Wniosek „Iustitii” do KRS

Urodzona 31.12.1962 r. kobieta – sędzia ma prawo przejść w stan spoczynku w wieku 55 lat. Jej koleżanka urodzona dzień później musi pracować 8 lat i 4 miesiące dłużej. Mężczyzna – sędzia urodzony 31.12.1957 r. może przejść w stan spoczynku w wieku 60 lat. Jego urodzony dzień później kolega już 7 lat później. W wypadku sędziów, w przeciwieństwie do innych pracowników, nie przewidziano odpowiednich przepisów przejściowych. To nie jedyne zmiany legislacyjne, które w ostatnich latach weszły w życie znacząco pogarszając pozycję ustrojową polskich sędziów. Wymienić można jeszcze choćby obniżenie wynagrodzenia za czas choroby, obniżenie wysokości zwrotu kosztów przejazdu do sądu do poziomu, który nie pokrywa kosztów zakupu paliwa, czy planowane odebranie prawa do tego zwrotu sędziom sądów rejonowych. Stowarzyszenie „Iustitia” złożyło wniosek do Krajowej Rady Sądownictwa zwracając się do niej o zaskarżenie ustaw odbierających sędziom kolejne uprawnienia socjalne do Trybunału Konstytucyjnego.

Uchwałę podobnej treści przyjęło w lutym 2014 r. Zebranie Przedstawicieli Sędziów Sądów Okręgowych i Rejonowych i była to bardzo jednoznacznie wyrażona wola całego środowiska. KRS do tej pory nie podjęła jednak koniecznych działań. Stowarzyszenie wystąpiło do KRS, bo przepisy dotyczące podniesienia wieku osiągania stanu spoczynku zaczną działać już z końcem 2017 r. Czasu jest zatem coraz mniej.

(IS)

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Sprawy bieżące | Skomentuj

Sprawozdanie z Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Rola biegłego w postępowaniu sądowym” (Wrocław 24.4.2014 r.)

Tematyka opiniowania i samych biegłych wzbudza w ostatnim okresie szczególne zainteresowanie. Roli biegłych w postępowaniu sądowym poświęcona była także ogólnopolska konferencja naukowa zorganizowana przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” Oddział we Wrocławiu przy pomocy Katedry Prawa Gospodarczego Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu oraz Zakładu Postępowania Cywilnego WPAiE Uniwersytetu Wrocławskiego. Patronat nad tym wydarzeniem objął Prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu Andrzej Niedużak.

Wprowadzenie

Konferencja odbyła się 24.4.2014 r. na terenie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Uczestniczyło w niej około 350 osób. Była to pierwsza tak duża konferencja przygotowana przez Oddział we Wrocławiu w jego XV-letniej historii. Wśród uczestników byli sędziowie, biegli, radcowie prawni, adwokaci, naukowcy i studenci z całej Polski. Szczególnie liczna była grupa sędziów i biegłych.

Otwarcia konferencji dokonali: Prezes Zarządu Oddziału we Wrocławiu SSO Witold Firkowicz, Rektor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu prof. dr hab. Andrzej Gospodarowicz oraz przedstawiciel WPAiE Uniwersytetu Wrocławskiego prof. nadzw. dr hab. Łukasz Błaszczak.

Program podzielono według nietypowego kryterium korporacyjnego. W części pierwszej referaty wygłosili pełnomocnicy (moderator: SSA w Łodzi Małgorzata Stanek), w drugiej biegli sądowi (moderator: SSA we Wrocławiu Bogusław Tocicki), a w trzeciej sędziowie (moderator: SSA we Wrocławiu Małgorzata Lamparska).

Dowód z opinii biegłego jako czynność dowodowa – de lege lata i de lege ferenda

Pierwszym prelegentem był prof. nadzw. UWr dr hab. Łukasz ­Błaszczak (radca prawny) który przedstawił referat pt. „Umowy dowodowe ze szczególnym uwzględnieniem dowodu z opinii biegłego w kontradyktoryjnym postępowaniu cywilnym”. Zarysował on problematykę umów dowodowych na gruncie nauki prawa procesowego cywilnego, wskazując na kontrowersyjność tego zagadnienia. Z referatu wynikało, że umowy dowodowe, w tym dotyczące dowodu z opinii biegłego, są z powodzeniem wykorzystywane w obcych porządkach prawnych. Odwołując się do rozwiązań przyjętych w postępowaniu arbitrażowym, prelegent opowiedział się przeciwko całkowitemu wykluczeniu takich umów w procesie, przyznając, że brak w tym względzie wyraźnej normy prawnej. Odniósł się do umów o rozkładzie ciężaru dowodu, a także ograniczeń umownych w zakresie dowodu z zeznań świadków. Podkreślił, że dopuszczenie umów dowodowych nie koliduje z zasadą swobodnej oceny dowodów. W wystąpieniu znalazł się także postulat de lege ferenda całkowitego uregulowania umów dowodowych.

Kolejny referat pt. „Co sędzia wiedzieć powinien, a czego wiedzieć mu nie wolno. Pojęcie wiadomości specjalnych w kontekście równouprawnienia stron postępowania sądowego” wygłosił dr ­Filip Przybylski-Lewandowski (adwokat). Skoncentrował się na określeniu granic wiedzy, którą, z jednej strony, sędzia powinien, a z drugiej, nie może prezentować w postępowaniu sądowym. W referacie tym skomplikowane zagadnienia z zakresu teorii prawa przedstawiane były na tle konkretnych przykładów z praktyki sądowej. Prelegent wskazał na szczególne znaczenie norm prawnych o charakterze formalnym (procesowym). To one określają, jakiego typu wiadomości mogą być w procesie wykorzystane i w jaki sposób mogą do procesu przeniknąć. Stanowią one jedną z gwarancji zasady równości stron postępowania. W dalszej części referatu wskazano czynniki dookreślające granice wiedzy sądu zarówno w postępowaniu cywilnym, jak i karnym.

W trzecim referacie pt. „Opinia prywatna w postępowaniu karnym z perspektywy obrończej” prof. nadzw. Uwr dr hab. Jacek Giezek (adwokat) zarysował skutki wprowadzenia możliwości korzystania z tzw. opinii prywatnej w postępowaniu karnym. Punktem wyjścia było stwierdzenie, że opinia taka nie jest de lege lata dopuszczalna. Zmiana brzmienia art. 393 § 3 KPK dokonana nowelizacją z 2013 r.1 otwiera możliwość sięgania po wszelkie dokumenty prywatne powstałe poza postępowaniem karnym, w tym po opinię prywatną. Prelegent zwrócił uwagę na podnoszony często w literaturze argument, że wprowadzenie takich opinii do procesu spowoduje zjawisko zasypywania sądu ekspertyzami przez strony zamożniejsze. Może to być odbierane jako ograniczenie prawa do obrony przez strony o niższym statusie materialnym. Wiele uwagi w referacie poświęcono praktycznym, a także etycznym aspektom zgłaszania przez obrońców wniosków o dopuszczenie dowodu z opinii prywatnej.

Na koniec części pierwszej wystąpił dr Wojciech Dubis (radca prawny) z referatem pt. „Procesowe narzędzia kwestionowania ustaleń dowodu z opinii biegłego w postępowaniu cywilnym”. Odniósł się on do tezy, że opinia biegłego stanowi wyłączny środek dowodowy, który może prowadzić do ustalenia okoliczności faktycznych wymagających wiadomości specjalnych. Podkreślił rosnące znaczenie dowodu z opinii biegłego, ale też wskazał na problemy z tym związane. Dotyczą one w szczególności prawa stron do kwestionowania opinii na gruncie art. 286 KPC. Kontrola opinii biegłego należy przede wszystkim do sądu. Strony mogą zwracać uwagę sądowi na występujące wątpliwości, w szczególności w zakresie wniosków opinii. W tym kontekście prelegent wskazał też na znaczenie art. 162 KPC, który po latach „zapomnienia” robi ostatnio „karierę”. Jego zdaniem, wskazanie na określone naruszenie przepisów proceduralnych powinno nastąpić przez tę stronę, która przewiduje możliwość formułowania takiego zarzutu w apelacji, niezależnie od tego, po której stronie procesu spoczywał ciężar dowodu co do okoliczności objętych dowodem z opinii biegłego.

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Sprawozdanie z konferencji „Czas pracy i warunki pracy sędziego (wymiar zadań)” (Warszawa 16.6.2015 r.)

Dobra organizacja pracy pozwala nie tylko usprawnić działanie i poprawić wydajność, ale oszczędza także ludzki wysiłek. W przekonaniu osób współtworzących wymiar sprawiedliwości, jego aktualna organizacja i narzucone tempo sprawia, że powstały nadmierne obciążenia. Dlatego zależało nam na rzeczowej debacie, jak tę sytuację zmienić. Dnia 16.6.2015 r. w Naczelnym Sądzie Administracyjnym Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” zorganizowało konferencję „Czas pracy i warunki pracy sędziego (wymiar zadań)”. Patronat nad konferencją objęli Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego prof. dr hab. Małgorzata Gersdorf i Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego prof. dr hab. Roman Hauser.

Poniżej przedstawiamy kilka głosów, które padły w dyskusji.

Katarzyna Gonera, sędzia Sądu Najwyższego, przypomniała, że status sędziego jest skomplikowany i nie można uznać go za zwykłego pracownika. „Sędzia sprawuje władzę sądowniczą, co trudno jest uznać za standardowe świadczenie pracy. Zadań nie wyznacza mu ani prezes sądu, ani przewodniczący wydziału. Oni tę pracę organizują pod względem technicznym, ale zadania sędziemu de facto wyznacza tylko Konstytucja” – argumentowała sędzia Gonera.

Prof. Teresa Liszcz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego, opowiedziała się przeciwko wprowadzeniu ewidencji czasu pracy sędziego. „Gdyby wprowadzić taką ewidencję, to trzeba by uwzględnić czas spędzony nad aktami w domu i czas poświęcony na rozmyślania nad orzeczeniem” – twierdziła. „Stosunek pracy sędziego ma charakter publiczno-prawny. Gdybyśmy dzisiaj przyjęli inną koncepcję, to sędzia nie miałby ochrony wynikającej z Kodeksu pracy” – mówiła sędzia Liszcz. Natomiast zasada 11-godzinnego dobowego wypoczynku oznacza, jej zdaniem, że nie można wymagać od nikogo pracy dłużej niż 13 godzin na dobę.

Dr Aneta Łazarska, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, zaznaczyła, że sprawność postępowania nie może być jedynym priorytetem przy podziale czynności. Równie ważne są zasady niezawisłości, jawności, transparentności i gwarancji prawa do sędziego dla obywatela. „Plan podziału spraw między sędziów opracowany przez prezesa sądu musi określać zasady tego przydziału. Podział nie może być blankietowy ani arbitralny” – uznała sędzia Łazarska. „Nie wystarczy, że prezes sądu odeśle do regulaminu, który przewiduje, że sprawozdawcy w kolejnych sprawach przewodniczący wydziału wyznacza według alfabetycznej listy sędziów danego wydziału uwzględniając stan referatów poszczególnych osób, w tym rodzaj i ciężar gatunkowy poszczególnych spraw celem równomiernego ich obciążenia. W sprawach karnych istnieje pewien automatyzm przydzielania spraw. Ale w sprawach cywilnych ma miejsce większa uznaniowość, a także nawet dowolność przewodniczącego wydziału” – wyjaśniała sędzia Łazarska. „Przed sądem cywilnym przydział czynności powinien zawierać imienny wykaz referendarzy i sędziów z pakietem obowiązków. Podział ten powinien być dokonywany abstrakcyjnie, tj. ze wskazaniem, że sędziowie otrzymują sprawy z określoną cyfrą w sygnaturze lub w inny sposób – zgodnie ze specjalizacją sędziowską” – postulowała.

„W większości wypadków przyczyna przewlekłości postępowań tkwi w nieprawidłowym działaniu sędziów i administracji sądowej” – krytycznie oceniała Małgorzata Niezgódka-Medek, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego. „Na przykład przewodniczący wydziałów zbyt długo zwlekają z wezwaniem stron do usunięcia błędów, wydłuża się załatwianie wniosków o udzielenie pomocy prawnej, często zawiesza się postępowanie i nie monitoruje przebiegu wypadków” – mówiła. „Na jakość pracy sądów i zaległości wpływa też z pewnością nierówność obciążenia wpływającymi sprawami” – dodała sędzia Niezgódka-Medek.

Sędzia Niezgódka-Medek powoływała się na statystyki. Podkreśliła, że najbardziej obciążony jest Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, gdzie wpływa 1/3 wszystkich spraw administracyjnych w Polsce, w 2014 r. było to 27 530 skarg. Na drugim miejscu jest WSA w Krakowie, gdzie w ubiegłym roku wpłynęło ok. 6500 spraw, następnie WSA w Poznaniu i Gliwicach – które miały powyżej 6300 spraw. Najmniej obciążone są sądy mniejsze; WSA w Opolu – z wpływem 1680 spraw czy w Gorzowie Wielkopolskim – 1812, w Kielcach – 1952, w Białymstoku – 2043 sprawy. Zwróciła uwagę, że w samym NSA oczekiwanie na rozpatrzenie sporu wydłuża się z roku na rok. W ubiegłym roku ponad połowa spraw oczekiwała na rozpatrzenie ponad rok. Ale jest nadzieja na poprawę sprawności sądownictwa administracyjnego. Już 15.8. br. wejdą w życie nowe przepisy dotyczące NSA. Przewlekłości ma zapobiegać wydawanie  wyroków reformatoryjnych. Więcej spraw NSA będzie rozpatrywać na posiedzeniach niejawnych.

Tomasz Artymiuk, sędzia Sądu Najwyższego, mówił, że coraz więcej spraw dyscyplinarnych sędziów rozpatrywanych przez Sąd Najwyższy dotyczy naruszenia obowiązków służbowych związanych z opóźnieniami w pisaniu uzasadnień do orzeczeń. W dyskusji padały postulaty, że czas zmienić formę pisemnych uzasadnień, tak aby były one znacząco krótsze. Jako przykład podawano m.in. opisywanie stanowiska stron, czy stanów faktycznych ustalonych przez sąd I instancji, w sytuacji, gdy sąd II instancji powinien odnosić się tylko do zarzutów apelacji (ewentualnie kasacji).

Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy z wielką  życzliwością umożliwili nam przeprowadzenie tego ważnego dla nas spotkania,  ponadto prelegentom – za przygotowanie bazy do dyskusji, uczestnikom za wyrażenie zainteresowania, potwierdzającego, że jest wola wśród sędziów, by poprawiać naszą działalność, a przedstawicielom innych środowisk, że dostrzegli wagę problemu. W planach jest wydanie publikacji pokonferencyjnej, dzięki której będzie można zapoznać się z wypowiedziami wszystkich prelegentów. Więcej na temat konferencji na stronie internetowej Stowarzyszenia.

Zespół Informacyjny IS

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Konferencje i szkolenia | Skomentuj

Sędzia polski wobec europejskiego nakazu ochrony

Wokanda luksemburska

W niniejszym artykule przedstawiono rolę sędziego polskiego w procedurze związanej z wydawaniem i wykonywaniem europejskiego nakazu ochrony1. Omówiono genezę, cel i mechanizm działania ENO, a także najważniejsze założenia wiążącej się z nim nowelizacji Kodeksu postępowania karnego w zakresie dotyczącym sędziów.

[hidepost]

Wprowadzenie

W praktyce stosowania prawa UE sędzia polski spotkać się może z coraz liczniejszymi instrumentami określanymi jako „nakazy europejskie”. Ich liczba, począwszy od ustanowienia europejskiego nakazu aresztowania w 2002 r., sukcesywnie wzrasta. Jednym z nich jest europejski nakaz ochrony (ENO), przyjęty w 2011 r. w formie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/99/UE z 13.12.2011 r. w sprawie europejskiego nakazu ochrony2. Została ona implementowana do prawa polskiego, nakładając na sędziów i prokuratorów nowe zadania z wydawaniem i realizacją ENO.

Geneza ENO

Źródła ENO związane są z dynamicznym rozwojem wyodrębnionego segmentu integracji europejskiej, jaką jest Przestrzeń Wolności, Bezpieczeństwa i Sprawiedliwości3. Kluczowe znaczenie w omawianym zakresie miał zwłaszcza tzw. program sztokholmski, wytyczający cele rozwojowe PWBiS na lata 2010–2014 r.4 Wzywał on m.in. Komisję Europejską i państwa członkowskie UE do przeanalizowania „możliwości stworzenia jednego kompleksowego instrumentu prawnego dotyczącego ochrony ofiar (…)” przestępstw5. W rezultacie dwanaście państw UE, wśród których znalazła się także Polska, wystąpiło z inicjatywą przyjęcia stosownej dyrektywy6. W efekcie przyjęto dyrektywę ENO. Jako instrument prawny wiążący co do celu, wymagał ona implementacji do krajowych porządków prawnych, przy czym termin na wdrożenie upływał w dniu 11.1.2015 r. Ustawodawca polski transponował dyrektywę ENO do Kodeksu postępowania karnego przyjmując ustawę z 28.11.2014 r. o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka7.

Cel i mechanizm ENO

Cel ENO został expressis verbis wyrażony w art. 1 dyrektywy ENO.

Artykuł 1 dyrektywy ENO:„Niniejsza dyrektywa określa zasady pozwalające organowi sądowemu lub równoważnemu organowi w państwie członkowskim, w którym przyjęto środek ochrony służący ochronie osoby przed czynem zabronionym innej osoby mogącym zagrozić jej życiu, nietykalności fizycznej lub psychicznej, godności, wolności osobistej lub nietykalności seksualnej – wydać europejski nakaz ochrony, dzięki któremu właściwy organ w innym państwie członkowskim może nadal chronić daną osobę na terytorium tego innego państwa członkowskiego w przypadku wystąpienia działań wyczerpujących lub przypuszczalnie wyczerpujących – w świetle prawa krajowego państwa wydającego – znamiona przestępstwa”.

 

Poprzez ENO zamierzano stworzyć efektywny mechanizm ochrony ofiar przestępstw w wymiarze transgranicznym. Z art. 3 ust. 2 Traktatu o Unii Europejskiej8 wynika, że UE jest przestrzenią „bez granic wewnętrznych, w której zagwarantowana jest swoboda przepływu osób (…)”. Rodzi to jednak problemy praktyczne, gdyż o ile ofiara przestępstwa jest chroniona na gruncie systemu prawnego, w którym przyznano jej środki ochronne, o tyle, z chwilą skorzystania ze wspólnotowej swobody i przekroczenia granic innego państwa członkowskiego UE, traci przynależną jej ochronę. Stąd też ENO ma zapewnić niejako automatyczne korzystanie z dotychczasowego środka ochrony w nowym państwie UE, bez potrzeby uciekania się do środków ochronnych przewidzianych jego prawem wewnętrznym. Jest to w istocie mechanizm wzajemnego uznawania środków ochronnych w państwach członkowskich UE. Zasada wzajemnego uznawania wyroków i orzeczeń sądowych, na której oparty jest ENO, pozostaje zresztą jedną z fundamentalnych podstaw współpracy sądowej w sprawach karnych w UE, i jest przewidziana w art. 82 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu UE9. W tym kontekście używane jest także w dokumentach instytucji europejskich pojęcie „europejskiej przestrzeni sądowej”10. Warto tu zacytować motyw 5 decyzji ramowej w sprawie europejskiego nakazu aresztowania11: „(…) Dominująca do dziś między państwami członkowskimi tradycyjna współpraca w zakresie wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości powinna zostać zastąpiona przez system swobodnego przepływu orzecznictwa sądowego w sprawach karnych, obejmujący zarówno decyzje prawomocne, jak i nieprawomocne”.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Z trybunałów europejskich | Skomentuj

Na ustęp!


Woźny Protazy z poematu „Pan Tadeusz”, rycina (Karol Neumann)

W sprawozdaniu umieszczonym na łamach „Gazety Warszawskiej” z 20.11.1849 r., a traktującym na temat procesu politycznego wytoczonego francuskim socjalistom, korespondent odnotował: „O godzinie 8 i pół oskarżeni opuszczają salę, sąd idzie na ustęp”. Nieużywane dziś już od dawna wyrażenie „iść na ustęp” nie oznaczało jednak wówczas tego, co mogłaby sugerować polszczyzna współczesna. Przypomnijmy: wywodzi się ono z języka sądowego Polski przedrozbiorowej. W „Encyklopedii Powszechnej” wydanej w 1867 r., a zredagowanej przez Samuela Olgebranda (1810–1868), pod hasłem „ustęp” napisano: „wyraz oznaczający w terminologii prawnej tę chwilę, gdy po wprowadzeniu sprawy, sąd poleca zebranym słuchaczom usunąć się na ustęp, a sam zastanawia się nad motywami wyroku. (…) I jak dziś, tak i wtedy ustęp ogłaszał woźny, który przywoływał sprawy”1. Wszystko się zgadza. Pamiętał o tym Adam Mickiewicz (1798–1855), którego ojciec był adwokatem w Nowogródku i notariuszem mińskim, skoro w jednym z fragmentów „Pana Tadeusza” Protazy wykrzykuje: „Uciszcie się! Na ustęp! Ja, Protazy Baltazar Brzechalski, Dwojga imion, generał niegdyś trybunalski, vulgo Woźny, woźnieńską obdukcyją robię”2.

Tymczasem Teodor Ostrowski (1750–1802), profesor Collegium Nobilium i Korpusu kadetów, wyjaśnia: „ustęp, podług wyrazu Koronnego, a podług Litewskiego namowa, iest czas w którym Sąd w sprawie namyśla się, o wyroku dać mianym. Deliberacya ta czasem dłuższa, czasem krótsza bywa, w czasie którey nikt prócz Sędziów i Pisarza znaydować się in Stuba nie może. Wolno atoli Sądowi, czy Pacyenta, czy Plenipotenta iego, czy Świadka, czy samego Delikwenta do Izby swey przywołać, ku zaciągnieniu ustney od nich informacyi”3. We fragmencie powyższym pojawia się więcej archaizmów odsyłających do procedury sądowej w dawnych czasach. Stuba to łacińskie określenie oznaczające salę rozpraw, podczas gdy mianem pacyenta (z łac. patiens – cierpliwy) określano stronę oczekującą na wywołanie swojej sprawy, plenipotentem zastępcę procesowego, a delikwentem osobę oskarżoną o złamanie prawa (z łac. delictum – czyn bezprawny).

Przepisy nie precyzowały tego, jak długo mogła potrwać narada sędziów. Faktem jest, że strony mogły na wyrok czekać długo. „A że były przykłady, że czas na ustępach sprawiedliwości poświęcony, na pijatykach przepędzano, zakazało Prawo Roku 1768 pod karą tysiąca grzywien za doniesieniem czyimkolwiek, aby tamże nikt, wina i żadnych likworów nosić nie ważył się” dodaje Ostrowski. Trzeba wszakże przyznać, że opieszałość mogła cechować nie tylko sędziów, ale i… uczestników procesu. Jędrzej Kitowicz (1727–1804), opisując obyczaje polskie doby saskiej, wspomina: „Skoro marszałek dał znak laską, w stół uderzywszy, i słowem przemówiwszy na ustęp; instygator zaraz powtórzył: »woźny proś Ichmościów na ustęp«, a woźni zaczęli wołać bezprzestannie: »Mości Panowie, ustąpcie Mości Panowie, wychódźcie, ustąpcie, ale ustąpcie, ale nie bawcie, ale wychódźcie«. Instygator zaś raz po razie pierwszemi słowy: »woźny proś Ichmościów na ustęp!«. Tak każdy swoje póty wolał, póki wszystkich nie należących do sentencyi za drzwi nie wyprawili; a że na samem wychodzeniu na ustęp, mianowicie w akcessoryach patronowie najwięcej się między sobą umawiać zwykli, których słuchać każdy miał ciekawość, przeto leniwe wychodzenie na ustęp czasem i godzinę czasu zabierało, a niebożęta woźni z instygatorem od ustawicznego wołania aż chrypki dostawali”4.

Dziś ustęp kojarzy się, powiedzmy, z odpowiednim fragmentem przepisu prawnego. Sąd zaś udaje się na naradę. Pewną innowacją jest również powszechna wśród sędziów zdolność wyproszenia wszystkich z sali w kilka minut. Tak to zmieniły się czasy, a my wraz z nimi.

* Autor jest adiunktem w Katedrze Prawa Rzymskiego KUL oraz historykiem sztuki.

1 Encyklopedia Powszechna, T. XXVI, Warszawa 1867, s. 101.

2 A. Mickiewicz, Pan Tadeusz, T. I, Paryż 1834, s. 227.

3 T. Ostrowski, Prawo cywilne, albo szczególne, narodu polskiego z statutów i konstytucji koronnych i litewskich zebrane, rezolucjami Rady Nieustającej objaśnione, dodatkami z praw kanonicznego, magdeburskiego i chełmińskiego pomnożone i porządkiem praw rzymskich uło-żone, T. II, Warszawa 1784, s. 45.

4 J. Kitowicz, Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, T. I, Petersburg-Mohylew 1855, s. 136.

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Varia | Skomentuj

O pojęciu „wymiar sprawiedliwości” w kontekście umorzenia postępowania przygotowawczego na wniosek pokrzywdzonego (art. 59a KK)

Brak gruntownej przebudowy modelu procesu karnego w Kodeksie postępowania karnego z 1997 r., która przyniosłaby opartą na nowym paradygmacie koncepcję procesu karnego zrywającą ze schematami myślowymi ukształtowanymi w latach 1944–1989 i uwzględniającą w pełni standardy demokratycznego państwa prawnego oraz dynamikę przemian społecznych i cywilizacyjnych, stanowił w ostatnich kilkunastu latach uzasadnienie i zarazem ułatwienie dla nadzwyczaj częstych, niekiedy bardzo rozległych, zmian normatywnych w dziedzinie prawa karnego procesowego, a w pewnym zakresie także w dziedzinie prawa karnego. Wiele tych zmian, w tym liczne zmiany przewidziane w ustawie nowelizującej Kodeks postępowania karnego z 27.9.2013 r.1 oraz ustawie z 20.2.2015 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw2, zdradza silną tendencję do osiągnięcia za wszelką cenę szybkości i oszczędności procesu karnego. Nierzadko prowadzi to do odsunięcia na dalszy plan rozważań w kwestii zagwarantowania w procesie karnym najwyższego stopnia prawdopodobieństwa osiągnięcia sprawiedliwości materialnej, czyli zasadniczej wartości, której realizacji powinien służyć proces karny w każdym konkretnym przypadku. W opisanym nurcie działalności legislacyjnej pozostają zmiany wprowadzane pod hasłem odciążenia sądów od zajmowania się sprawami błahymi, aby mogły skoncentrować uwagę na sprawach poważniejszych, zakładające zredukowanie liczby spraw o przestępstwa, które trafiają do sądu. Takie założenie przyświeca unormowaniu przewidzianemu w przepisie art. 59a KK, dodanym w drodze ZmKKU13. W niniejszym artykule zawarto rozważania dotyczące granic działalności ustawodawczej mającej na celu usprawnienie procesu karnego i zmierzającej do zredukowania liczby spraw trafiających do sądu w oparciu o udzielenie upoważnienia do zakończenia procesu karnego innemu organowi niż sąd w kontekście konstytucyjnie gwarantowanej zasady sądowego wymiaru sprawiedliwości.

[hidepost]

Wprowadzenie

Z art. 59a KK wynika możliwość umorzenia postępowania karnego w stadium przygotowawczym na wniosek pokrzywdzonego w sprawie o występek zagrożony karą nieprzekraczającą 3 lat pozbawienia wolności, występek przeciwko mieniu zagrożony karą nieprzekraczającą 5 lat pozbawienia wolności oraz o występek z art. 157 § 1 KK, jeżeli sprawca, który nie był wcześniej karany za przestępstwo umyślne z użyciem przemocy pojednał się z pokrzywdzonym, w szczególności w wyniku mediacji i naprawił szkodę wyrządzoną przestępstwem lub zadośćuczynił wyrządzonej krzywdzie (art. 59a § 1 KK)3. Na tle tego rozwiązania rodzi się pytanie, czy zakończenie w przedstawiony sposób postępowania karnego przez prokuratora na wniosek pokrzywdzonego nie należy do sfery działania organów państwa stanowiącej wymiar sprawiedliwości? Pytanie to nabiera pełnego znaczenia w kontekście normatywnym uwzględniającym przepisy ustawy zasadniczej, z których wynika, że wymiar sprawiedliwości stanowi w polskim systemie prawnym wyłączną domenę sądów (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP). Biorąc pod uwagę wykorzystanie w dalszej części rozważań bogatego dorobku niemieckiej doktryny procesu karnego od razu wypada zauważyć, że analogiczne uregulowanie zawiera art. 92 Grundgesetz4.

Nie powinna nasuwać wątpliwości teza, że statuowana w powołanych przepisach zasada sądowego wymiaru sprawiedliwości wytycza granicę dla działalności ustawodawczej zmierzającej do zredukowania liczby spraw trafiających do sądu w oparciu o udzielenie upoważnienia do zakończenia procesu karnego innemu organowi, niż sąd. W obliczu bezwzględnego charakteru wymienionej zasady zarówno w polskim, jak i niemieckim porządku konstytucyjnym staje się jasne, że usprawnienie procesu karnego w odnośnych systemach prawnych nie może odbywać się za cenę jej naruszenia. W tym kontekście nie powinno być zgoła nic zaskakującego w stwierdzeniu, że bliższe ustalenie, gdzie przebiega granica usprawnienia procesu karnego we wskazany sposób, umożliwiające weryfikację poszczególnych rozwiązań normatywnych pod kątem jej przekroczenia, wymaga ustalenia treści pojęcia „wymiar sprawiedliwości”.

Definicje pojęcia „wymiar sprawiedliwości”

Wbrew formułowanym niekiedy przez przedstawicieli doktryny opiniom, w poruszonej kwestii terminologicznej brak jest jednomyślności w piśmiennictwie5. Na potrzeby niniejszego opracowania można – odsyłając jednocześnie do literatury polskiej i obcej, w której zagadnienie wymiaru sprawiedliwości było szerzej analizowane6 – zawęzić pole rozważań do spraw zasadniczych i rozpocząć od wskazania trzech głównych nurtów w definiowaniu pojęcia „wymiar sprawiedliwości”, które zarysowują się w polskim piśmiennictwie.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Prawo karne | Skomentuj

Zawód tak, system nie
z Sędzią Pawłem Pośpiechem
rozmawiają

Krystian Markiewicz, Bartłomiej Przymusiński, Tomasz Zawiślak: Co zdecydowało o tym, że został Pan sędzią? Dlaczego wybrał Pan ten właśnie zawód prawniczy?

Paweł Pośpiech: Na studiach na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego brałem pod uwagę, że zostanę adwokatem lub poświęcę się pracy na uczelni. Myślałem też, że w ogóle nie będę wykonywał żadnego zawodu prawniczego, tylko będę pracował przy produkcji filmów lub ostatecznie zmienię studia na stricte humanistyczne. Ostatnią rzeczą, jaka przychodziła mi do głowy, było wykonywanie zawodu sędziego. Co się więc stało, że zostałem sędzią? Trochę zdecydował przypadek, poczucie niepewności, trochę namowa znajomego adwokata, który tłumaczył mi, że bycie sędzią daje pewność zatrudnienia i dobrą możliwość rozwoju zawodowego. Robiłem to jednak bez przekonania, zwłaszcza, że studia prawnicze raczej mnie nie wciągnęły, wręcz nudziły mnie, poza niektórymi przedmiotami. Dla mnie rozstrzygająca okazała się aplikacja sądowa, podczas której zdałem sobie sprawę z tego, że prawo jest interesujące, że operuje narzędziem, którym dość dobrze umiałem i lubiłem się posługiwać, czyli językiem; że uczy dyscypliny umysłowej, definiowania pojęć, precyzyjnego opisu rzeczywistości, umiejętności logicznego argumentowania, przekonywania do swoich racji i poglądów i w ten sposób poszerza horyzonty. Na aplikacji zobaczyłem jak przekłada się to na rzeczywistość, rozwiązywanie konkretnych problemów prawdziwych ludzi. Zaczęło mnie to fascynować, a poza tym miałem już potrzebę ustatkowania się.

[hidepost]

K.M., B.P., T.Z.: Czy zauważa Pan zmiany pozycji ustrojowej sędziego, zwłaszcza sędziego sądu rejonowego? Jak je Pan ocenia?

P.P.: Nie powiem chyba niczego odkrywczego, ale uważam, że pozycja ustrojowa sędziego stale się pogarsza. Zmiany w Prawie o ustroju sądów powszechnych zachodzące od kilku lat, a zapoczątkowane przez ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, prowadzą wręcz do pauperyzacji zawodu sędziego. Kiedy wprowadzono oceny okresowe uznałem, podobnie jak wielu innych, że Rubikon został przekroczony, że stało się to, co nawet za Polski Ludowej nie było możliwe. Zdałem sobie wtedy sprawę, że władza polityczna nie cofnie się przed niczym, że zrobi wszystko, by uprzedmiotowić sędziego pod hasłem sprawowania nad nim nadzoru, że uczyni go po prostu takim lepszym urzędnikiem do wydawania wyroków. Niestety w dużej mierze sami sędziowie się do tego przyczyniają. Zdecydowanie najgorzej w tej sytuacji mają sędziowie rejonowi, bo cały system jest bardzo mocno hierarchiczny, a sędziowie rejonowi są na samym dole tej drabiny.

K.M., B.P., T.Z.: Jak to jest być dzisiaj „sędzią dojeżdżającym”?

P.P.: Jest to coraz większe obciążenie finansowe i czasowe. Od czasu kiedy zacząłem dojeżdżać do dziś, czas podróży wydłużył się mniej więcej o 15 minut. Czasami, kiedy z takich czy innych powodów miasto Wrocław staje się bardziej zakorkowane, moja podróż trwa nawet półtorej godziny i dłużej. W godzinach porannych te utrudnienia znoszę dobrze, lecz popołudniami w drodze powrotnej czuję się coraz bardziej znużony. Do tego wszystkiego pan minister sprawiedliwości znacząco zmniejszył rozporządzeniem (wyrażane są poważne wątpliwości, czy w ogóle był do tego uprawniony), kwotę zwrotu kosztów podróży, a chciał nas pozbawić zwrotu całkowicie. Jednoznacznie negatywną rolę w tym procederze odegrał pan Wojciech Hajduk, Wiceminister Sprawiedliwości. Uzasadnienie tej decyzji, które pan Wojciech Hajduk zaprezentował, urąga elementarnej logice, jest oczywiście niesprawiedliwe i jaskrawo dyskryminujące i dla sędziów po prostu upokarzające. W nawiązaniu do poprzedniego pytania mógłbym powiedzieć, że jest prawdziwą miarą pozycji ustrojowej sędziego sądu rejonowego. Innym, chyba jeszcze bardziej charakterystycznym przykładem obniżania pozycji ustrojowej sędziego rejonowego, była próba zmniejszenia liczby sędziów rejonowych w zgromadzeniu ogólnym okręgu i tłumaczenie powodów chęci wprowadzenia takiego rozwiązania. Ten sam Wojciech Hajduk stwierdził, że sędziowie sądów rejonowych będą dobrze reprezentowani przez sędziów okręgowych, bo oni wszyscy kiedyś byli sędziami rejonowymi, w związku z tym nie ma potrzeby poszerzenia zgromadzeń ogólnych o większą liczbę przedstawicieli sądów rejonowych. Nie jestem w stanie zrozumieć, z jakich powodów podejmowane są takie decyzje i jaka rzeczywista intencja za takim rozumowaniem stoi.

K.M., B.P., T.Z.: Czy mając obecną wiedzę kilkanaście lat temu podjąłby Pan taką samą decyzję? Czy myślał Pan kiedyś o zmianie zawodu?

P.P.: Szczerze mówiąc trudno mi na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Przeżywam w tym względzie tzw. ­ambiwalentne uczucia. Mógłbym to streścić w jednym lapidarnym zdaniu: zawód tak, ale system absolutnie nie. Sam zawód ma wiele wspaniałych cech i daje duże możliwości rozwoju. Witold Gombrowicz we „Wspomnieniach polskich” pisał, że spośród zawodów prawniczych na aplikacji największe wrażenie wywarli na nim właśnie sędziowie, których, jak pisał, w przeciwieństwie do adwokatów zawsze obowiązywała dyscyplina intelektualna i zawsze jej pilnowali jak oka w głowie. Jedną z nielicznych wad tego zawodu jest to, że można go wykonywać tylko w jednym miejscu, nie można właściwie być sędzią poza granicami kraju, a lekarz czy inżynier lub architekt znajdzie pracę pod każdą szerokością geograficzną. Oczywiście myślałem o zmianie zawodu, ale wówczas musiałaby być to zmiana radykalna i przejście do jakiegoś zupełnie innego, nieprawniczego zawodu, bo innego prawniczego nie chciałbym wykonywać. Miałem być lekarzem zgodnie z rodzinną tradycją, czasami trochę żałuję, że nie wybrałem tej drogi.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Ważne pytania | Skomentuj

Niekonstytucyjność trybu wyboru części członków Krajowej Rady Sądownictwa

Sąd Najwyższy rozpoznaje odwołania od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie nieprzedstawienia wniosku o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego. Na przykładzie sprawy III KRS 8/141 można prześledzić sposób postrzegania przez konkretny skład sędziowski kwestii ustrojowych, w szczególności statusu konstytucyjnego sędziego. Sprawę tę traktuję jedynie jako pretekst do abstrakcyjnej polemiki prawnej.

[hidepost]

Wprowadzenie

Zaskarżonej uchwale zarzucono w odwołaniu m.in. rażące naruszenie art. 2, 187 ust. 1 pkt 2 i art. 187 ust. 4 Konstytucji RP przez wydanie uchwały przez pozór organu, wobec wadliwego powołania części jego członków na skutek zastosowania art. 7 i 8 ustawy z 27.7.2001 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa2 oraz art. 11–13 ustawy z 12.5.2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa3, które to przepisy są niezgodne z art. 2, 187 ust. 1 pkt 2 i art. 187 ust. 4 Konstytucji RP.

W uzasadnieniu wyroku z 2.4.2014 r.4 SN stwierdził, że problem sprzeczności składu KRS z Konstytucją był już wielokrotnie przez niego rozstrzygany. Dotychczas SN jednolicie przyjmował, że zarzuty związane ze sprzecznością składu Rady są nieuzasadnione5. Przepis art. 187 ust. 1 Konstytucji RP nie gwarantuje każdemu sędziemu równego prawa głosu ani nie zawiera żadnych sugestii w tym kierunku. Konstytucja pozostawiła w tym zakresie swobodę ustawodawcy, który z zachowaniem zasady proporcjonalności przyznał szersze uprawnienia sędziom sądów wyższych instancji. Przyznanie dostępu na 15 mandatów członków KRS wszystkim przedstawicielom środowiska sędziowskiego mogłoby doprowadzić do braku reprezentacji lub nadreprezentacji jednego ze szczebli sądownictwa powszechnego oraz przedstawicieli sądownictwa wojskowego. Nie bez znaczenia pozostaje także przesłanka doświadczenia zawodowego osób pełniących funkcje konstytucyjne. Ostatecznie SN uznał zarzut niezgodności składu Rady za nieuzasadniony.

Krytyka stanowiska SN

Trudno oprzeć się wrażeniu, że zaprezentowane rozumowanie jest nader ogólne i pozbawione jakiejkolwiek analizy prawnej treści art. 187 Konstytucji RP, KRSU oraz pozostałych ustaw dotyczących kreowania składu Rady. Jest to o tyle niezrozumiałe, że kwestia właściwego naboru do zawodu i zasad awansowania sędziów jest niezwykle ważka, rzutuje na jakość kadr sędziowskich i władzy sądowniczej.

Wydaje się też, że taki sposób rozumowania SN nie spełnia wymogów wykładni prawa. W doktrynie wskazano, że przepis prawa, stanowiący przedmiot sporu lub przewidywaną podstawę rozstrzygnięcia, powinien być interpretowany w świetle maksymalnej liczby przesłanek interpretacyjnych. Oznacza to, że konieczne jest najpierw wyróżnienie możliwych alternatywnych znaczeń opartych na języku przepisu, a następnie wybór tego znaczenia, które da się jednocześnie pogodzić z intencją prawodawcy, celem regulacji, zasadami ogólnymi prawa, w tym zasadami konstytucyjnymi i zasadami prawa wspólnotowego, oraz wcześniejszymi rozstrzygnięciami sądowymi, a także wypowiedziami literatury6.

Artykuł 187 Konstytucji RP brzmi następująco:„1. Krajowa Rada Sądownictwa składa się z:

1)   Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej,

2)   piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych,

3)   czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów.

2. Krajowa Rada Sądownictwa wybiera spośród swoich członków przewodniczącego i dwóch wiceprzewodniczących.

3. Kadencja wybranych członków Krajowej Rady Sądownictwa trwa cztery lata.

4. Ustrój, zakres działania i tryb pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób wyboru jej członków określa ustawa”.

 

Dokonując analizy art. 187 Konstytucji RP trzeba mieć na uwadze istotę władzy sądowniczej. Otóż niezależnie od rodzaju sądów wymienionych w art. 187 Konstytucji RP i zajmowanego stanowiska służbowego, każdy sędzia jest reprezentantem owej władzy w tym samym stopniu. Wynika to wprost choćby z treści art. 10 Konstytucji RP, który stanowi, że ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. Wszelkie różnice między sędziami (na ogół prestiżowe) są jedynie konsekwencją różnej pozycji ustrojowej sądów, a nie konstytucyjnego statusu sędziów. W strukturze KRS twórcy Konstytucji zaznaczyli szczególne znaczenie ustrojowe SN i NSA, gwarantując obecność wirylistów w postaci Pierwszego Prezesa SN i Prezesa NSA.

Dlaczego twórcy Konstytucji uznali, że 15 sędziów (członków KRS) ma pochodzić z demokratycznych wyborów? W uzasadnieniu wyroku SN odpowiedzi na to fundamentalne pytanie nie ma.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Indemnizacja kosztów sporządzenia opinii prywatnej w sprawach wynikłych ze zdarzeń drogowych

Ostatnimi czasy wydziały cywilne, a także gospodarcze sądów powszechnych, wprost zalewane są sprawami wynikłymi ze zdarzeń drogowych toczących się pomiędzy ubezpieczycielami a poszkodowanymi lub ich cesjonariuszami o należne odszkodowanie. Kolizja drogowa stanowi bowiem zdarzenie, z którego poza szkodą główną niejednokrotnie powstaje szereg różnego rodzaju wydatków bezpośrednio lub pośrednio z niego wynikłych. Jednym z nich mogą być koszty sporządzenia przez prywatnego rzeczoznawcę opinii na potrzeby poszkodowanego. Zjawisko żądania zwrotu poniesionych na poczet opinii wydatków staje się obecnie na tyle powszechne, że wymaga przeprowadzenia bliższej analizy jego zasadności.

[hidepost]

Wprowadzenie

Zakres analizy przedmiotowego artykułu został dość wąsko określony, co jednak nie oznacza, że dotyczy on jedynie niewielkiego odsetka spraw. Już na wstępie zasygnalizowania wymaga bowiem okoliczność, że przesądzenie kwestii tego, czy w zakres szkody może wchodzić poniesiony przed wszczęciem sporu sądowego przez stronę wydatek na sporządzenie opinii, może w znaczący sposób wpłynąć na wiele spraw, nawet niezwiązanych z odpowiedzialnością odszkodowawczą. Nie powinno bowiem budzić większych wątpliwości stwierdzenie, że sięganie po różnorakie opinie staje się powoli codziennością zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym. W wielu bowiem dziedzinach życia nie jesteśmy w stanie obejść się bez fachowej pomocy. I tak, sporządzanych jest cała masa opinii w zakresie budownictwa, architektury, techniki, medycyny, psychologii, ruchu drogowego, nie wspominając już o opiniach prawnych. Pełnego wyliczenia zapewne nie sposób wykonać. Natomiast koszty ich sporządzenia, przy wielkich inwestycjach, mogą być liczone nawet w dziesiątkach tysięcy złotych.

Nie będzie przy tym wielką abstrakcją stwierdzenie, że uznanie zasadności indemnizacji kosztów sporządzenia opinii prywatnej w związku z wypadkiem drogowym może stanowić istotny impuls do prób analogicznego postąpienia z innymi ekspertyzami. Mając zatem na względzie zjawisko coraz większego upowszechnienia wykorzystywania opinii rzeczoznawców, wnioski płynące z dalszych rozważań nabierają niebagatelnego znaczenia.

Opinia prywatna

Opinie prywatne, zwane również pozasądowymi, pozaprocesowymi1, czy też rzeczoznawczymi2, przeciwstawiane są słusznie jednemu z kodeksowych środków dowodowych, jakim jest opinia biegłego. To co odróżnia powyższe, to przede wszystkim sposób wprowadzenia do procesu oraz znaczenie, jakie opinie te odgrywają w ramach postępowania sądowego.

W pierwszej kolejności należy wskazać na cechę opinii prywatnych, jaką jest pochodzenie zawartych w niej wiadomości specjalnych nie od biegłego powołanego przez sąd3. Przy czym należy zauważyć, że opinie te mogą być także sporządzane przez osoby figurujące w okręgowych listach biegłych sądowych, tym bowiem, co je odróżnia od opinii biegłych, jest nie podmiot, który je sporządza, ale to, na czyje zamówienie są sporządzane. Aby móc uznać opinię biegłego sądowego za dowód w postępowaniu, konieczne jest odpowiednie jej wprowadzenie do procesu, które następuje poprzez dopuszczenie dowodu przez sąd w drodze postanowienia. Z kolei najistotniejszą cechą opinii prywatnych jest sporządzenie nie na zlecenie organu procesowego, lecz innych uczestników procesu, najczęściej stron postępowania4.

Jednolicie, zarówno w orzecznictwie, jak i w doktrynie5, przyjmowane jest stanowisko, zgodnie z którym opinie pozasądowe nie stanowią dowodu w rozumieniu przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, a co za tym idzie, nie stosuje się do nich przepisu art. 278 KPC i n. Pomimo tego, strony postępowania coraz częściej zamawiają sporządzenie opinii u prywatnych rzeczoznawców, najczęściej na etapie przedsądowym, choć nie można zupełnie wykluczyć prób oparcia własnych twierdzeń na opiniach sporządzonych już w trakcie trwania sporu sądowego. Za przykład tej ostatniej sytuacji może posłużyć odmowa dopuszczenia dowodu z opinii biegłego przez sąd, z uwagi na uznanie, że jego przeprowadzenie nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, bowiem nie występuje w niej potrzeba uzyskania wiadomości specjalnych. Strony, pomimo powyższego stanowiska sądu, mogą w takim przypadku próbować dowieść własnych racji właśnie poprzez przedstawienie opinii prywatnej. Ekspertyza taka, jak wskazano wyżej, nie stanowi jednak surogatu opinii biegłego sądowego. Pomimo tego może odgrywać w procesie różnorakie znaczenie.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Prawo cywilne | Skomentuj

Właściwość rzeczowa sądu okręgowego w sprawach z zakresu prawa autorskiego – uwagi de lege lata i de lege ferenda

W niniejszym artykule przedstawiono zarówno wcześniejsze, jak i obecne rozwiązania normatywne dotyczące właściwości rzeczowej sądów w sporach na tle prawa autorskiego. Doskonale obrazują one, jak istotne jest znaczenie założenia o konieczności tworzenia takich regulacji w dziedzinie właściwości sądów, które będą jak najmniej skomplikowane oraz zdatne do przewidywalnego i prostego stosowania. Rozwiązania te w przeszłości stały się bowiem, i współcześnie nadal pozostają, źródłem poważnych wątpliwości dotyczących kwalifikowania poszczególnych spraw jako przynależnych bądź to do kompetencji sądów wyższego rzędu, bądź to do kompetencji sądów niższego rzędu. Powoduje to nie tylko problem wykładni przedmiotowych rozwiązań w ich ujęciu de lege lata, który jest tym bardziej istotny, że błąd w tym zakresie może pociągać za sobą – w zależności od przyjętego kierunku tej wykładni – ewentualnie skutek w postaci nieważności postępowania (art. 379 pkt 6 KPC), ale skłania też do dyskusji nad kształtem tych rozwiązań de lege ferenda w kontekście prowadzonych prac nad nową kodyfikacją prawa postępowania cywilnego1. Jest tak tym bardziej, że zagadnienia właściwości sądu zostały już w ramach tych prac podjęte2.

[hidepost]

Wprowadzenie

Kategoria właściwości rzeczowej związana jest z rozgraniczeniem kompetencji sądów różnego rodzaju załatwiających sprawy w I instancji3. Kryteria, które są stosowane przez ustawodawcę jako podstawa takiego rozgraniczenia, są zróżnicowane. Nawiązują one do rodzaju praw i stosunków prawnych, których dotyczy postępowanie (rationae materiae), wartości przedmiotu sporu (rationae valoris) lub rodzajów podmiotów występujących jako strony lub uczestnicy postępowania (rationae personae)4. Podejmując decyzję o przypisaniu określonego kręgu spraw sądom niższego albo wyższego rzędu przy zastosowaniu któregoś z wymienionych kryteriów ustawodawca powinien kierować się różnymi względami. Musi brać pod uwagę, z jednej strony, konieczność zapewnienia obywatelom odpowiedniego dostępu do właściwego sądu, a z drugiej strony zagwarantować, aby ich sprawy były rozpoznawane przez takich sędziów, którzy mają wiedzę i doświadczenie stosownie do charakteru tych spraw i mogących w nich powstawać zagadnień. Przesłanką podziału spraw pomiędzy sądy niższego i wyższego rzędu powinno być też zachowanie równowagi przy obciążaniu nimi obu kategorii sądów stosownie do ich liczby i obsady. Pożądaną cechą systemu rozgraniczenia kompetencji sądów niższego i wyższego rzędu, podobnie jako przy kształtowaniu pozostałych rodzajów właściwości sądu, powinna być jasność, precyzja i łatwość w praktycznym zastosowaniu wybranych do tego celu kryteriów5.

Przykładem kategorii spraw, na tle których jak w soczewce skupiają się zagadnienia, które wiążą się z rozgraniczeniem właściwości sądów niższego i wyższego rzędu, są sprawy powstające na tle prawa autorskiego. Od czasów międzywojennych w prawie polskim w tym zakresie obowiązuje rozwiązanie przyporządkowujące tego rodzaju sprawy sądom wyższego rzędu – sądom okręgowym. Rozwiązanie to jest przejawem zastosowania kryterium rationae materiae jako podstawy określenia właściwości rzeczowej. U jego podłoża leży założenie, że sprawy tego rodzaju z reguły są lub mogą być bardziej złożone pod względem prawnym z uwagi na regulacje prawa materialnego będące ich źródłem, w związku z czym wymagają bardziej doświadczonych i dysponujących większą wiedzą sędziów. Sprawy takie w praktyce występują rzadziej niż inne bardziej typowe rodzaje sporów, w związku z czym za pożądane uważa się ich skupienie w mniejszej liczbie sądów. Zapobiega to nadmiernemu rozproszeniu takich spraw w sądach niższego rzędu i stwarza bardziej odpowiednie warunki do nabrania doświadczenia w ich rozpoznawaniu wśród węższego grona sędziów, jak również – w miarę możliwości – służy większej jednolitości orzecznictwa6.

Rozwój regulacji normatywnych

Idea przekazania spraw z zakresu prawa autorskiego do właściwości rzeczowej sądów okręgowych (sądów wyższego rzędu) pojawiła się w okresie międzywojennym w toku prac nad ustawą – Prawo o ustroju sądów powszechnych7. Została ona wprowadzona w życie w art. 74 ustawy z 29.3.1926 r. o prawie autorskim8, który stanowił, że: „orzecznictwo w sporach cywilnych, których przedmiotem są roszczenia, oparte na tej ustawie, wykonywają wyłącznie sądy okręgowe bez względu na wartość przedmiotu sporu”. W ramach dalszych prac kodyfikacyjnych postanowiono, że właściwość rzeczowa nie będzie regulowana w ustawie o ustroju sądów powszechnych9, lecz w ustawach procesowych. Wobec tego do Kodeksu postępowania cywilnego z 1930 r.10 wprowadzono art. 13 § 2 pkt 3, w świetle którego do właściwości sądów okręgowych bez względu na wartość przedmiotu sporu należały „sprawy ze stosunków, dotyczących ochrony prawa autorskiego”. Przepis art. 13 § 2 pkt 3 KPC30 współistniał z art. 74 PrAut26 do 1935 r.11, kiedy to art. 74 PrAut26 najpierw został uchylony12, a następnie przeniesiono do niego treść art. 75 PrAut26, dotyczącą właściwości sądów okręgowych w sprawach karnych z zakresu prawa autorskiego13.

[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 2(20)/2015, Temat numeru | Skomentuj