy a prawo do wolności słowa

Sędzia i prokurator, jak każdy obywatel, ma prawo do swobodnego wypowiadania się, nie tylko w sferze prywatnej, ale także zawodowej.

Prawo podstawowe do wolności słowa ma bardzo wysoką pozycję w orzecznictwie Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Cytuję ze znanego wyroku Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, tzw. wyroku w sprawie Lütha z 15.1.1958 r.3: „(…) Prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów będąc najbardziej bezpośrednim wyrazem osobowości człowieka jest jednym z najbardziej podstawowych praw człowieka w ogóle (…). Dla wolnościowo-demokratycznego porządku państwowego pełni ono funkcję konstytutywną, bo umożliwia nieustającą umysłową konfrontację, walkę poglądów, a to stanowi istotę takiego porządku (…) Jest ono w oczywisty sposób podstawą każdej wolności (…)”.

Federalny Trybunał Administracyjny w wyroku z 29.10.1987 r.4 stwierdził odnośnie manifestacji pokojowych sędziów i prokuratorów: „Pozasłużbowe opinie wyrażane publicznie przez sędziego podlegają co do zasady ochronie z art. 5 ust. 1 ustawy zasadniczej. Jako obywatel sędzia może wyrażać i rozpowszechniać swoje poglądy w słowie mówionym, na piśmie i posługując się obrazem, i to niezależnie od tego, czy inni oceniają wyrażoną przez sędziego opinię jako właściwą, czy niewłaściwą. Pozbawieni krytycyzmu sędziowie nie leżą ani w interesie państwa, ani społeczeństwa. O ile nie ma to bezpośredniego związku z konkretnymi, rozstrzyganymi przez sędziego sprawami, sędzia może wypowiadać się z należytą rzeczowością i dystansem na każdy temat, również na tematy prawno-polityczne, i to zarówno posługując się słowem mówionym, jak też pisanym, w czasopismach, w referatach, na kolokwiach itd. Również wzmianka o piastowaniu urzędu sędziowskiego jest, co do zasady, dozwolona (por. § 46 Deutsches Richtergesetz [niemiecka ustawa o sędziach5 – przyp. T.G.], § 81 ust. 2 zd. 1 BBG [­federalna ustawa o urzędnikach publicznych6 – przyp. T.G.] i odpowiednie przepisy krajów związkowych); co koreluje z sytuacją sędziego, którego pozycja zawodowa jest publicznie znana; żaden sędzia nie jest pozbawiony prawa do wyrażania swojej opinii”.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Postępowanie mediacyjne w sprawach o wykroczenia

Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie regulacji postępowania mediacyjnego w sprawach o wykroczenia, gdyż problematyka ta do tej pory była jedynie przedmiotem uwag w komentarzach do KPW, a brak jest publikacji poświęconej w całości wyłącznie temu zagadnieniu. W pierwszej kolejności przedmiotem analizy w niniejszym opracowaniu będą przewidziane w przepisach KPW oraz KPK regulacje procesowe dotyczące mediacji w sprawach o wykroczenia. Tytułem uzupełnienia tych zagadnień należy również rozważyć, jakie znaczenie dla rozpoznania sprawy o wykroczenie może mieć przebieg mediacji i sposób, w jaki się ona zakończyła. Bez odpowiedzi nie można również pozostawić pytania, czy skierowanie sprawy o wykroczenie do rozpoznania w postępowaniu mediacyjnym ma znaczenie dla terminu przedawnienia karalności wykroczenia.

[hidepost]

Wprowadzenie

Postępowanie mediacyjne może mieć zastosowanie w postępowaniu cywilnym, a także w postępowaniu karnym. W tym drugim przypadku do 30.6.2015 r. mediacja mogła być przeprowadzona tylko w sprawach o przestępstwa (art. 23a KPK). W postępowaniu w sprawach o wykroczenia mediacja nie miała natomiast zastosowania. Stan prawny w tym zakresie uległ jednak zmianie w wyniku uchwalenia ustawy z 27.9.2013 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw1. Wymienionym aktem prawnym zmieniono brzmienie przepisu art. 8 KPW w ten sposób, że zawarto w nim odesłanie do art. 23a KPK dotyczącego postępowania mediacyjnego w sprawach o przestępstwa. Ponadto, tym samym aktem normatywnym do art. 54 KPW dodano § 9 dotyczący postępowania mediacyjnego w sprawach o wykroczenia na etapie czynności wyjaśniających. Stosownie do dyspozycji art. 8 KPW oraz art. 54 § 9 zd. 2 KPW, w postępowaniu o wykroczenia przepis art. 23a KPK stosuje się „odpowiednio”. Stosowanie w ten sposób przepisów KPK w procedurze wykroczeniowej oznacza uwzględnienie przy recepcji tych pierwszych przepisów specyfiki wspomnianego postępowania2. W związku z powyższym, „odpowiednie” stosowanie wspomnianego przepisu KPK w procedurze wykroczeniowej może polegać na jego zastosowaniu do danego zakresu odniesienia bez żadnych zmian, np. co do zasad postępowania mediacyjnego (art. 23a § 7 KPK), czy też w zakresie udostępnienia mediatorowi akt sprawy o wykroczenie (art. 23a § 5 KPK). „Odpowiednie” stosowanie analizowanego przepisu w procedurze wykroczeniowej może również polegać na jego zastosowaniu do danego zakresu odniesienia po uprzednim dokonaniu odpowiedniej modyfikacji, co może odnosić się do ugody zawartej w wyniku mediacji podpisanej przez obwinionego oraz pokrzywdzonego (art. 23a § 6 zd. 2 KPK), jak również tego, że okresu trwania postępowania mediacyjnego nie wlicza się do czasu trwania czynności wyjaśniających (art. 23a § 2 KPK).

Postępowanie mediacyjne a etap postępowania w sprawach o wykroczenia

W postępowaniu w sprawach o wykroczenia mediacja może mieć miejsce zarówno na etapie czynności wyjaśniających (art. 54 § 9 KPW), jak i w toku postępowania sądowego. W tym drugim przypadku taka sytuacja może mieć miejsce lege non distinguente zarówno w toku postępowania przed sądem I instancji, a także w ramach postępowania odwoławczego. W tym zakresie nie ma bezpośredniej podstawy procesowej określającej forum, na którym może być podjęte rozstrzygnięcie o skierowaniu sprawy do postępowania mediacyjnego. W postępowaniu wykroczeniowym nie ma bowiem zastosowania przepis art. 339 § 4 KPK3. Żaden z przepisów KPW nie odsyła do stosowania tej regulacji w postępowaniu w sprawach o wykroczenia, zaś stosowanie tego przepisu w tym postępowaniu w drodze analogii nie jest dopuszczalne4. W tej sytuacji wydaje się, że po wpłynięciu wniosku o ukaranie prezes sądu powinien na podstawie art. 60 § 1 pkt 8 KPW skierować sprawę na posiedzenie w celu wydania orzeczenia o skierowaniu sprawy do postępowania mediacyjnego. Nie ma jednak przeszkód, aby wydać takie orzeczenie w późniejszym czasie dopiero na rozprawie, jeżeli sprawę o wykroczenie skierowano do rozpoznania na tym forum.

Organ uprawniony do skierowania sprawy do postępowania mediacyjnego

Na etapie czynności wyjaśniających organem uprawnionym do skierowania sprawy do postępowania mediacyjnego jest organ je prowadzący (art. 54 § 9 KPW). Tym samym organem uprawnionym do wydania tego rozstrzygnięcia jest Policja (art. 54 § 1 KPW), prokurator (art. 56 § 1 KPW), a także organy wymienione w art. 17 § 2 i 3 KPW, które w postępowaniu w sprawach o wykroczenia mogą również prowadzić czynności wyjaśniające (art. 56 § 2 KPW). Z kolei na etapie postępowania sądowego organem uprawnionym do skierowania sprawy do postępowania mediacyjnego może być sąd lub referendarz sądowy (art. 23a § 1 w zw. z art. 8 KPW).
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(26)/2016, Prawo karne | Skomentuj