Dochodzenie roszczeń w postępowaniu grupowym – wybrane problemy praktyczne

Krystian Mularczyk*, Grzegorz Miś**

Dnia 19.7.2010 r. weszła w życie ustawa z 17.12.2009 r. o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym1. W niniejszym artykule przedstawiono cele wprowadzenia nowej regulacji oraz charakterystykę postępowania grupowego. Jego istotę stanowi to, że po stronie powodowej zaistnieć musi minimum 10-osobowa grupa, która działając przez swojego reprezentanta (będącego powodem) występuje z jednorodzajowymi roszczeniami, przy czym zakres możliwych do dochodzenia w tym postępowaniu roszczeń jest ograniczony. Na uwagę zasługuje wprowadzenie w tym postępowaniu przymusu adwokacko-radcowskiego oraz możliwości uzależnienia wynagrodzenia pełnomocnika wyłącznie od wyniku procesu. Autorzy wskazali zasady dochodzenia roszczeń w przypadku powództwa o zasądzenie oraz istotę powództwa o ustalenie odpowiedzialności pozwanego. Omówili właściwość i wybrane czynności sądu w postępowaniu grupowym, podkreślając przy tym, że ostrożna postawa sędziów będzie w praktyce decydować o osiągnięciu zakładanych przez ustawodawcę celów regulacji i przeciwdziałać nadużywaniu nowych procedur.
[hidepost=1]

Cele wprowadzenia regulacji

Instytucja ta wzorowana jest na uregulowaniach występujących w Stanach Zjednoczonych oraz w Europie Zachodniej. Założeniem ustawodawcy było ułatwienie dochodzenia roszczeń w szczególnych rodzajach spraw, tj. w sprawach konsumenckich, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych. Z powyższego wyłączono roszczenia o ochronę dóbr osobistych.

W zdecydowanej większości wypadków po stronie pozwanej występują przedsiębiorcy bądź też inne podmioty o relatywnie silniejszej pozycji niż strona powodowa. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pozwanym w postępowaniu grupowym był Skarb Państwa czy też jednostka samorządu terytorialnego. W dotychczasowej praktyce konsument bądź poszkodowany często rezygnował z dochodzenia swoich roszczeń na drodze sądowej. Powodów takiej decyzji było wiele, m.in. stosunkowo wysokie koszty sądowe oraz koszty zastępstwa w odniesieniu do wartości roszczenia, obawa przed profesjonalnym zastępstwem procesowym drugiej strony, brak znajomości procedury sądowej, a co za tym idzie niepewność o los postępowania. Wiele osób zgłaszających się o pomoc do rzecznika konsumentów, pomimo słuszności swoich roszczeń, rezygnuje z ich dochodzenia na drodze sądowej, gdy zawiedzie mediacja prowadzona przez rzecznika. Dzieje się tak nawet w wypadku deklaracji rzecznika o możliwości wstąpienia do postępowania i tym samym wsparcia pozycji konsumenta.

PostGrupU ma na celu skłonić takie osoby do odważniejszego korzystania z wymiaru sprawiedliwości. Dzięki występowaniu po stronie powodowej wielu osób koszty postępowania i ewentualnej przegranej są dla poszczególnych uczestników stosunkowo niższe. Duże znaczenie ma też świadomość występowania w grupie, przeciwko potencjalnie „silniejszemu” przeciwnikowi. Nie bez znaczenia jest też faktyczne ograniczenie aktywności członka grupy. Jedynymi czynnościami, jakie musi on wykonać, jest zgłoszenie swojego roszczenia i ewentualne odebranie zasądzonej kwoty2.

Za T. Jaworskim i P. Radzimierskim3 przyjąć należy, że głównymi, ogólnymi celami wprowadzenia omawianej regulacji były: zapewnienie ekonomiki wymiaru sprawiedliwości, ujednolicenie orzecznictwa, ułatwienie dostępu do sądu oraz efektywniejsze i szybsze dochodzenie roszczeń.

Ogólna charakterystyka postępowania grupowego

Istotą postępowania grupowego jest udział po stronie powodowej minimum 10-osobowej grupy, która działając przez swojego reprezentanta (będącego powodem) występuje z jednorodzajowymi roszczeniami (opartymi na tej samej lub takiej samej podstawie faktycznej).

W postępowaniu grupowym dochodzone mogą być roszczenia o ochronę konsumentów, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych. W pierwszej kategorii spraw po stronie powodowej występować będą wyłącznie konsumenci, a więc osoby, które dokonały czynności prawnej w celu niezwiązanym z prowadzoną działalnością gospodarczą bądź zawodową. W przypadku dwóch pozostałych typów roszczeń po stronie powodowej mogą występować również podmioty niebędące konsumentami. Za udziałem podmiotów niebędących konsumentami przemawia gramatyczna wykładnia art. 1 ust. 2 PostGrupU, choć interpretacja ta może rodzić kontrowersje4.

Grupa występująca z powództwem działa za pośrednictwem swojego reprezentanta, któremu ustawa przyznaje status powoda (pozostali członkowie grupy nie posiadają takiego statusu). Jako reprezentant występować może członek grupy, bądź też powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów w ramach przysługujących mu uprawnień. Biorąc pod uwagę szeroki zakres kompetencji rzecznika, przewidziany w art. 42 ustawy z 16.2.2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów5 stwierdzić należy, że rzecznik wystąpić może w każdym z przewidzianych ustawą typie spraw, o ile członkami grupy będą konsumenci (w każdym bowiem wypadku to konsument może być pokrzywdzony przez zakup niebezpiecznego produktu bądź też poprzez czyn niedozwolony).

W postępowaniu grupowym obowiązuje przymus adwokacko-radcowski. Reprezentant grupy, niebędący adwokatem lub radcą prawnym, musi podpisać z profesjonalnym pełnomocnikiem umowę, której elementem wymaganym przez ustawę jest sposób wynagrodzenia pełnomocnika. Jest to wymóg istotny z uwagi na wprowadzenie możliwości uzależnienia wynagrodzenia wyłącznie od wyniku procesu (pactum de quota litis)6. Wprowadzenie wspomnianej zasady stanowi wyłom w obowiązującym do tej pory zakazie takiego określenia wynagrodzenia – § 50 ust. 3 Kodeksu Etyki Adwokackiej oraz § 29 ust. 3 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego zakazują całkowitego uzależniania wynagrodzenia od wyniku sprawy. Artykuł 5 PostGrupU stanowi lex ­specialis wobec wspomnianych zapisów. Ma on zachęcić prawników do podejmowania się zastępstwa w trudnych z zasady postępowaniach grupowych. Jednocześnie, w obawie przed zbyt wygórowanymi stawkami, wprowadzono ograniczenie przewidujące, że wynagrodzenie takie nie może przekroczyć 20% zasądzonej kwoty7.

Przymusem adwokacko-radcowskim objęty został również, występujący w charakterze reprezentanta grupy, rzecznik konsumentów8. Zabieg ten, naszym zdaniem, ocenić należy negatywnie. Jednym z ustawowych uprawnień rzecznika jest występowanie z powództwami na rzecz konsumentów, w tym występowanie w skomplikowanych sprawach o uznanie postanowień wzorca umownego za niedozwolone. Znane są też przypadki występowania rzeczników (niebędących radcami, adwokatami, tudzież osobami wymienionymi w art. 871 § 2 KPC) przed Sądem Najwyższym. Rzecznicy na co dzień zajmują się prawem konsumenckim i często są specjalistami w tej dziedzinie. Trudno zatem obronić tezę, jakoby rzecznicy nie byli przygotowani merytorycznie do prowadzenia tego rodzaju spraw. Zauważyć przy tym należy, że rzecznik nie ma obowiązku wystąpienia z powództwem na rzecz konsumenta – jest to jedynie jego uprawnienie, z ­którego może, ale nie musi skorzystać. Jeśli więc okoliczności danej sprawy są wyjątkowo skomplikowane i rzecznik nie byłby w stanie im sprostać, mógłby po prostu nie podjąć się prowadzenia sprawy.

Osobną kwestią jest pozostawienie w gestii reprezentanta grupy wyboru pełnomocnika i negocjowanie z nim sposobu rozliczania. Jeśli reprezentantem zostałby rzecznik konsumentów, to wybór określonego pełnomocnika i ustalenie wynagrodzenia mogłoby być podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej rzecznika. Rzecznik, działając w strukturze starostwa powiatowego, i wykonując zadania powiatu, nie mógłby arbitralnie, z pominięciem procedur dotyczących np. zamówień publicznych, dokonać wyboru określonego prawnika nie narażając się tym samym na zarzuty np. kumoterstwa czy łapownictwa. Trudno oczekiwać, że którykolwiek z rzeczników będzie się narażał na tego typu zarzuty. Brak procedur dotyczących wyboru odpowiedniego pełnomocnika dodatkowo stawia rzeczników w niekorzystnej sytuacji i de facto zamyka im drogę do skutecznego reprezentowania grupy.

Biorąc powyższe pod uwagę, należy stwierdzić, że przepis zezwalający rzecznikom reprezentować grupę nie będzie stosowany w praktyce. Jeśli celem ustawodawcy było istotnie ułatwienie dostępu do sądu konsumentom, to dla osiągnięcia powyższego celu należałoby postulować zmiany w prawie – bądź zezwolenie rzecznikom na samodzielne występowanie przed sądem, bądź wprowadzenie odpowiednich procedur wyboru pełnomocnika.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Prawo cywilne | Skomentuj

Postępowanie po przekazaniu sprawy przez e-sąd

Stosowanie przepisów regulujących postępowanie po przekazaniu sprawy przez tzw. e-sąd dostarcza wielu problemów w praktyce i prowadzi do znacznych rozbieżności, co nie jest zjawiskiem pożądanym. Zamieszczone poniżej opinie sędziów pokazują, w jakim kierunku podąża praktyka i jakie są sposoby rozstrzygania pojawiających się wątpliwości. Niniejszy artykuł jest ponadto głosem w dyskusji nad jakością tworzonego w naszym kraju prawa i propozycjami zmian w zakresie EPU.
[hidepost=1]

Wprowadzenie

Przekazanie sprawy do sądu właściwości ogólnej następuje w trybie art. 50533 KPC (w razie braku podstaw do wydania nakazu zapłaty), art. 50534 KPC (w razie wystąpienia okoliczności przewidzianych w art. 5021 KPC) oraz art. 50536 KPC (po prawidłowym wniesieniu sprzeciwu). Są to zupełnie różne sytuacje procesowe, jednak ustawodawca potraktował je w sposób identyczny. Przepis art. 50537 § 1 KPC stanowi, że po przekazaniu sprawy w przypadkach wskazanych w art. 50533, 50534 oraz 50536 KPC, przewodniczący wzywa powoda do usunięcia braków formalnych pozwu oraz uzupełnienia pozwu, w sposób odpowiedni dla postępowania, w którym sprawa będzie rozpoznana – w terminie dwutygodniowym od daty doręczenia wezwania. W przypadku nieusunięcia braków formalnych pozwu sąd umarza postępowanie. Zgodnie z art. 50537 § 1 KPC, jeżeli powód uzupełni pozew zgodnie z wymogami § 1, przewodniczący wzywa pozwanego do uzupełnienia sprzeciwu w sposób odpowiedni dla postępowania, w którym sprawa będzie rozpoznana – w terminie dwutygodniowym od daty doręczenia wezwania.

Postępowanie po-elektroniczne, czyli dylematy sądu właściwego po przekazaniu sprawy z EPU

Ustawodawca odstąpił od pierwotnej idei zakończenia postępowania w każdym wypadku na etapie postępowania przed sądem elektronicznym i przyjął zasadę pełnej kontynuacji postępowania elektronicznego. Ta zasada rodzi jednak problemy interpretacyjne już na etapie podjęcia decyzji co do tego, o jakie braki formalne pozwu należy wezwać. O ile bowiem w przypadku przekazania sprawy po złożeniu sprzeciwu od nakazu zapłaty można uznać, że faktycznie w EPU został skutecznie złożony pozew (inicjujący postępowanie, z którego treścią pozwany się zapoznał), o tyle w razie stwierdzenia braku podstaw do wydania nakazu zapłaty w trybie art. 50533 KPC, pozwany nie otrzymuje odpisu pozwu, a jedyną czynnością, jaką podejmuje e-sąd, jest przekazanie sprawy do sądu właściwości ogólnej. Z tego względu wydaje się, że celowe byłoby rozróżnienie sytuacji, w której doszło do wydania nakazu zapłaty i wniesienia sprzeciwu oraz pozostałych przypadków określonych w art. 50533 i 50534 KPC.

Ma to istotne znaczenie, bowiem umorzenie postępowania w trybie art. 50537 KPC zastępuje niejako zwrot pozwu, jednak brak w nim analogicznego rozwiązania jak w art. 130 § 2 zd. 2 KPC, w związku z tym powstaje problem, czy taki pozew pomimo, że nie uzupełniono jego braków formalnych, przerywa bieg terminu przedawnienia dochodzonego roszczenia. Oczywiste jest, że przerwanie biegu przedawnienia nie następuje, jeżeli powodująca je czynność procesowa w myśl przepisów postępowania utraciła skuteczność. Efekt taki wywołuje wydanie zarządzenia o zwrocie pisma procesowego (art. 130 § 2 KPC), umorzenie postępowania zawieszonego w I instancji (art. 182 § 2 KPC), cofnięcie pozwu czy innej czynności procesowej przerywającej bieg terminu przedawnienia oraz zmiana powództwa, obejmująca rezygnację z dochodzonego pierwotnie roszczenia (art. 203 § 2 KPC). W każdym ze wskazanych przepisów wprost przewidziano, że pismo (pozew) nie wywołuje żadnych skutków, jakie ustawa wiąże z jego wniesieniem. Artykuł 355 KPC nie zawiera takiego zastrzeżenia, jednak kwestia, czy umorzenie postępowania w całej sprawie anuluje skutki, jakie ustawa wiąże z wniesieniem pozwu, zależy od konkretnego wypadku, w zależności od przyczyny powodującej umorzenie postępowania. Anulowanie tych skutków następuje w przypadku cofnięcia pozwu (art. 203 § 2 KPC) oraz w sytuacji określonej w art. 428 § 2 KPC. Umorzenie postępowania z innych przyczyn nie znosi skutków, jakie ustawa wiąże z wniesieniem pozwu. Wobec powyższego należałoby przyjąć, że w przypadku umorzenia postępowania na podstawie art. 50537 KPC pozew przerywa bieg terminu przedawnienia. Wydaje się jednak, że nie taki był zamiar ustawodawcy, ponadto nie jest to rozwiązanie spójne z pozostałymi wskazanymi wcześniej przepisami dotyczącymi umorzenia postępowania i zwrotu pozwu. Celowe byłoby wprowadzenie zapisu analogicznego do tego, jaki jest w art. 130 § 2 lub art. 182 § 2 KPC.

W praktyce orzeczniczej1 powstały wątpliwości, czy sąd właściwości ogólnej powinien wzywać do uzupełnienia następujących braków:

  • złożenia pozwu na urzędowym formularzu, gdy sprawa podlega rozpoznaniu w trybie uproszczonym;
  • podpisania pozwu;
  • pełnomocnictwa procesowego dla osoby która złożyła pozew w EPU;
  • uzupełnienia opłaty sądowej od pozwu.

Sąd właściwości ogólnej dysponuje wydrukiem pozwu sporządzonego w EPU, z bezpiecznym podpisem elektronicznym, bez dołączonych dowodów (art. 50532 KPC), nie posiada natomiast dokumentu pełnomocnictwa udzielonego przez powoda (art. 89 § 1 in fine, art. 126 § 31 i 5 KPC). Wydruk zawiera adnotację o uiszczeniu opłaty w EPU.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Prawo cywilne | Skomentuj

Przestępstwo z art. 212 § 2 KK jako jedno z przestępstw popełnianych za pośrednictwem Internetu

Niniejszy artykuł dotyczy zagadnienia popełnienia przestępstwa kwalifikowanego pomówienia publicznie za pomocą sieci internetowej. W pierwszej kolejności przedstawiona została istota przestępstwa zniesławienia, zarówno w typie podstawowym, jak i kwalifikowanym. Następnie Autorka omówiła znamiona czynu określonego w art. 212 § 2 KK. Odwołując się do przykładów z praktyki i orzecznictwa podkreśliła, że obrona przed zachowaniem określonym w art. 212 § 2 KK jest dla pokrzywdzonego bardzo trudna przy obecnych uwarunkowaniach technologicznych, a zakres prawnych regulacji nie daje mu skutecznej możliwości ochrony swoich praw. Zniesławienie to bowiem przestępstwo należące do grupy przestępstw ściganych w trybie prywatnoskargowym. Pokrzywdzony najczęściej nie posiada dostatecznej wiedzy ani środków umożliwiających ustalenie tożsamości sprawcy i przygotowanie aktu oskarżenia. Z kolei, aby uczynił to prokurator uznać on musi, że wymaga tego interes społeczny.
[hidepost=1]

Wprowadzenie

W ostatnim czasie można zaobserwować stale rosnącą popularność portali społecznościowych: Nasza Klasa, ­Facebook, Twitter oraz forów internetowych. Obok funkcji rozrywkowych, portale te przyczyniły się do wzrostu liczby przestępstw popełnianych za pośrednictwem Internetu. Najczęściej ­organy ścigania otrzymują doniesienia o popełnieniu takich czynów zabronionych jak: kierowanie gróźb karalnych (art. 190 § 1 KK), doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (art. 286 § 1 KK), a nawet rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich (art. 202 § 4a KK). Użytkownicy portali stosunkowo często dopuszczają się również przestępstwa znieważenia czy też zniesławienia za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 § 2, art. 216 § 2 KK). Zaistnieniu tego zjawiska sprzyja anonimowość w sieci, powodując złudne przeświadczenie o bezkarności, wynikającej z niemożliwości ustalenia danych potencjalnego sprawcy przestępstwa. W powiązaniu z łatwością dostępu do nieograniczonej liczby odbiorców, Internet staje się niebezpiecznym narzędziem w rękach potencjalnych „cyberprzestępców”.

 Cyberprzestępczość, inaczej przestępczość komputerowa, jest różnorodnie definiowana. Według K. Jakubskiego są to wszelkie zachowania wykorzystujące sprzęt komputerowy do popełniania przestępstw oraz czyny, które będą zastosowane przeciwko systemom informatycznym1. Zdaniem prof. A. Adamskiego2, można rozróżnić dwa aspekty przestępczości komputerowej, tj. aspekt materialny, gdy komputer (programy i systemy zainstalowane na jednostce centralnej) jest przedmiotem ataku oraz aspekt procesowy, gdy komputer jest narzędziem służącym do popełniania czynów niezgodnych z prawem. Według Interpolu, przestępczość komputerowa jest działalnością bezprawną w zakresie wykorzystania technik i narzędzi komputerowych3.

Ogólna charakterystyka przestępstwa zniesławienia

Przepis art. 212 § 1 KK zawiera opis normatywny typu podstawowego przestępstwa zniesławienia. Przepis art. 212 § 2 KK statuuje typ kwalifikowany przestępstwa zniesławienia, dla którego okolicznością uzasadniającą surowszą odpowiedzialność karną sprawcy jest szczególna forma jego działania, czyli podniesienie lub rozgłoszenie zarzutu zniesławiającego przy użyciu specyficznego narzędzia, jakim są środki masowego komunikowania4.

Jednym ze środków masowego komunikowania, o jakim mowa w art. 212 § 2 KK, jest Internet5, który w takim przypadku stanowi narzędzie do popełnienia przestępstwa6. Należy zaznaczyć, że nie chodzi tu o masową dostępność samego medium, lecz o masową dostępność informacji przekazywanych za jego pomocą, albowiem narażenie na poniżenie pomówionego podmiotu w opinii publicznej oznacza sytuację, w której istnieje realne niebezpieczeństwo pogorszenia w „odbiorze społecznym” ukształtowanej co do niego opinii. Przestępstwo zniesławienia, zarówno w typie podstawowym, jak i kwalifikowanym, ma charakter powszechny. Krąg osób mogących być sprawcami kwalifikowanego typu przestępstwa zniesławienia z art. 212 § 2 KK jest szeroki. Chodzi o wszelkie osoby wykorzystujące możliwość wyrażenia zniesławiającej wypowiedzi w środkach masowej komunikacji, w tym Internetu. Czynności podejmowane za pośrednictwem Internetu, z uwagi na jego powszechność, mogą odnosić skutki zarówno na terenie kraju, jak i na całym świecie. Wraz z upowszechnianiem się Internetu, coraz częściej spotykane są przypadki naruszania prawa do wizerunku czy też czci, godności i dobrego imienia danej osoby7. W przypadku Internetu mamy do czynienia ze skrajną nierównością stron. Pokrzywdzony, niezależnie od tego, czy dotknięty został zniesławieniem, czy zniewagą, stoi w obliczu anonimowego dla niego sprawcy przestępstwa. Masowość Internetu, jego zasięg działania, powodują, że ma on charakter wyjątkowy na tle innych środków społecznego przekazu. Krąg odbiorców zniesławiającej bądź znieważającej informacji jest niezwykle szeroki. Próba obrony przed zniesławiającymi lub znieważającymi treściami jest praktycznie niemożliwa, a ustalenie sprawcy właściwie niewykonalne8.

Omawiając zagadnienie popełnienia przestępstwa kwalifikowanego pomówienia publicznie za pomocą sieci internetowej, należy poruszyć kwestię niejednoznacznego charakteru Internetu. Ze względu na sposób wykorzystania Internetu w celu komunikowania się, występuje on jako „środek masowego komunikowania” oraz jako „środek hermetycznej komunikacji interpersonalnej”, przy czym dla potrzeb niniejszych rozważań istotne jest omówienie pierwszego aspektu. W roli „środka masowego komunikowania” Internet występuje wówczas, gdy wykorzystywany jest w celu przekazywania informacji do nieokreślonego ściśle lub też określonego, ale odpowiednio liczebnego gremium podmio­tów, któremu to gremium jesteśmy w stanie przypisać określenie „wielość odbiorców”. Taki charakter Internet przybiera wówczas, gdy treści o charakterze zniesławiającym czy pomawiającym, umieszczone zostały na forum danego serwisu internetowego czy na witrynie internetowej www, co powoduje ich dostępność dla nieograniczonej liczby podmiotów odwiedzających daną stronę internetową9. Chwilą popełnienia przestępstwa określonego w art. 212 § 2 KK, polegającego na umieszczeniu w sieci Internet treści o charakterze ­zniesławiającym, jest chwila dokonania danego wpisu, a nie jego usunięcia10.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Prawo karne | Skomentuj

Sprawiedliwość kary a koncepcja three strikes and you are out

Niniejszy artykuł przedstawia ogólne spojrzenie na ideę sprawiedliwości z punktu widzenia klasycznego, zakorzenionego jeszcze w myśli starożytnej i ukształtowanego następnie w ramach rozwoju systemów prawa w orbicie państw cywilizacji łacińskiej. W intencji autora jest on jedynie próbą zwrócenia uwagi na znaczny dysonans w dorobku nauki o karze, jeśli idzie o rozwój i znaczenie teorii kary, pomiędzy tradycyjnym pojmowaniem tej reakcji państwa na wyrządzane zło a nowymi kierunkami, mającymi swoje źródło w krajach anglosaskich. Stanowi sygnał w dyskusji, zainicjowanej swojego czasu przez jednego z nauczycieli nowoczesnego (co nie oznacza, że nowego) spojrzenia na ideę kary – dr. Janusza Kochanowskiego, z nadzieją na skuteczną próbę kontynuacji rozpoczętego przez Niego dzieła. Elementem porównawczym, który powinien nie tylko zainteresować, ale i skłonić Czytelnika do refleksji, będzie teoria Three Strikes Laws, przejaw skrajnego retrybutywizmu w walce ze zjawiskiem recydywy.
[hidepost=1]

Sprawiedliwość we współczesnym prawie karnym

„Sprawiedliwość jest dobrem najwyższej rangi – ma być wartością tak dla samej siebie, jak i swych skutków” – dostrzegł Sokrates1. „Prawo bez sprawiedliwości byłoby martwym wrakiem” – zauważył z kolei współczesny nam i bliższy M. Cieślak2. Autor ten dość wyraźnie podkreślił znaczenie zasady sprawiedliwości3 w prawie karnym, która, jako dyrektywa społeczna, nakazuje postępować sprawiedliwie4. W celu odciążenia tej definicji od zarzutu tautologii, Cieślak zaproponował, żeby pojęcie „postępować sprawiedliwie” rozumieć jako „postępować zgodnie ze społecznym poczuciem sprawiedliwości”. Dodał przy tym, że nie chodzi tu o sprawiedliwość w jakimś absolutnym, metafizycznym znaczeniu, ale o to, co dane społeczeństwo w swej konkretnej masie uważa za sprawiedliwe5. Trzeba podkreślić, że społeczne poczucie sprawiedliwości stanowić powinno, nie tylko dla sędziego stosującego prawo, kryterium rozróżnienia tego co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe. Sprawiedliwość we współczesnym prawie karnym posiada dwie węzłowe funkcje: pierwszą, w zakresie polityki kryminalnej – jako wyznacznik w uznawaniu pewnych zachowań za społecznie naganne (niesprawiedliwe); drugą, w zakresie stosowania prawa – odzwierciedlającą się w sprawiedliwych decyzjach sądów. Moim zdaniem, jedynym instytucjonalnym wyznacznikiem sprawiedliwości w prawie karnym jest dyrektywa proporcjonalności kary6. „Jak długo prawo karne traktuje się jako narzędzie sprawiedliwości, tak długo zaspokojeniu społecznego poczucia sprawiedliwości musi być zapewnione naczelne miejsce wśród celów kary i dyrektyw jej wymiaru”7. W podobnym tonie wypowiadał się W. Mącior8, który widział karę jako relację do stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu. W najnowszym piśmiennictwie pogląd ten prezentuje m.in. M. Królikowski9, który utożsamia współmierność kary (materialną treść bezprawia) ze znalezieniem proporcji z rozmiarem wyrządzonej szkody oraz zakresem możliwej odpowiedzialności sprawcy, związanej z formą zawinienia i warunkami wpływającymi na możność ponoszenia odpowiedzialności.

Według teorii proporcjonalności, która czerpie swe założenia z prawa anglosaskiego, wymiar kary opiera się na zasadzie sprawiedliwości retrybutywnej10. Podkreślić należy, że nie jest to jednak retrybutywizm ujmowany w kontekście kantowskiej odpłaty, a retrybutywizm rozumiany jako teoria zakładająca, że złoczyńca zasługuje na karę, która powinna być karą sprawiedliwą, współmierną do stopnia winy i rozmiaru szkody wyrządzonej przestępstwem.

Jest to termin zaczerpnięty z systemu anglosaskiego, oparty na teorii negatywnej zasługi (the theory of desert), która nakazuje wymierzyć karę odpowiadającą powadze (seriousness) przestępstwa, na którą z kolei składają się dwa komponenty: szkoda i zawinienie11. Dodać należy, że owa proporcjonalność, próbując przenieść ją na polski grunt, wyraża się w założeniu, że stopień winy i społecznej szkodliwości czynu stanowi proporcję (wyznacznik) dla kary, czyli właściwy, optymalny, harmonijny stosunek, odpowiednią relację części do całości oraz poszczególnych elementów, o czym była mowa powyżej. Zgodnie z powyższym ujęciem proporcjonalności kary na gruncie prawa polskiego, sędzia nie może wymierzyć kary poniżej stopnia winy i społecznej szkodliwości czynu. Teoria proporcjonalności nie pozwala również, co być może bardziej istotne, na wymierzenie kary powyżej tych kryteriów.[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Prawo karne | Skomentuj

Regulamin wbrew Konstytucji

Niniejszy artykuł zawiera uwagi krytyczne do wydanego przez Ministra Sprawiedliwości rozporządzenia z 23.2.2007 r. – Regulamin urzędowania sądów powszechnych1. Jak wynika z przedstawionej analizy, wykracza on poza upoważnienie ustawowe oraz w sposób nieuprawniony ingeruje w ustrój sądów oraz sędziowską niezawisłość, wprost naruszając Konstytucję oraz ustawę z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych2. Warto przypomnieć, że art. 178 ust. 1 Konstytucji stanowi, iż sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom.
[hidepost=1]

Historia regulacji regulaminowych

Jeśli na kwestię regulaminu spojrzymy historycznie, to okaże się, że metoda określania wewnętrznego porządku urzędowania sądów nie zmieniła się, pomimo zmiany modelu władzy w państwie. W ten sam sposób minister sprawiedliwości wydawał regulamin w okresie PRL, w którym obowiązywała zasada jednolitej władzy państwowej, jak i obecnie w państwie opartym na zasadzie podziału władzy. Ustalenie to powinno skłonić nas do większej ,,ostrożności” w jego stosowaniu i być punktem wyjścia do refleksji o konstytucyjności tego sposobu regulacji wewnętrznego urzędowania sądów. W modelu ustrojowym PRL, opartym na zasadzie jednolitej władzy, kwestia, że minister sprawiedliwości wkraczał w formie rozporządzenia (regulaminem) na pola ustroju sądów, procedury i statusu sędziów, była w istocie bez znaczenia. W modelu trójpodziału władzy tego rodzaju regulacje są niedopuszczalne. Niemniej, i w tamtym modelu obowiązywał art. 52 Konstytucji3 ustalający podległość sędziego ustawie, a więc dozwalający pominąć sędziemu sprzeczne z ustawą rozporządzenie władzy wykonawczej.

Płaszczyzny analiz prawnych

RegUrzSPR można poddać analizie w trzech płaszczyznach. Pierwsza, będzie wiązała się z pytaniem o dopuszczalność regulowania tego rodzaju materii w rozporządzeniu władzy wykonawczej wobec istnienia zasady wyłączności ustawowej zawartej w art. 176 ust. 2 Konstytucji oraz formuły odrębności i niezależności sądów (art. 173 Konstytucji). Druga płaszczyzna analizy dotyczyłaby zgodności delegacji zawartej w art. 41 PrUSP z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Trzecia, konfrontowałaby treść regulaminu z zapisami ustaw w poszczególnych rodzajach procedur sądowego stosowania prawa.

1. Naruszenie zasady wyłączności ustawowej, odrębności oraz niezależności sądów

Artykuł 176 ust. 2 Konstytucji stanowiąc, że ustrój i właściwość sądów oraz postępowanie przed sądami określają ustawy, implikuje zakaz ustalania reguł ustrojowych i proceduralnych w sądach aktem niższego rzędu niż ustawa. Norma ta ma zatem charakter podwójnie gwarancyjny. W stosunku do sędziów zakazuje regulacji ustrojowo-proceduralnych aktem podustawowym. Z kolei w stosunku do obywateli wskazuje, że ich prawa i wolności nie podlegają ograniczeniom (w zakresie ochrony sądowej) ustalanym w formie podustawowej. Norma ta w ramach takiej interpretacji harmonizuje z art. 178 ust. 1 i zapisami art. 31 ust. 2 Konstytucji4.

Sędzia, który w zakresie swojego statusu zawodowego podlega ustawie i Konstytucji (art. 178 ust. 1), nie może być zatem związany kazuistyką regulaminu wydanego przez przedstawiciela władzy wykonawczej, jeśli jego przedmiot dotyczy materii ustrojowej i proceduralnej funkcjonowania sądów. Pogląd odmienny pozbawiałby znaczenia gwarancyjnego artykuły: 178 ust. 1, 176 ust. 2 i 173 Konstytucji. Jeśli nawet regulamin wykracza poza materię art. 176 ust. 2 Konstytucji, regulując tok czynności administracyjnych w sprawach należących do właściwości sądów, dopuszczalne systemy i rozkład czasu urzędowania, to konstytucyjność tych regulacji staje się także wątpliwa w odniesieniu do treści art. 173 ustawy zasadniczej. Artykuł ten stanowi, że sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz. W tej optyce deklarowana w art. 173 Konstytucji niezależność sądów nie istnieje, jeśli przedstawiciel władzy wykonawczej tak swobodnie i kazuistycznie reguluje ustrój sądów. Promieniowanie takich regulacji na wykonywanie władzy sądowniczej raczej nie wymaga uzasadnienia.

Koncepcja wydawania regulaminu wewnętrznego urzędowania sądów przez ministra sprawiedliwości jest pochodną zasady nadzoru tego ministra nad sądami powszechnymi5. Zasadę nadzoru oraz formułę regulacji regulaminowej w formie rozporządzenia mechanicznie przeniesiono z modelu jednolitej władzy państwowej do modelu opartego na zasadach podziału i odrębności władzy, nie pytając o jej dopuszczalność6. Należy zauważyć, że SN, który podlega tej samej regulacji konstytucyjnej, co sądy powszechne, ustala regulamin w formie uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego. Jeśli zatem Konstytucja nie różnicuje statusu sądów, to teoretycznie można by poddać SN nadzorowi ministra sprawiedliwości.

 Już tylko tego rodzaju paradoks pozwala dostrzec wątpliwą konstytucyjność nadzoru ministra sprawiedliwości nad sądami powszechnymi. Wyrok TK z 15.1.2009 r.7 uznający konstytucyjność nadzoru nie zamyka dyskusji, wprost przeciwnie, otwiera ją na nowo. Uzasadnienie orzeczenia TK wskazuje, że sędziowie TK zaakceptowali pojęcie nadzoru, które nie istnieje w praktyce. Wykładnia ta na wiele lat powstrzyma ewolucję polskiego systemu sądowniczego w kierunku jego rzeczywistej niezawisłości i skutecznej ochrony praw obywateli. Abstrakcyjna wykładnia norm pomija praktykę ich stosowania. Nadzór nad sądami wraz z regulaminem obowiązywał przecież w PRL w latach stanu wojennego i w okresie Polski demokratycznej. Trudno zatem mówić o nadrzędności Konstytucji w niewłaściwie funkcjonującym systemie prawa, w którym o wszystkim decydują nie normy prawne, ale praktyka działalności organów państwowych.

Jeśli przyjmiemy, że jest to niedopuszczalne, to należałoby odrzucić nadzór tego ministra nad sądami powszechnymi wraz z jego regulaminem.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Prawo ustrojowe | Skomentuj

Między wolnością a bezpieczeństwem
z profesor Ireną Lipowicz Rzecznikiem Praw Obywatelskich
rozmawiają

 

Krystian Markiewicz: Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży równości wobec prawa, w tym równego traktowania przez władze publiczne, co wynika z art. 32 Konstytucji – nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym, gospodarczym, z jakiejkolwiek przyczyny. Dyskryminacja przybiera nowe formy nazwane wykluczeniem społecznym. Coraz powszechniejsza jest dyskryminacja ze względu na ubóstwo, coraz więcej sygnałów wskazuje na dyskryminację w szkołach, w instytucjach państwowych ze względu na światopogląd, płeć. Czy Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega te problemy i jak na nie reaguje?

Irena Lipowicz: Problemami tego typu zajmuję się od pierwszego dnia mojej kadencji. Jako priorytety urzędu Rzecznika wybrałam działania na rzecz ochrony praw osób starszych, osób z niepełnosprawnością oraz imigrantów przebywających w Polsce. W tych dwóch pierwszych obszarach mogę już wskazać wiele konkretnych dokonań, w trzecim – również już mamy efekty, aczkolwiek zintensyfikujemy działalność w 2012 r.
[hidepost=1]
Najbardziej znana akcja dotyczyła udziału w wyborach osób z niepełnosprawnością i osób starszych. Odbyła się ona przy wsparciu radiowej Trójki, tygodnika „Newsweek” i „­Gazety Wyborczej”. W czasie tej kampanii zdarzało się nawet, że ludzie pełnosprawni dzwonili, by powiedzieć, że słysząc sparaliżowanego Pana Janusza Świtaja, który w radiu mówił o przeszkodach, jakie pokonują osoby z niepełnosprawnością, by oddać głos, sami czuli się zachęceni do udziału w wyborach. Okazało się też, że nawet w najbardziej wzorowych gminach, które uważały, że mają 100% lokali wyborczych dostosowanych do potrzeb wszystkich głosujących, nie uniknięto błędów. Przy okazji wizytacji w jednej z gmin zauważono, że sala Urzędu Stanu Cywilnego jest na pierwszym piętrze i nie ma w budynku windy, postanowiono więc w najbliższym czasie przenieść ten urząd na parter. Bardzo się z tego cieszę, bo widać, że zmienia się myślenie i wrażliwość społeczna urzędników.

Nasze działania dotyczą również ratyfikacji Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Polska ją podpisała i od 30.3.2007 r. mogła dokonać ratyfikacji, jednak ciągle tego nie uczyniła. Będę starała się zorganizować w tej sprawie debatę społeczną, niejako przy okazji kolejnych „urodzin” podpisania Konwencji. Będziemy przypominać w ten sposób parlamentowi o potrzebie ratyfikacji. Jednak już dziś mogę stwierdzić, że wskutek naszych działań podjęto prace w tym kierunku. Konkretne problemy osób z niepełnosprawnością staramy się rozwiązywać przy wsparciu komisji złożonych z wybitnych specjalistów i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Funkcjonują trzy Komisje Ekspertów przy Rzeczniku Praw Obywatelskich: do spraw osób starszych, do spraw osób z niepełnosprawnością i do spraw imigrantów. Zasiadają w nich wspaniali eksperci, którzy na dodatek robią to społecznie.

Jeżeli chodzi o wykluczenie społeczne i ubóstwo, to zgłosiłam m.in. konkretne propozycje dotyczące sytuacji bezdomnych w relacjach ze służbą zdrowia. W sferze tej funkcjonuje szereg absurdów prawnych, np. szpital musi wręcz zatrudniać specjalną osobę, która wyrabia dokumenty hospitalizowanym osobom bezdomnym, często więc osoby te muszą pozostawać na oddziale intensywnej terapii aż do czasu przygotowania im dokumentów. W przeciwnym razie szpital nie otrzyma zwrotu kosztów hospitalizacji. Wyrobienie dokumentów trwa czasem nawet do dwóch tygodni. Ten czas na intensywnej terapii mogłaby spędzić osoba bardziej tego potrzebująca.

Inna sprawa dotyczy obowiązku zapłaty podatku VAT przez lekarza, który chce udzielić bezpłatnej pomocy. Problem ten zgłaszali mi lekarze stomatolodzy, którzy chcieli utworzyć przychodnię dla osób bezdomnych, ale nie zezwolono im na to, zarzucając „segregowanie” pacjentów. Jest jeszcze kilka innych absurdów dotyczących dyskryminowania i wykluczania różnych grup społecznych. Byłabym wdzięczna, gdyby „Iustitia” wsparła mnie w rozwiązywaniu tego typu problemów, np. jej członkowie mogliby zgłaszać dostrzeżone przez siebie absurdy prawne czy administracyjne, które utrudniają ludziom życie.

 

K.M.: Problem równości wobec prawa i wykluczenia dotyczy coraz bardziej sfery ubóstwa. Wspomniała Pani o bezdomnych. Problem ten został ostatnio szczególnie uwidoczniony na terenach przemysłowych. W Bytomiu mieszkańcy całej dzielnicy zostali zmuszeni do opuszczenia mieszkań z uwagi na szkody wywołane działalnością górniczą. Zagrożenie takie jest coraz bardziej realne w innych dzielnicach w tym i innych miastach. Pozostawienie takich osób samym sobie w starciu z gigantami przemysłowymi czy Państwem wydającym zezwolenie na eksploatację stawia tych pierwszych na przegranej pozycji. Jakie rozwiązanie Pani widzi w tej sytuacji?

I.L.: Byłam w Bytomiu, rozmawiałam z mieszkańcami dzielnicy Karb oraz z władzami samorządowymi miasta. Doskonale rozumiem skalę problemu. Samorząd w tej sytuacji nie może być pozostawiony sam sobie, przecież nawet duże miasta miałyby problem ze znalezieniem nagle 1000 lokali. Zaapelowałam do środowisk prawniczych – kancelarii adwokackich, radców prawnych, instytucji wymiaru sprawiedliwości – o włączenie się do akcji pomocy mieszkańcom Bytomia. Prosiłam przede wszystkim o organizowanie bezpłatnych porad prawnych, z których mogłyby skorzystać zwłaszcza te osoby, które wykupiły swoje mieszkania i jako właściciele nie mogą być reprezentowani przez miasto. Po rozmowach z mieszkańcami Bytomia wiem, że, proszę mi wierzyć, każda informacja, każde wyjaśnienie czy rada są dla nich na wagę złota, dlatego powinniśmy okazać im naszą solidarność. Szczególnie jestem wdzięczna śląskiemu samorządowi radców prawnych za podjęcie tej inicjatywy, z dziekanem Piotrem Boberem na czele.
[/hidepost]

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Ważne pytania | Skomentuj

Prace nad PrUSP w Senacie

Po uchwaleniu zmian w PrUSP przez Sejm ustawa trafiła do Senatu. Obradować miały nad nią dwie komisje: Ustawodawcza oraz Praworządności, Praw Człowieka i Petycji. Posiedzenie Komisji Ustawodawczej zwołano na 20.7.2011 r., Praworządności na 21.7.2011 r. W dniu 19.7.2011 r. termin posiedzenia Komisji Ustawodawczej zmieniono, przenosząc je również na 21.7.2011 r., o czym dowiedzieliśmy się tuż przed godziną rozpoczęcia posiedzenia. Jednocześnie odmówiono nam zgody na nagranie przebiegu obrad przez nasz zespół informacyjny.

Najpierw obradowała komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, kierowana przez senatora Stanisława Piotrowicza. „Iustitię” reprezentował prezes Maciej Strączyński. W czasie obrad okazało się, że zgłoszono w Senacie kilkadziesiąt poprawek, głównie o charakterze „technicznym”. Jedyną merytoryczną poprawką Senatu było wprowadzenie zakazu łączenia orzekania w sądach z pracą w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury. Ta dość zaskakująca poprawka była efektem opinii konstytucjonalisty prof. Marka Chmaja, który wywiódł, że skoro istnieje zakaz łączenia pracy w ministerstwie z orzekaniem w sądach, stwierdzony przez TK, to trzeba go rozciągnąć na podlegającą również ministrowi szkołę. Reprezentujący resort wiceminister Grzegorz Wałejko nie sprzeciwił się poprawce. Cała reszta ustawy była, według opinii, zgodna z Konstytucją, chociaż wątpliwe było przekazanie ministrowi uprawnień do ustalania „trybu” załatwiania skarg. Ekspert zaproponował rewolucyjną zmianę: zamiast „trybu” minister ustalał będzie „szczegółowy tryb”. To senacka komisja przyjęła. Ekspert stwierdził także, że poważne wątpliwości konstytucyjne (art. 92 ust. 1 Konstytucji) budzi przekazanie ministrowi prawa do ustalania szczegółowych zasad oceny sędziów i referendarzy. Wyraził pogląd, że potrzebne jest uszczegółowienie w ustawie wytycznych dotyczących treści owych rozporządzeń. To spostrzeżenie zostało jednak zignorowane. Niespodziewanie Komisja Praworządności zaakceptowała dwie poprawki zgłoszone przez „Iustitię”. Jedna zgłoszona została wspólnie przez „Iustitię” i KRS: chodziło o przeniesienie powoływania sędziów okręgowych na szczebel prezesa i zgromadzenia sądu okręgowego (według ustawy kandydaci na sędziów okręgowych mieli być zgłaszani i opiniowani w apelacjach). Minister Wałejko tłumaczył, że rozpoznawanie zgłoszeń w apelacjach to żaden problem, bo wystarczy, że takie zgromadzenie apelacji zbierze się raz w roku, góra dwa. Odbiła skutecznie ten argument przedstawicielka KRS Ewa Barnaszewska, wytykając, że w jej macierzystym sądzie (SO Wrocław) w ciągu półrocza już trzy razy głosowano kandydatów do SO, a tylko zdaniem ministra nie ma nic złego w tym, że wolne etaty czekać będą rok lub dłużej na obsadzenie. Senator Piotrowicz dodał, że nie można ciągle odrywać sędziów od orzekania i ciągać po dodatkowych zgromadzeniach, a prezes „Iustitii” – że kandydaci na sędziów SO znani są tylko we własnym okręgu, a nie w sąsiednich okręgach tej samej apelacji. I poprawka przeszła. Z poparciem senatora Piotrowicza, który generalnie sam przejmował i zgłaszał oficjalnie poprawki podsuwane przez sędziów, udało się prezesowi „Iustitii” przeforsować jeszcze przynajmniej jedną korektę co do dyrektora sądu: minister będzie musiał go odwołać, jeśli zgromadzenie apelacji odrzuci sprawozdanie dyrektora i prezes wtedy zażąda odwołania. W pierwotnym projekcie nawet przy tak dramatycznie negatywnej ocenie dyrektora sądu, Pan Minister mógł dyrektora na stanowisku pozostawić. Trzecią poprawkę zgłosili przedstawiciele KRS: chodziło o pozostawienie możliwości delegowania sędziego do sądu wyższego rzędu na 30 dni w roku decyzją prezesa (według ustawy miał to być już tylko prezes SA, a nie prezes SO, a delegacja nie mogła być do sądu wyższego rzędu, tylko równorzędnego lub niższego). Niemniej, generalnie poprawki zgłaszane przez sędziów były odrzucane matematyczną większością głosów wynikającą ze składu politycznego komisji. Zaraz po Komisji Praworządności odbywało się posiedzenie (przeniesione z dnia poprzedniego) Komisji Ustawodawczej, kierowanej przez senatora Piotra Zientarskiego (z parlamentarnej większości). Tu wszystko poszło szybko. Ekspert prof. Marek Chmaj był obecny na tym właśnie posiedzeniu. Zapytany, czy prawidłowe jest kierowanie zmiany PrUSP na pierwsze czytanie w komisji sejmowej zamiast na posiedzeniu plenarnym, przy znacznym wsparciu senatora Zientarskiego zaczął wywodzić, że „dotyczące ustroju i właściwości” to koniunkcja, a więc jeśli coś dotyczy ustroju sądów, ale nie dotyczy ich właściwości, to chyba można na komisji… Cóż, na ogół jednoczesnych zmian PrUSP (ustrój) oraz KPC i KPK (właściwość) się nie przeprowadza, więc przy takiej interpretacji niemal żadne ustawy dotyczące władzy sądowniczej, nie będą kierowane w pierwszym czytaniu na posiedzenie Izby. Pan Przewodniczący Komisji uciął wszelką dyskusję na ten temat.

Senator Zientarski przed obradami poprosił „Iustitię” o przedstawienie na piśmie stanowiska i proponowanych poprawek. Zostały więc do Senatu przesłane, nasze opracowanie liczyło kilkadziesiąt stron. Jak się okazało, to był błąd. Już na początku obrad komisji Pan Przewodniczący powiedział bowiem dość stanowczo, że żadnej dyskusji nad tymi propozycjami, które złożono na piśmie, już nie będzie. Komisja się z nimi „zapoznała” i to w zupełności wystarczy. Co najwyżej jeśli ktoś ma jeszcze inne, nowe poprawki, może je przedstawić ustnie. A „Iustitia” w dobrej wierze przedstawiła na piśmie swoje pełne stanowisko… Prezes „Iustitii” dla pewności jeszcze raz zapytał Przewodniczącego, czy będzie możliwość uzupełnienia argumentacji w tych kwestiach, które zostały na piśmie przedstawione. Odpowiedź była jasna – nie, nie będzie żadnej dyskusji o tych propozycjach. Chyba, że mamy inne. Nie mieliśmy, bo wszystko złożyliśmy na piśmie. Pozostało więc grzecznie wstać, podziękować za zaproszenie i wyjść, bo udział w obradach Komisji, w trakcie których nie wolno przedstawicielowi „Iustitii” zabierać głosu i popierać własnych propozycji, sensu nie miał.

Ostatecznie Senat poprawek Komisji dotyczących odwoływania dyrektora sądu oraz kompetencji zgromadzenia sędziów apelacji nie przyjął. Sejm na posiedzeniu w dniu 18.8.2011 r. rozpatrzył poprawki Senatu1. (ISI)

 

1 Tekst ustawy po rozpatrzeniu poprawek Senatu: http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/ustawy/3361_u.htm.

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj

Protest trudny do policzenia

W czerwcu i wrześniu 2011 r. wspólnie z prokuratorami sędziowie protestowali przeciwko psuciu prawa. Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości urlopy na żądania wzięło ok. 3,3% sędziów (324 osoby). Według naszych informacji jednak nie wszystkie wnioski urlopowe zaliczano do urlopów na żądanie (w niektórych sądach nie uwzględniano wniosku o takie oznaczenia dnia urlopu osobom, które znajdowały się na dłuższym urlopie). Dane Ministerstwa nie wskazują także, ile zarządzono przerw w rozprawach, co było alternatywną formą protestu, a tych przerw według naszych informacji było kilkakrotnie więcej niż urlopów na żądanie. Minister Sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” stwierdził, że oznacza to, iż tylko nieliczna grupa sędziów jest niezadowolona ze zmian w prawie o ustroju sądów powszechnych. Odnosząc się do zamrożenia wynagrodzeń wskazał z kolei, że wprowadzamy w błąd opinię publiczną, bo on wystąpił do ministra finansów, aby budżet sądów był taki, jakby mechanizm waloryzacji w 2012 r. miał być utrzymany. Kilka miesięcy później poznaliśmy projekt ustawy okołobudżetowej potwierdzający nasze zapowiedzi. (ISI)

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj

Sędziowie o etyce

W dniu 26.9.2011 r. odbyła się w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa konferencja na temat etyki sędziowskiej, z udziałem m.in. Prezesa „Iustitii”. Mowa była o skargach na sędziów składanych do KRS – w większości uznawanych za niezasadne. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Dąbrowski zauważył, że niewątpliwie sytuacja, w której sędzia załatwia sprawy, a nie wymierza sprawiedliwość, nie sprzyja etyce. Zwrócono uwagę na brak autorytetów w sądach, wśród starszych sędziów: albo awansowali, albo odeszli szukać lepszego zarobku, albo są tak zapracowani, że nie mają czasu analizować, czy ich młodsi koledzy postępują etycznie… Przedstawiciel adwokatury mec. Andrzej Michałowski wypowiedział szeroko nagłośniony potem przez prasę pogląd, że ustne uzasadnienia wyroków są zawsze odmienne od pisemnych, co uważa za sytuację niewłaściwą; Prezes „Iustitii” Maciej Strączyński w odpowiedzi stwierdził, że niewątpliwie przyczyna się do tego „kult uzasadnień” forsowany przez nadmiernie restrykcyjne procedury i sądy odwoławcze, co sprawia, że uzasadnienie pisemne bywa ważniejsze od całej reszty procesu. Niektórzy z obecnych wyrazili zdanie, że nagrywanie rozpraw sprawi, że skarg na zachowanie sędziów będzie mniej, bo łatwo będzie można skarżącemu udowodnić, jak było naprawdę. Prezes „Iustitii” zwrócił uwagę, że etyka to nie tylko kwestia zachowań sędziów, na które zwracają uwagę ich przełożeni. Etyki wymagać trzeba także od sędziów przełożonych, na których zachowania podwładni nie zawsze są w stanie odpowiednio zareagować. Do kwestii protestów sędziowskich nie nawiązywano, poza wystąpieniem przedstawiciela Fundacji Helsińskiej, który oczywiście był wobec nich krytyczny. Temat nie został jednak przez nikogo podtrzymany. (ISI)

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj

Apel do Krajowej Rady Sądownictwa

W dniu 17.9.2011 r. zarząd SSP „Iustitia” podjął uchwałę, w której zwrócił się do KRS o jak najszybsze zaskarżenie do TK uchwalonej w dniu 18.8.2011 r. ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw. W uchwale wskazano, że ustawa została opracowana i uchwalona przy zignorowaniu jednomyślnego protestu środowiska sędziowskiego. Kilkadziesiąt uchwał Zgromadzeń oraz Zebrań Przedstawicieli, w tym ogólnopolskie, uznało znaczną część zawartych w projekcie ustawy rozwiązań za łamiące konstytucyjną zasadę trójpodziału i równorzędności władz. Gdyby „Iustitia” miała taką możliwość prawną, zaskarżyłaby ustawę samodzielnie, jednak według obowiązujących przepisów nie jest to możliwe. Gdy ustawa wejdzie w życie, przedstawiciele władz politycznych natychmiast zaczną wykorzystywać przepisy, którymi sami sobie zezwolili na ingerowanie w działalność sądownictwa. Szkody wyrządzone w ten sposób sądownictwu przed rozpoznaniem skargi mogą być trudne do naprawienia1. (BP)

1 Pełen tekst uchwały dostępny na: http://www.iustitia.pl/content/view/738/257.

 

Opublikowano IUSTITIA 4(6)/2011, Sprawy bieżące | Skomentuj