Złe wieści z Płocka

W Oddziale w Płocku Zarząd zorganizował Zebranie Członków Oddziału, na którym niemal wszyscy, z jednym wyjątkiem, członkowie tego Zarządu ogłosili swoje ustąpienie i odejście z „Iustitii”. Rezygnacje złożyło również 10 dalszych członków. Oddział w Płoc­ku zmniejszył się o połowę. Nie jest to dobra wiadomość, skoro właśnie w najbliższych miesiącach tak wiele będzie zależało od tego, abyśmy potrafili mówić jednym głosem. (ISI)

Opublikowano Aktualności, IUSTITIA 4(6)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj

Krajowa Rada Sądownictwa zabiera głos w sprawie zamrożenia wynagrodzeń i zmian w instytucji stanu spoczynku

W opinii z 16.11.2011 r., odnoszącej się do zamiarów rządu „zamrożenia” ustawowej waloryzacji wynagrodzeń sędziowskich w 2012 r., Rada zgłosiła sprzeciw wobec regulacji dotyczącej mechanizmów ustalania płac, zarzucając, że zmiana obecnego mechanizmu waloryzacji na skomplikowany system oparty o tzw. wskaźnik waloryzacji zdefiniowany w znowelizowanych artykułach spowoduje, iż wzrost wynagrodzeń sędziowskich, jeśli w przyszłości w ogóle do niego dojdzie, będzie znacząco niższy niż byłby przy zastosowaniu obecnie obowiązujących reguł.

Krajowa Rada Sądownictwa wytknęła projektodawcy, że nie przedstawił powodów, dla których zamierza nie dopuścić do ewentualnej waloryzacji wynagrodzeń sędziowskich w 2013 r. i w latach następnych na podstawie obecnie obowiązujących rozwiązań prawnych, przyjętych zaledwie przed dwoma laty i wypracowanych w atmosferze dużego napięcia w środowisku sędziowskim. Ostatecznie do Sejmu Rząd wniósł projekt dotyczący jedynie roku 2012, co jednak, jak wiemy, nie gwarantuje dalszych zmian w przyszłym
roku.

Rada w ww. uchwale przypomniała, że sędziowie są jedyną grupą zawodową, o której wynagrodzeniu wypowiada się Konstytucja, stanowiąca w art. 178 ust. 2 i art. 195 ust. 2, iż sędziom zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenia odpowiadającego godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków. Powszechnie przyjmuje się, że regulacja ta nie ma charakteru przywileju, lecz pełni ważną funkcję gwarancji niezawisłości sędziowskiej i jest na tyle doniosła, że została wpisania do Konstytucji. Podstawowym błędem ustawy okołobudżetowej w części dotyczącej „zamrożenia” płac jest potraktowanie wynagrodzeń sędziowskich tak, jak wynagrodzeń wszystkich pracowników sfery budżetowej (z wyjątkiem nauczycieli). Jest to zatem błąd rangi ustrojowej, albowiem projektodawca ignoruje gwarancyjną funkcję art. 178 ust. 2 i art. 195 ust. 2 Konstytucji. Zdaniem Rady, poziom wynagrodzeń sędziów w dalszym ciągu nie zachęca bardzo dobrych i posiadających duże doświadczenie zawodowe prawników do ubiegania się o stanowiska sędziowskie. Niewątpliwie uzyskane ewentualnie oszczędności z „zamrożenia wynagrodzeń” nie będą stanowić znaczącej pozycji w budżecie. Krajowa Rada Sądownictwa wskazała także, że pokrycie wzrostu wynagrodzeń sędziowskich w 2012 r. możliwe jest poprzez zmianę wewnętrznej struktury wydatków w budżecie sądów powszechnych, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Rada przypomniała również, że w dniach 4–5.7.2011 r. Zebrania Przedstawicieli Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Apelacji i Przedstawicieli Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Okręgów wyraziły stanowczy sprzeciw wobec ujawnionych już wówczas planów obniżenia wynagrodzeń sędziowskich w stosunku do średniego wynagrodzenia w kraju oraz uznały za niezrozumiały i powodujący podważenie zaufania obywateli do państwa prawa zamiar wycofania się przez rząd z rozwiązania wcześniej przez niego przyjętego.

W dniu 7.12.2011 r. KRS zajęła z kolei stanowisko w sprawie godnego uposażenia sędziów w stanie spoczynku, w którym zdecydowanie sprzeciwia się zapowiadanym zmianom. W ww. stanowisku stwierdzono, że Konstytucja RP zakazuje przyjmowania unormowań znoszących stan spoczynku lub przekształcenia go w sposób, który nie da się pogodzić z funkcjami tej instytucji. Wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu sędziego oraz stan spoczynku stanowią gwarancję prawidłowej realizacji prawa do sądu, które jest jednym z podstawowych elementów demokratycznego państwa prawnego. Nie jest to przywilej sędziów, lecz gwarancja zachowania bezstronności i niezawisłości sędziowskiej. Każdy sędzia podlega ograniczeniom, które nie obejmują innych grup zawodowych. Ograniczeniom tym podlega także sędzia przechodzący w stan spoczynku, który nadal zachowuje status sędziego. Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Sędzia nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia i nie może prowadzić działalności gospodarczej. Czas pracy sędziego jest określony wymiarem jego zadań, co oznacza obowiązek świadczenia pracy poza normalnymi godzinami pracy, także w porze nocnej, w niedziele i święta, bez prawa do otrzymania z tego tytułu kompensaty w postaci dodatkowego wynagrodzenia lub w postaci czasu wolnego. Szczególne obowiązki, niedogodności i ograniczenia, które wiążą się z pełnieniem służby sędziowskiej, w pełni uzasadniają pozostawienie bez zmian unormowanej w Konstytucji instytucji stanu spoczynku. (BP)

 

 

Opracował:
Bartłomiej Przymusiński
rzecznik prasowy SSP „Iustitia”

Opublikowano Aktualności, IUSTITIA 4(6)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj

System sądownictwa w Republice Litewskiej

W niniejszym artykule przedstawiono organizację i działalność sądów w Republice Litewskiej, a także podstawowe informacje dotyczące statusu sędziego. ­System sądownictwa i ustrój sądów RL jest uregulowany w Konstytucji Republiki Litewskiej1 i ustawie z 31.5.1994 r. nr. I-480 o sądach Republiki Litewskiej2.

Struktura sądów w Republice Litewskiej

Artykuł 109 Konstytucji RL przewiduje, że sprawiedliwość na terenie RL pełnią tylko niezawisłe sądy i sędziowie w imieniu państwa. Z kolei art. 31 Konstytucji RL stanowi, że tylko sądy mogą orzekać o winie osoby i karze za przestępstwo. Zgodnie z art. 111 Konstytucji RL wymiar sprawiedliwości sprawują Sąd Najwyższy Litwy (Lietuvos Aukščiausiasis Teismas), Sąd Apelacyjny Litwy (Lietuvos apeliacinis teismas), okręgowe sądy (apygardos teismai) i sądy rejonowe (apylinkių teismai), a także do spraw administracyjnych, rodzinnych, pracy oraz innych kategorii mogą być powołane sądy specjalizowane. Według Konstytucji RL, sądy są trzecią samodzielną wladzą, niezawisłą od dwóch pozostałych i dlatego status sędziego różni się od statusu urzędników państwowych. Już od wielu lat wciąż podejmowany jest problem, jak dzialalność sądów uczynić jak najbardziej przejrzystą i jakim sposobem zaangażować przedstawicieli społeczeństwa w pracę sądów.

Sądy rejonowe (apylinkių teismai) są odpowiednikiem sądów rejonowych w Polsce i stanowią podstawowy szczebel w strukturze sądów RL, jest ich 54, z tego 5 działa na terenie stolicy Wilna i jego rejonu. Sądy rejonowe są sądami I instancji i roztrzygają sprawy ­cywilne, hipoteki, sprawy karne i wykroczeń administracyjnych, a także związane z wykonaniem wyroków, przydzielone do ich kompetencji odpowiednio przez kodeksy postępowania cywilnego i karnego oraz Kodeks wykroczeń prawa administracyjnego (administracinių teisės pažeidimų kodeksas), także inne ustawy. Sędziowie sądów rejonowych pełnią też funkcje sędziów postępowania dowodowego.

Sądy w sprawach cywilnych decydują w jednoosobowym składzie, ale prezes sądu może stworzyć skład sądu złożony z trzech sędziów do rozpatrzenia konkretnej sprawy. Sądy w sprawach karnych oraz wykroczeń administracyjnych decydują również w składzie jednoosobowym, ale w sprawach karnych też może być stworzony trzyosobowy skład do konkretnych spraw. Taką decyzję podejmuje prezes sądu.

Obecnie ustawodawstwo litewskie nie przewiduje instytucji ławników, ale trwają poważne dyskusje i jest już przygotowany projekt nowelizacji Konstytucji RL wdrażający instytucję ławników, którzy byliby wprowadzeni tylko w niektórych kategoriach spraw (na razie nie wiadomo w których).

Sądy okręgowe (apygardos teismai) są odpowiednikami sądów okręgowych w Polsce i działają na szczeblu okręgowym. W tych sądach funkcjonują wydziały cywilne i karne. Jest ich pięć i teren ich działania podzielony jest na pięć okręgów, które nie są tożsame z podziałem administracyjnym państwa. Sądy okręgowe są sądami odwoławczymi od orzeczeń sądów rejonowych w sprawach cywilnych, karnych, również od orzeczeń sądów rejonowych i innych organów wymiaru sprawiedliwości w sprawach wykroczeń administracyjnych, a także są sądami I instancji w sprawach cywilnych i karnych.

Sądy okręgowe są sądami odwoławczymi od orzeczeń sądów rejonowych w sprawach cywilnych, karnych, również od orzeczeń sądów rejonowych i innych organów wymiaru sprawiedliwości w sprawach wykroczeń administracyjnych, a także są sądami I instancji w sprawach cywilnych i karnych.

Jako I instancja sądy okręgowe rozstrzygają spory cywilne, przewidziane w art. 27 Kodeksu postępowania cywilnego, a sąd okręgowy w Wilnie również jest właściwy do rozstrzygania sporów z art. 28 litewskiego KPC. Według art. 27 KPC są to spory majątkowe o kwotę ponad 150 000 litów (do 1.10.2011 r. ponad 100 000 litów), o prawa autorskie niemajątkowe, konkursy społeczne, o badanie działalności podmiotu prawnego, spory, w których jedną ze stron jest państwo zagraniczne, spory o przymusowe sprzedawanie akcji (udziałów), także inne spory, przewidziane przez ustawy. Sądy okręgowe jako I instancja orzekają też w postępowaniu upadłościowym. Sąd okręgowy w Wilnie, oprócz wyżej wymienionych kategorii spraw, roztrzyga spory przewidziane w ustawie patentowej RL, sprawy o przysposobienie obywateli litewskich przez obcokrajowców oraz inne sprawy zlecone dla sądu okręgowego w Wilnie przez ustawy RL (np. spory o sumienną konkurencję itp.). W I instancji sądy okręgowe orzekają jednoosobowo, ale przewodniczący sądu ma prawo wyznaczyć kolegium złożone z trzech sędziów. W instancji odwoławczej sądy okręgowe decydują w składzie trzyosobowym (od 1.10.2011 r. w sprawach odwoławczych przeciwko orzeczeniom sądów rejonowych, a także przeciwko wyrokom sądów rejonowych w kwocie do 5000 litów orzeka jednoosobowy skład sądu).

W sprawach karnych jako I instancja sądy okręgowe orzekają w sprawach o przestępstwa ciężkie oraz bardzo ciężkie, z wyjątkiem niektórych spraw, wymienionych w art. 225 litewskiego KPK. W sprawach I instancji o przestępstwa bardzo ciężkie oraz o przestępstwa popełnione przez byłego prezydenta, członków Sejmu lub Rządu, sędziów i prokuratorów, orzeka sąd w składzie trzech sędziów, w innych sprawach decyduje jeden sędzia.

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Wieści ze świata | Skomentuj

Sprawozdanie ze Zgromadzeń Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i Światowej Unii Sędziów (Stambuł, 4–8.9.2011 r.)

Tegoroczne zgromadzenia odbyły się w Stambule, gdzie delegatów z całego świata gościli przedstawiciele YARSAV1. Pierwszy dzień poświęcony był zebraniom grup regionalnych, z których składa się Światowa Unia Sędziów2 (Europejskie Stowarzyszenie Sędziów3, latynoamerykańska – kraje Ameryki Południowej oraz Hiszpania i Portugalia, Afrykańska i ANAO – kraje Ameryki Północnej, Australii, Azji i Pacyfiku).

W ramach tych spotkań, jako delegat SSP „Iustitia”, uczestniczyłem w obradach EAJ, które miały miejsce 4.9.2011 r. Jest to największa i najbardziej licząca się grupa regionalna – jej przedstawiciele najczęściej inspirują przebieg obrad Zgromadzenia Ogólnego IAJ i w największej liczbie zasiadają we władzach IAJ. Dyskusja skoncentrowała się na problemach wymiaru sprawiedliwości krajów członkowskich, jak również dotknęła newralgicznej kwestii dwóch rodzajów członkostwa w IAJ. Niestety, po raz kolejny musieliśmy się zmierzyć z problemami, z którymi borykają się sędziowie – w szczególności z Serbii, Turcji, Bułgarii, Słowacji i Włoch. Najistotniejszy chyba w tej chwili jest przypadek serbski, albowiem wymyślona przez tamtejszych polityków, uchwalona i wprowadzana w życie procedura powoływania wszystkich sędziów na nowo (pomimo wcześniejszych ich dożywotnich nominacji i braku podstaw do wszczynania postępowań dyscyplinarnych) przy jednoczesnym braku jasnych kryteriów powoływania na nowe stanowiska sędziowskie (powołano w praktyce tylko część z sędziów dotychczasowych) jest nie tyle groźna, co wręcz katastrofalna dla gwarancji niezawisłości sędziowskiej oraz niezależności sądów. Gdyby dopuścić taką procedurę, każda kolejna władza polityczna powoływałaby „swoich” sędziów. Co gorsza, są politycy (także w Europie), którzy z uwagą przyglądają się tej sytuacji rozważając wprowadzenie podobnych uregulowań. EAJ jednogłośnie sprzeciwiła się kontynuowaniu tej procedury, przypominając o zeszłorocznej rezolucji z Bordeaux z 7.5.2010 r.4, zwracając się również do Zgromadzenia Ogólnego IAJ, by i ono przyjęło stosowną rezolucję z uwagi na uniwersalny charakter zagadnienia, co też Zgromadzenie uczyniło. Ponadto, po raz kolejny pojawił się temat wynagrodzeń sędziowskich, tj. albo ich obniżania, albo „zamrażania”, a więc de facto również obniżania. Ostatecznie EAJ nie zdecydowało się na wydanie nowej rezolucji, albowiem pełną aktualność zachowuje ta z Krakowa z 16.5.2009 r.5 Podjęto również decyzję o wyborze członków grupy roboczej o nazwie „Drogi do Brukseli”, powołanej na Malcie, w celu monitorowania i współpracy z Komisją Europejską jako ośrodkiem przygotowującym coraz większą część regulacji obowiązujących we wszystkich państwach członkowskich UE. Do grupy weszli przedstawiciele Belgii, Danii. Holandii i Niemiec. Odbyła się także dyskusja na temat aktualnie istniejących dwóch rodzajów członkostwa w IAJ – zwyczajnego i nadzwyczajnego. Z jednej strony argumentowano, że nabycie członkostwa zwyczajnego, a więc i pełni praw w IAJ, nie może być uzależnione (tak jak to jest obecnie) od niezależności sądownictwa danego kraju, a wyłącznie od niezależności organizacji sędziowskiej tego kraju, w przeciwnym bowiem wypadku dochodzi do dyskryminacji tych stowarzyszeń, które są jak najbardziej demokratyczne i prowadzą częstokroć prawdziwą walkę o niezależne sądownictwo. Z drugiej strony, padały argumenty, że tego rodzaju zmiana i zlikwidowanie podziału na członków zwyczajnych i nadzwyczajnych doprowadzi do obniżenia prestiżu IAJ, a zatem i możliwości jego oddziaływania, albowiem decydenci przestaną się liczyć z opinią organizacji, która w swych szeregach ma stowarzyszenia z krajów, którym daleko do demokracji. W imieniu SSP „Iustitia” prezentowałem stanowisko pierwsze argumentując, że IAJ nie jest związkiem państw, ale niezależnych stowarzyszeń, a jednocześnie nie można pozostawiać poza głównym nurtem działalności IAJ tych stowarzyszeń, które najbardziej wsparcia międzynarodowego potrzebują, gdy ich członkowie – sędziowie są bezprawnie poddawani różnego rodzaju naciskom, a nawet dochodzi wobec nich do fizycznej przemocy lub bezprawnego aresztowania (jak to niekiedy ma miejsce w niektórych krajach Afryki albo Ameryki Południowej). Ostatecznie EAJ zdecydowało się wystąpić do IAJ z kompromisową propozycją zgody na zmiany Statutu i likwidację dwóch rodzajów członkostwa, ale pod warunkiem opracowania kryteriów oceny niezależności i demokratycznego charakteru stowarzyszeń oraz monitorowania sytuacji w tych stowarzyszeniach, które już są członkami IAJ wraz z możliwością wykluczenia tych, które przestaną spełniać warunki statutowe. Także obrady Zgromadzenia Ogólnego IAJ zostały zdominowane przez dyskusję na temat likwidacji dwóch rodzajów członkostwa. Regionalne grupy z Afryki i Iberoamerykańska były za tą likwidacją, ANAO było przeciwne. Ostatecznie, wobec tego, że w głosowaniu każdy członek zwyczajny IAJ ma jeden głos, a stanowiska grup regionalnych mają charakter niewiążący, przegłosowano wyżej opisane kompromisowe stanowisko. Ponieważ na chwilę obecną Statut rozróżnia dwa rodzaje członkostwa, przeprowadzono głosowania nad kandydaturami na członków zwyczajnych i nadzwyczajnych. Ostatecznie wszystkie kandydatury uzyskały akceptację Zgromadzenia i grono członków zwyczajnych IAJ powiększyło się o: Ukrainę, Kazachstan i Gwatemalę, a do grona członków nadzwyczajnych przyjęto: Albanię, Gwineę i Mozambik.

Nie można również zapomnieć o obradach czterech stałych komisji roboczych (Study Commissions). Komisje przyjęły sprawozdania, które następnie zostały zatwierdzone przez Zgromadzenie Ogólne. Komisja ds. statusu sądownictwa i administracji sądowej przedstawiła raport pt.: „Materialne, strukturalne i ekonomiczne warunki niezależności wymiaru sprawiedliwości”, komisja ds. prawa cywilnego – „Spory transgraniczne w obliczu postępującej globalizacji na przykładzie szeregu indywidualnych scenariuszy (kazusów)”, komisja ds. prawa karnego – „Organizacje przestępcze: identyfikacja (majątku), zajęcie, przepadek” i komisja ds. prawa publicznego i socjalnego – „Świadczenia związane z bezrobociem”. Autor niniejszego opracowania przygotował polski raport i uczestniczył w obradach komisji drugiej. Polska nie byłaby w tych dokumentach uwzględniona, gdyby nie raporty przygotowane przez innych polskich sędziów: Edytę Bronowicką (Warszawa – komisja pierwsza), Dariusza Drajewicza (Warszawa – komisja trzecia) i Aleksandrę Rutkowską (Wrocław – komisja czwarta)6.

1 Tureckie Stowarzyszenie Sędziów i Prokuratorów, zob. www.yarsav.org.tr.
2
 International Association of Judges, dalej jako: IAJ, zob. www.iaj-uim.org.
3
 European Judges Association, dalej jako: EAJ.
4
 Dostępna na: www.iaj-uim.org/site/modules/mastop_publish/?tac=881.
5
 Dostępna na: www.iaj-uim.org/site/modules/mastop_publish/?tac=851
6
 Wszystkie raporty dostępne na: www.iaj-uim.org.

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Wieści ze świata | Skomentuj

Sprawozdanie z konferencji „Rola sądów i sędziów w kształtowaniu społeczeństwa obywatelskiego”

W dniach 30.9.–2.10.2011 r. w Wiśle odbyła się konferencja pt.: „Rola sądów i sędziów w kształtowaniu społeczeństwa obywatelskiego”, która została zorganizowana przez Oddział Śląski SSP „Iustitia”. Konferencję otworzył, witając uczestników i wykładowców, sędzia Krystian Markiewicz, Prezes Oddziału Śląskiego, który pełnił także rolę moderatora spotkania, składającego się z dwóch paneli dyskusyjnych.

Temat pierwszego z nich brzmiał: „Poprawa wizerunku sądownictwa w odbiorze społecznym za pośrednictwem mediów”. Tytułem wstępu do dyskusji sędzia Krystian Markiewicz wskazał, że jej celem jest próba odpowiedzi na pytanie, czy sędziowie, jako przedstawiciele trzeciej władzy, mogą i powinni zabierać głos w kwestiach istotnych dla społeczeństwa i państwa, czy też powinni ograniczyć się do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Kolejnym ważnym problemem jest także to, w jaki sposób głos sędziów może dotrzeć do społeczeństwa, jak zainteresować media stanowiskiem sędziów, a przez to kształtować pozytywny wizerunek sądownictwa w odbiorze społecznym. Następnie głos zabrał sędzia Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Katowicach, zwracając uwagę przede wszystkim na fakt, że przekazanie stanowiska i opinii sędziów społeczeństwu za pośrednictwem mediów jest zadaniem z założenia bardzo trudnym. Z punktu widzenia mediów, które w tym zakresie realizują oczekiwania tzw. przeciętnego odbiorcy, interesujące są głównie tematy budzące emocje, sprawy trudne i kontrowersyjne, nie budzi natomiast zainteresowania codzienna praca sądów, szczegółowe uregulowania dotyczące procedur sądowych czy też prawa materialnego. Sędzia Krzysztof Zawała podkreślił, że również sędziowie powinni zmienić swoje częstokroć niechętne nastawienie do mediów: nie unikać kontaktu z nimi, przekazywać informacje w sposób zrozumiały dla osób bez wykształcenia prawniczego, nie utrudniać dziennikarzom wykonywania ich obowiązków. Do tego apelu przyłączyła się również sędzia Agata Dybek-Zdyń, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach, która w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę na konieczność takiego zorganizowania współpracy z przedstawicielami mediów, by mogli oni wykonywać swoje zadania nie utrudniając pracy sądom. Wskazała ponadto, że niebagatelny wpływ na wizerunek sędziego w odbiorze społecznym mają kwestie pozornie błahe i przez to niedoceniane, jak np. ubiór sędziego, wygląd stołu sędziowskiego na sali rozpraw.

Następnie głos zabrał redaktor Marek Czyż z Programu 3 Telewizji Polskiej, który zauważył, że główną przeszkodą dla rzetelnego informowania społeczeństwa o sprawach sądów i sędziów jest w pierwszej kolejności niechęć sędziów do udzielania jakichkolwiek informacji czy wyjaśnień co do przyczyn podjęcia decyzji określonej treści. Podkreślając, że niewątpliwie hermetyczny język prawniczy stanowi istotną barierę porozumienia, wskazał, że nawet sucha, merytoryczna informacja, jest lepszym rozwiązaniem, niż milczenie w kwestiach budzących duże zainteresowanie mediów. Redaktor ­Marek Czyż zauważył, że wpływ na stosunek obywateli do prawa ma prezentowany w mediach wizerunek podmiotów i osób zajmujących się zawodowo jego stosowaniem, w tym oczywiście także sądów i sędziów. Zwrócił uwagę na fakt, że zarówno większość społeczeństwa, jak i dziennikarzy, nie dysponuje specjalistyczną wiedzą o prawie, a przy tym kwestie te nie są interesujące dla „przeciętnego Kowalskiego”, który nie ma nawet świadomości, że problemy ustrojowe wymiaru sprawiedliwości mogą go w jakikolwiek sposób dotyczyć. Pan Redaktor wyraził opinię, którą podzielili także pozostali uczestnicy dyskusji, że pożądanym byłoby skoncentrowanie się na kwestiach najistotniejszych dla sędziów i sądownictwa oraz podjęcie próby aktywnej współpracy z mediami, by w przystępny sposób przekazać obywatelom, że poszczególne instytucje ustroju sądów powszechnych stanowią gwarancje niezależności sądów i niezawisłości sędziów, tym samym zaś mają wpływ na realizację prawa do sądu.

Opublikowano Aktualności, IUSTITIA 4(6)/2011, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Różdżka sprawiedliwości

Poszukując zewnętrznych atrybutów ubioru współczesnego sędziego, bez trudu wskażemy następujące: togę z żabotem koloru fioletowego, do tego fioletowa lamówka na kołnierzu i mankietach oraz łańcuch. Skromnie. Jednakowoż sąd to przecież nie teatr i nie pasuje do niego przesadna ornamentyka w stroju oraz otaczanie się przedmiotami pozbawionymi funkcji praktycznych. Zbyt odważne innowacje w tym zakresie mogłyby ściągnąć na sędziów falę krytyki za pozbawione umiaru strojenie się. Zresztą, wszelkie radykalne zmiany w sferze „sędziowskiej mody” nie wydają się w chwili obecnej możliwe, chociażby ze względu na utrwaloną w ostatnich dziesięcioleciach tradycję.

Warto jednak pamiętać, że w sferze atrybutów polski strój sądowy ma dużo bogatsze tradycje. Od średniowiecza przedmiotami nieodmiennie kojarzonymi z funkcją sędziego były: miecz sprawiedliwości, sygnet oraz laska sędziowska zwana również różdżką sprawiedliwości. W świecie, w którym znajomość pisma była przywilejem nielicznych, ubiór, przedmioty z nim związane, gesty i określone słowa odgrywały niezwykle ważną rolę.

Ekslibris doktora praw W. Fromma (1925). Autor: Wilhelm Spethmann.

Ekslibris doktora praw W. Fromma (1925).
Autor: Wilhelm Spethmann.

Różdżce sprawiedliwości warto przyjrzeć się bliżej. Genezy jej funkcji można poszukiwać w starożytnym Rzymie, gdzie w postępowaniu sądowym wykorzystywano laski zwane festuca lub vindicta. Pretor, najwyższy urzędnik sądowy, korzystał z nich zwłaszcza w rozprawach dotyczących własności oraz wolności. W wiekach średnich przedmiot ten pozostał w sądowym użyciu. Zmieniła się jednak jego funkcja oraz ideologiczne uzasadnienie racji bytu. Oto w księdze proroka Izajasza zapisano: „I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok” (Iz. 11.1–5). Fragment powyższy stanowił credo sędziego, a różdżka, którą dzierżył w dłoni podczas rozprawy, miała mu o nim nieustannie przypominać.

Pewne trudności w ustaleniu sposobu wykorzystania różdżki podczas procesu przysparza fakt, że była ona atrybutem nie tylko sędziów. Posługiwali się nią królowie, dworscy oficjałowie, posłańcy, organy samorządu miejskiego oraz władze cechowe (nie tylko sprawując wymiar sprawiedliwości). Jedno jest wszakże pewne. Procedując, sędzia trzymał ją w ręce, a przed wydaniem wyroku wykonywał przepisane zwyczajem gesty. Szczególnie sugestywny jawi się dziś gest stosowany w procesach karnych, w których oskarżonego skazywano na śmierć. Po ogłoszeniu wyroku sędzia łamał różdżkę, po czym z impetem ciskał ją na ziemię.

Co się tyczy wyglądu, to początkowo były to proste okorowane kije. Z czasem forma różdżek stała się bardziej wyszukana. Zaczęto bowiem zdobić je ornamentami i przedstawieniami figuralnymi. Niektóre, wykonane ze złota i srebra, w niczym nie ustępowały królewskim berłom. Ponieważ jednak złamanie tak kunsztownego przedmiotu podczas każdego procesu karnego, w którym zapadł wyrok śmierci, było nieracjonalne, przeto na tę specjalną okoliczność sędziowie mieli przygotowane proste drewniane ekwiwalenty, które z trzaskiem informowały oskarżonego o strasznym losie, który go czekał.

Dawniej, zwaśnione strony, które pragnęły rozstrzygnąć spór na drodze sądowej, zwykły mawiać, że będą „odwoływać się do laski sędziowskiej”. Dziś nikt już prawie tak nie mówi. Może to i lepiej…

Maciej Jońca -autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Rzymskiego KUL oraz historykiem sztuki.

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Varia | Skomentuj

Gwatemala

Dlaczego tam?

W 2003 r. Gwatemala1 była jednym z najbardziej zdestabilizowanych politycznie państw Ameryki Łacińskiej, rzadko odwiedzanym, o szerokim zasięgu skrajnego ubóstwa i przestępczości, ale też jednym z najciekawszych kulturowo, historycznie i geograficznie krajów Ameryki Środkowej; dawne terytoria Majów z metropolią Tikál, jukatańska dżungla, sięgające 4000 metrów n.p.m., wulkany oraz kolonialna, o barokowej zabudowie Antigua Guatemala, zniszczona podczas trzęsienia ziemi.

Podróż

Najpierw Amsterdam i parogodzinne oczekiwanie na Schipholu na samolot do Mexico Ciudad. Następnie lot do Mexico Ciudad. Po 12 godzinach lądowanie na Benito Juárez International i tam znowu czekanie. Po czym, po około 2 godzinach, oczekiwane wezwanie na pokład linii gwatemalskich.

Espere un momento, por favor! Przed wejściem do samolotu, a wchodziłem jako ostatni, zostałem zatrzymany. Okazało się, że na lot do Gwatemali sprzedano więcej biletów niż miejsc. Gwatemalczycy nie wiedzieli, co mają zrobić. Miałem bilet w clase turista, a ta była już pełna, zajmowana na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”. Po dłuższym rozważaniu zaproponowano mi lot w bussiness class’ie. Zaskakujące było, że w tym małym samolocie znalazło się na nią miejsce. Była pusta. Nikt biletów w tej klasie nie kupował.

Po 2 godzinach od startu z Mexico Ciudad, po upływie około 24 godzin od wylotu z Warszawy, ciepłą listopadową nocą w 2003 r. postawiłem stopę na lotnisku w Guatemala Ciudad.

Wybory

Na lotnisku zarzuciły mnie tony plakatów. Wszędzie plakaty. Różne, duże, małe, kolorowe. Wszystkie informujące o wyborach. Na części z nich tylko rysunki – w 2003 r. jedną trzecią ludności Gwatemali stanowili analfabeci. Trafiłem na wybory powszechne. Nie stanowiło to dla mnie zaskoczenia. Prasa międzynarodowa informowała o głosowaniu. Obserwatorzy oczekiwali, że będą to pierwsze rzeczywiście demokratyczne wybory.

W chwili, gdy przybyłem do Gwatemali, była ona rządzona przez Gwatemalski Front Republikański (Frente Republicano Guatemalteco – FRG) na czele z generałem Efraínem Ríosem Monttem (któremu zarzucano łamanie praw człowieka). FRG stanowił obóz powiązany z armią i emerytowanymi oficerami. Typowe dla tego regionu były takie zjawiska jak powszechna korupcja, wzrost przestępczości oraz akty przemocy politycznej na wsi, których dopuszczały się powiązane z FRG Patrole Samoobrony Cywilnej (Patrullas de Autodefensa Civil – PAC). Wprawdzie Sąd Najwyższy odrzucił możliwość kandydowania generała Ríosa Montta w wyborach prezydenckich, ale ten w dniach 23.7. i 24.7.2003 r. ściągnął aktywistów FRG i swe bojówki PAC, doprowadzając do zamieszek w stolicy. Sytuacja stała się tak niebezpieczna, że ówczesny prezydent Alfonso Antonio Portillo Cabrera (także członek FRG), obawiając się anarchii, zmusił sąd do cofnięcia zakazu kandydowania byłych wojskowych dyktatorów. Generał Ríos Montt ze swym FRG wziął udział w wyborach, które jak się okazało później (o czym dowiedziałem się po wyjeździe z Gwatemali) sromotnie przegrał (zajął trzecie miejsce w pierwszej turze wyborów, zaś rządzące FRG zdobyło zaledwie 43 miejsca w 158-osobowym Kongresie).

Atmosfera wyborów była mocno odczuwalna, zwłaszcza w miasteczkach na prowincji, do których spełzali żyjący w górach Indianie. Zaskakujący był widok setek ludzi kolorowo, odświętnie ubranych i spokojnie stojących w wijących się kolejkach do urn. Wizytówką Trzeciego Świata jest powszechna biurokracja, dotykająca wszystkiego, nawet głosowania. Naturalnie, kontakt z miastem stanowił dla Indian znakomitą okazję do alkoholizowania się. Na każdym rogu można było napotkać mężczyzn wałęsających się bez celu, mocno nietrzeźwych i nierzadko wymachujących maczetami.

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Varia | Skomentuj

Edytorial

Szanowni Czytelnicy,

Kwartalnik obchodzi rocznicę istnienia. Nie czas na podsumowania, ale raczej na wyrażenie zadowolenia, że czasopismo się rozwija, jest dostrzegane na rynku czasopism prawniczych i przede wszystkim chcecie je Państwo czytać. Miał to być i jest periodyk o sędziach i sądownictwie, wiele zamieszczanych w nim artykułów stanowi pomoc w podnoszeniu kwalifikacji zawodowych. Tym samym umożliwia realizację rzymskiej maksymy, że w stosowaniu prawa najważniejsi są dobrzy sędziowie, do której odwołuje się prof. Tadeusz Ereciński w publikowanym w niniejszym numerze wywiadzie. Zwrócił on uwagę na szereg fundamentalnych kwestii dotyczących funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, a także planów stawianych przed Komisją Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego.

Prawo cywilne zajmuje w naszym czasopiśmie  czołowe miejsce. W tym bloku zamieszczamy będący tematem numeru artykuł autorstwa prof. Andrzeja Śmieji pt. „Umowna modyfikacja zasad odpowiedzialności kontraktowej”. W publikacji zostały poruszone  istotne zagadnienia prawa zobowiązań, jak: swoboda umów w kształtowaniu zasad odpowiedzialności dłużnika za szkodę, jaką wyrządził wierzycielowi poprzez nieprawidłowe wykonanie zobowiązania; dopuszczalności modyfikacji reguł dotyczących odpowiedzialności kontraktowej, w tym odpowiedzialność za doznaną przez wierzyciela szkodę na osobie; problem związku przyczynowego umownego zawężenia zakresu szkód podlegających naprawieniu oraz ograniczenia wysokości odszkodowania. Także blok karny zawiera ciekawe propozycje. Warto zapoznać się z uwagami sędziego Dariusza Drajewicza na temat australijskiego systemu prawa karnego. Kontynuujemy przychylnie przyjętą przez Czytelników formę krótkich komentarzy praktyków, które tym razem odnoszą się do art. 75 § 1a Kodeksu karnego.

Obowiązkową lekturę stanowić powinna Wielka Karta Sędziów. Zawiera ona przyjęty przez Radę Konsultacyjną Sędziów Europejskich zbiór podstawowych zasad dotyczących praworządności i wymiaru sprawiedliwości, które powinny być respektowane w demokratycznym państwie prawnym. Mogą one stanowić dobrą podstawę do dyskusji nad potrzebą opracowania nowego aktu prawnego, swoistej konstytucji dla całej władzy sądowniczej. To ostatnie zagadnienie będzie tematem konferencji organizowanej przez Redakcję Kwartalnika i Wydawnictwo C.H. Beck, z której relację zamieścimy w najbliższym numerze.

Wyżej odwołałem się do maksymy, że najważniejsi są dobrzy sędziowie. Ostatnio w stan spoczynku przeszedł niewątpliwie jeden z nich Pan Sędzia Gerard Jankowiak, wieloletni wychowawca sędziów apelacji katowickiej, jak zgodnie określono – „człowiek–instytucja”. Dziękując serdecznie za dotychczasowe cenne rady, wyrażam nadzieję, że zechce dalej dzielić się swoją wiedzą, także na naszych łamach.

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 3(5)/2011 | Skomentuj

Wykład o kapitale społecznym

Ten felieton jest nieco spóźniony. Planowałem go napisać do poprzedniego numeru Kwartalnika, oznaczonego jako 2(4)/2011, ale tam jego miejsce zajęły „Rozważania o godności”, napisane jeszcze w grudniu 2010 r. i też spóźnione z wydaniem o jeden numer. Tymczasem dzieje się bardzo dużo i zastanawiałem się, czy nie trzeba dać pierwszeństwa innym tematom. Cykl wydawniczy Kwartalnika sprawia jednak, że na tematy zupełnie aktualne pisać się nie da. Opisywany problem jest zaś stale ważny, a jeśli Czytelnicy wyciągną z felietonu jakieś wnioski dla siebie, warto poruszyć go już teraz.

W grudniu 2010 r. w Warszawie odbył się I Kongres Nauk Sądowych, innymi słowy, pierwszy polski zjazd biegłych wszelkich specjalności. Biegłych było bardzo wielu, zaprosili wielu gości (w tym niżej podpisanego), ale wśród owych gości chyba najważniejszym był prof. Janusz Czapiński. Zastanawiałem się, co ten wybitny socjolog może powiedzieć biegłym sądowym, jaki jest związek jego dziedziny z działalnością biegłych. Okazało się, że miejsce dla socjologii jest wszędzie.

Profesor Czapiński wygłosił wykład o kapitale, który jest gwarancją sukcesów społeczeństwa. Jaki to kapitał? Nie kapitał materialny, nie bogactwo. Kapitał inwestycyjny czy surowce można obecnie sprowadzić skądkolwiek. Nie kapitał ludzki, czyli zdolności indywidualne, bogactwo wiedzy. Jeśli trzeba, to zdolnych, myślących ludzi też można sprowadzić, zjawisko drenażu mózgów świat doskonale zna. Najważniejszy jest trzeci rodzaj kapitału: społeczny. On decyduje o możliwości wykorzystania dwóch pierwszych – materialnego i ludzkiego. Kapitał społeczny to wzajemne zaufanie ludzi, ich zdolność do współpracy, otwartość. To właśnie kraje o wysokim kapitale społecznym umieją najlepiej wykorzystać posiadane dobra materialne i ludzkie. Widać wolę współdziałania, chęć maksymalnego wykorzystania możliwości. Aby to osiągnąć, trzeba wznieść się ponad podziały lub je zlikwidować. Wyjść z założenia, że wszyscy wokoło są godni zaufania i dążą do wspólnego dobra. Działać razem. Wtedy sprawdzi się zasada, że duży może więcej.

W krajach o wysokim kapitale społecznym ludzie ufają sobie nawzajem. W krajach o niskim kapitale społecznym każdy ufa tylko sobie i swojej rodzinie oraz najbliższym przyjaciołom, a innych traktuje podejrzliwie. Wysoki kapitał społeczny to wola współpracy z każdym, z kim tylko się da, niski – to zamykanie się we własnym kręgu i traktowanie wszystkich spoza niego jako co najmniej konkurentów, jeśli nie wrogów. Wysoki kapitał społeczny to także masowe i chętne, dobrowolne zrzeszanie się w organizacjach, aby razem coś osiągnąć. Przy niskim kapitale społecznym jest odwrotnie: przystąpienie do jakiejkolwiek organizacji uważane jest przez wielu za utratę osobistej niezależności. Jak w czasach PRL krąży mantra: „Ja się z zasady do żadnej organizacji nie zapisuję”. Ale wówczas tymi słowami ludzie niezależnie myślący bronili się przed naciskami działaczy, zmuszających ich do wstąpienia do PZPR. W wolnym kraju te słowa oznaczają co innego: samoizolację z wyboru, brak woli dokonania czegokolwiek wspólnie z innymi. Wspólnie z innymi każdy potrafi tylko narzekać, że nigdy nic się nie uda zrobić, bo JA wiem, jak tego dokonać, ale ONI…

Poziom kapitału społecznego daje się zmierzyć socjologicznymi metodami badawczymi. Profesor Czapiński wyliczył kraje o najwyższym kapitale społecznym. Przoduje w świecie Dania, czołówkę stanowią inne kraje skandynawskie i Kanada. Są to zarazem kraje o wysokim poziomie życia i najwyższym poziomie zadowolenia z życia. Duńczycy ufają sobie do tego stopnia, że gdy na skrzyżowaniu zapala się zielone światło, wszystkie samochody ruszają jednocześnie i nikt nie czeka, aż odjadą pojazdy stojące przed nim. Duński kierowca wie, że wszyscy ruszą wraz z nim i nikt nikomu nie wpadnie
na zderzak. W Danii dwie trzecie obywateli należy do różnych stowarzyszeń i związków, chociaż nie muszą (badania nie uwzględniały przynależności obowiązkowej). Również w Danii przed laty Jej Królewska Mość Małgorzata II powiedziała do rodaków: „Moi drodzy, mam na imię Małgosia i chciałabym, żebyśmy wszyscy mówili sobie po imieniu jak przyjaciele”. I tak też się stało.

Wykład prof. Janusza Czapińskiego był dla biegłych ważnym sygnałem: jeżeli chcecie osiągnąć swoje cele, musicie współpracować. Nie szukać różnic, które w przypadku biegłych są niejako naturalne, bo przecież są to ludzie uprawiający setki zawodów, cały przekrój społeczeństwa, lecz znaleźć wspólną płaszczyznę. I biegli posłuchali. W końcowej uchwale postanowili utworzyć federację towarzyszeń skupiających biegłych i rzeczoznawców, a niezależnie od tego podjąć starania w celu utworzenia Stowarzyszenia Biegłych Sądowych. Razem działać, razem osiągać swoje cele.

I ja tam byłem, miód i wino piłem (po obradach), a w trakcie obrad zabrałem głos już po prof. Januszu Czapińskim i gorąco zachęcałem biegłych do wzajemnej współpracy. Po kilkunastu latach działalności w „Iustitii” przekonałem się dobitnie, ile daje zgoda, a co powoduje niezgoda. I wyszedłem z tych obrad przepełniony zazdrością. Dlaczego biegli sądowi,
którzy zjechali się po raz pierwszy w historii, niemal się nie znali, reprezentowali cały przekrój zawodów, całą Polskę, a było ich wieluset, tak łatwo doszli do zgody?

Dlaczego oni chcą i mogą, a my…

Dalej nie napiszę, bo nie byłaby to już zazdrość, lecz zawiść, cecha niskiego kapitału społecznego. Jednak każdy, kto przyjrzy się środowisku sędziów, łatwo dostrzeże, jak świetnie
i szybko potrafi my się podzielić. Tu cywiliści, tam karniści, więc nieważne, który kandydat (do kolegium, na prezesa) jest merytorycznie lepszy. Ważne, żeby nasz, bo wtedy o nas zadba, a nie o nich. Nieważne, który kandydat do Krajowej Rady Sądownictwa jest lepszy, ważne, aby był nasz, z naszego okręgu, z naszego układu. To nam będzie wtedy lepiej, a im będzie gorzej. Tu jesteśmy my z centrali (czyli stolicy okręgu), tam wy z terenu (czyli mniejszych sądów). My rejonowi, wy okręgowi. A jeszcze wyżej oni – apelacyjni, już w ogóle nie z tego świata. Tu administracyjni, tam powszechni. Tu oceniający, tam oceniani. Ci, co uchylają, ci, którym się uchyla. Wy, oni, wy, oni. Czemy nie „my”? Dlaczego tak trudno uzyskać wśród sędziów powszechną zgodę? Nawet w sytuacji, gdy mamy poważny, wspólny cel. Jak w 2008 r., walcząc o uzyskanie godziwszych zasad wynagrodzenia; jak dziś, gdy walczymy (znowu sędziowie muszą walczyć – czy to jest normalne?) o lepsze prawo o ustroju sądów powszechnych. Cel niby mamy zawsze ten sam. Ale rozbieżne poglądy co do metod powodują, że już się tak łatwo nie godzimy. Bo niektórzy musieliby ustąpić, przyjąć w imię jedności sposób
działania obrany przez innych, nawet jeśli sami uważają, że nie jest on najlepszy. Zaufać większości.

W Polsce dla partii politycznych, które tworzą władzę ustawodawczą i wykonawczą, kapitał społeczny nie jest źródłem jedności. Jedność osiągają one metodą kija i marchewki. Kto się nie podporządkuje decyzjom władz, temu mówi się „do widzenia”. Nie będzie miejsca na liście wyborczej, dobrze płatnej funkcji w parlamencie, w ministerstwie, w spółce Skarbu Państwa. Za lojalność zaś idzie się w górę, są posady, są więc pieniądze. Sędziowie, trzecia władza, mogą osiągnąć jedność tylko wysokim zaufaniem wzajemnym, wysokim poziomem kapitału społecznego. „Iustitia” sędziów
stara się reprezentować, ale władzy przecież nad nimi nie ma żadnej. Jeśli sami nie odczujemy wewnętrznej potrzeby jedności, to jedności tej nie będzie i kropka. Nie będzie też osiągnięć. Bo w przeciwieństwie do władz politycznych, będziemy rozbici.

Pojawiały się już z różnych stron głosy, że warto byłoby przyjrzeć się wzorcom ustroju sądów w niektórych krajach. Nas dzieli nawet ustawa. Są zaś kraje, gdzie istnieje tylko jedno stanowisko: sędzia. Miejsce służbowe jest czymś wtórnym, ma charakter organizacyjny. U nas, patrząc również na „Iustitię”, widać wyraźne podziały. I gdy Iustitianin otrzymuje od Prezydenta RP powołanie na stanowisko sędziego sądu apelacyjnego, gdy zostaje prezesem sądu okręgowego, z jednej strony cieszę się i chciałbym mu pogratulować, z drugiej boję się, że otrzymam wkrótce jego rezygnację z członkostwa. Bo na tych stanowiskach jest więcej byłych Iustitian niż aktualnych. Widać inaczej wygląda świat sądownictwa oglądany z miejsc, które sędzia Dariusz Wysocki z Płocka – niebędący
członkiem „Iustitii” – nazwał na łamach „Rzeczypospolitej” wieżami z kości słoniowej. Aż boję się to pisać, żeby ci, którzy pomimo osiągnięcia wysokich stanowisk sędziowskich są z nami, nie poczuli się urażeni i nie odeszli. Bo trzeba cenić fakt, że chcą zachować więź z kolegami, znać ich problemy, dzielić się doświadczeniem. Jest ich 53 w sądach apelacyjnych, 39 w administracyjnych, troje w Sądzie Najwyższym: ludzie wysokiego kapitału społecznego. Oni nie zamknęli się w owych „wieżach z kości słoniowej”.

Kapitał społeczny, tak niski w Polsce – kraju przysłowiowego „polskiego piekiełka” – jest jedyną szansą sędziów. Musimy go w naszej branży podnieść. Musimy to robić wszyscy, jednocząc nasze środowisko od dołu, zachęcając wszystkich kolegów do współdziałania. Potrzebne nam jest ich poparcie, rzeczywiste, nieograniczające się do zdawkowych zwrotów, że są „sympatykami” naszych działań, ale czasu na działalność nie mają, albo dla zasady nigdzie się nie zapisują. Aby coś osiągnąć, musimy być razem. Wtedy nasze wołanie będzie głośniejsze… a idąc na spotkanie z władzą wykonawczą, będziemy reprezentować więcej sędziów niż dziś. Bo mandat do rozmów dają nam członkowie, nie sympatycy.

Pisząc te słowa, słucham wypowiedzi telewizyjnej prezesa PAN, prof. Michała Kleibera na temat zrujnowanej trzęsieniem ziemi i tsunami Japonii. Profesor tłumaczy: „Japończycy sobie z tym poradzą. Odbudują swój kraj, przezwyciężą trudności. Bo u nich jest niezwykle wysoki kapitał społeczny, którego u nas tak brakuje. A to kapitał społeczny jest najważniejszy”.

Dziękuję Wam, Panowie Profesorowie.

Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Maciej Strączyński

Opublikowano Artykuły, IUSTITIA 3(5)/2011, Mowa prezesowa | Skomentuj

Umowna modyfikacja zasad odpowiedzialności kontraktowej

W niniejszym artykule przedstawiono zagadnienie granic swobody umów w zakresie kształtowania zasad odpowiedzialności dłużnika za szkodę, jaką wyrządził wierzycielowi poprzez nieprawidłowe wykonanie zobowiązania, z wyłączeniem obrotu z udziałem konsumenta. W pierwszej kolejności została omówiona podstawa prawna dotycząca umownego modyfikowania zasad, na jakich dłużnik będzie odpowiadać w ramach reżimu kontraktowego oraz klauzule umowne, za pomocą których strony łagodzą lub rozszerzają odpowiedzialność dłużnika względem przedstawionego również modelu podstawowego, określonego w art. 472 i 474 KC. W drugiej części opracowania Autor przedstawia analizę możliwości modyfikacji innych reguł dotyczących odpowiedzialności kontraktowej, w tym odpowiedzialności za doznaną przez wierzyciela szkodę na osobie, modyfikowania związku przyczynowego, umownego zawężenia zakresu szkód podlegających naprawieniu i ograniczenia wysokości odszkodowania.
[hidepost=1]

Uwagi wstępne

Zgodnie z art. 471 KC, dłużnik zobowiązany jest do naprawienia szkody, jaką wyrządził wierzycielowi poprzez nieprawidłowe wykonanie zobowiązania, chyba że nastąpiło to w wyniku okoliczności, za które nie odpowiada1. Gdy ani czynność prawna, ani przepis szczególny nie stanowią inaczej, okoliczności te – zgodnie z art. 472 KC – sprowadzają się do winy dłużnika2 (ściślej mówiąc zawinionego zachowania dłużnika3), a gdy dłużnik nie spełnia zobowiązania osobiście, lecz posługuje się osobami trzecimi albo też powierza im wykonanie stosunku obligacyjnego – także do winy jego pomocników (art. 474 KC4).

 Jest poza sporem, że dłużnik odpowiada – na podstawie art. 474 KC – za działania i zaniechania swych pomocników bez względu na to, czy podlegają jego kierownictwu, czy też zachowują swobodę działania. Nie jest także istotne, czy wspomniane osoby uzyskują z tytułu pomocy w wykonaniu zobowiązania jakąś korzyść, czy działają nieodpłatnie. Artykuł 474 KC nie dotyczy natomiast tych, którzy spełniają świadczenie bez zgody dłużnika (oczywiście, o ile wierzyciel takie świadczenie przyjmie)5.

Ponadto, na gruncie odpowiedzialności kontraktowej regułę stanowi prawo żądania przez wierzyciela pełnego odszkodowania, wyznaczanego w zasadzie przez wartość szkody (damnum emergens i lucrum cessans – art. 361 § 2 KC), ta zaś powinna być z kolei normalnym następstwem niewykonania lub nienależytego wykonania stosunku obligacyjnego (adekwatny związek przyczynowy)6.

Przedstawione pokrótce zasady odpowiedzialności odszkodowaczej z art. 471 KC określane będą dalej jako podstawowy model odpowiedzialności kontraktowej. W braku przepisu szczególnego, który wprowadzałby odstępstwa, a także wobec milczenia stron w tej materii, tworzy się on bowiem z mocy samego prawa. Nazwanie go podstawowym usprawiedliwia dodatkowo fakt, że w praktyce rozwiązanie z art. 472 KC znajduje zastosowanie w zdecydowanej większości przypadków zobowiązań umownych, zaś gdy chodzi o stosunki obligacyjne wynikające z innych źródeł niż umowa – stanowi wręcz żelazną regułę7. W konsekwencji dłużnik, zgodnie z formułą art. 474 KC, odpowiada zazwyczaj również za winę swych pomocników oraz swego przedstawiciela ustawowego.

Poczynione powyżej ustalenia nie usprawiedliwiają jeszcze twierdzenia, jakoby w polskim prawie odpowiedzialność kontraktowa została oparta na zasadzie winy. Już bowiem w przypadku, gdy dłużnik nie wykonuje – choćby w części – zobowiązania osobiście (sytuacja często spotykana, zwłaszcza gdy chodzi o średniego lub dużego przedsiębiorcę), odpowiada on za działania pomocników na zasadzie ryzyka (nie za swoją winę w ich wyborze, lecz za ich winę)8. Co więcej, jeżeli w roli dłużnika występuje dziecko (najczęściej w wyniku dziedziczenia), odpowiedzialność kontraktowa w całości opiera się na zasadzie ryzyka (odpowiedzialność za winę przedstawiciela ustawowego).

Jak już wspomniano, przepisy szczególne9 lub klauzule umowne mogą wprowadzać do reguł wyznaczanych przez model podstawowy różnego rodzaju odstępstwa, i to nie tylko co do okoliczności, za jakie odpowiada dłużnik, lecz również co do rodzaju szkód kontraktowych podlegających naprawieniu, a także wysokości odszkodowania. Trzeba zatem podjąć próbę ustalenia, jak kształtują się w tym zakresie granice swobody umów10. I tak, przykładowo, nasuwa się pytanie, czy dopuszczalne jest, aby strony – w stosunkach między sobą – zmieniły charakter związku przyczynowego jako przesłanki odpowiedzialności z art. 471 KC, w szczególności zaś uzgodniły, że dłużnik będzie odpowiadał także za takie szkody, które nie stanowią normalnego następstwa nieprawidłowego wykonania zobowiązania (odejście od teorii adekwatnego związku przyczynowego). Jak się okaże, jest to możliwe. W zasadzie kontrahentom nie wolno natomiast modyfikować reguł związanych z przedawnieniem roszczeń, gdyż wyznaczające je przepisy mają w większości bezwzględnie obowiązujący charakter11.

Podkreślić należy, że dalsze rozważania nie dotyczą obrotu z udziałem konsumenta. Jak wiadomo, rządzi się on w sporej części własnymi zasadami, zaś dotyczące tych zasad przepisy (chodzi zwłaszcza o art. 3851 i n. KC) z konieczności sformułowane są w sposób na tyle ogólny, że trzeba byłoby bardzo szczegółowej analizy zagadnienia, aby dojść do wniosków o bardziej uniwersalnych walorach. A sprawa nie jest bagatelna, gdyż w praktyce zdarzają się próby ograniczenia odpowiedzialności kontraktowej ponoszonej wobec konsumenta, i to, co gorsza, podejmowane przy wykorzystaniu coraz bardziej wyrafinowanych metod.

Jedynie tytułem przykładu warto tu przywołać przypadki, gdy w umowie zastrzegana jest kara umowna na rzecz konsumenta (co może nawet sprawiać pozory troski o jego interesy), tyle tylko, że ma ona charakter wyłączny, a zarazem opiewa na kwotę nieproporcjonalnie niską w stosunku do wartości przedmiotu świadczenia. Takie zastrzeżenie umowne sprawia, że w istocie odpowiedzialność przedsiębiorcy staje się iluzoryczna (odpowiada on za szkodę jedynie do wysokości kary), zaś konsument, nieświadom ryzyka związanego z brakiem określenia w porozumieniu stron rodzaju kary, nie wzbrania się przed podpisaniem niekorzystnej dla niego umowy12.

Na zakończenie uwag wstępnych jeszcze jedno ogólniejsze spostrzeżenie. Otóż wszelkie umowne i ustawowe odstępstwa dotyczące kręgu okoliczności, za jakie odpowiada dłużnik, znajdują od razu, niejako automatycznie, swe odbicie na obszarze jego odpowiedzialności za poczynania pomocników. I tak, przykładowo, gdy w umowie przewidziano, że odpowiedzialność kontraktowa rozciąga się również na oznaczone w porozumieniu stron, a przy tym niezawinione przez dłużnika przyczyny nienależytego wykonania zobowiązania (np. na tzw. przypadek, a więc splot okoliczności, za który nikomu winy przypisać nie można), dłużnik odpowiada za szkodę także wtedy, gdy wspomniane przez nikogo niezawinione przyczyny uniemożliwiły wykonanie obowiązków jego pomocnikom. I odwrotnie, jeżeli w myśl umownej klauzuli na dłużniku ma ciążyć obowiązek naprawienia szkody tylko w razie dopuszczenia się przez niego winy umyślnej, może on uchylić się od odpowiedzialności poprzez wykazanie, że ani jemu, ani pomocnikom umyślności przypisać nie można (np. bronić się w drodze dowodu, iż choć wspomnianym osobom wolno zarzucić zaniedbania, to jednak świadczą one co najwyżej o dopuszczeniu się przez nich zwykłego niedbalstwa).

Przedstawiony mechanizm nie działa natomiast w odwrotnej (w praktyce rzadkiej) sytaucji, gdy porozumienie stron modyfikuje wyłącznie zasady odpowiedzialności za zachowanie się osób, którymi dłużnik się posługuje lub którym powierza wykonanie zobowiązania13. Gdyby więc np. strony ograniczyły się do umownego postanowienia, że za poczynania swych pomocników dłużnik odpowiada tylko wtedy, gdy stanowią one efekt ich umyślności lub rażącego niedbalstwa, wcale nie rozciąga się to również na samego dłużnika. Skoro bowiem klauzula umowna obejmuje tu jedynie pomocników, przyjąć należy, że za swoje własne poczynania dłużnik nadal odpowiada na ogólnych regułach przewidzianych w art. 472 KC (odpowiedzialność za każdy stopień winy).
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(5)/2011, Temat numeru | Skomentuj