Brońmy Trybunału Konstytucyjnego

Kilka myśli o tym dlaczego potrzebne sędziom Stowarzyszenie, Maria Teresa Romer
Sędziowie bez granic, Heinz Stotzel
Bez sądów się nie da…, Ewa Łętowska
Sądny dzień w Nowogrodzie, Lech Falandysz
List Prezydenta Rzeczypospolitej Aleksandra Kwaśniewskiego do członków „Iustitii” z okazji X-lecia Stowarzyszenia

W związku z kolejnymi wypowiedziami przedstawicieli władzy wykonawczej sugerującymi, iż orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wydawane są pod wpływem pobudek i przekonań politycznych poszczególnych sędziów tegoż Trybunału, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” stanowczo oponuje wobec zachowań, które podają w wątpliwość niezawisłość i niezależność Trybunału Konstytucyjnego. Stowarzyszenie pragnie przypomnieć, iż Konstytucja RP gwarantuje Trybunałowi Konstytucyjnemu niezależność od innych władz, która winna stanowić tamę przed możliwością jakiejkolwiek ingerencji w orzeczniczą działalność Trybunału. Emanacją owej gwarancji ustrojowej jest przepis art. 195 Konstytucji RP jednoznacznie wskazujący, iż sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.
[hidepost]

Trybunał Konstytucyjny swoimi orzeczeniami wielokrotnie udowadniał, iż jest niezależny od jakiejkolwiek koniunktury politycznej i w swych działaniach kieruje się wyjątkową dbałością o jakość prawa stanowionego w Polsce. Sędziowie stosując na co dzień prawo niejednokrotnie przekonują się, iż pojęcie racjonalnego ustawodawcy ma wymiar wyłącznie teoretyczny, a zasady interpretacji prawa nie są w stanie nadać stanowionym przepisom sensownej niesprzecznej treści. Sędziowie mają zatem świadomość wielkiej roli i odpowiedzialności, jaka spada na Trybunał podczas każdorazowej próby oceny zgodności stanowionego prawa z konstytucyjnym wzorcem.

Krytyka organów władzy w demokratycznym państwie prawa jest elementem immanentnym ustrojowo. Od krytyki tej nie jest również wolny Trybunał Konstytucyjny, w tym także w sferze działalności orzeczniczej. Prawa do krytyki nie można jednak utożsamiać z ostatnimi wypowiedziami przedstawicieli władzy wykonawczej. Wypowiedzi te bowiem nie mają merytorycznego uzasadnienia, w szczególności nie odwołują się do jakichkolwiek racjonalnych argumentów, które mogłyby stanowić przeciwwagę dla racji, którymi kierował się Trybunał przy wydawaniu konkretnego orzeczenia.

Wskazywanie przez Prezesa Rady Ministrów, iż Trybunał Konstytucyjny stosując Konstytucję RP wykonuje „cyrkowe sztuczki” trudno umieścić w kategorii krytyki dopuszczalnej pomiędzy niezależnymi organami demokratycznego państwa. Trudno ocenić je inaczej niż jako próbę poszukiwania pola dla konfliktu pomiędzy organami państwa. Natomiast wypowiedź wskazująca na możliwość zmian zasad działania Trybunału Konstytucyjnego, dokonana bezpośrednio przed ogłoszeniem rozstrzygnięcia przez Trybunał w konkretnej sprawie z jednoczesną sugestią, jakiej treści orzeczenie jest oczekiwane przez władzę wykonawczą, stanowi próbę wywierania przez władzę wykonawczą nacisku na niezawisły organ konstytucyjny. Trudno odebrać go inaczej niż próbę podporządkowania, która w oczywisty sposób podważa zasadę trójpodziału władz i tym samym osłabia społeczne zaufanie do sądów i Trybunału.

Jednocześnie Stowarzyszenie Sędziów Polskich popiera propozycje, nad którymi pracę rozpoczął Sejm, by wpływ na wyłanianie kandydatur na sędziów Trybunału Konstytucyjnego posiadały, oprócz Prezydenta także Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny oraz Krajowa Rada Sądownictwa. Organy te dają gwarancję uniknięcia gorszących sytuacji, z których jedna ostatnio miała miejsce przy wyborach sędziów Trybunału Konstytucyjnego, kiedy Prezydent musiał mianować na sędziego Trybunału osobę, co do której predyspozycji i kwalifikacji istniały poważne wątpliwości.

* Ówczesna Prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, artykuł otwierający numer 1/2007 pisma, napisany w imieniu Zarządu Stowarzyszenia.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(22)/2015, Temat numeru | Skomentuj

O mediacji w Niemczech

Artykuł przedstawia regulacje prawne i praktykę mediacji w Niemczech. Wskazano w nim na rozróżnienie mediacji pozasądowej (ogólnej) i sądowej. Co do mediacji ogólnej wskazano, że prowadzą ją mediatorzy bez certyfikatu i mediatorzy z certyfikatem. Rynek mediatorów jest duży, obowiązuje zasada specjalizacji. Wskazano na działające stowarzyszenia mediatorów, np. Bundesverband der Mediation e.V. i MiKK e.V w Berlinie (Mediacje w Sprawach Konfliktów Międzynarodowych Związanych z Dziećmi), które współpracuje z Federalnym Urzędem Sprawiedliwości (Bundesamtem für Justiz) jako organem centralnym. Wyjaśniono, że mediatorzy działają jako samodzielni przedsiębiorcy. W zakresie mediacji sądowej wskazano, że istnieje od 2002 r. i prowadzi ją sędzia zawodowy. Aż do 2012 r. ta sytuacja nie była uregulowana. W 2012 r. weszła w życie ustawa o mediacji (Mediationsgesetz), która wprowadziła pojęcie „sędziego ugodowego”, który jest sędzią zawodowym. Sędzia ugodowy nie może rozstrzygać sprawy, a sprawa mediacyjna trafia do niego na mocy postanowienia sądu rozstrzygającego spór, za zgodą stron. Sędzia ugodowy przechodzi krótkie szkolenie z zakresu psychologii, wobec stron działa jak mediator, w przypadku porozumienia strony mogą przed nim zawrzeć ugodę, która po nadaniu jej klauzuli wykonalności jest tytułem wykonawczym. Omówiono również znaczenie mediacji w prawie rodzinnym, w tym w przypadku sporów transgranicznych. Na koniec dokonano krótkiego porównania przepisów polskiego i niemieckiego postępowania cywilnego. Zdaniem autora, mediacja jest rozwiązaniem przyszłościowym, służy porozumieniu społecznemu, przyśpiesza rozwiązywanie sporów, wzmacnia odpowiedzialność osobistą stron za wynik postępowania.
[hidepost]

Wprowadzenie

Fenomen mediacji istnieje w Niemczech od dawna. Ustawodawca definiuje mediację jako „postępowanie oparte na wzajemnym zaufaniu, w którym każda ze stron zarówno wspólnie, jak i samodzielnie stara się o dobrowolne zakończenie sporu przy udziale jednego lub kilku mediatorów”1. Przytoczona definicja jest zbliżona do zawartej w art. 3 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/52/WE z 21.5.2008 r. w sprawie niektórych aspektów mediacji w sprawach cywilnych i handlowych2.

Uwagi ogólne – mediacja pozasądowa

Profil osobowy mediatora może być różny. Zgodnie z definicją, mediatorem może być każda osoba, nawet dziecko3. Zawód mediatora nie jest reglamentowany, a tytuł „mediator” nie jest chroniony prawnie4. W Niemczech pracuje obecnie wielu mediatorów i istnieje w tym zakresie swoboda świadczenia usług.

MediationsG przewiduje jednak w § 5 tzw. „certyfikowanego mediatora”. W § 5 wymienione są wymagania, które spełniać musi taki mediator. Natomiast z § 6 MediationsG wynika kompetencja dla Ministra Sprawiedliwości do określenia w rozporządzeniu szczegółów kształcenia oraz szkolenia mediatorów. Rozporządzenie takie nie zostało jednak do chwili obecnej wydane5. Pomimo to § 5 MediationsG zawiera pewne wymagania dotyczące kształcenia mediatorów, zwłaszcza w zakresie technik negocjacyjnych i komunikacyjnych. Zgodnie z § 5 MediationsG, większość mediatorów musi odbyć dodatkowe w szkolenie. Generalnie rzecz ujmując, na rynku mediatorów niemieckich obowiązuje zasada specjalizacji. W Internecie można znaleźć wiele adresów mediatorów poszczególnych specjalizacji6. Istnieją także ­organizacje zrzeszające mediatorów, np. Bundesverband der Mediation e.V., założony w 1992 r. Ta organizacja ma ponad 2000 członków pracujących jako mediatorzy7. Wielu adwokatów również oferuje usługi mediatorskie.

Obecne stawki wynagrodzeń mediatorów oscylują między 80 a 300 euro za godzinę8.

Mediacja sądowa – sędzia jako mediator – sędzia ugodowy

Od dłuższego czasu występuje w Niemczech szczególny rodzaj mediacji, jakim jest mediacja sądowa. Odbywa się ona w ramach będącego już w toku postępowania sądowego. Taka forma mediacji istnieje od 2002 r. i jest praktykowana m.in. w Dolnej Saksonii. Mediację sądową prowadzi mediator będący sędzią, który nie prowadzi danego postępowania sądowego, natomiast pracuje w okręgu danego sądu9. Ta nieuregulowana szczegółowo sytuacja utrzymywała się już przed 2012 r., kiedy to weszła w życie MediationsG. Ustawa ta niestety nie uwzględnia mediacji sądowej.

Zmiana stanu prawnego nie stoi na przeszkodzie prowadzeniu mediacji sądowej – wręcz przeciwnie: ustawa potwierdza możliwość prowadzenia mediacji przez sędziego10. Sędzia nie jest przy tym określany „mediatorem”, ale „Güterichter” – „sędzią ugodowym11. Ten sędzia nie jest sędzią polubownym czy sędzią pokoju. W zasadzie jest pełnoprawnym sędzią mianowanym przez prezydium sądu do pełnienia roli sędziego ugodowego. Powołanie na stanowisko sędziego ugodowego odbywa się w ramach podziału zadań sędziowskich12.

W Niemczech sędzia ugodowy występuje w sądownictwie: cywilnym, rodzinnym, pracy, administracyjnym, społecznym, administracyjno-finansowym i patentowym. Nie występuje natomiast w sprawach karnych. Sędziowie działają w I i w II instancji13 – z wyjątkiem sądownictwa finansowego, które ma jedynie dwie instancje. Sędziów ugodowych nie ma również na poziomie Sądów Najwyższych14 ani w sądownictwie karnym15.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(22)/2015, Prawo cywilne | Skomentuj

Edukacja prawna młodzieży (Katowice, Wrocław, Poznań, Warszawa)

Sędziowie od dawna angażowali się w akcje mające na celu poprawę świadomości prawnej młodzieży. Były to jednak działania rozproszone, incydentalne, o niewielkim zakresie oddziaływania. Często polegały na pojedynczych wizytach w szkołach i pogadankach z uczniami. Kilka lat temu sędziowie związani z Oddziałem Śląskim Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w Katowicach postanowili to zmienić. Przystąpili do realizacji długofalowego projektu „Edukacja prawna młodzieży”. Po jakimś czasie przyłączyły się do niego kolejne oddziały Stowarzyszenia: we Wrocławiu, Poznaniu i Warszawie. W ten sposób doszło do powstania pierwszej sędziowskiej platformy edukacyjnej obejmującej swoim zasięgiem istotną część naszego kraju. Realizacja projektu mieści się w statutowych zadaniach Stowarzyszenia, do których należy urzeczywistnianie zasad demokratycznego państwa prawnego, umacnianie niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz troska o ich autorytet, dążenie do pełnej realizacji praw człowieka i wolności obywatelskich, a także budowanie pozytywnego wizerunku sędziów i sądów.
[hidepost]

Założenia projektu

Projekt w części zapełnia lukę, jaka występuje w programach nauczania w szkołach ponadpodstawowych, co pośrednio skutkuje bardzo niskim poziomem świadomości prawnej całego społeczeństwa. Jest on realizowany w oparciu o program opracowany przez Oddział Śląski. Program obejmuje podstawową wiedzę o pozycji ustrojowej sędziów i sądów, a także o prawie cywilnym, prawie karnym, prawie rodzinnym oraz zagadnieniach prawnych związanych z internetem. Cykl składa się z czterech wykładów:

  1. internet – zasady bezpiecznego korzystania z zasobów sieci (pobieranie filmów, muzyki itp.), odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich, udostępnianie danych osobowych własnych i osób trzecich, dobra osobiste i odpowiedzialność za ich naruszenie, podstawowe zasady zawierania umów przez internet, np. w sklepach internetowych i na serwisach aukcyjnych;
  2. prawo cywilne z elementami prawa pracy – zasady uczestnictwa w obrocie prawnym, w tym: zdolność do czynności prawnych, zawierania i wykonywania umów (ze szczególnym uwzględnieniem ochrony konsumentów), zasady dziedziczenia, odpowiedzialność za czyny niedozwolone, a także formy i zasady prowadzenia działalności gospodarczej, podejmowania zarobkowania w ramach umowy o pracę oraz na podstawie umów cywilnoprawnych;
  3. prawo karne – zasady odpowiedzialności karnej (zwłaszcza z uwzględnieniem kryterium wieku), różnice między wykroczeniem a przestępstwem, kwestie dotyczące alkoholu i narkotyków, zagrożenia wynikające z przynależności do różnego rodzaju nieformalnych grup (np. kibice drużyn piłkarskich);
  4. prawo rodzinne – władza rodzicielska, prawa i obowiązki dziecka, funkcjonowanie dziecka w rodzinie patologicznej, z uwzględnieniem informacji, gdzie szukać pomocy, oraz zagadnienia dotyczące problematyki dziecka jako małoletniego rodzica, w tym ustalenia ojcostwa, uznanie ojcostwa, alimenty, adopcja, rodzicielstwo zastępcze, a także zasady odpowiedzialności dziecka w świetle ustawy z 26.10.1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich1.

Oprócz prawa materialnego, w sposób jak najbardziej obrazowy, na lekcjach poruszane są zagadnienia procesowe takie jak obowiązki świadka, prawa i obowiązki strony (np. dlaczego warto odbierać korespondencję z sądu i zasięgać porady prawnej u adwokata lub radcy prawnego).

Sędziowie mówią także o zasadach ustrojowych, organizacji sądownictwa, niezawisłości sędziów i niezależności sądów, podkreślając dlaczego są one tak ważne dla każdego człowieka.

Organizacja i przebieg zajęć

1. Uwagi ogólne o realizacji projektu

Zajęcia prowadzą nieodpłatnie sędziowie – członkowie Stowarzyszenia i osoby niezrzeszone, w tym pracownicy naukowi, doktoranci i studenci. Ostatnio do projektu dołączyli doradcy podatkowi w związku z poszerzeniem programu o zagadnienia prawa podatkowego.

Przekazywane uczniom informacje mają być jak najbardziej praktyczne. Prelegenci starają się, aby wiedza była przedstawiana młodzieży w interesujący i przystępny sposób. Często odwołują się do przykładów z życia codziennego. Podstawowym założeniem jest otwarty charakter lekcji, a nie sztywne trzymanie się planu. Prelegenci nastawieni są przede wszystkim na dyskusję, interakcję z młodzieżą. Inaczej, niż na typowych lekcjach, zasadą jest, że można przerywać prowadzącemu. Z sali padają pytania, czasem bardzo zaskakujące, niekoniecznie obejmujące materię zajęć, np. czy trzeba mieć znajomości żeby zostać sędzią; czy sędziowie biorą łapówki; ile zarabiają? Uczniowie często szukają rozwiązania problemów, które dotykają ich osobiście, lub ich bliskich czy kolegów.

Oczywiście poziom zaangażowania uczniów w poszczególnych szkołach, a nawet klasach, jest różny. Zdarza się jednak, że zainteresowanie jest tak duże, że uczniowie, a nawet nauczyciele zostają po lekcjach w celu indywidualnej dyskusji z prowadzącym. To znak, że obecność sędziów w szkołach ma sens.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(22)/2015, Konferencja „Iustitii” | Skomentuj

Afganistan 2015*

Bo tutaj jest pięknie

Kiedy samotnie przekraczałem granicę tadżycko-afgańską – pod majestatycznym siedmiotysięcznikiem Noszak i pośród rozkładających się wozów pancernych – jeden z afgańskich żołnierzy, zresztą zdziwiony moją wizytą, usiłował się dowiedzieć, po co tam przyjechałem. Powiedziałem, bo tutaj jest pięknie. I to była prawda. Żołnierz nie uwierzył mi, jednak gdy wskazałem w stronę groźnie wyglądającego i feerycznego pasma gór Hindukusz, to zobaczyłem jego łzawy uśmiech.

GBOA

Najpierw był kirgiski Biszkek i wizyta w tadżyckim poselstwie, wiza oraz specjalne zezwolenie na wjazd do kontrolowanego przez Tadżykistan Górskobadachszańskiego Okręgu Autonomicznego, który do 2005 r. był zamknięty dla obcokrajowców. Następnie lot do tadżyckiego Duszanbe, przejazd przez góry do Chorog, stolicy GBOA, afgański konsulat i wiza. Później kręte, górskie drogi, podróż z Pamircami i góry Pamir. Hieratyczne, ciężkie, cudowne. W końcu zimne i wietrzne tadżycko-afgańskie przejście graniczne położone na wysokości ponad 3000 m. n.p.m.

Apokalipsa

Tadżyccy żołnierze otwierają przede mną ciężkie kłódki i zdejmują łańcuchy z metalowych drzwi prowadzących do afgańskiego punktu kontroli granicznej. Afgańskie druty kolczaste oraz tadżyckich żołnierzy oddziela pas ziemi niczyjej. Głusza. Wieje mocny, zimny afgański wiatr, a właściwie wyje, usiłując rozszarpać most nad rzeką Panj, dzielącą łańcuchy górskie tadżyckiego Pamiru i afgańskiego Hindukuszu. Po afgańskiej stronie tamtejsza apokalipsa. Wraki rozkładających się wozów pancernych, zepsute humvee i surowe, upojne, górskie krajobrazy z przebijającym się zza chmur szczytem Noszak. Afgańscy żołnierze są zakłopotani moją wizytą. Przez dwie godziny chodzą z moim paszportem po koszarach, jak się później okazuje, szukając granicznego stempla. Ten czas spędzam obok rdzewiejącego czołgu z jednym z żołnierzy, który nie może zrozumieć, dlaczego tu jestem.

Struktura państwa

W kraju obowiązuje ruch prawostronny, jednak wszyscy jeżdżą starymi japońskimi samochodami przystosowanymi do ruchu lewostronnego. Mohammed, mój afgański kolega, ma piętnastoletnią toyotę camry. Jest z niej bardzo dumny. Samochód nie ma tablic rejestracyjnych. Tutaj to normalne. Pytam Mohammeda, gdzie masz tablice? A on na mnie dziwnie spogląda i się śmieje. No tak, tutaj każdy zna jego samochód i każdy zna Mohammeda, a on zna każdego. Zna góry, wioski, drogi. Wie gdzie i jak bezpiecznie dojechać. Potrafi sprawnie pokonać wojskową biurokrację i uzyskać dla mnie afgańskie ID, niezbędne w tym kraju. Wie tutaj wszystko. Jest członkiem lokalnego klanu, a Afganistan to państwo klanów. W tym kraju nie ma znanej nam struktury państwa z jego administracją i życiem politycznym. Tutaj nawet nie ma partii politycznych, w europejskim tego słowa znaczeniu. Tu są klany, formowane według kryteriów etnicznych, i to one tworzą strukturę państwa. W przeprowadzonych w 2005 r. wyborach parlamentarnych nie brały udziału żadne partie. Wszyscy kandydaci do parlamentu i rad lokalnych byli formalnie niezależni, ale w rzeczywistości reprezentowali samorządne i zbrojne grupy plemienne. Ostatecznie do nowego parlamentu weszli przywódcy grup etnicznych, w tym byli talibowie.

HINDU KUSH

Opublikowano IUSTITIA 4(22)/2015, Varia | Skomentuj

Diagnoza wiedzy prawnej Polaków

Trudno oprzeć się wrażeniu, że dyskusje dotyczące świadomości prawnej odbywają się nierzadko w ­atmosferze załamywania rąk i wzajemnego obwiniania się za istniejący stan rzeczy. Proponujemy odciąć się od tej praktyki i zacząć od początku. Jako punkt wyjścia proponujemy diagnozę świadomości prawnej Polaków. Przyjrzyjmy się twardym faktom bez myślenia życzeniowego, wyrazów ubolewania nad kondycją społeczeństwa czy innych reakcji obronnych. W niniejszym artykule zaprezentujemy wyniki ogólnopolskiego badania przeprowadzonego z inicjatywy Kwartalnika SSP „Iustitia” i Śląskiego Oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” przez agencję badawczą Maison&Partners we współpracy z Warsaw Enterprise Institute.

[hidepost]

Badanie zostało zrealizowane w dniach 29.1.–1.2.2016 r. na panelu Ariadna metodą CAWI. Zastosowano próbę losowo-kwotową liczącą N=1108 osób, gdzie kwoty zostały dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku, wykształcenia i wielkości miejscowości zamieszkania.

Pierwsze pytanie brzmiało: „Kto według Twojej aktualnej wiedzy tworzy w Polsce prawo?” Jak wskazuje wykres (Ryc. 1), poprawnej odpowiedzi udzieliło 69% badanych. Natomiast pozostali przyznali się wprost do niewiedzy (8%) albo wskazywali sędziów (7%) czy prokuratorów (7%).

Ryc. 1. Kto według Twojej aktualnej wiedzy tworzy w Polsce prawo?

Jeszcze mniej badanych Polaków zdaje sobie sprawę, że sądy powszechne przy wydawaniu wyroków podlegają wyłącznie Konstytucji i obowiązującym ustawom (14%). Reszta zdaje się podzielać przekonanie o zależności sędziów od swoich zwierzchników administracyjnych (Ryc. 2).

Ryc. 2. Komu podlegają sędziowie w Polsce przy wydawaniu wyroków?

Ponad połowa badanych (51%) uważa, że sędziowie w Polsce są członkami partii politycznych. Dopytani (Ryc. 3), czy w ogóle jest to dopuszczalne w mniejszości odpowiadają, że jest to bezwarunkowo niemożliwe (39%). Podobny odsetek przyznaje wprost, że nie wie (40%). A pozostali bądź wskazują bezwarunkową dopuszczalność (11%) albo dopuszczalność niejawną (10%).

Ryc. 3. Czy sędziowie w Polsce mogą być członkami partii politycznych?

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(22)/2015, Konferencja „Iustitii” | Skomentuj

Edytorial

Szanowni Czytelnicy,

Dwudziesty drugi numer Kwartalnika „Iustitia” stanowi połączenie pięknej tradycji Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” z wyzwaniami współczesności. W związku z jubileuszem 25-lecia Stowarzyszenia, w pierwszej części przypominamy Państwu teksty „justycyjne”, które pochodzą z okresu sprzed powstania Kwartalnika, w kształcie, jaki Państwo otrzymujecie od 5 lat. Publikacje te mają wymiar nie tylko historyczny. Wiele wypowiedzi zachowało aktualność. Zwraca uwagę programowy wręcz artykuł współzałożycielki Stowarzyszenia i pierwszej Przewodniczącej SSN Marii Teresy Romer, na temat potrzeb stowarzyszania się sędziów. Wielce pouczający jest wielokrotnie przywoływany także w artykule „Bez sądów się nie da” dekalog dobrego sędziego autorstwa Sędziego TK prof. Ewy Łętowskiej. Przypomnijmy 1. trzymaj się niezawisłości!; 2. pamiętaj, że za usłużność wobec władzy kiedyś mogą wystawić ci rachunek!; 3. nie słuchaj pomruków ulicy i gazet!; 4. trzymaj się daleko od polityki!; 5. nie daj sobie skakać po głowie!; 6. nie daj się wyciągnąć z sądu w jakieś komisje i ciała!; 7. nie bądź niańką egzekutywy, odpowiadasz za prawo, nie kryj błędów innych władz!; 8. wytrzymaj aż państwo zmądrzeje!; 9. bądź niezawisły od siebie samego, od własnej wiedzy czy słabości!; 10. bądź wielki! Życzmy sobie, by udało się nam realizować powyższe zalecenia.

Skoro o historii, to warto przywołać tekst Pani Sędzi M.T. Romer z 2007 r. o wymownym tytule „Brońmy Trybunału Konstytucyjnego”. Owa retrospekcja pokazuje, że mało jest rzeczy stałych. Świadomi tego pisaliśmy w książce dla młodzieży „apteczka prawna. Lex bez łez”: „prawie nic nie jest dane raz na zawsze! Tak jak masz prawo domagać się, by sąd w sposób należyty rozstrzygnął Twoją sprawę, tak samo powinieneś dbać i wymagać od państwa, by sądy były właśnie takie: niezależne od innych władz, a orzekający w nich sędziowie pozostawali podlegli jedynie Konstytucji i ustawom”. Pierwsze wydanie apteczki pod dumnym patronatem I Prezes Sądu Najwyższego prof. dr hab.  Małgorzaty Gersdorf oddaliśmy do druku w lipcu 2014 r.!

Pani Sędzia M.T. Romer pisała: „Zadaniem stowarzyszenia jest między innymi kształtowanie kultury prawnej społeczeństwa, a wśród tego społeczeństwa czasem także i przedstawicieli władzy wykonawczej bądź ustawodawczej”. Nie chcemy by to wyzwanie, które znalazło odzwierciedlenie w statucie „Iustitii”, było tylko pustym postulatem. Odpowiedzią na to wyzwanie jest prowadzona od kilku lat i dynamicznie rozprzestrzeniająca się na kolejne oddziały „Iustitii” akcja edukacji prawnej młodzieży (zob. tekst Sędzi Urszuli Wicińskiej, Edukacja prawna młodzieży). Stanowiła ona asumpt do kolejnej konferencji Kwartalnika nt. „(Nie) świadomość prawna Polaków”. Na jej potrzeby zostały przeprowadzone badania opinii publicznej dotyczące tejże świadomości, które stanowią podstawę do diagnozy tego stanu (tekst dra T. Barana, Diagnoza wiedzy prawnej Polaków) oraz przyczynek do dyskusji nad potrzebą i sposobami zmiany stanu rzeczy. A jest on mało optymistyczny. Stąd też dyskusja musi mieć charakter szerszy. Obejmować ma nie tylko reprezentantów wszystkich zawodów prawniczych, ale i psychologów, socjologów, dziennikarzy, ekonomistów i wszystkich tych, którym zależy na zmianie. Jedno jest pewne: najwyższy czas przejść od słów do czynów.

Niezwykle ciekawy i ważny jest wywiad z Przewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa SSN Dariuszem Zawistowskim. W zasadzie poruszone są w nim wszystkie kwestie, które zostały przytoczone wyżej. Odnosząc się do działania władzy ustawodawczo-wykonawczej, które uderzały w status sędziów i mogły prowadzić do ograniczenia niezawisłości, Pan Przewodniczący stwierdza, że „z takimi działaniami mamy do czynienia praktycznie stale, władza wykonawcza i ustawodawcza ma wręcz taką naturalną tendencję. Jakoś trudno jest się im pogodzić, że władza sądownicza jest niezależna i próby ingerencji są niestety ciągle podejmowane”. Optymizmem napawają słowa o niezwykle istotnej roli stowarzyszeń sędziowskich jako reprezentantów środowiska sędziowskiego, z którymi Rada chce się liczyć i współpracować.

W Kwartalniku ponadto niezwykle ciekawy tekst o standardach postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, jakimi posługuje się Komisja Wenecka Rady Europy. Traktuje ona to zagadnienie jako element szerszego problemu związanego z zapewnianiem niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Trafnie Autor dr hab. Jacek Barcik przestrzega, odwołując się do nieodległej historii: „Pozostaje czuwać, by projekty podobnych rozwiązań, które mogą ewentualnie pojawić się w przyszłości, były zawczasu wykrywane i szeroko publicznie nagłaśniane”.

Krystian Markiewicz
Redaktor Naczelny

Opublikowano Edytorial, IUSTITIA 4(22)/2015 | Skomentuj

Problematyka stosowania Karty Praw Podstawowych UE przez sądy polskie

Artykuł podejmuje zagadnienie stosowania Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej1 przez sądy polskie. Wymaga to w pierwszej kolejności przybliżenia charakteru i treści omawianego dokumentu, następnie zaś analizy zakresu jego stosowania wraz z ewentualnymi ograniczeniami.

Wprowadzenie

W grudniu 2009 r. Karta Praw Podstawowych stała się dokumentem prawnie wiążącym. Tym samym powstało zagadnienie jej stosowania, tak przez unijne organy sądowe, jak i przez sądy krajowe. W tym ostatnim przypadku pojawiła się kluczowa kwestia zakresu stosowania Karty. Pozostaje ona częściowo niejasna, zaś ocena co do rozstrzygnięcia sprawy zależeć będzie od sędziego krajowego w konkretnym przypadku sądowym. Niezbędne zatem staje się sprecyzowanie zakresu stosowania Karty, tak aby służyć pomocą sędziom polskim, którzy mogą zetknąć się z powyższym problemem.

[hidepost]

Charakterystyka i treść KPP

Karta Praw Podstawowych została przyjęta w 2000 r. początkowo jedynie jako polityczna deklaracja, swoisty wyraz samozwiązania się organów unijnych, które KPP podpisały, do kierowania się w swoich działaniach jej postanowieniami2. Pomimo to już w tym okresie była powoływana przez Rzeczników Generalnych TSUE w swoich opiniach3 i przywoływana w orzeczeniach Trybunału Luksemburskiego. Sytuację zmieniło wejście w życie w grudniu 2009 r. Traktatu Lizbońskiego4. Artykuł 6 ust. 1 TUE5 w wersji lizbońskiej expressis verbis stanowi, że: „Unia uznaje prawa, wolności i zasady określone w Karcie praw podstawowych Unii Europejskiej z 7 grudnia 2000 roku, w brzmieniu dostosowanym 12 grudnia 2007 roku w Strasburgu, która ma taką samą moc prawną jak Traktaty. Postanowienia Karty w żaden sposób nie rozszerzają kompetencji Unii określonych w Traktatach”. KPP zyskała zatem podstawy prawne, opierające się na prawie międzynarodowym i zbliżające ten akt do klasycznych umów międzynarodowych. KPP jest swoistym zbiorem praw podstawowych, rodzajem kodyfikacji, ale także rozszerzeniem wspólnotowego katalogu praw („community bill of rights”), jaki przez dekady był wypracowywany i stopniowo rozszerzany w drodze działalności orzeczniczej TSUE. Ujęcie go w jednym prawnie wiążącym dokumencie zbliża myślenie o Unii Europejskiej – nadal szczególnej organizacji międzynarodowej, do myślenia o państwie, w którym współcześnie fundamentalne miejsce zajmują konstytucyjne regulacje dotyczące praw i wolności człowieka i obywatela. Poprzedzają one konkretne postanowienia związane z organizacją ustroju politycznego. W tym sensie KPP może być uważana za przejaw tendencji federalizacyjnych w UE, choć ogranicza je zakres stosowania KPP, który zostanie omówiony poniżej. Na pewno jest rozwinięciem i uszczegółowieniem pola ­aksjologicznego UE, którego podstawy znajdują się już w art. 2 TUE, o którego wadze świadczy fakt, że poprzedza on nawet katalog celów UE (zawarty w art. 3 TUE). Nie można przy tym zapominać, że obok KPP źródła prawnie wiążących zobowiązań związanych z prawami podstawowymi są zawarte w konkretnych aktach prawa europejskiego (traktatach, rozporządzeniach, dyrektywach). Jak w związku z tym zauważył wiceprezes TSUE K. Lenaerts „w porządku prawnym Unii ochrona praw podstawowych jest realizowana w systemie obejmującym dwa poziomy: przepisy Karty oraz ogólne zasady prawa UE”6. Pojawiają się przy tym opinie o konieczności strukturalnego i funkcjonalnego wyodrębnienia zasad wśród praw podstawowych UE7. Potrzeba taka ma wynikać „po części z przyczyn natury dogmatycznej, po części – teoretycznej. Prawa podstawowe UE jako zasady są bowiem konstrukcją prawa pozytywnego, do których ­odnoszą się przepisy ­Preambuły i art. 51 oraz 52 Karty Praw Podstawowych UE (…). Konieczne jest zatem sformułowanie precyzyjnych kryteriów umożliwiających interpretację przepisów Karty w celu zidentyfikowania struktury analitycznej konkretnego przepisu KPP, jako zawierającego zasadę lub zawierającego prawo”8.

Struktura KPP przypomina umowę międzynarodową. Jest ona poprzedzona preambułą, w której potwierdzono m.in., że: „(…) Unia jest zbudowana na niepodzielnych, powszechnych wartościach godności osoby ludzkiej, wolności, równości i solidarności; opiera się na zasadach demokracji i państwa prawnego. Poprzez ustanowienie obywatelstwa Unii oraz stworzenie przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości stawia jednostkę w centrum swych działań”. KPP liczy 54 artykuły zawarte w siedmiu rozdziałach:

  • Rozdział I „Godność” zawiera 5 artykułów (art. 1–5), gwarantujących: nienaruszalność godności ludzkiej, prawo do życia (w tym zakaz orzekania i wykonywania kary śmierci); prawo do integralności fizycznej i psychicznej osoby ludzkiej (w tym zakaz praktyk eugenicznych, zakaz czerpania zysków z ciała ludzkiego jako takiego i jego części, zakaz klonowania w celach reprodukcyjnych); zakaz tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, zakaz niewolnictwa i pracy przymusowej;
  • Rozdział II „Wolności” (art. 6–19) gwarantujący: prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, ochronę danych osobowych, prawo do zawarcia małżeństwa i prawo do założenia rodziny, wolność myśli, sumienia i religii, wolność wypowiedzi i informacji, wolność gromadzenia się i stowarzyszania się, wolność sztuk i nauki, prawo do nauki, wolność wyboru zawodu i prawo do podejmowania pracy, wolność prowadzenia działalności gospodarczej, prawo do własności (w tym własności intelektualnej), prawo do azylu, ochronę w przypadku usunięcia z terytorium państwa, wydalenia lub ekstradycji;
  • Rozdział III „Równość” (art. 20–26) gwarantujący: równość wobec prawa, niedyskryminację, poszanowanie zróżnicowania kulturalnego, religijnego i językowego, równość mężczyzn i kobiet, prawa dziecka, prawa osób w podeszłym wieku, prawo do integracji osób niepełnosprawnych;
  • Rozdział IV „Solidarność” (art. 27–38) zawierający w znacznej mierze prawa II i niekiedy III generacji praw człowieka, w tym: prawo pracowników do informacji i konsultacji w ramach przedsiębiorstwa, prawo do rokowań i działań zbiorowych, prawo dostępu do usług wyszukiwania miejsc pracy, ochronę w przypadku nieuzasadnionego zwolnienia z pracy, prawo do należytych i sprawiedliwych warunków pracy, zakaz pracy dzieci i ochrona młodocianych w pracy, ochronę życia rodzinnego i zawodowego, zabezpieczenie społeczne i pomoc społeczną, ochronę zdrowia, ochronę środowiska, ochronę konsumentów9;
  • Rozdział V „Prawa obywateli” (art. 39–46) zawiera prawa wiążące się z obywatelstwem europejskim, takie jak: prawo głosowania i kandydowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego, prawo głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych, prawo do dobrej administracji, prawo dostępu do dokumentów, prawo skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich UE, prawo petycji do Parlamentu Europejskiego, swobodę przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich UE, prawo do opieki dyplomatycznej i konsularnej za granicami UE;
  • Rozdział VI „Wymiar Sprawiedliwości” (art. 47–50), regulujący takie prawa jak: prawo do skutecznego środka prawnego i do sprawiedliwego procesu sądowego, domniemanie niewinności i prawo do obrony, zasadę legalności oraz proporcjonalności czynów zabronionych zagrożonych karą i kar, zasadę ne bis in idem;
  • Rozdział VII „Postanowienia ogólne” (art. 51–54), zawierający m.in. postanowienia dotyczące zakresu stosowania KPP.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(21)/2015, Z trybunałów europejskich | Skomentuj

Zdanie odrębne jako forma „krytyki” wyroku sądowego w procesie karnym

Artykuł przedstawia w ogólnym zarysie problematykę instytucji zdania odrębnego w świetle obowiązującej regulacji prawnej i współczesnej praktyki sądowej w odniesieniu do poglądów doktryny oraz orzecznictwa lat minionych, w których zdanie odrębne – jako internum – było niedostępne dla stron. W niniejszej publikacji akcent położony został na kwestię istoty zdania odrębnego i skutków procesowych jego złożenia przez przegłosowanego sędziego z uwzględnieniem ławników. Podjęta została ponadto próba udzielenia odpowiedzi na pytanie o „praktyczną wartość” votum separatum dla stron niegodzących się z zapadłym rozstrzygnięciem, rozważających wniesienie środka odwoławczego do sądu wyższej instancji lub nadzwyczajnego środka zaskarżenia przysługującego od prawomocnego orzeczenia sądu odwoławczego do Sądu Najwyższego.
[hidepost]

Wprowadzenie

Wśród zagadnień związanych z naradą nad wyrokiem i głosowaniem sędziów w procesie karnym istotne znaczenie ma instytucja zdania odrębnego (łac. votum separatum; w starszych opracowaniach dopatrzeć można się synonimu – contravotum), która choć znana od dawna polskiemu procesowi karnemu nie doczekała się jak dotąd wielu opracowań naukowych1, skromny zaś dorobek orzecznictwa jest niewystarczający do pokazania jej przydatności. Zdanie odrębne wydaje się być w dalszym ciągu niedoceniane w szczególności przez strony wnoszące środek odwoławczy od zapadłych wyroków (postanowień), zaś wśród niektórych sędziów zawodowych i ławników ciągle utrzymuje się tendencja do przekonania, że instytucja votum separatum nie spełnia większego znaczenia (jej skuteczność jest wątpliwa), nie ma bowiem żadnego wpływu na treść wyroku2.

Istota zdania odrębnego w świetle uregulowań prawnych, poglądów doktryny i praktyki orzeczniczej

Na wstępie warto wspomnieć, że instytucja zdania odrębnego do polskiego prawa procesowego została wprowadzona rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z 19.3.1928 r. – Kodeks postępowania karnego3. Nowelizacja tego rozporządzenia wprowadzona ustawą z 28.3.1958 r. o zmianie przepisów postępowania karnego4 sprawiła, że wokół skutków procesowych zdania odrębnego w literaturze prawa oraz orzecznictwie wyodrębniły się dwa jaskrawo odmienne stanowiska. Sięgając do genezy instytucji zdania odrębnego, wskazać należy, że w polskim międzywojennym piśmiennictwie prawniczym dominował pogląd, że instytucja zdania odrębnego jest wyłącznie „prywatną sprawą” czy też „osobistym zapatrywaniem” przegłosowanego sędziego (ławnika)5, dlatego nie ma żadnego procesowego znaczenia. Hołdowano wtedy przekonaniu, że rację bytu votum separatum upatrywać należy jedynie w pobudkach natury moralnej sędziego, który nie chce brać na swoje sumienie odpowiedzialności za wyrok (w jego ocenie niesłuszny) oraz w aspekcie realnego, faktycznego jego interesu6. W obydwu tych przypadkach sędziemu miało zależeć na tym, aby jego stanowisko zajęte w sprawie zostało uwidocznione. Twierdzenie to znajdywało swe odbicie w orzecznictwie7. Uważano, że zdanie odrębne traktować należy jako internum – „wewnętrzną sprawę sadu”, stąd nie może być ono również udostępniane stronom. O tym, jak bardzo utrwalone było stanowisko o niedopuszczalności udostępnienia treści zdania odrębnego stronom, świadczą ustawowe zapisy powojennego Kodeksu Wojskowego Postępowania Karnego z 1945 r.8 oraz orzeczenie Sądu Najwyższego – Izby Wojskowej z 1967 r.9, zgodnie z którym stronom zakazane było udostępnienia treści zdania odrębnego.

Zmianę w zapatrywaniu na funkcję zdania odrębnego wprowadził dopiero Kodeks postępowania karnego utworzony w 1969 r.10, który zezwolił aby było ono dostępne dla stron. W instytucji tej patrząc przez pryzmat zasady prawdy obiektywnej, której wykrycie w procesie sądowym jest niezbędne dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy, zaczęto dostrzegać głębsze wartości związane z pozytywnym wpływem na interes wymiaru sprawiedliwości, jak również służące interesowi społecznemu. W opozycji do początkowo prezentowanego stanowiska, że zdanie odrębne jest prywatnym poglądem przegłosowanego sędziego (ławnika), zaczął utrwalać się przekonujący oparty na spostrzeżeniu nowy pogląd, że przecież każde wyrażone zdanie jest zdaniem własnym – w przypadku zaznaczenia votum separatum wyrażony pogląd nie będzie więc poglądem cudzym a sędziego, któremu ustawa pozwoliła wprost pogląd taki wyrazić oficjalnie.

Przechodząc na grunt współczesnego postępowania karnego na wstępie należy zauważyć, że złożenie zdania odrębnego jest czynnością procesową, czyli działaniem jednego z członków składu wyrokującego, zmierzającym do wywołania określonych skutków procesowych, które nierozerwalnie łączy się z problematyką decyzji kolektywnych11.

Prawo zgłoszenia zdania odrębnego przez każdego członka składu wyrokującego znajduje swą podstawę w normie prawnej wyrażonej przez art. 114 ustawy z 6.6.1997 r. – Kodeks postępowania karnego12. W przepisie tym przyjęto konstrukcję będącą odstępstwem od tajności narady i głosowania, stanowiąc jedyną prawnie dopuszczalną możliwość uzewnętrznienia przebiegu narady i głosowania; ujawnienia przy tym jednoznacznie zarysowanej (rażącej) różnicy poglądów składu orzekającego co do rozstrzyganej kwestii, której nie dało się usunąć w toku dyskusji w czasie narady nad wyrokiem. Tak więc, pomimo, że wyrokuje skład sądu, którego orzeczenie pokrywa wszystkie zdania poszczególnych członków tego składu, to treść przywołanego powyżej przepisu uprawnia (nie zobowiązuje)13 sędziego czy ławnika, który pozostał w mniejszości, a więc został przegłosowany w trakcie narady nad wyrokiem, do ujawnienia (w odpowiedniej formie) powziętej przez niego odmiennej od pozostałych członków składu wyrokującego decyzji, pomimo że samo głosowanie odbywało się tajnie14. Uprawnienie to jest związane z tym, że o treści orzeczenia decyduje wola większości, przy jednoczesnym zachowaniu równouprawnienia wszystkich członków składu orzekającego15. Odstępstwo od tajności narady i głosowania jest następstwem uprawnienia do złożenia votum separatum, które należy uzasadnić, a tym samym ujawnić fakt powstania jaskrawej różnicy zdań na naradzie. Wyłączenie tajemnicy narady i głosowania na podstawie wyżej powołanego przepisu czyni postępowanie transparentnym, sędziemu (ławnikowi) zapewnia zaś wolność decyzyjną w czasie wyrokowania.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 3(21)/2015, Prawo karne | Skomentuj

Oman 2015

Monarchia absolutna

Sułtanat Omanu to polityczny unikat. Oman stanowi monarchię absolutną1. Nie ma parlamentu, ani partii politycznych. Głową państwa, szefem rządu, ministrem spraw zagranicznych, ministrem obrony, ministrem finansów, Feldmarszałkiem Królewskiej Armii, Admirałem Królewskiej Marynarki Wojennej oraz Marszałkiem Królewskich Sił Powietrznych jest sułtan Kabus ibn Sa’id. Obok sułtana działa tylko Rada Konsultacyjna (Madżlis asz-Szura), zresztą powoływana przez sułtana i obdarzona ograniczonymi kompetencjami doradczymi. Faktyczną władzę sprawuje sułtan, który ma wpływ na wszelkie decyzje, nawet najniższego szczebla. W kraju nie czuje się jednak niezadowolenia z tego stanu. Funkcjonuje nowoczesna struktura gospodarcza, a Omańczycy cieszą się naftowym dobrobytem. Zatrudniają się w ­administracji państwowej z siedmiogodzinnym dniem pracy i wysokimi wynagrodzeniami. Inne prace wykonują cudzoziemcy, w większości Pakistańczycy i Banglijczycy, których rodacy daleko stąd, po drugiej stronie Oceanu Indyjskiego, śnią o życiu w omańskiej monarchii absolutnej.

Marzenia Musy

Rozmawiam z Musą w górach Hadżar. Wokół skały i pustynia. Musa widzi to codziennie i marzy o zielonej trawie. Opowiada mi o największej atrakcji Omanu – zieleniejących polach Wadi Darbat i jest nieco zdziwiony, dlaczego nie podchodzę do tego z takim jak on zachwytem, tylko ciągle pytam o forty i opustoszałe miasta na pustyni. Wadi Darbat znajduje się na południu, latem tam pada, a po deszczach rośnie trawa. Jest to zjawisko wyjątkowe w pustynnym Omanie i Omańczycy jeżdżą tam tłumami, aby przez chwilę zobaczyć zieleń. Musa zamierza polecieć do Europy, aby popatrzeć na soczyście zielone łąki. Kiedy mu opowiadam o powszechnym zjawisku zieleniejących pól w maju w Polsce, jest podekscytowany.

Omanizacja


RUSTAQ

Czytam wychodzące w Omanie anglojęzyczne dzienniki „Muscat Daily” i „Times of Oman”. Poza dyskusją o omańskim budżecie na 2015 r. i informacją o samobójstwie, zresztą pierwszym w tym roku, i to zamieszczonym na czołowej stronie dziennika, nie ma żadnych relacji z kraju (na uwagę zasługuje fakt, że samobójstwa są tu zjawiskiem bardzo rzadkim – w 2014 r. odnotowano tylko 5, a w 2013 r. aż 7 takich przypadków – i akty te budzą powszechne zainteresowanie). Gazety zapełnione są informacjami o sytuacji międzynarodowej. W Omanie nic się nie dzieje. Nie ma kradzieży, zabójstw, napadów rabunkowych. Omańczycy mają inny problem. Omański wysoki poziom życia i stan bezpieczeństwa czynią ten kraj rajem dla emigrantów. Z Afryki Wschodniej, głównie Somalii, Erytrei, Etiopii oraz centralnej i południowej Azji, zwłaszcza z Pakistanu i Bangladeszu, podejmowane są akcje desantowe tysięcy nielegalnych emigrantów. Część z nich tonie przed dotarciem do Półwyspu Arabskiego. Pomimo tego płyną z nadzieją rozpoczęcia w Omanie nowego, dostatniego życia. Stale rosnąca liczba cudzoziemców rodzi obawę przekształcenia Omanu w kraj z omańską mniejszością (tak jak w niektórych emiratach ZEA, np. w Dubaju, gdzie tubylcy to tylko 25% mieszkańców tego emiratu). Aby temu zapobiec, Oman prowadzi politykę tzw. omanizacji, polegającą na ograniczeniu liczby pracowników pochodzących z obcych krajów i promowaniu własnej siły roboczej. Jest to jednak zadanie wyjątkowo trudne, wziąwszy pod uwagę wysokie oczekiwania płacowe Omańczyków oraz desperację cudzoziemskich robotników, którzy potrafią wykonać pracę nawet 30 razy taniej.

Opublikowano IUSTITIA 3(21)/2015, Varia | Skomentuj

Czas pracy sędziego

Dyskusje na temat czasu pracy sędziego koncentrują się zwykle na dosłownym rozumieniu tego pojęcia, jako czasu poświęcanego przez sędziów na pracę. Na tym ile sędziowie pracują, czy jest to mało, czy dużo, i jak się ma do różnego rodzaju norm czasu pracy. Warto jednak spojrzeć na czas pracy sędziego także z innej strony, przyjmując za punkt wyjścia tezę, że czas pracy sędziego to cenne, lecz marnotrawione dobro.

Analizując tę tezę po kolei zacząć należy od tego, że „czas” w tym przypadku rozumieć należy w najprostszy sposób, jako ilość godzin i minut poświęcanych na wykonywanie czynności związanych ze służbą sędziowską. Na ten czas należy jednak spojrzeć w taki sam sposób, w jaki spogląda się na czas pracy przy kosztorysowaniu robót. Jako na pewne dobro, określane ilością jednostek czasu pracy, swoistych „sędziogodzin”. Dobro, które można rozpatrywać w kategoriach zapotrzebowania (czyli tego ile czasu jest potrzebne by wykonać pracę) i dostępności (czyli tego, ile czasu mogą poświęcić dostępni sędziowie). Tylko takie rozumienie pojęcia czasu pracy pozwoli bowiem spojrzeć na niego „po gospodarsku” i dostrzec wspomniane na wstępie problemy.

Pierwsze stwierdzenie, że czas pracy sędziego jest „cenny” nie odnosi się do jego monetarnej wartości, do tego ile praca sędziów kosztuje państwo, i czy to dużo czy mało. Dla potrzeb tych rozważań czas pracy sędziego traktować należy jako cenny w takim samym sensie, jak mówi się, że cenna jest woda na pustyni. Jego wartość nie wynika bowiem tylko z ceny, którą należy za ową pracę zapłacić, ale przede wszystkim z tego, że jest to dobro niezbędne i dostępne w ograniczonej ilości. Bez pracy sędziów nie jest możliwe sprawowanie wymiaru sprawiedliwości, zaś ilość „sędziogodzin” możliwych do wykorzystania na ten cel w ciągu dnia, miesiąca czy roku jest ściśle ograniczona. To, że czas pracy sędziego określony jest wymiarem nałożonych na niego zadań, nie zmienia bowiem faktu, iż człowiek jest w stanie pracować bez przerwy tylko przez pewien czas.

Przy rozważaniu tego, gdzie leży owa górna granica dziennego, miesięcznego czy rocznego czasu pracy sędziego zwykle wskazuje się, że czas ów ogranicza prawo sędziego do wypoczynku. Nie sposób nie zgodzić się z tym poglądem, znajdującym także poparcie zarówno w orzecznictwie krajowym, jak i europejskim. Sądy wielokrotnie potwierdzały bowiem fakt, że nawet zadaniowy czas pracy nie jest nieograniczony i musi uwzględniać prawo do wypoczynku. Czas pracy sędziego ogranicza jednak dodatkowo coś znacznie ważniejszego niż prawo do wypoczynku. A jest to spoczywający na nim obowiązek wypoczynku.

W tym miejscu można zadać pytanie, z czego miałby wynikać ów obowiązek wypoczynku ograniczający czas pracy sędziego. Odpowiedź na to pytanie jest zaś bardzo prosta – z tego samego, z czego wynika obowiązek wypoczynku kierowcy ciężarówki. W przypadku kierowców dostrzeżono bowiem, że bezpieczeństwo wymaga zachowania przez nich przy wykonywaniu pracy odpowiedniego poziomu sprawności intelektualnej, czujności, zdolności kojarzenia faktów, czasu reakcji – czyli tego wszystkiego, na co negatywnie wpływa zmęczenie. Oczywiście można w tym miejscu zapytać, co to ma wspólnego z sędziami, choć odpowiedź powinna nasuwać się sama. Praca sędziego to ciągłe kojarzenie faktów, przeprowadzanie eksperymentów myślowych, podejmowanie decyzji. Wraz ze zmęczeniem wzrasta ryzyko popełnienia błędu, którego konsekwencje mogą być bardzo poważne. Skoro nie pozwalamy zmęczonemu kierowcy ciężarówki prowadzić samochodu w obawie o to, że może popełnić błąd, który skończy się wypadkiem, to dlaczego mielibyśmy pozwalać zmęczonemu sędziemu decydować o wolności, majątku czy losach przedsiębiorstwa. Z uwagi na to ograniczenie czasu pracy sędziego poprzez spoczywający na nim obowiązek wypoczynku traktować należy nie w kategoriach prawa czy przywileju sędziego, a jako sposób na zapewnienie obywatelom prawa do rzetelnego rozpoznania ich sprawy. Obywatel ma bowiem prawo, by jego najważniejszą sprawę w życiu sądził sędzia skoncentrowany na sprawie i przeprowadzanych dowodach, a nie na tym, żeby nie zasnąć.

Opublikowano IUSTITIA 3(21)/2015, Varia | Skomentuj