XX-lecie „Iustitii”

Samorządność sędziowska i pozycja władzy sądowniczej w Polsce były tematem przewodnim odbywających się w dniach 12–14.11.2010 r. obchodów XX-lecia Iustitii.

Obchody XX-lecia „Iustitii”, odbywajace się w Warszawie w dniach 12–14.11.2010 r., zaczęliśmy od balu – we własnym gronie mieliśmy okazję porozmawiać o sukcesach i porażkach ostatnich dwudziestu lat. Część merytoryczną, odbywajacą się 13.11., rozpoczęła sesja na temat: „Samorządność sędziowska i pozycja władzy sądowniczej w Polsce”.

Moderatorem sesji był Jacek Przygucki (w nagłym zastępstwie Bartłomieja Przymusińskiego, któremu choroba uniemożliwiła przybycie). Sesję otworzył Prezes „Iustitii” Maciej Strączyński, przypominając krótko historię Stowarzyszenia. W odniesieniu do tematu sesji wyraził pogląd, że w sytuacji, gdy w Polsce władza ustawodawcza i wykonawcza praktycznie stanowią jedną władzę, pochodzącą z tych samych wyborów, a wyborcy władzę oddają nie tyle posłom, co kierownictwu wybranej partii, konieczne jest szczególne szanowanie władzy sądowniczej, odrębnej, przez organa ustawodawcze, aby nie doszło do decyzji nadmiernie sprzyjających władzy wykonawczej. Tradycyjnie uhonorowano wieloletnią Prezes Stowarzyszenia – Marię Teresę Romer, która zebrała owacje na stojąco od wszystkich obecnych. Następnie głos zabrali zaproszeni goście.

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bohdan Zdziennicki podkreślił, że po raz ostatni występuje w tej roli publicznie, gdyż naszym gościem był kilkanaście dni przed przejściem w stan spoczynku. Przypomniał rolę ustrojową Trybunału oraz nawiązał do art. 178 ust. 2 Konstytucji. Wspomniał o swojej pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości w różnych rolach i stwierdził, że „Iustitia” powinna starać się, aby do Ministerstwa Sprawiedliwości delegowani byli zawsze najlepsi sędziowie, a minister powinien mieć odpowiednią pozycję – być może powinien być to kandydat zgłaszany przez sądownictwo. Podkreślił konieczność pełnego wyodrębnienia władzy sądowniczej z innych władz i przedstawił tezę, że dochody wymiaru sprawiedliwości powinny tworzyć odrębne środki finansowe na potrzeby wymiaru sprawiedliwości, a art. 178 ust. 2 Konstytucji może być naruszany tylko w przypadku największych kryzysów Państwa, zatem wynagrodzenia sędziów należy powiązać z wynagrodzeniami przedstawicieli władzy wykonawczej i ustawodawczej, aby były wyższe od uśrednionych zarobków przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Stwierdził jednak, że prestiż władzy sądowniczej nie jest dość wysoki i nie podnoszą go protesty oraz przewlekłości postępowań. Podkreślił wreszcie potrzebę zachowywania przez sędziów wysokich kwalifikacji moralnych i wiedzy. Zaznaczył, że nadzór administracyjny Ministra jest zgodny z Konstytucją, pod warunkiem, że nie wkracza w żadnej mierze w sferę niezawisłości orzeczniczej, gdyż Konstytucja formy tego nadzoru nie określa, stąd wybór tej formy nadzoru jest dopuszczalny.

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Dąbrowski wskazał art. 45, 10, 173 i 178 Konstytucji jako określające pozycję sądów. Zgodził się, że władze ustawodawcza i wykonawcza w polskich warunkach żyją w pełnej symbiozie, a władza sądownicza jest mocno wyodrębniona i nie może to być tylko odrębność funkcjonalna, orzecznicza, ale i organizacyjna. Niezawisłość i niezależność są w interesie obywateli, nie są więc przywilejami sędziów. Za gwarancje tych atrybutów uznał nie tylko odpowiednie zapisy konstytucyjne, ale i samorząd sędziowski, choć nie jest to właściwa nazwa, gdyż samorząd przynależny sądownictwu jako konstytucyjnej władzy, powinien być traktowany jak niezbędny organ państwa, niczym w parlamencie czy rządzie. Samorząd ten ma obecnie za małą rolę, zwłaszcza zgromadzenia. Niezależność mają zapewnioną SN i NSA, ale nie sądy powszechnie, gdyż PrUSP daje niezwykle silną pozycję ministrowi. Podkreślił, że nawet jeśli nadzór administracyjny ministra i jego uprawnienia są zgodne z Konstytucją, to ich suma wywołuje wątpliwości, czy sądy są jeszcze niezależne, czy już są jednostkami ministra i konieczne jest odwrócenie tej tendencji, a nie jej pogłębianie. Stwierdził, że podziela zastrzeżenia „Iustitii” co do obecnie proponowanego projektu zmian PrUSP, wśród których są bardzo niebezpieczne propozycje. Emancypacja dyrektora sądu zrównuje go z prezesem i daje wygodną rolę rozjemcy ministerstwu. Zmiany te sprzyjać będą rozwojowi biurokracji niezależnej od sędziów. Proponowane oceny sędziów budzą znaczne wątpliwości w świetle zasady niezawisłości, spowodują konieczność zatrudnienia licznych sędziów tylko przy ocenie kolegów. Krytyce poddał proponowany w ustawie sposób wyłaniania KRS (po jednym przedstawicielu apelacji) jako niereprezentatywny i antydemokratyczny, a także pomysł powołania Komisji Konkursowej oceniającej kandydatów na sędziów (KRS-bis). Wrócił do tematu wynagrodzeń, podnosząc, że i w tej kwestii podziela poglądy „Iustitii”, że relatywnie malejące od kilkunastu lat wynagrodzenia nadal są za niskie. Oparcie wynagrodzeń sędziów o średnie wynagrodzenie w kraju jest wprawdzie sukcesem „Iustitii”, ale obawia się, że brak woli politycznej (bo nie sytuacja finansowa kraju, sędziowie są bowiem mało liczną grupą) sprawi, że starania o podwyższenie tych wynagrodzeń nie zakończą się powodzeniem. Wskazał na bardzo wysokie dodatki sędziów pracujących w ministerstwie, podnosząc, że orzekanie jest pracą nie mniej ważną niż praca w ministerstwie. Wyraził wreszcie nadzieję, że uda się doprowadzić do uchwalenia wspólnej ustawy ustrojowej dla wszystkich sądów.

Opublikowano IUSTITIA 1(3)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj

Dni bez wokandy

Z danych udostępnionych przez Ministerstwo Sprawiedliwości wynika, że w czasie ogłoszonej przez „Iustitię” akcji „Dni bez wokandy” w dniu 17.11.2010 r. średnia liczba sesji w stosunku do liczby takich samych sesji w dniu 27.10.2010 r., przyjętego jako dzień porównawczy, wynosiła dla wszystkich sądów 69% – wtym dla sądów rejonowych ok. 63%, dla sądów okręgowych – 86%, a dla sądów apelacyjnych 78%. Dane dotyczące liczby rozpraw z udziałem stron w dniu 18.11.2010 r. (czwartek) w stosunku do liczby sesji w dniu 28.10.2010 r. (czwartek), przyjętego jako dzień porównawczy, wynosiła dla wszystkich sądów 72% – w tym dla sądów rejonowych 67%, dla sądów okręgowych 86%, a dla sądów apelacyjnych 100%. Dane zbierane przez „Iustitię” objęły tylko część sądów i były niepełne. Wskazywały one na to, że w dniach protestu w sądach odbywało się od 26% wokand (okręg suwalski) do 66% wokand (część apelacji warszawskiej).

Z pewnością akcja protestacyjna cieszyła się największym poparciem w sądach rejonowych i wzbudziła zainteresowanie mediów, które na chwilę poświęciły swoją uwagę problemom sądownictwa.

opracował:

Bartłomiej Przymusiński

Opublikowano IUSTITIA 1(3)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj

Memorandum „wschodnie”

W dniu 16.10.2010 r. w stolicy Gruzji – Tibilisi – zostało podpisane memorandum o wszechstronnej współpracy pomiędzy sześcioma stowarzyszeniami zrzeszającymi sędziów, w tym przez SSP „Iustitia”.

W imieniu „Iustitii” porozumienie podpisała wiceprezes Jolanta Korwin-Piotrowska. Reprezentanci stowarzyszeń sędziowskich z Polski, Armenii, Estonii, Gruzji, Kazachstanu i Ukrainy postanowili, że będą współdziałać poprzez wymianę doświadczeń, wiedzy, dokumentów i informacji, a także organizację wzajemnych wizyt i wymianę delegacji. Będą również organizowali seminaria i warsztaty w celu realizacji wspólnych programów szkoleniowych dotyczących zawodowej działalności sędziów i przygotowania kadr sądownictwa, w tym podnoszenia kwalifikacji sędziów. Poza tym, strony uzgodniły, że będą zwoływały zebrania roboczo-organizacyjne swoich przedstawicieli jeden raz w roku w kraju jednej ze stron memorandum, przy uwzględnieniu kolejności wynikającej z rotacji. W każdym z zebrań będzie mogło równocześnie uczestniczyć nie więcej niż 7 przedstawicieli stowarzyszenia z danego kraju. Ustnie uzgodniono, że organizatorem pierwszego zebrania będzie Ukraińskie Stowarzyszenie Sędziów, które zaproponowało, że miejscem spotkania będzie Kijów i odbędzie się ono w 2011 r.

Formuła memorandum jest otwarta, bowiem mogą do niego przystąpić inne stowarzyszenia za zgodą wszystkich umawiających się stron. Ustalono, że językiem do kontaktów będą rosyjski i angielski. Jednocześnie strony zadeklarowały, że porozumienie nie ma na celu powołania grupy działającej w ramach Światowej Unii Sędziów w oparciu o art. 8 statutu Unii. Tekst memorandum w wersji rosyjskiej i angielskiej znajduje się w biurze SSP „Iustitia” w Warszawie.

Opublikowano IUSTITIA 1(3)/2011, Wieści ze świata | Skomentuj

O hiszpańskich pensjach

Wysokość sędziowskiego uposażenia w Hiszpanii kształtuje wiele czynników. Nie zależą one jedynie od rodzaju sądu, stażu pracy i pełnionej funkcji. Sędzia rozpoczynający karierę może liczyć na pensję w wysokości ok. 2800 (netto) euro miesięcznie.

Kwestie wynagrodzenia sędziów i prokuratorów w Hiszpanii reguluje jeden akt prawny – Ley 15/2003, de 26 de mayo, reguladora del régimen retributivo de las carreras judicial y fiscal1. Z uwagi na strukturę organizacyjną władzy sądowniczej i prokuratury, w kwestiach finansów obie podlegają Ministerstwu Sprawiedliwości. Ciekawe jest to, że każdego miesiąca hiszpański sędzia otrzymuje pensję i tzw. „pasek” właśnie z Ministerstwa Sprawiedliwości. Hiszpańscy sędziowie nie mają konstytucyjnie zagwarantowanego wynagrodzenia odpowiadającego godności pełnionego urzędu. Trzeba podkreślić również, że rząd hiszpański ma dość dużą swobodę w ingerowaniu w sędziowskie pensje. W maju 2010 r. skończyło się to około 10% obniżką wynagrodzeń, z uwagi na kryzys finansowy, w jakim znalazła się Hiszpania.

Na wynagrodzenie sędziego składają się: wynagrodzenie zasadnicze, dodatek stażowy, dodatek z tytułu miejsca pracy i – ewentualnie dodatek specjalny. Trzeba wiedzieć, że w Hiszpanii funkcjonują dwie kategorie sędziów (juezmagistrado). Magistrado to sędzia na wyższym szczeblu kariery, aczkolwiek nie wiąże się to z orzekaniem w wyższej instancji. Oczywiście ich uposażenia się różnią. I tak miesięcznie podstawowe wynagrodzenie zasadnicze sędziego (juez) wynosi 1440,11 euro. Sędziego na wyższym stopniu kariery (magistrado) 1645,84 euro.

Wszystkim przysługuje dodatek stażowy. Zaczyna się od 5% wynagrodzenia zasadniczego z chwilą rozpoczęcia pracy i rośnie o 5% po upływie każdych 3 lat służby.

Kolejnym elementem wynagrodzenia jest dodatek z tytułu miejsca pracy. Treść powołanej wyżej ustawy wskazuje, że na jego wysokość ma wpływ zarówno liczba ludności w okręgu, gdzie sędzia pełni służbę, jak i obiektywne warunki związane ze średnią wartością nieruchomości w tym okręgu. Jednak wysokość tego składnika wynagrodzenia zależy także od innych, specjalnych okoliczności związanych z siedzibą sądu. Miejscowości te zostały podzielone na 5 grup. Przykładowo w grupie I znajduje się tylko Madryt i Barcelona. W grupie II Walencja, Sewilla, Malaga, Murcja, Saragossa, Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich, a także stolica Majorki i Teneryfy. Grupa III obejmuje mniejsze miejscowości (39). Grupa IV i V pozostałe, niewymienione w grupach I–III, z podziałem na dwie kategorie sędziów (magistradojuez). Sędzia z Madrytu na przykład otrzyma ten składnik wynagrodzenia w wysokości 2452,69 euro, sędzia z miasta zaliczonego do grupy II – 2094,96 euro, zaś sędzia w najmniejszej miejscowości – 1591,64 euro. Ta sama tabela przewiduje także dodatek, który w Polsce nazywa się funkcyjnym, a w Hiszpanii reprezentacyjnym. Jego wysokość waha się od 120,46 euro dla sędziego w małej miejscowości, który nie pełni żadnej funkcji do 2569,64 euro dla prezesa sądu będącego odpowiednikiem naszego sądu apelacyjnego, w Madrycie lub Barcelonie.

Opublikowano IUSTITIA 1(3)/2011, Wieści ze świata | Skomentuj

Sprawozdanie z konferencji „Nagrywanie rozpraw – niebezpieczeństwo czy szansa?”  Warszawa 24.9.2010 r.

W dniu 24.9.2010 r. w Warszawie odbyła się debata, której temat został zaczerpnięty z tytułu opublikowanego w pierwszym numerze Kwartalnika artykułu Wojciecha Łukowskiego: „Nagrywanie rozpraw – niebezpieczeństwo czy szansa”. Konferencja została zorganizowana przez Wydawnictwo C.H. Beck we współpracy ze SSP „Iustitia”. Celem spotkania była debata merytoryczna połączona z prezentacją nowego tytułu czasopisma dla sędziów, będącego wspólnym projektem organizatorów.

Konferencję rozpoczął Paweł Esse – Dyrektor Naczelny Wydawnictwa C.H. Beck – krótko przedstawiając misję Wydawnictwa polegającą na pomocy różnym środowiskom prawniczym w niezbędnym w wykonywanej profesji rozwoju i aktualizacji wiedzy, a co za tym idzie w kształtowaniu lepszego prawa. Wyraził podziękowanie dla osób, które powierzyły Wydawnictwu współtworzenie czasopisma, którego ambicją jest zarówno bogata część merytoryczna, jak i prezentacja problemów środowiska sędziowskiego, a następnie powitał gości, w tym obecną na sali sędzię Marię Teresę Romer. Następnie głos zabrał sędzia dr Krystian Markiewicz – Redaktor Naczelny Kwartalnika „Iustitia”, pełniący rolę moderatora spotkania. W pierwszej kolejności również powitał gości oraz złożył podziękowanie Wydawnictwu C.H. Beck za podjętą współpracę, a następnie przedstawił profil czasopisma, które – jak podkreślono w haśle służącym jego promocji – ma być pismem o sędziach i sądownictwie, posiadającym nowatorską formułę, ale i odwołującym się do przedwojennych tradycji piśmienniczych, zawierającym część naukowo–literacką oraz prezentację aktualności z życia sądowego, otwartym dla szeroko rozumianego środowiska prawniczego.

Pierwszą merytoryczną prezentację przedstawiła dr Sylwia Kotecka, adiunkt w CBKE WPAiE Uniwersytetu Wrocławskiego. W swoim wystąpieniu omówiła cel i zakres nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego dokonanej ustawą z 29.4.2010 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. Nr 108, poz. 684), która weszła w życie 1.7.2010 r., czyli zasady sporządzania tzw. protokołów elektronicznych. Podkreśliła, że potrzeba wprowadzenia omawianej regulacji wyniknęła z krytyki dotychczasowego sporządzania protokołów z posiedzeń sądowych, ustawodawca przyjął, że należy wprowadzić taką metodę protokołowania posiedzenia jawnego, która pozwoli na utrwalenie niewystylizowanej wypowiedzi uczestników postępowania cywilnego, a więc nastąpi rezygnacja z dyktowania przez przewodniczącego treści protokołu. Ustawodawca stwierdził, że protokół elektroniczny w postaci nagrania dźwięku bądź obrazu i dźwięku umożliwi przewodniczącemu lepszą ocenę wybranego materiału dowodowego i przez to, że wypowiedzi świadków bądź też innych osób, które stanęły przed sądem, nie będą przerywane poprzez konieczność dyktowania protokolantowi treści protokołu, czas trwania posiedzenia ulegnie skróceniu. Protokół sporządza protokolant pod kierunkiem przewodniczącego, tak, jak było do tej pory, i to na nim ciąży większość obowiązków związanych z zapisem dźwięku bądź obrazu i dźwięku, zapis obrazu albo obrazu i dźwięku jest protokołem wywierającym takie same skutki prawne jak sporządzany protokół pisemny, będzie również dokumentem urzędowym. Prelegentka zwróciła uwagę, że sformułowanie „protokół elektroniczny” nie zostało wprowadzone do KPC, w ustawie jest mowa o zapisie dźwięku lub obrazu i dźwięku, natomiast powszechnie używany jest wyżej wskazany termin. Oprócz zapisu dźwięku bądź obrazu i dźwięku, którego sporządzanie stanowić ma zasadę, protokolant pod kierunkiem przewodniczącego będzie sporządzał tzw. protokół skrócony (kolejne sformułowanie z języka potocznego), zawierający te elementy, które obecnie zawiera protokół pisemny, z wyjątkiem ustalenia przebiegu postępowania dowodowego i jego wyniku. W sytuacji, gdy względy techniczne będą uniemożliwiały sporządzenie protokołu elektronicznego, należy sporządzić protokół pisemny na dotychczasowych zasadach. Protokół sporządzony za pomocą urządzeń rejestrujących dźwięk lub obraz i dźwięk protokolant podpisuje podpisem elektronicznym gwarantującym identyfikację osoby protokolanta oraz rozpoznawalność późniejszych zmian w zapisie, z kolei protokół skrócony i protokół sporządzony pisemnie podpisują przewodniczący i protokolant. W wystąpieniu podkreślono, że wiele wątpliwości budzi kwestia transkrypcji, a więc pisemnego przekładu nagrania dźwięku bądź obrazu i dźwięku, gdyż może być ona sporządzana wyłącznie na zarządzenie prezesa sądu, które może zostać podjęte na skutek wniosku przewodniczącego. Transkrypcja stanowi jedynie załącznik do protokołu, nie podlega prostowaniu bądź uzupełnieniu, będzie można ją skorygować jeżeli ujawnią się rozbieżności pomiędzy treścią transkrypcji a treścią zapisu dźwięku bądź obrazu i dźwięku. Protokół elektroniczny również nie będzie podlegał sprostowaniu, będzie natomiast podlegał uzupełnieniu, jeżeli np. z przyczyn technicznych część wypowiedzi osoby stawającej przed sądem nie zostanie nagrana. Kwestię udostępniania stronom i uczestnikom postępowania tak sporządzonego protokołu reguluje art. 9 KPC, będą oni mogli otrzymać jedynie zapis dźwięku na nośniku, ewentualnie w przyszłości planuje się udostępnianie protokołu elektronicznego za pomocą systemu teleinformatycznego, a w sądach będą też specjalnie przygotowane miejsca, gdzie będzie można protokół elektroniczny odsłuchać lub obejrzeć (sąd będzie jedynym miejscem, gdzie strona lub uczestnik postępowania będzie mógł także zapoznać się z zapisem wizualnym bez możliwości kopiowania). Nowa forma protokołowania ma być wprowadzana etapami w latach 2010–2012.

Opublikowano IUSTITIA 1(3)/2011, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Asystenci sędziów znów „na garnuszku” Ministra Sprawiedliwości

W toku dyskusji, jaka toczyła się wokół rządowego projektu nowelizacji1 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych2, przemilczano ważną dla asystentów sędziów propozycję nowelizacjiprzepisu art. 155 § 6 PrUSP. Przepis ten ustala zasady, na jakich kształtowana ma być wysokość przyszłego wynagrodzenia zasadniczego asystentów. Niniejszy artykuł przedstawia komentarz do tej propozycji zmiany PrUSP. Wynika z niego jednoznacznie negatywna ocena proponowanego kształtu nowelizacji.

[hidepost=1]

Lepiej zmienić model aplikacji, niż podwyższyć wynagrodzenie asystentom

Zgodnie z proponowanym brzmieniem art. 155 § 6 PrUSP wysokość wynagrodzenia zasadniczego asystentów sędziów ma określić w rozporządzeniu wykonawczym Minister Sprawiedliwości, biorąc pod uwagę rodzaj i charakter czynności wykonywanych przez asystentów sędziów oraz poziom wynagrodzeń urzędników sądów.

Przygotowując przedmiotową nowelizację Ministerstwo Sprawiedliwości niestety kolejny raz zignorowało postulaty środowiska asystenckiego proponującego uregulowanie kwestii wynagrodzeń zasadniczych tej grupy zawodowej pracowników wymiaru sprawiedliwości w ustawie. W podobnym jak asystenci tonie, wypowiedziało się Rządowe Centrum Legislacji3 oraz Ministerstwo Gospodarki4. W opinii tego ostatniego podmiotu „wysokość wynagrodzenia zasadniczego asystentów sędziego powinna być wielkością ustalaną procentowo od wynagrodzenia sędziego sądu rejonowego i to dla wszystkich asystentów sędziego, bez względu na hierarchię sądu, w którym wykonuje swoje jednorodne, bądź podobne obowiązki służbowe. Skoro wynagrodzenie referendarza i nieistniejącego już asesora sądowego było obliczane jako pochodna wysokość zarobków sędziego, to wynagrodzenie asystenta sędziego, jako pracownika wykonującego czynności pomocnicze dla sędziego, powinno być uzależnione właśnie od wysokości zarobków sędziego, a nie referendarza, czy też innych pracowników sądowych. Referendarz bowiem realizuje swój zakres obowiązków odrębny od tych, które wykonuje sędzia. Asystent natomiast partycypuje w obowiązkach sędziego, a nie referendarza, dlatego jego wynagrodzenie winno być pochodną wynagrodzenia sędziego”5.

Asystenci sędziów mają więc nadal pozostawać „na garnuszku” Ministra Sprawiedliwości, który w drodze aktu niższej rangi ma ustalać kwotową wysokość ich wynagrodzenia zasadniczego. Porównując zasady kształtowania wynagrodzeń zasadniczych innych pracowników wymiaru sprawiedliwości (sędziowie, referendarze, kuratorzy sądowi, funkcjonariusze służby więziennej, aplikanci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury) jedynie wysokość wynagrodzenia podstawowego asystentów sędziów jest ustalana bezpośrednio przez Ministra Sprawiedliwości w rozporządzeniu wykonawczym. Wspomniane inne grupy zawodowe pracowników wymiaru sprawiedliwości mają określone wynagrodzenie zasadnicze w postaci mnożników w relacji do: przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce lub do kwoty bazowej.

Jednocześnie w tym samym projekcie znowelizowane zostały także przepisy ustawy z23.1.2009 r. o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury6.

Projektowane przepisy istotnie zmieniają model aplikacji sądowej skracając ją o 6 miesięcy. Ma to nastąpić poprzez rezygnację z obowiązkowego odbywania stażu na stanowisku asystenta sędziego przez aplikantów odbywających aplikację sędziowską, który to staż przewidują obecne przepisy KrajSzkSądProkU. Według omawianego projektu ZmPrUSP przyszli sędziowie będą musieli odbyć jedynie staż na stanowisku referendarza sądowego przez okres 18 miesięcy.

Proponowana zmiana jest zapewne związana z przedstawionym w trakcie konferencji uzgodnieniowej, odbywającej się 10.2.2010 r., stanowiskiem przedstawiciela Ministra Finansów nad projektem nowelizacji PrUSP. Ministerstwo ­Finansów zwróciło wówczas uwagę na problem, jaki powstał po wejściu w życie KrajSzkSądProkU w zakresie zróżnicowania w wynagrodzeniach przysługujących asystentom sędziów będących aplikantami a wynagrodzeniach pozostałych asystentów sędziów. W związku z powyższym, Minister Finansów postulował dokonanie stosownych zmian w art. 45 PrUSP poprzez wyraźnie wskazanie, że w okresie stażu aplikant będzie otrzymywał wynagrodzenie odpowiednie dla zajmowanego stanowiska asystenta bądź referendarza sądowego.

Jak więc łatwo zauważyć, Ministerstwo Sprawiedliwości zamierza znowelizować przepisy KrajSzkSądProkU w inny niż proponowany przez Ministra Finansów sposób, co wynika przede wszystkim z dużych dysproporcji pomiędzy płacami asystentów a referendarzy. Pośrednio w ten sposób strona rządowa sama dostrzegła, że niska wysokość wynagrodzenia zasadniczego asystentów sędziów nie byłaby zachęcająca dla osób, które zdecydowałyby się odbywać aplikację sądową.

Wybrano więc wariant oszczędnościowy, chociaż powstaje wrażenie, że w łatwy sposób strona rządowa chce zmienić model aplikacji sądowej dla osiągnięcia doraźnych celów.

[/hidepost]

Opublikowano Bez togi, IUSTITIA 1(3)/2011 | Skomentuj

Wizyta w pewnym kraju

Witam państwa w naszym kraju i życzę spokojnego pobytu. Państwo u nas pierwszy raz? Z przyjemnością odpowiem na wszystkie państwa pytania. Nasz kraj jest jedyny w swoim rodzaju, niezawisły, niezależny, samorządny, jego obywatele są wolni i powszechnie szanowani. Mamy wprawdzie tylko jakieś 10 000 obywateli, ale nie ilość się liczy, lecz jakość. Może i jest nas mało, ale pomimo tego nasz kraj stanowi filar porządku i bezpieczeństwa w całym regionie, wszyscy sąsiedzi się z nami liczą i szanują opinie naszych obywateli.

Głowa państwa? Czyli ten co jest na samej górze i o wszystkim decyduje? To będzie Pierwszy Minister. Rząd? Nie ma rządu, jest tylko Pierwszy Minister. Minister decyduje o wszystkim, o podziale administracyjnym kraju, mianuje namiestników obwodów i prowincji, ustanawia też prawo krajowe. Nie, nie jest powoływany dożywotnio, przecież nasz kraj jest demokratyczny. Kadencja? A to już zależy od premiera rządu sąsiadującego z nami kraju. Pierwszy Minister jest członkiem jego rządu, więc to on decyduje kto i jak długo będzie piastował ten urząd. O nie, nie jesteśmy żadnym protektoratem ani kolonią! Nasz wspaniały kraj jest niezależny, niezawisły i samorządny!!! Po prostu ściśle współpracujemy z naszym sąsiadem, dla wspólnego dobra. Wyważamy swoje interesy i kontrolujemy wzajemnie swe poczynania. A co w tym dziwnego, że głowa naszego państwa jest ministrem w rządzie sąsiedniego kraju? Tylko to przecież gwarantuje prawidłową współpracę i realizację wspólnych celów dla wspólnego dobra. Nie, nie możemy odwołać Pierwszego Ministra. Jak to by wyglądało, gdyby obywatele jednego kraju odwoływali ministra w rządzie innego kraju? To samo jest z powoływaniem, a czy państwo by chcieli, żeby o obsadzie teki ministerialnej w waszym rządzie decydowało obce państwo, choćby nie wiem jak zaprzyjaźnione?

Parlament? Jeżeli chodzi o ogólnokrajowe zgromadzenie delegatów obywateli, to takiego u nas nie ma. A po co mielibyśmy coś takiego organizować? Przecież mamy Pierwszego Ministra, on nam ustala prawa i decyduje o obsadzie stanowisk. Jak inaczej moglibyśmy współpracować dla wspólnego dobra? Są sejmiki prowincjonalne i obwodowe oraz zebrania powiatowe. Sejmiki decydują o ważnych sprawach. Bardzo ważnych. Na przykład o tym, komu przyznać obywatelstwo. Nie, nie przyznają obywatelstwa, ale opiniują wnioski. Wyrażają też opinie o kandydatach na namiestników, których proponuje Pierwszy Minister. Oczywiście, że Minister ich potem mianuje. A dlaczego miałby ich nie mianować? W końcu głowa państwa musi mieć możliwość dobierania sobie współpracowników, którzy najbardziej rozumieją jego politykę, i gotowych współpracować z nim w jej realizacji. Nie, nie ma możliwości odwołania namiestnika przez głosowanie podległych mu obywateli. Jak to by wyglądało, w końcu skoro go nie powołali, to i nie mogą go odwołać.

Opublikowano IUSTITIA 1(3)/2011, Varia | Skomentuj

Edytorial

oddajemy w Wasze ręce drugi numer „Iustitii”. Ramówki na jesienną nie zmieniamy. Wynika to z dwóch powodów: po pierwsze: w sądownictwie cenimy sobie stabilność (co nie jest immanentną cechą pozostałych dwóch władz), i po drugie, bo chwalicie „Kwartę” za szatę, w którą jest przyodziana.

Ramówka to nie tylko piękna szata, ale i dobra treść. Potwierdzeniem właściwego doboru tematów do pierwszego numeru Kwartalnika było zainteresowanie, jakie wzbudziła konferencja zorganizowana przez Wydawnictwo C.H. Beck we współpracy ze Stowarzyszeniem, której temat został zaczerpnięty z tytułu opublikowanego w czasopiśmie artykułu Wojciecha Łukowskiego: „Nagrywanie rozpraw – niebezpieczeństwo czy szansa? Uwagi zgromadzonych na konferencji sędziów, reprezentujących Ministerstwo Sprawiedliwości pomysłodawców protokołu elektronicznego, przedstawicieli świata nauki, innych zawodów prawniczych i nieprawniczych były pouczające. Jak bardzo? – przekonacie się ze sprawozdania, które zamieścimy w kolejnym numerze. Wątpliwości nadal nie brakuje, co pokazuje spotkanie sędziów apelacji katowickiej z Krajową Radą Sądownictwa w dniu 29.9.2010 r., podczas którego były wypowiadane obawy na ten temat.

Zgodnie z zapowiedzią, pozostajemy konsekwentni co do kształtu czasopisma. W tym numerze znajdziecie Państwo ciekawe artykuły z zakresu prawa cywilnego, karnego, administracyjnego i oczywiście ustrojowego. Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na artykuł sędziów Piotra Brodniewicza i Marcina Walasika „Usprawnienie postępowań w sprawach działowych”. Publikacja ta doskonale łączy elementy nauki i praktyki w temacie stojącym często na uboczu – postępowania nieprocesowego. Uważam, że może ona stanowić podstawę dla dalszej dyskusji, a w konsekwencji zmiany przepisów w tym zakresie.

Czekamy na Państwa opinie na ten i inne tematy dotyczące sądownictwa. W tym miejscu chciałbym podziękować za propozycje materiałów do publikacji, które są do nas nadsyłane. Przypominam również, że członkowie Stowarzyszenia będą otrzymywać za darmo każdy kolejny numer.

Wreszcie przyszedł miły czas składania życzeń. Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” obchodzi niebawem dwudziestolecie istnienia. W imieniu Kolegium życzymy wszystkim Iusticjanom satysfakcji i dumy z pełnionej służby, możliwości łączenia pasji z życiem zawodowym oraz poczucia wspólnoty w działaniu na rzecz sprawnego i nowoczesnego sądownictwa.

Najlepsze życzenia kierujemy także dla Pana Profesora Andrzeja Marka, kierownika Katedry Prawa Karnego i Kryminologii Wydziału Prawa i Administracji UMK członka naszej Rady Programowej, który 20.9.2010 r., podczas odbywającego się w Toruniu Ogólnopolskiego Zjazdu Katedr Prawa Karnego, obchodził jubileusz 70-lecia urodzin.

Krystian Markiewicz

Redaktor Naczelny

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 2(2)/2010 | Skomentuj

Dwadzieścia lat, a może mniej

Dawno temu pewien pan zaśpiewał te słowa, kojarzące się dziś z wszelkimi dwudziestoleciami. W tym przypadku zwrot ten ma sens większy niż by się wydawało. Ilu ludzi spośród 2900 Iustitian jest w Stowarzyszeniu od dwudziestu lat? Odpowiedź może być zaskakująca. Czworo, w tym dwoje założycieli. O ile więc „Iustitia” ma dwadzieścia lat, to dla niemal wszystkich z nas jest to jednak mniej.

Zaczęło się wiosną 1990 r. Był kontraktowy Sejm, wolny Senat, kontraktowy Prezydent i premier, nowo utworzona Krajowa Rada Sądownictwa i pierwsze nominacje sędziowskie od Prezydenta (w tym moja). A w Ministerstwie Sprawiedliwości biurokracja obsadzona ludźmi dobranymi w poprzednich czasach. Wizyta sędziów niemieckich w Polsce miała więc przebiec tak, jak zawsze: mieli się spotkać z przedstawicielami polskiego sądownictwa. Starannie wybranymi zza ministerialnych biurek. Ale niemieccy sędziowie, zrzeszeni w niedawno utworzonym Neue Richtervereinigung, chcieli spotkania z prawdziwymi sędziami, z sądów. Wymogli takie spotkanie, a gdy już do niego doszło, podpowiedzieli polskim kolegom: może i wy założycie sobie stowarzyszenie?

Założyli. Zebrali się, napisali statut. Nazwali się „Stowarzyszenie Sędziów Orzekających”, aby podkreślić, że chodzi o sędziów z sądów, że to dla nich ma być stowarzyszenie, a nie dla funkcyjnych z ministerstwa. I dodali nazwę „Iustitia” wymyśloną przez Marię Teresę Romer, jedyną w grupie założycieli sędzię Sądu Najwyższego. Dnia 12.7.1990 r. warszawski sąd zarejestrował SSO „Iustitia”. Sędziowie wybrali pierwszy Zarząd, powierzając matce chrzestnej Stowarzyszenia, najwyższej rangą sędziowską, rolę Przewodniczącej. Zarząd liczył pięć osób. Cztery z nich już dawno rozstały się z „Iustitią”, pozostała tylko piąta … a właściwie pierwsza, najważniejsza.

Czasy dla sądownictwa były niezłe. W sądach wojewódzkich rządzili prezesi demokratycznie wybrani przez sędziów: taką praktykę przyjęto na fali ogólnych przemian. Sądy apelacyjne dopiero tworzono. Sędziowie otrzymywali wynagrodzenia waloryzowane co kwartał, nawet szalejąca inflacja nie była groźna. Zniesiono arbitraż gospodarczy i włączono go do struktur sądownictwa, przybyło sędziów. Ale spraw przybywało jeszcze szybciej.

W 1991 r. pojawił się „wujek z Ameryki”. American Bar Assotiation, związek prawników zza Atlantyku powołał Central and East European Law Initiative, agendę mającą pomóc postkomunistycznym krajom w osiągnięciu demokratycznych standardów prawnych sądownictwa. ABA-CEELI stała się dla „Iustitii” „dobrym wujkiem”. „Wujek” przywiózł dobre rady, podpowiedzi i pomysły, ale także fundusze. Dzięki nim mała organizacja sędziowska w Polsce mogła organizować konferencje, szkolenia, zjazdy i nieść kaganek demokratycznej oświaty. W Polsce urzędowali rezydenci ABA-CEELI, amerykańscy prawnicy. Zmieniali się co rok, półtora. Ostatniemu, Delaine’owi Swensonowi tak się tu spodobało, że został na dwa i pół roku. „Iustitia” uzyskała też swoje biuro, które początkowo wędrowało po Warszawie wraz z biurem ­ABA-CEELI. „Wujek” zaoferował również znaczki członkowskie, a wraz z nimi godło „Iustitii”.

Stowarzyszenie rosło. Dołączali sędziowie z Trójmiasta i Łodzi. W 1992 r. do Zarządu drugiej kadencji wybrano m.in. Katarzynę Gonerę (która miała w nim pozostać przez 17 lat) i Michała Kopcia z Gdańska, pierwszego członka władz spoza Warszawy. To on wpadł na pomysł, że trzeba tworzyć oddziały i zorganizował w Gdańsku pierwszy z nich. W Łodzi też powstał oddział. Potem tworzono kolejne: w Krakowie, Piotrkowie, Płocku, Opolu, Skierniewicach, Ostrołęce. W oddział przekształciła się grupa warszawska. Dziesiąte były Katowice, wchodząc liczną grupą i stając się największym oddziałem.

Nie było mnie w „Iustitii”, gdy powstawała. Gdy na początku lat 90. miała miejsce pierwsza fala pozwów o wynagrodzenia (zakończona wypłaceniem wysokich wyrównań), myślałem po cichu, jak dobrze by było, gdyby sędziowie mieli stowarzyszenie. Nie miałem pojęcia, że już mają. W 1996 r., już jako sędzia sądu wojewódzkiego, trafiłem na szkoleniu na wiceprzewodniczącego „Iustitii” Michała Kopcia. Potem był szybki kontakt z przewodniczącą Marią Teresą Romer, krótkie ustalenia i dziesiątki podpisanych deklaracji członkowskich w Szczecinie. Byliśmy trzynastym oddziałem, wcześniej powstały w Olsztynie i Suwałkach, a równocześnie z nami w Lublinie i Ciechanowie. W niektórych okręgach było słabo, w innych sędziowie garnęli się do „Iustitii”. Wkrótce Szczecin przerósł Katowice, a po nim tytuł największego oddziału zdobył Poznań, który jako pierwszy przekroczył liczbę 100 członków.

Opublikowano IUSTITIA 2(2)/2010, Mowa prezesowa | Skomentuj

Usprawnienie postępowań w sprawach działowych

Jakość ochrony prawnej udzielanej w postępowaniu cywilnym zależy m.in. od czasu, jaki jest potrzebny do rozstrzygnięcia sprawy. Postępowania w sprawach działowych zaliczane są do wyjątkowo czasochłonnych i żmudnych1. W artykule podjęto próbę ustalenia przyczyn długotrwałego rozpoznawania spraw działowych oraz przedstawiono propozycje rozwiązań, które mogłyby doprowadzić do usprawnienia postępowań w tych sprawach.

[hidepost=1]

Wprowadzenie

Zgodnie ze standardem ponadnarodowym sprawy cywilne powinny być rozpatrywane w rozsądnym terminie, natomiast według krajowych założeń ustrojowych należy je rozpoznawać bez nieuzasadnionej zwłoki2. Na sąd, który rozstrzyga sprawy cywilne, został również nałożony obowiązek przeciwdziałania przewlekłości postępowania oraz dążenia do wyjaśnienia sprawy i wydania rozstrzygnięcia już na pierwszym posiedzeniu (art. 6 KPC). Możliwość przeprowadzenia postępowania cywilnego w rozsądnym terminie i bez nieuzasadnionej zwłoki (przewlekłości) uzależniona jest od wielu czynników. Wśród nich podstawowe znaczenie ma charakter rozpatrywanej sprawy cywilnej. Do charakteru tej sprawy musi być przede wszystkim odpowiednio dostosowany kształt postępowania, w którym dochodzi do jej rozpoznania. Bez tego nie jest możliwe przeprowadzenie postępowania cywilnego w sposób sprawny.

Zachodzi zatem potrzeba ustalenia, w jakim stopniu regulacja dotycząca tzw. postępowań działowych jest obecnie dostosowana do specyfiki spraw, które są w ich ramach rozpatrywane. Do grupy postępowań działowych tradycyjnie zalicza się postępowanie o zniesienie współwłasności lub wspólności innego prawa (art. 617–625 KPC), postępowanie o dział spadku (art. 680–689 KPC) oraz postępowanie o podział majątku wspólnego po ustaniu wspólności majątkowej pomiędzy małżonkami (art. 566–567 KPC)3. Doświadczenia praktyki wskazują, że postępowania w tych sprawach toczą się niekiedy niezmiernie długo4. Zdarzają się nawet przypadki, gdy konkretne postępowanie działowe trwało lub trwa ponad 20 lat5. Stan ten w sposób nieunikniony prowadzi do kolizji z interesami jednostek, a oprócz tego podważa autorytet prawa oraz sądu jako organu, który został powołany do jego stosowania.

Przyczyny długotrwałego rozpoznawania spraw działowych

Nadmierne wydłużanie się postępowań działowych może być następstwem tych samych okoliczności, które przyczyniają się do przewlekłości postępowania cywilnego w ogóle6. Na relatywnie długi czas rozpoznawania spraw działowych wpływa jednak także specyfika postępowania w tych sprawach. Sprawność postępowania zanika przeważnie w takich sprawach, które są w dużym stopniu skomplikowane. O stopniu tego skomplikowania decydują różne okoliczności. Należy do nich zaliczyć wielopodmiotowość spraw działowych, których wynikiem zwykle zainteresowane są więcej niż dwie osoby7. Liczba potencjalnych przeszkód, które uniemożliwiają sprawne rozpoznanie sprawy, potęguje się wtedy przez liczbę biorących w niej udział osób. Również każda czynność procesowa i biurowa podejmowana w sprawach, w których bierze udział więcej podmiotów, musi zabierać odpowiednio więcej czasu. Prowadzenie takiej sprawy jest poza tym trudniejsze od strony technicznej i wymaga od sędziego dodatkowych umiejętności.

Na stopień skomplikowania postępowań w sprawach działowych wpływa także ich wielowątkowość. Przedmiot postępowania w tych sprawach nierzadko pozostaje bardzo złożony. Jest to uzależnione przede wszystkim od tego, jaki majątek (rzecz) podlega podziałowi, a w szczególności od rozmiaru i składu tego majątku, charakteru poszczególnych jego składników oraz ich wartości. Zmiany gospodarcze w kraju i wzrost zamożności społeczeństwa sprawiły, że obecnie nie należą do wyjątku sytuacje, gdy postępowanie działowe dotyczy bardzo rozległego majątku, który poza nieruchomościami i ruchomościami obejmuje również inne nie w pełni zmaterializowane przedmioty (np. jednostki uczestnictwa w funduszach emerytalnych8 lub innych, udziały w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością, akcje, czy nawet całe przedsiębiorstwa). Niejednokrotnie wartość takiego zespołu majątkowego pozostaje znaczna, w wyniku czego wartość przedmiotu podstępowania działowego może wyrażać się w milionach złotych.

Nowe wątki, które dodatkowo poszerzają przedmiotowy zakres sprawy, mogą pojawić się w postępowaniu działowym także w związku z obowiązywaniem w nim zasady kompleksowości rozstrzygnięcia. Istotę tej zasady wyrażają art. 618 § 1–3 oraz art. 686 i 688 KPC (także w zw. z art. 567 § 3 KPC). Ustawodawca konstruując tego rodzaju model zakładał, że znacznie uprości on postępowania działowe oraz kierował się słuszną skądinąd przesłanką, że w miarę możliwości należy ograniczać liczbę prowadzonych postępowań, a wszystkie spory między zainteresowanymi związane z głównym przedmiotem sprawy rozstrzygać wspólnie9. Praktyka pokazuje także, że w określonych stanach faktycznych orzeczenie o roszczeniach ubocznych bardzo często determinuje rozstrzygnięcie co do głównego przedmiotu postępowania. Chodzi w szczególności o sytuację, kiedy możliwość przyznania określonego składnika majątku o dużej wartości jednemu z uczestników istnieje jedynie w przypadku jednoczesnego zasądzenia na jego rzecz kwoty z tytułu nakładu czy odszkodowania, która pozwoli na skompensowanie spłaty należnej innemu uczestnikowi. Jest też grupa roszczeń, które w ogóle uniemożliwiają dokonanie działu przed ich rozpoznaniem. Dotyczy to zwłaszcza sporów o prawo żądania podziału i sporów o własność. Pomimo tych zalet, opisywane rozwiązanie w kształcie obowiązującym obecnie nie zawsze funkcjonuje prawidłowo. Często bowiem postępowanie koncentruje się na wielowątkowych roszczeniach ubocznych, mimo że sam podział – gdyby postępowanie zostało ograniczone jedynie do okoliczności faktycznych istotnych dla jego dokonania – mógłby nastąpić znacznie szybciej10. Poza tym, brak obowiązku uiszczania osobnej opłaty sądowej od zgłaszanych roszczeń ubocznych11 wręcz zachęca uczestników do przedstawiania licznych żądań, często jako retorsji za zgłoszenie żądania przez innego uczestnika. Nie ma wtedy większego znaczenia, czy żądania te są zasadne, czy też nie. Niekiedy istotne z punktu widzenia uczestnika podnoszącego tego rodzaju żądania jest wyłącznie to, że tok postępowania zostanie zachwiany, a aktywność sądu będzie musiała zostać skierowana na zbadanie, czy i na ile okoliczności, które zostały powołane, rzeczywiście występują. Brak też motywacji dla takiej osoby, by właściwie przygotować się do postępowania w związku ze zgłoszonymi roszczeniami; ewentualna przegrana nie wiąże się bowiem z utratą środków wydatkowanych na opłatę sądową za rozpoznanie tych roszczeń. Ponadto, dość często okoliczności, na których uczestnicy opierają zgłaszane żądania uboczne, miały miejsce wiele lat wcześniej. Wówczas dokonywanie co do nich ustaleń faktycznych jest bardzo utrudnione, co również niekorzystnie oddziałuje na przebieg postępowania12.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(2)/2010, Temat numeru | Skomentuj